Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja finansowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja finansowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 stycznia 2019

Czytelnik Piotr: „Zacząłem regularnie oszczędzać. Czy moje podejście jest rozsądne?”

Napisał do mnie Pan Piotr:

„Witam. Mam 30 lat i niski budżet. Od niedawna zacząłem regularnie oszczędzać. Chciałbym [w przyszłości] uzyskać dodatkową emeryturę. 
Uznałem, że najlepszym na to sposobem, będzie założenie sobie kont IKE i IKZE. Planuję zrobić tak, że na koncie IKE będę działał ryzykownie, czyli akcje, a na koncie w IKZE bezpieczniej, obligacje. 
Czy z Pana doświadczenia wynika, że jest to rozsądna strategia dla młodej osoby, która ma wiele lat oszczędzania przed sobą, jak i emeryturę za wiele lat? 
Z góry dziękuję za odpowiedź”

Lubię i nie lubię takich dużych, otwartych pytań 🙂 W przeszłości odpowiedziałem w szczegółach na dwa podobne (jak zacząłem oszczędzać i po co oszczędzam).

Nie mam mandatu, żeby doradzać indywidualnie konkretne rozwiązania. Mogę co najwyżej napisać, jaka jest moja ogólna opinia, bazując na moich osobistych doświadczeniach i przekonaniach.

niedziela, 6 stycznia 2019

Jakie błędy popełniłem i czego się nauczyłem w 2018? Plus kilka planów na przyszłość

Mi i mojej rodzinie minął dobry, spokojny rok. Jest na czym dalej budować. Ale nie wpadamy w samozadowolenie.

W sprawach finansowych, podobnie jak rok temu, mogę powtórzyć, że:

  • zarabiamy więcej niż wydajemy
  • nie mamy żadnych długów
  • mamy oszczędności, które dodatkowo stabilizują sytuację  

Życie codzienne generalnie nam działa – od przedszkola dzieci poprzez zdrowie po relacje z rodziną i znajomymi. Działamy, żeby tej szczęśliwej passy nie przerywać. Ale jest też kilka większych wyzwań na horyzoncie.

I to właśnie o nich chciałbym napisać.

czwartek, 3 maja 2018

Posłuchaj rozmowy ze mną o IKE, IKZE i finansach osobistych w podkaście Jacka Lemparta

Odezwał się do mnie Jacek Lempart, doświadczony programista i inwestor, który rozkręca podcast System Trader.

Zaproponował rozmowę o oszczędzaniu i inwestowaniu na emeryturę. Zgodziłem się 🙂

Wyszła z tego półtoragodzinna pogadanka o dobrych praktykach i nawykach związanych z pieniędzmi, których efektem jest silna sytuacja finansowa, zresztą na długo przed przejściem na emeryturę.

Inne ciekawe wątki to:

  • alternatywy wobec oszczędzania i inwestowania w aktywa finansowe
  • czy warto żyć i działać w cieniu obaw o konfiskatę oszczędności lub totalną utratę ich wartości  

Posłuchaj całej rozmowy na stronie Jacka Lemparta.

piątek, 21 lipca 2017

Kalkulator: Jak długo muszę oszczędzać stałą kwotę (np. 200 albo 500 zł miesięcznie), żeby zgromadzić potrzebny mi kapitał?

Wyniki tego kalkulatora mogą być wkurzające 🙂

Dobry przykład: jeśli ktoś startuje od zera, chce zgromadzić 200 tysięcy złotych i może co miesiąc odkładać ok. 500 zł, będzie potrzebować ponad 23 lat (277 miesięcy), żeby dotrzeć do celu. I to przy założeniu, że jego oszczędności pracują w tempie 3% rocznie netto, a inflacja nie istnieje!

Matematyka jest nieubłagana. Proces dochodzenia do większych pieniędzy może przyspieszyć tylko:

  • jakiś kapitał początkowy
  • odkładanie większych kwot
  • wyższe oprocentowanie (stopy zwrotu)

Ten prosty kalkulator finansowy pozwoli ci określić, jak długo musisz oszczędzać stałą kwotę, żeby „dojść do większych pieniędzy”. Cokolwiek to dla ciebie oznacza 🙂

poniedziałek, 15 maja 2017

Kalkulator regularnego oszczędzania: Ile muszę oszczędzać co miesiąc, żeby zgromadzić 10 tysięcy, 100 tysięcy, 1 milion lub inną kwotę?

