wtorek, 7 marca 2017

Czytelnik Karol: “Zaczynam pierwszą pracę po studiach. Co powinienem wiedzieć o oszczędzaniu i inwestowaniu?”




Dostałem serię pytań od Karola, który kończy studia i zaczyna pracę:

Witam. Mam na imię Karol i kończę studia. Od kilku dni zastanawiam się nad moją przyszłością. Jak według Pana należałoby zacząć przygodę z inwestowaniem, oszczędzaniem. Czy mógłby Pan poradzić od czego zacząć?
Poważnie zastanawiam się nad założeniem IKE i odprowadzaniem tam skromnej części mojego dochodu. Tylko czy to jest dobry stary? Czy to dobry pomysł dla kogoś w mojej sytuacji?”

Jestem może jakieś 10-12 lat „do przodu” w stosunku do Karola 🙂 Dobrze pamiętam, jak sam startowałem w dorosłe życie. Czym mogę się z nim podzielić z perspektywy czasu?

Co powinienem wiedzieć o oszczędzaniu i inwestowaniu po studiach?

Kim jestem?


Zanim zacznę się wymądrzać, chciałbym podkreślić, że nie jestem człowiekiem sukcesu. Nie jestem ani bogaty, ani wpływowy, ani w jakikolwiek inny sposób nadzwyczajny.

Nie jestem też doradcą podatkowym, inwestycyjnym czy finansowym. Nie mam wykształcenia ekonomicznego czy biznesowego.

Jestem i zamierzam pozostać zwykłym gościem, który chce sprawnie i świadomie prowadzić swoje finanse, żeby dobrze żyć:

  • unikać stresu i dramatów,
  • mieć coraz więcej luzu, pola manewru i wolnego czasu,
  • kształtować swoją przyszłość,
  • wywiązywać się z obowiązków (np. wobec dzieci),
  • nie robić innym krzywdy,
  • rozwijać się.

O swoim podejściu pisałem już co nieco w odpowiedzi na pytanie od innego czytelnika.

Kim byłem 10-15 lat temu?


Zaczynałem od zera – dosłownie. Zresztą jak wiele innych osób.

W trakcie studiów mieszkałem w wieloosobowych pokojach w akademikach. Utrzymywałem się z kombinacji stypendium socjalnego, stypendium naukowego i korepetycji z angielskiego. Pamiętam, że starszy brat musiał pożyczać mi pieniądze, żebym mógł kupić pierwszego laptopa.

Szybko zacząłem nieźle zarabiać jako lektor języka angielskiego. To był silny wiatr w plecy, który wiał przez kilka dobrych lat.

Ale i tak najważniejsze było to, że nie wydawałem tych wszystkich zarobków. Mimo że właściwie nic nie stało na przeszkodzie, żeby to robić.

Pracowałem dużo – czasem nawet 7 dni w tygodniu. Wydawałem niedużo. Tak z czasem powstały moje oszczędności.

Najpierw miały wyłącznie formę zwykłych depozytów bankowych na kontach oszczędnościowych i lokatach terminowych. Za niewielką część robiłem eksperymenty z funduszami inwestycyjnymi i akcjami spółek publicznych.

Z dzisiejszego punktu widzenia wiem, że były to nieskoordynowane działania – bez ładu i składu, bez planu, bez procesu podejmowania decyzji, bez długoterminowego spojrzenia i zrozumienia szerszego kontekstu.

Odebranie takiej praktycznej edukacji było jednak potrzebne, żeby wejść na wyższy poziom. Błędy z tamtych lat rozliczyłem (przykład). Zaległości w wiedzy i podejściu cały czas nadrabiam.

Popełniłem potem kolejne błędy (np. podpisałem wieloletnią umowę na drogą polisę inwestycyjną i straciłem ok. 5000 zł w obligacjach korporacyjnych firmy Gant). Nie wiem, czy da się iść do przodu nigdy nie popełniając żadnego błędu.

