piątek, 12 lipca 2013

[szerszy obraz] Dlaczego warto przeczytać ksiażkę Nassima Nicholasa Taleba „Czarny łabędź”?




Nikt chyba jeszcze nie przetłumaczył książki „Czarny łabędź” Nassima Taleba na polski – wielka szkoda. W wielu zestawieniach jest to jedna z najbardziej wpływowych książek o współczesnym świecie, z której inspirację czerpią zachodnie elity biznesu i polityki.

To bezkompromisowa krytyka systemu finansowego oraz pełen odniesień do innych autorów traktat o zarządzaniu ryzykiem, granicach ludzkiego poznania oraz strategiach przetrwania w coraz bardziej skomplikowanym świecie.

Czy idee Nassima Taleba mają jakieś przełożenie na życie przeciętnego Kowalskiego, który chce zarabiać, oszczędzać i inwestować z myślą o przyszłości? Czy znajdą się tam jakieś rady, dzięki którym ulepszymy nasze finanse osobiste oraz standard życia? Zdecydowanie tak.


Ten artykuł to kolejna część niekończącego się cyklu [szerszy obraz].

Przyglądam się w nim spojrzeniu na świat i przekonaniom wpływowych ekonomistów, badaczy rynków, inwestorów, naukowców, myślicieli i praktyków. Nie szukam i nie promuję jednej prawdy objawionej. Uważam, że warto znać i czerpać z różnych sposobów myślenia o rzeczywistości wokół nas.

W tym, co czytam, oglądam i słucham, wyszukuję przydatne pojęcia i narzędzia, dzięki którym można sprawniej i świadomiej podejmować decyzje. Najbardziej interesują mnie względnie trwałe mechanizmy. Najmniej – bieżący szum informacyjny. Mam pragmatyczne podejście do wiedzy. Chcę wiedzieć, jak coś działa, dlaczego i co z tego dla mnie wynika.

We wcześniejszych artykułach przybliżyłem, jak widzą rzeczywistość ekonomiczną, w której przyszło nam żyć, między innymi Ray Dalio, John Bogle, William Bernstein, Nassim Taleb, Robert Shiller, Niall Ferguson, Benoit Mandelbrot, Sebastian Buczek i Mohnish Pabrai.


Co to jest czarny łabędź?

Recenzja książki Nassima Nicholasa Taleba "Czarny Łabędź"
Książka Taleba jest o ryzyku pochodzącym z niespodziewanego kierunku. Czarny łabędź to określenie na wydarzenie, które:
  • jest nieprzewidywalne,
  • ma olbrzymie negatywne konsekwencje,
  • łatwo je po fakcie wytłumaczyć i uznać za nieuniknione
Taki czarny łabędź to na przykład kryzys finansowy z lat 2008-2009, którego brutalność i rozmiary zaskoczyły zdecydowaną większość świadomych i nieświadomych uczestników rynku. Dla firmy ubezpieczeniowej takim czarnym łabędziem może być wyjątkowo dotkliwy kataklizm, który doprowadzi ją do niewypłacalności i bankructwa ze względu na skalę odszkodowań mimo tego, że przez dziesiątki lat była zyskowna.

Innymi słowy: chodzi o jakiś wysoce nieprawdopodobny obrót wydarzeń, który kompletnie zmienia zasady gry i doprowadza do destrukcji tego, co wydawało się pewne i trwałe.

Najważniejsza teza z książki Taleba brzmi: podejmując decyzje powinniśmy w znacznie większym stopniu uwzględniać tego typu scenariusze, ponieważ jesteśmy na nie bardziej podatni niż nam się wydaje.

Książkę "Czarny łabędź" kupiłem na brytyjskim Amazon za parę funtów - od 25 funtów wysyłka do Polski gratis.

Świat przeciętności i świat ekstremalności

Taleb bardzo szybko wprowadza w „Czarnym łabędziu” pojęcia świata przeciętności i świata ekstremalności, które potem przewijają się w całej książce. Jego zdaniem żyjemy coraz bardziej w tym drugim świecie i powinniśmy do niego dostosować naszą ocenę ryzyka. O co chodzi?

Czy dorosły człowiek może urosnąć do 50 metrów? Nie – to wykluczone. Ludzki wzrost rzadko przekracza 2 metry i spada poniżej 1 metra, a te ekstrema leżą bardzo blisko średniej, która wynosi jakieś 1,65m. To świat przeciętności, w którym żadne pojedyncze wydarzenie (tutaj: odczyt wzrostu) nie jest w stanie zaburzyć średniej. Jeśli do kogoś dociera bardziej terminologia statystyczna, w świecie przeciętności mamy do czynienia z rozkładem normalnym (Gaussa).

