Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błędy w inwestowaniu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błędy w inwestowaniu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 stycznia 2016

Jakie błędy popełniłem w 2015 i czego się z nich nauczyłem?

Są dwa rodzaje błędów – zabójcze oraz budujące. Przez ostatnie lata, między innymi dzięki prowadzeniu tego serwisu, nauczyłem się unikać tych pierwszych i jak najbardziej wykorzystywać te drugie.

Być może dzięki temu mogę napisać, że z mojej perspektywy 2015 to był udany i spokojny rok. Nawet gdybym bardzo chciał, nie mam na co narzekać. Nie popełniłem żadnych zabójczych błędów.

Trzy najważniejsze filary finansów mojej rodziny stoją jak stały – nadal nie mamy praktycznie żadnych długów, nasze zarobki nadal pokrywają wydatki, a konserwatywnie prowadzone oszczędności zapewniają dodatkowy luz. W podsumowaniu poprzedniego roku napisałem niemal dokładnie do samo. Nie obrażę się, jeśli na zakończenie 2016 będę mógł to powtórzyć po raz kolejny.

To nie był jednak idealny rok. Popełniłem mnóstwo mniejszych błędów. Jakie błędy popełniłem w 2015 i czego się z nich nauczyłem?

sobota, 27 grudnia 2014

Jakie błędy inwestycyjne popełniłem w 2014?

W tym roku popełniłem mnóstwo błędów. Ale żaden z nich nie był na tyle poważny, żeby zachwiać całokształtem finansów mojej rodziny lub spowodować ostre, długotrwałe turbulencje. To był nudny, ale udany rok – praca przynosiła regularne dochody, oszczędności wypracowały przyzwoitą stopę zwrotu ponad (w tym roku ujemną) inflację, a brak długów zapewniał przyjemny luz. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby każdy kolejny rok był tak samo „nudny”.

Jeśli chodzi o zarządzanie oszczędnościami, najważniejszymi narzędziami stały się dla mnie w ostatnich latach alokacja między klasy aktywów, szeroka dywersyfikacja (również geograficzna) oraz proste strategie inwestycyjne (np. rebalancing). Pomogły mi opanować chaos w myśleniu i decydowaniu o oszczędnościach (które lubię wyraźnie – i trochę inaczej niż branża finansowa – odgraniczać od inwestycji). Te proste narzędzia nie zawiodły w 2014.

A co zawiodło w tym roku? Jakie błędy inwestycyjne popełniłem w 2014?

poniedziałek, 24 listopada 2014

Czy inwestowanie to hazard?

To pytanie nie daje mi spokoju. Nie mogę też dojść do jakiegoś porządku z pojęciami inwestowanie oraz spekulacja. Czym się różnią od siebie? Czym się różnią od hazardu? Czy te trzy pojęcia kompletnie się wykluczają, czy może jednak mają ze sobą coś wspólnego? Czy inwestowanie jest „lepsze” od spekulowania, które z kolei jest „lepsze” od hazardu? A może takie ostre (i dość powszechne) wartościowanie tych słabo zdefiniowanych i różnie rozumianych pojęć prowadzi tylko i wyłącznie do kolejnych nieporozumień i uprzedzeń, które na pewno nie pomagają się nam poruszać po współczesnych finansach?

Dlaczego mnie to męczy? Ponieważ jeśli chcemy zabezpieczać się z myślą o przyszłych wydatkach, np. związanych z dziećmi lub emeryturą musimy inwestować. Pod pojęciem inwestowanie rozumiem po prostu alokację oszczędności w różne klasy aktywów finansowych, w tym ryzykowne jak akcje czy obligacje długoterminowe. Z drugiej strony większość z nas nie chce traktować swoich długofalowych celów jak losu na loterii czy rozdania kart w kasynie na zasadzie „może się uda, może się nie uda”. Jak mają się do tego popularne opinie, również wśród znanych polityków, ekonomistów czy dziennikarzy, że „giełda to kasyno”, „to, co robią fundusze emerytalne, to forma hazardu”, a „fundusze inwestycyjne to jedna wielka loteria”?