Jeśli oszczędzasz, zazwyczaj masz w tym jakiś cel. Koszty realizacji tego celu powinno dać się wyrazić liczbą.

Sprawa jest prosta, jeśli chodzi o jednorazowy wydatek, np. wycieczkę albo remont mieszkania. Zazwyczaj da się ustalić ich cenę.

Trochę trudniej przewidzieć koszty realizacji złożonych, wieloletnich i dynamicznych celów, np. finansowania edukacji dzieci czy utrzymania poziomu życia na emeryturze. Między innymi z tego powodu zorganizowanie długoterminowych oszczędności to tak duże wyzwanie.

Ale edukacja dzieci czy utrzymanie poziomu życia na emeryturze też mają swoją „cenę”. Nawet jeśli można ją tylko oszacować, warto użyć takiego szacunku jako pierwszego punktu odniesienia przy obliczaniu, ile trzeba miesięcznie oszczędzać, żeby zgromadzić potrzebną kwotę.

Do tego służą 2 kalkulatory w tym artykule.

niedziela, 19 marca 2017

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Wartość dla akcjonariuszy” Alfreda Rappaporta?

Firmy mogą budować lub niszczyć swoją wartość.

Jeśli jesteś akcjonariuszem i posiadasz udziały w działającym biznesie, powinno zależeć ci na tym pierwszym scenariuszu. Tylko wtedy twoja inwestycja się opłaci.

Wartość dla akcjonariuszy” (ang. Shareholder value) Alfreda Rappaporta to kompletne podejście do oceniania i wyceniania biznesów. To pozycja napisana z myślą o zarządach spółek, analitykach oraz inwestorach, którzy muszą oceniać perspektywy różnych przedsięwzięć i podejmować decyzje dotyczące pieniędzy.

Nie twierdzę, że wszystko w niej zrozumiałem 🙂

Ale wydaje mi się, że zrozumiałem wystarczająco dużo, żeby dodać kilka przydatnych pojęć i narzędzi do swojego warsztatu inwestora.

wtorek, 7 marca 2017

Czytelnik Karol: “Zaczynam pierwszą pracę po studiach. Co powinienem wiedzieć o oszczędzaniu i inwestowaniu?”

Dostałem serię pytań od Karola, który kończy studia i zaczyna pracę:

Witam. Mam na imię Karol i kończę studia. Od kilku dni zastanawiam się nad moją przyszłością. Jak według Pana należałoby zacząć przygodę z inwestowaniem, oszczędzaniem. Czy mógłby Pan poradzić od czego zacząć?
Poważnie zastanawiam się nad założeniem IKE i odprowadzaniem tam skromnej części mojego dochodu. Tylko czy to jest dobry stary? Czy to dobry pomysł dla kogoś w mojej sytuacji?”

Jestem może jakieś 10-12 lat „do przodu” w stosunku do Karola 🙂 Dobrze pamiętam, jak sam startowałem w dorosłe życie. Czym mogę się z nim podzielić z perspektywy czasu?

niedziela, 29 stycznia 2017

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Wywieranie wpływu na ludzi” Roberta Cialdiniego?

Jeszcze kilka, a już na pewno kilkanaście lat temu nie dotknąłbym książki o takim tytule nawet palcem u nogi 🙂 Serio – byłoby to poniżej mojej godności i standardów.

Dzisiaj wiem, że to praktyczna wiedza, której nie należy się wstydzić czy bać. Wiem też, że trochę za późno ją zdobyłem. To właśnie o takich rzeczach powinno się uczyć w szkole.

Zresztą, ta książka ma trochę mniej złowrogi tytuł w oryginale: „Influence. The Psychology of Persuasion”, czyli „wpływ – psychologia perswazji”.

Amerykański psycholog społeczny Robert Cialdini opisuje w niej swoje obserwacje i wyniki badań na temat przekonywania innych do swoich racji i wpływania na ich zachowanie. Przedstawia 6 najskuteczniejszych „narzędzi” wywierania wpływu na innych.

niedziela, 6 marca 2016

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się o podejmowaniu decyzji z książki „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana?