Czy można w jeden dzień stracić oszczędności całego życia? Absolutnie tak! Wystarczy uwierzyć w reklamy platform walutowych forex, zaangażować wszystkie środki i nie mieć przez dłuższą chwilę szczęścia. Kilka decyzji może wtedy zniwelować wiele lat bezpiecznych inwestycji. Przez 10 lat możemy osiągać rok w rok stopę zwrotu 6% przed inflacją, a potem w jeden dzień obrócić wszystko w -100%. Witamy w świecie ekstremalności, w którym pojedyncze wydarzenie (tutaj: skoncentrowane błędy inwestycyjne) są w stanie nie tylko zaburzyć średnią (6% rocznie), ale w jednej chwili ją zdemolować (do -100%).

Inny przykład: jakiś muzyk jest przez wiele lat niedoceniany, ale w jakiś sposób jego wideo na YouTube staje się super popularne i w przeciągu kilku tygodni staje się gwiazdą światowego formatu. Praca w show biznesie to świat ekstremalny – sława oraz majątek małej grupy ulubieńców mas (powiedzmy 2% wszystkich artystów) stanowi 99% całej uwagi i wszystkich pieniędzy dostępnych w tej branży.

Z kolei farmaceuta w jednej aptece nie jest w stanie zarobić tysiąc razy więcej niż farmaceuta w drugiej aptece. Nie istnieją również mechanizmy (jak w show biznesie), które w krótkim czasie i niespodziewanie mogą kompletnie zmienić życie zawodowe farmaceuty. Ta branża jest bardziej przewidywalna, rozkład zarobków w ryzach – to świat przeciętności.

Nie jest tak, że jeden z tych światów jest lepszy niż drugi. Ale w naszym interesie jest wiedzieć, w którym z nich działamy. Dlaczego? Ponieważ świat ekstremalności charakteryzuje nieskończenie większe ryzyko (i ewentualna premia za ryzyko) niż świat przeciętności.

Oczywiście pojęcie czarny łabędź odnosi się przede wszystkim do świata ekstremalności, którego zasady obejmują wiele decyzji finansowych i inwestycyjnych.

Książkę "Czarny łabędź" kupiłem na brytyjskim Amazon za parę funtów - od 25 funtów wysyłka do Polski gratis.

Skąd się biorą czarne łabędzie?

Wiemy już, że warto rozdzielić świat przeciętności (w którym żadne pojedyncze wydarzenie nie jest w stanie znacząco zmienić średniego wyniku) od świata ekstremalności (w którym pojedyncze, mało prawdopodobne wydarzenie może ważyć więcej niż setki, tysiące albo miliony innych wydarzeń). Wiemy też, że czarne łabędzie występują w tym drugim świecie. Skąd się biorą?

W tym momencie Nassim Taleb przytacza całą masę obserwacji, badań i teorii, które generalnie sprawdzają się do tego, że jako jednostki i społeczeństwa działamy pod wpływem ograniczeń i błędów poznawczych. Jakich?

1. efekt potwierdzenia

Jeśli już w coś uwierzymy, mamy tendencję do filtrowania informacji w taki sposób, żeby potwierdzały naszą wersję wydarzeń. W takich warunkach dużo łatwiej zignorować jakieś zagrożenie lub szansę, bo jesteśmy skupieni na swoim koniku.

2. błąd narracji post factum

Wiele wydarzeń w naszym życiu jest przypadkowych i nieprzewidywalnych - nic się nie da z tym zrobić. Radzimy sobie z tym problemem opowiadając o nich po fakcie tak, jakby układały się w logiczną całość. Rzadko pomaga to nam jednak przygotować się na kolejną niespodziankę. Daje nam wyłącznie wrażenie kontroli nad „spójną” przeszłością.

3. niewysłuchane dowody

Zdecydowanie większe znaczenie ma dla nas to, co rzeczywiście przeżyliśmy lub o czym się dowiedzieliśmy. Tymczasem wiele ważnych rzeczy wydarza się poza naszą percepcją. Nasze postrzeganie rzeczywistości jest z tego powodu zawsze fragmentaryczne. Czarne łabędzie wypływają właśnie z tych rejonów, których nie monitorowaliśmy.