W tym artykule zastanawiam się, czym się różnią się oraz co mają ze sobą wspólnego wspólnego inwestowanie, spekulowanie oraz hazard. To moje pierwsze podejście do tego gigantycznego tematu – co jakiś czas mam zamiar do niego wracać.

wtorek, 4 listopada 2014

Jak straciłem 100 tysięcy złotych na giełdzie – rozmowa z inwestorem indywidualnym Markiem

Gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości, ta rozmowa odbyła się naprawdę (mam nagranie), a Marek to nie jest wymysł mojej wyobraźni. Poznaliśmy się kilka lat temu, gdy uczyłem angielskiego w jego miejscu pracy. Kiedyś w prywatnej rozmowie wyszło, że obaj jesteśmy drobnymi inwestorami giełdowymi. Pamiętam, że Marek był niesamowicie podekscytowany możliwościami i snuł podejrzanie nierealistyczne plany dotyczące przyszłych stóp zwrotu ze swojej aktywności na giełdzie. Też miałem wtedy gorącą głowę – wyniki wszystkich przepływów pieniędzy na moich rachunkach maklerskich od 2008r. do października 2014r. podsumowałem w poprzednim artykule.

Po jakichś dwóch-trzech latach wróciliśmy do tematu przy okazji przypadkowego spotkania. Marek był w zupełnie innym nastroju – na krótkoterminowych spekulacjach stracił większość swoich płynnych oszczędności, a w jego oczach giełda stała się złym, zmanipulowanym miejscem. Dla mnie najciekawsze było to, że tak kardynalne błędy w odniesieniu do swoich finansów osobistych popełnił świetnie wykształcony profesjonalista, inżynier i umysł ścisły – najwyraźniej znajomość matematyki nie jest kluczem do sukcesu na rynkach. Do tego Marek jest odpowiedzialny za dużą rodzinę – wtedy trójkę, teraz już czwórkę małych dzieci. To też nie chroni przed lekkomyślnością w zarządzaniu pieniędzmi.

Od dłuższego czasu namawiałem go na szczerą rozmowę o jego poczynaniach na giełdzie i jego podejściu do zarządzania oszczędnościami. Kilka dni temu się zgodził. Mam nadzieję, że wszyscy – a przede wszystkim on – się czegoś z niej nauczymy:

niedziela, 2 listopada 2014

Ile zarobiłem i ile straciłem od początku inwestowania na giełdzie?

Uwaga! Ten artykuł jest wybitnie introwertyczny. Przyglądam się w nim absolutnie wszystkim transakcjom, które wykonałem kiedykolwiek na rachunkach inwestycyjnych (poza IKZE) i próbuję zrozumieć, co chciałem osiągnąć kupując i sprzedając akcje, obligacje i fundusze ETF. Obliczam również średnioroczną oraz nominalną stratę (lub zysk) dla każdej poszczególnej inwestycji, a także dla całej swojej dotychczasowej aktywności. Sprawdzam także, ile wydałem podczas handlowania na giełdzie na prowizje dla domów maklerskich oraz ile w tym czasie wpłynęło na moje konto pieniędzy z dywidend.

Po co zadałem sobie trud zebrania i uporządkowania tych wszystkich informacji? Ponieważ chcę mieć pełny obraz swoich poczynań na giełdzie (nie tylko przeczucie czy wrażenie, jak mi poszło) i na jego podstawie zastanowić się, jak dostosować swoje zachowanie do moich prawdziwych celów. Krótko mówiąc – chcę, żeby część moich oszczędności ulokowana była w udziałowe i dłużne papiery wartościowe, ale nie chcę działać, jak do tej pory. W szczególności nie chcę wykonywać częstych transakcji, śledzić bieżących notowań i podejmować hazardowego ryzyka dokonując przypadkowej selekcji spółek.

Ale najpierw chciałbym rozliczyć się z tym, w jaki sposób działałem na giełdzie do tej pory i jakie to przyniosło rezultaty.

poniedziałek, 6 października 2014

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki Sebastiana Buczka „Efektywność informacyjna rynków akcji”?

Sebastian Buczek jest badaczem rynku, profesorem SGH oraz założycielem i prezesem zarządu towarzystwa funduszy inwestycyjnych Quercus. Zarządza między innymi wyróżniającymi się funduszami Quercus Agresywny oraz Quercus Selektywny. „Efektywność informacyjna rynków akcji – teoria a rzeczywistość” to praca naukowa, którą wydał w 2005 roku. Przeczytałem ją – podobnie jak wiele innych pozycji – w poszukiwaniu wskazówek dotyczących długoterminowego oszczędzania w ryzykownych klasach aktywów.