Fakt pierwszy: w naszych głowach nie funkcjonuje jeden spójny system podejmowania decyzji, tylko dwa o zupełnie innych cechach.

Pierwszy podejmuje szybkie, automatyczne, intuicyjne i emocjonalne decyzje. Jest ukształtowany przez ewolucję (np. chęć przetrwania) oraz wypracowane przez lata, głębokie nawyki i przekonania.

Drugi pracuje znacznie wolniej, świadomiej i w oparciu o analizę. Wymaga uwagi i skupienia. Włącza się (a przynajmniej powinien), gdy musimy wykonać jakieś bardziej złożone zadanie, odpowiedzieć na trudne pytanie lub rozwiązać skomplikowany problem.

Fakt drugi: to ten pierwszy system (automatyczny, intuicyjny i nieanalityczny) odpowiada za zdecydowaną większość naszych codziennych i niecodziennych decyzji. Drugi system (powolny, świadomy i analityczny) to zazwyczaj niewielki czubek gigantycznej góry lodowej.

Fakt trzeci: z badań psychologów wiemy, że w intuicyjny system myślenia „wbudowane” jest mnóstwo systematycznych błędów, które podkopują naszą zdolność do podejmowania racjonalnych decyzji.

Czy warto przeczytać książkę „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana? Czego może się z niej nauczyć ktoś, kto chciałby podejmować lepsze decyzje w odniesieniu do swoich finansów osobistych?

sobota, 2 stycznia 2016

Jakie błędy popełniłem w 2015 i czego się z nich nauczyłem?

Są dwa rodzaje błędów – zabójcze oraz budujące. Przez ostatnie lata, między innymi dzięki prowadzeniu tego serwisu, nauczyłem się unikać tych pierwszych i jak najbardziej wykorzystywać te drugie.

Być może dzięki temu mogę napisać, że z mojej perspektywy 2015 to był udany i spokojny rok. Nawet gdybym bardzo chciał, nie mam na co narzekać. Nie popełniłem żadnych zabójczych błędów.

Trzy najważniejsze filary finansów mojej rodziny stoją jak stały – nadal nie mamy praktycznie żadnych długów, nasze zarobki nadal pokrywają wydatki, a konserwatywnie prowadzone oszczędności zapewniają dodatkowy luz. W podsumowaniu poprzedniego roku napisałem niemal dokładnie do samo. Nie obrażę się, jeśli na zakończenie 2016 będę mógł to powtórzyć po raz kolejny.

To nie był jednak idealny rok. Popełniłem mnóstwo mniejszych błędów. Jakie błędy popełniłem w 2015 i czego się z nich nauczyłem?

poniedziałek, 7 grudnia 2015

[dobre praktyki] Jakie jest miejsce IKE, IKZE i funduszy inwestycyjnych w finansach osobistych?

Nikt chyba jeszcze nie napisał prostej instrukcji obsługi IKE i IKZE. Mamy co prawda ustawę o IKE i IKZE, która ustala najważniejsze prawa i obowiązki oszczędzających (np. ulgi podatkowe czy roczne limity wpłat), ale jej zapisy nie działają specjalnie na wyobraźnię.

Piękno i przekleństwo IKE i IKZE polega na tym, że to bardzo otwarte konstrukcje prawne. Dzięki tej otwartości można je bardzo dobrze przystosować do własnych możliwości, potrzeb i ograniczeń związanych z długoterminowym oszczędzaniem. Nie wszystkich, ale wielu.

Z drugiej strony ta sama otwartość sprawia, że łatwo się w tym wszystkim zagubić. Jaką formę IKE i IKZE wybrać? Jakie są roczne limity wpłat? Wpłacać co miesiąc, co rok, a może jeszcze inaczej? Regularnie czy nieregularnie? Kiedy i jak skorzystam z ulg podatkowych? W końcu – kto, kiedy i jak wypłaci mi środki w przyszłości? Bądźmy ze sobą uczciwi – to w gruncie rzeczy mnóstwo decyzji i dylematów.

Jakie jest miejsce IKE, IKZE i funduszy inwestycyjnych w finansach osobistych? Jak wykorzystać piękno IKE i IKZE, a ograniczyć ich przekleństwa?

sobota, 7 listopada 2015

[szerszy obraz] Jaką wizję gospodarki i rynków miał Hyman Minsky i czego się z niej nauczyłem?