Dla mnie najważniejsze jest, żeby uczyć się na błędach, eliminować je i dążyć do rozwoju.

Na 100% mam w tej chwili jakieś błędne przekonania lub podejmuję jakieś błędne decyzje. Jak już do mnie dotrą, chętnie je zweryfikuję.

Ostatni duży błąd, do którego mogę się przyznać, polega na tym, że zaniedbałem swój kapitał ludzki (czyli zdolność do wykonywania pracy dla innych, kompetencje, znajomości itp.), a za mocno skupiłem się na kapitale finansowym (czyli zarządzaniu oszczędnościami). Pisałem o tym podziale jakiś czas temu. Już zacząłem prostować ten błąd.

Co powinien wiedzieć o oszczędzaniu i inwestowaniu ktoś, kto zaczyna pierwszą pracę?


Zasady są proste:

  • jeśli wydajesz mniej niż zarabiasz, pojawiają się oszczędności,
  • jeśli lokujesz ('inwestujesz”) oszczędności w rentowne aktywa, ich wartość z czasem rośnie.

Trzymanie się tych zasad w praktyce nie jest proste.

Żyjemy w społeczeństwie konsumpcyjnym i cały świat napiera na nas, żeby wydawać jak najwięcej. Dzięki instytucji kredytu możesz wydawać więcej niż zarabiasz. W pewnym sensie łatwiej jest mieć dzisiaj dług niż oszczędności.

Inwestowanie też nie jest proste. To w gruncie rzeczy ciągłe podejmowanie decyzji.

Czy założyć depozyt bankowy z niskim, ale pewnym oprocentowaniem, czy jednak coś z większym potencjałem zysku? A może jedno i drugie? Tylko jak podzielić oszczędności między te opcje? Który fundusz inwestycyjny wybrać? Jak inwestować na giełdzie, żeby nie tracić pieniędzy? Podejmować decyzje samodzielnie czy zlecić to innym osobom lub instytucjom?

Takich pytań jest naprawdę wiele.

Mi w ogarnięciu tego chaosu pomogło spojrzenie na te wszystkie problemy przez pryzmat celów, które ja chcę osiągnąć. Ja – nikt inny. Pisałem o tym w szczegółach jakiś czas temu.

Tak czy inaczej, kluczowe jest to, żeby:

  • dążyć do zwiększania zarobków (rozwijać kapitał ludzki),
  • trzymać koszty życia pod kontrolą (nie wydawać więcej niż się zarabia),
  • lokować oszczędności zgodnie ze swoimi potrzebami, możliwościami i ograniczeniami życiowymi, a przy tym stosować najlepsze znane praktyki dla poszczególnych typów inwestycji.

Czy założenie IKE po rozpoczęciu pierwszej pracy to dobry pomysł?


Znam dużo gorsze pomysły, np. zadłużenie się po uszy zaraz po rozpoczęciu pierwszej pracy.

Gdy zakładałem swoje IKE, a potem IKZE, miałem prawie 30 lat. Od jakichś 10 lat już pracowałem, a od ok. 5-8 na poważnie gromadziłem oszczędności.

Przyznaję, że w pierwszych latach pracy wszystko wydawałem. Miałem duże potrzeby. Startowałem od zera. Byłem zaniedbany. Musiałem się ubrać, zadbać o narzędzia typu laptop, dalej inwestować w edukację (np. kurs prawa jazdy) i ogólnie stanąć na własnych nogach.

Oszczędzanie na emeryturę nie było wtedy na mojej liście priorytetów. Nie wiedziałem też, co to jest IKE. Nie szukałem specjalnie tych informacji. Nie były dla mnie wtedy ważne.

Pierwsze oszczędności przelewałem na zwykłe rachunki oszczędnościowe. Pamiętam, że w tej kategorii prym wiodły wtedy mBank oraz eurobank. Dawały najlepsze oprocentowanie. Właśnie na tym mi zależało – na połączeniu dostępności pieniędzy z regularnie naliczanymi odsetkami.