Czego dowiedziałem się z książki jednego z najbardziej znanych i najskuteczniejszych polskich zarządzających? Czy „Efektywność informacyjna rynków akcji” zawiera wskazówki, które pomogą mi skuteczniej zarządzać własnymi oszczędnościami?

niedziela, 25 maja 2014

Czy warto mieć punkt odniesienia (benchmark) w inwestowaniu?

Czy moje wyniki inwestycyjne są dobre czy słabe w porównaniu z innymi inwestorami? Czy ryzyko, które podejmuję lokując oszczędności w niegwarantowane klasy aktywów, jest odpowiednio wynagradzane? Czy moje aktywne zarządzanie portfelem funduszy lub akcji daje efekt lepszy niż pasywna alokacja aktywów lub inwestowanie w główne indeksy? Czy moje decyzje inwestycyjne przyczyniają się do realizacji moich celów finansowych?

Jeśli mamy jasny punkt odniesienia w swoich inwestycjach, dużo łatwiej będzie nam odpowiedzieć na te i wiele innych ważnych pytań. Dlatego uważam, że warto mieć dobrze zdefiniowany benchmark (lub kilka benchmarków) nawet jeśli nikt tego od nas nie wymaga.

Jesteśmy przecież inwestorami indywidualnymi i teoretycznie możemy robić, co nam się żywnie podoba (w przeciwieństwie np. do mocno regulowanych funduszy inwestycyjnych) – nie śledzić precyzyjnie swoich wyników, nie porównywać się z nikim i ogólnie żyć w przekonaniu, że jesteśmy wyjątkowi. Mimo tego jestem zdania, że trzymanie się jasnych punktów odniesienia to super ważny element procesu inwestycyjnego. Dlaczego?

piątek, 27 grudnia 2013

Czego nauczyłem się o finansach i rynkach w 2013? Czego chciałbym nauczyć się w 2014?

Chyba po raz pierwszy w życiu przyglądałem się rynkom przez cały rok – praktycznie dzień po dniu. Kosztowało mnie to naprawdę sporo czasu i uwagi, ale potrzebowałem takiej uderzeniowej dawki informacji rozłożonych w czasie, żeby wypracować własne stanowisko wobec tego, co dzieje się na rynkach finansowych i jak na to reagować.

Pocieszam się tym, że wszystko, czego się przez ten czas nauczyłem, posłuży mi jako filtr, którym będę w kolejnych latach odsiewał szum informacyjny. Już to zresztą robię.

Jeden rok to nie jest specjalnie długi okres w większej skali, ale to i tak znacznie więcej niż hiper krótkoterminowa perspektywa, którą kieruje się wiele osób w swoich finansach osobistych oraz inwestycjach. Z perspektywy 12 miesięcy wydarzenia jednego dramatycznego dnia czy jednego fenomenalnego tygodnia, które regularnie pojawiają się na rynkach w różnych kombinacjach, wyglądają zupełnie inaczej.

W poprzednim wpisie przyglądałem się kilku błędom inwestycyjnym, które popełniłem w mijającym roku. W tym wpisie chciałbym spojrzeć z dystansu na to, czego nauczyłem się o finansach i rynkach w 2013 oraz zastanowić się, czego chciałbym nauczyć się w nadchodzącym roku?

sobota, 21 grudnia 2013

Jakie błędy inwestycyjne popełniłem w 2013?

Nie da się nie popełniać błędów, jeśli aktywnie zarządzamy swoimi oszczędnościami i inwestycjami. Im bardziej skomplikowane stają się nasze finanse, tym trudniej kontrolować ich całokształt i unikać wpadek. Ale tak naprawdę błędy wydarzają się po to, żeby się na nich uczyć.

Osobiście mijający rok zaliczam do bardzo udanych pod względem finansów osobistych. W jego trakcie wyjątkowo dużo się nauczyłem i wykonałem kilka całkiem trafnych operacji. Za pomocą funduszy inwestycyjnych uczestniczyłem w większej części wzrostów na małych i średnich spółkach, które były jedną z topowych klas aktywów w 2013. Do niedawna w moim portfelu nie było żadnych aktywów związanych z rynkiem złota, który okazał się z kolei klapą roku.

Ale zaliczyłem też spore wpadki i to im chciałbym się szczególnie przyjrzeć. Jakie błędy inwestycyjne popełniłem w 2013r. i jakie płyną z nich wnioski na przyszłość?