Spójrzmy na życie z nietypowej perspektywy – jak na serię przepływów pieniędzy. A na rzeczywistość wokół nas jak na skomplikowaną sieć zobowiązań między ludźmi, firmami i instytucjami, które wywołują te przepływy pieniędzy w czasie. Struktura tych zobowiązań bywa co jakiś czas źródłem problemów, które lubimy nazywać kryzysami.

Taki punkt wyjścia w myśleniu o gospodarce i rynkach proponuje mało znany w Polsce ekonomista Hyman Minsky. Moim zdaniem za pomocą tego trochę abstrakcyjnego, księgowego modelu można też spróbować zrozumieć i ulepszyć indywidualne decyzje finansowe.

Na świecie Hyman Minsky ceniony jest przede wszystkim za to, że jego poglądy uwzględniają olbrzymią rolę instytucji finansowych, pieniądza (w tym kredytu) oraz zysku we współczesnej gospodarce. Kryzys finansowy rozpoczęty w USA w 2008 roku określa się czasem mianem "momentu Minsky'ego".

Jaką wizję gospodarki i rynków ma Hyman Minsky? Czego się z niej nauczyłem?

wtorek, 7 kwietnia 2015

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Zwierzęce instynkty” Roberta Shillera i George'a Akerlofa?

Socjolog William Bruce Cameron powiedział kiedyś: „Nie wszystko, co da się policzyć, się liczy, a nie wszystko, co się liczy, da się policzyć”. Książka Roberta Shillera i George's Akerlofa, dwóch amerykańskich ekonomistów uhonorowanych nagrodą Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii, jest ciekawa, ponieważ skupia się na tym, czego nie da się łatwo policzyć, a jednak jest bardzo ważne dla gospodarki i rynków. To nietypowe dla ekonomistów i finansistów zakochanych w wykresach, wskaźnikach i statystykach.

W „Zwierzęcych instynktach”, wydanych po raz pierwszy w 2009 roku, niedługo po wybuchu kryzysu finansowego w USA, Shiller i Akerlof proponują wizję gospodarki i rynków, którymi w znacznym stopniu rządzą czynniki psychologiczne i emocjonalne. Nazywają je „zwierzęcymi instynktami” nawiązując do określenia (animal spirits), które użył w „Ogólnej Teorii” John Maynard Keynes w odniesieniu do impulsów, które każą nam działać, mimo że konsekwencje i rezultaty naszych decyzji (od osobistych po międzynarodowe) są i muszą być niepewne, a nasza zdolność do ciągłego przetwarzania wszystkich informacji jest i musi być ograniczona.

Robert Shiller i George Akerlof najpierw nazywają po imieniu pięć takich „zwierzęcych instynków”, a potem próbują dzięki nim wyjaśnić osiem nieracjonalnych na pierwszy rzut oka zjawisk we współczesnej gospodarce. Czy ta wiedza może być do czegokolwiek przydatna?

niedziela, 11 stycznia 2015

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Głębokie ryzyko” Williama Bernsteina?

William Bernstein to neurolog, który został badaczem rynków. Jest autorem kilku książek na temat długoterminowego oszczędzania z naciskiem na rolę alokacji między różne klasy aktywów. Pisze również o historii gospodarczej świata, np. o tym, jak rozwinął się współczesny handel, jak ewoluowały standardy życia codziennego czy jak media stały się jednym z kluczowych elementów rzeczywistości, w której żyjemy.

Zaczynam czytanie Bernsteina od książki „Głębokie ryzyko”. Dlaczego? Ponieważ podejmuje temat, który – moim zdaniem – świadomie lub nieświadomie frapuje większość osób budujących swoje oszczędności.

Chodzi o strach przed wszystkim, co może w przyszłości zniweczyć nasz wysiłek. Nawet w komentarzach (nie zawsze publikowanych) na tej stronie z niebywałą regularnością pojawiają się głosy, że nie ma sensu oszczędzać, bo wartość pieniędzy strawi inflacja, podatki, wojna, niewypłacalność państwa, zapaść systemu bankowego i inne kataklizmy. Jestem zaskoczony, jak silne, częste i paraliżujące są te obawy. Zajrzałem do książki „Głębokie ryzyko”, żeby trochę uporządkować swoje myślenie o tego typu scenariuszach w kontekście akumulowania kapitału na odległe cele, np. edukację dzieci czy emeryturę.