4. iluzja ryzykownej gry

Wydaje się nam, że najbardziej ryzykowne miejsca na świecie to np. kasyno lub punkt przyjmowania zakładów bukmacherskich. Tymczasem w każdej grze o zamkniętych regułach da się obliczyć w sposób definitywny prawdopodobieństwo różnych wyników. Ryzyko jest więc kontrolowane. W realnym życiu mamy do czynienia z nieskończoną ilością kombinacji i płynnymi zasadami, dlatego ryzyko niespodziewanego obrotu wydarzeń jest nieskończenie wyższe.

Te i inne ograniczenia poznawcze, o których pisze Nassim Taleb w książce „Czarny łabędź”, skutkują tym, że większość z nas, włącznie z ekonomistami i futurystami, jest niezdolna do systematycznego przewidywania przyszłości. Szczególnie w świecie ekstremalności, gdzie regularnie ujawniają się wysoce nieprawdopodobne scenariusze.

Czy da się zabezpieczyć przed czarnymi łabędziami?

Wszystko to się naprawdę dobrze czytało, ale czy z lektury „Czarnego łabędzia” przeciętny inwestor myślący o długoterminowym zabezpieczeniu swoich finansów może wycisnąć jakieś praktyczne rady do wdrożenia w swoich decyzjach. Kilka na pewno:

Po pierwsze – ryzyko ujawnienia się negatywnych, wysoce nieprawdopodobnych scenariuszy jest realne. Więcej: można być pewnym, że nie przewidzimy każdej nieprzyjemnej niespodzianki i należy brać to pod uwagę konstruując swoje finanse (np. większa dywersyfikacja, dominacja ultra bezpiecznych aktywów).

Po drugie – nie ma siły, która wyeliminowałaby całe ryzyko, i oczekiwanie od kogokolwiek (np. państwa, pracodawcy), żeby zabezpieczył nas na każdą ewentualność jest nierealistyczne.

Po trzecie – warto maksymalizować swoje szanse na wystąpienie jakiejś pozytywnej niespodzianki, czegoś wysoce nieprawdopodobnego, co zadziała na naszą korzyść, jeśli ryzyko straty jest niskie.

Po czwarte – nie ma co oczekiwać, że powszechne przewidywania odnośnie przyszłości się sprawdzą. Wychylanie się w przyszłość w każdej dziedzinie jest obarczone błędem – tym większym, im dalszej perspektywy dotyczy. Lepiej inwestować nie w przewidywanie przyszłości, tylko przygotowywanie się na różne ewentualności.

Po piąte – warto brać kontrolę i odpowiedzialność tam, gdzie to możliwe. Wtedy nie zależymy tak bardzo od nieprzewidywalnych kaprysów innych. Dużo pewniejszym aktywem jest sprawnie działający własny biznes, nawet na mikro skalę, niż akcje, obligacje czy jednostki funduszu inwestycyjnego. Aktywa finansowe są w dużej mierze poza naszą kontrolą. W jeszcze mniejszym zakresie kontrolujemy zobowiązania państwa wobec nas (np. przyszłą wypłatę państwowej emerytury).

Po szóste – warto zmniejszyć dopływ informacji, które konsumujemy codziennie. Większość z nich to szum medialny, który pogłębia tylko nasze problemy z trafnym postrzeganiem rzeczywistości i potęguje ryzyko.

Książkę "Czarny łabędź" kupiłem na brytyjskim Amazon za parę funtów - od 25 funtów wysyłka do Polski gratis.

Na tej stronie zrecenzowałem również książkę "Antykruchość" Nassima Taleba.



Zapraszam do zapisywania się na bezpłatny, e-mailowy tygodnik Moja Przyszła Emerytura – co niedzielę podsumowanie tygodnia, zapowiedzi oraz coś ekstra.

5 komentarzy:

  1. Witam,od dawna czekam na tłumaczenie tej książki,co jakiś czas sprawdzam czy już jest...i nic...nadal nic...czy ktoś podjął się przetłumaczenia ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałem po angielsku, podobnie jak jego ostatnią "Antykruchość (w niedzielę chcę opublikować recenzję). Z tego, co wiem, nie ma polskiego tłumaczenia Czarnego łabędzia ani Antykruchości. Jest za to jego pierwsza książka "Ślepy traf" - jeszcze nie czytałem, ale czeka w kolejce. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. "Antykruchość. O rzeczach, którym służą wstrząsy" jest przetłumaczona na polski.

      Usuń
    3. Rezczywiście - nie zauważyłem, że niedawno została wydana.

      Usuń
  2. „Czarny łabędź” też już jest po polsku

    OdpowiedzUsuń

A co Ty sądzisz?