Jakie jest podejście Williama Bernsteina? Co warto zapamiętać z książki „Głębokie ryzyko”?

środa, 31 grudnia 2014

Czego nauczyłem się o finansach i rynkach w 2014? Czego chciałbym się nauczyć w 2015?

„Im więcej się uczę, tym bardziej rozumiem, jak mało wiem”. Nie ma się co spierać o to, czy pierwszy powiedział to Konfucjusz, Sokrates, czy jeszcze ktoś inny. Ktokolwiek to był, ujął w słowa jedną z najbardziej przewrotnych prawd życiowych, jaką znam. Na zakończenie 2014 roku rozumiem, że wiem o finansach i rynkach jeszcze mniej niż wtedy, gdy rozliczałem poprzedni rok. Wbrew pozorom to pozytywny objaw.

W poprzednim artykule przyglądałem się najważniejszym błędom inwestycyjnym, które popełniłem w mijającym roku i próbowałem wyciągnąć z nich wnioski. W tym chciałbym podsumować, czego nauczyłem się o finansach i rynkach w 2014 oraz zastanowić się, czego chciałbym się nauczyć w 2015.

niedziela, 19 października 2014

Jak pojęcia oszczędzanie i inwestowanie rozumieją ekonomiści i dlaczego warto ich słuchać?

Zamieszanie myślowe to jeden z ciekawszych aspektów w finansach. Różnice w naszych zachowaniach mogą się brać z tego, że zupełnie inaczej definiujemy i oceniamy dokładnie te same zjawiska. Albo z tego, że używamy dokładnie tych samych słów do mówienia o zupełnie innych zjawiskach. Albo z tego, że używamy słów, których znaczenia tak naprawdę nie przemyśleliśmy, nie potrafimy osadzić w rzeczywistości lub zwyczajnie nie rozumiemy. W finansach jest o to wyjątkowo łatwo, ponieważ jest to w dużej mierze abstrakcyjna dziedzina.

Od razu mówię, że sam mam wciąż wielkie problemy, żeby się w tym wszystkim połapać – nie mam formalnego wykształcenia ekonomicznego i uczę się we własnym tempie. W przeszłości próbowałem na własny użytek zdefiniować, co to w ogóle są finanse osobiste oraz wyłapać granicę między oszczędzaniem a inwestowaniem. Głównym źródłem wiedzy były moje własne doświadczenia. Po kilkunastu miesiącach chciałbym wrócić do tego drugiego problemu i zastanowić się, czy warto pochylić się nad tym, jak pojęcia oszczędności oraz inwestycje definiują ekonomiści.

poniedziałek, 6 października 2014

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki Sebastiana Buczka „Efektywność informacyjna rynków akcji”?

Sebastian Buczek jest badaczem rynku, profesorem SGH oraz założycielem i prezesem zarządu towarzystwa funduszy inwestycyjnych Quercus. Zarządza między innymi wyróżniającymi się funduszami Quercus Agresywny oraz Quercus Selektywny. „Efektywność informacyjna rynków akcji – teoria a rzeczywistość” to praca naukowa, którą wydał w 2005 roku. Przeczytałem ją – podobnie jak wiele innych pozycji – w poszukiwaniu wskazówek dotyczących długoterminowego oszczędzania w ryzykownych klasach aktywów.

Czego dowiedziałem się z książki jednego z najbardziej znanych i najskuteczniejszych polskich zarządzających? Czy „Efektywność informacyjna rynków akcji” zawiera wskazówki, które pomogą mi skuteczniej zarządzać własnymi oszczędnościami?

sobota, 2 sierpnia 2014

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Ślepy traf” Nassima Nicholasa Taleba?

Dwie wcześniejsze książki Taleba, które opisywałem, były o wpływie nieprzewidywalnych wydarzeń na rzeczywistość („Czarny łabędź”) oraz korzystaniu na otaczającej nas zmienności („Antykruchość”). Nassim Taleb stał się dzięki nim autorytetem w dziedzinie ryzyka. Jego wcześniejsza książka - „Ślepy traf” - jest o roli przypadku w naszej codzienności, przede wszystkim na rynkach.

Mimo tego że nie ma w niej zbyt wielu wykresów, obliczeń czy gotowych receptur, książka stała się bardzo popularna wśród ludzi podejmujących dużą ilość decyzji w warunkach niepewności, szczególnie w branży inwestycyjnej oraz wśród ludzi dużego biznesu. Podobnie jak inne tytuły Taleba, „Ślepy traf” to dość luźny zbiór jego obserwacji, przemyśleń, anegdot i cytatów, które mają ilustrować spojrzenie autora na takie kwestie jak niepewność, przypadek, wiedza czy podejmowanie decyzji.

Jakie jest podejście Nassima Taleba do tych problemów? Co znajdzie w „Ślepym trafie” osoba zainteresowana podejmowaniem trafnych decyzji finansowych i inwestycyjnych? Proponuję cztery najważniejsze wnioski.

niedziela, 30 marca 2014

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Inwestor Dhandho” Mohnisha Pabrai?

Nie pamiętam, gdzie i kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z pomysłami Mohnisha Pabrai dotyczącymi inwestowania, ale zrobiły na mnie na tyle silne wrażenie, że szybko przeczytałem jego książkę „Inwestor Dhandho”. Niedawno przeczytałem ją jeszcze raz.

Kim jest Mohnish Pabrai? Od kilkunastu lat z sukcesami zarządza własnym funduszem typu hedge fund, który opiera o autorską koncepcję inwestowania wzorowaną w dużej mierze na filozofii Warrena Buffeta. Wcześniej był przedsiębiorcą w branży IT. Jest zwolennikiem inwestowania w głęboką wartość (deep value investing).

Jak z wszystkimi książkami amerykańskich inwestorów, warto od początku mieć z tyłu głowy dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, dotyczą one amerykańskiej giełdy – instytucji o dużo dłuższej tradycji, dużo większej roli w gospodarce oraz dużo większej skali działania niż polska, działającej w dużo stabilniejszej demokracji.

Po drugie – przeczytanie książki Mohnisha Pabrai czy Warrena Buffetta nie robi z czytelnika Mohnisha Pabrai czy Warrena Buffetta. Bez względu na to, jak wielkie wrażenie wywierają na nas ich rady i mądrości, wdrożenie ich w życie to coś zupełnie innego niż ekscytowanie się nimi na kartce papieru. Gdyby było inaczej, każdy czytelnik książek o inwestowaniu byłby milionerem, jeśli nie miliarderem.

Jaka jest propozycja Mohnisha Pabrai w książce „Inwestor Dhandho”? Czy da się wykorzystać jego doświadczenia i rady w swoich inwestycjach?

niedziela, 26 stycznia 2014

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Potęga pieniądza. Finansowa historia świata” Nialla Fergusona?

Niall Ferguson to znany brytyjski historyk, który najchętniej bierze na warsztat duże, panoramiczne tematy dotyczące całej cywilizacji. W „Potędze pieniądza” przygląda się roli, jaką na przestrzeni stuleci odgrywały i nadal odgrywają finanse oraz rynki. Pierwsze wydanie książki zbiegło się w czasie z kryzysem finansowym w 2008 roku i zostało raczej chłodno przyjęte, ale z perspektywy czasu widać, że jej treść się broni.

To nie jest raczej propozycja z kategorii finanse osobiste. Nie znajdziemy w niej też zbyt wielu praktycznych wskazówek, jak i gdzie inwestować pieniądze, żeby chronić i pomnażać kapitał.

„Potęga pieniądza” to raczej próba zrozumienia, skąd się wzięły mechanizmy współczesnych finansów – i tych na poziomie osobistym, i tych na poziomie korporacyjnym czy państwowym. Czy nam się to podoba, czy nie, są one jednym z fundamentów rzeczywistości, w której żyjemy, więc być może warto widzieć ich szerszy kontekst?

O czym dokładnie jest książka „Potęga pieniądza. Finansowa historia świata” Nialla Fergusona? Czy warto ją przeczytać? Czy zawiera jakiekolwiek praktyczne informacje dla kogoś zainteresowanego zorganizowaniem własnych finansów osobistych?