Kilka raz wyzerowałem swoje rachunki oszczędnościowe. Raz potrzebowałem pieniędzy na wyjazd wakacyjny Work&Travel do USA. Po powrocie potrzebowałem dodatkowych pieniędzy na półroczną wymianę studencką Erasmus w Helsinkach. Wydałem też trochę na podróże.

Z czasem zaspokoiłem swoje podstawowe potrzeby materialne, a niższe wydatki przełożyły się na wyższą stopę oszczędzania. To przyspieszyło wzrost oszczędności i skłoniło mnie do poszukiwania innych rozwiązań niż depozyty bankowe.

IKE założyłem w 2012 – bezpośrednią przyczyną była chęć optymalizacji podatkowej (więcej).

Byłem wtedy bezdzietnym kawalerem. Dzisiaj jestem żonaty i mam dwójkę dzieci. To dla mnie jasne, że czas mija – czy tego chcemy, czy nie. Rzeczy się wydarzają. Nasze życie się toczy.

Z tej perspektywy IKE to praktyczny kanał gromadzenia długoterminowych oszczędności. Lubię nazywać je „głębokimi oszczędnościami”, ponieważ nie są to środki przeznaczone do szybkiego wydania (więcej).

Krótko mówiąc:

  • osobiście nie założyłem IKE zaraz po rozpoczęciu pierwszej pracy, tylko po dobrych 8-10 latach pracy,
  • pierwsze oszczędności gromadziłem na depozytach bankowych,
  • za niewielkie kwoty „zapoznawałem się” z innymi formami oszczędności, np. funduszami inwestycyjnymi, akcjami spółek publicznych i obligacjami korporacyjnymi.

Inne podejścia


To jest szczera i prosta porada oparta na moim doświadczeniu i moich potrzebach, możliwościach i ograniczeniach.

Istnieją inne podejścia do finansów osobistych, które z pewnością warto poznać.

Niektórzy mają znacznie „lżejsze” podejście do kredytu i chętnie z niego korzystają np. żeby kupować nieruchomości na wynajem.

Niektórzy stawiają na rozwijanie własnych biznesów i nie przepadają za aktywami finansowymi typu depozyty bankowe czy fundusze inwestycyjne.

Niektórzy wierzą, że tylko złoto w długim okresie utrzymuje wartość.

Dla niektórych oszczędzanie to głupota, bo najlepiej korzystać z życia i niczym się nie przejmować.

Ze swojego doświadczenia wiem, że trudno w wieku 20-25 lat wszystko przewidzieć i zaplanować. Potrzeba też trochę czasu, żeby odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie (np. co jest dla mnie ważne, co lubię, jakie są moje potrzeby, możliwości i ograniczenia) i zweryfikować założenia w praktyce.

Najlepiej nastawić się na ciągłe uczenie się i zmianę, a jednocześnie krok po kroku budować swoje podejście do finansów osobistych, w tym oszczędzania i inwestowania.

Na moje podejście składają się:

  • pracuj mądrze i ciężko (żeby dobrze zarabiać),
  • nie wydawaj wszystkiego (żeby budować oszczędności),
  • oszczędności utrzymuj w rentownych aktywach zgodnie z dobrymi praktykami i swoimi potrzebami, możliwościami i ograniczeniami.

15 komentarzy:

  1. Ciekawy wpis, więc i ja dorzucę swoje trzy grosze.

    Błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi. Warren Buffet też ma na koncie wiele porażek inwestycyjnych.

    Doradzanie innym, jak mają postąpić w swoich finansach to ciężki kawałek chleba, bo sytuacje indywidualne są b. różne. Poza tym każdą inwestycję, nawet najprostsze IKE w banku, trzeba okresowo monitorować i w razie czego się z niej ewakuować.

    Odnośnie Pana Karola, to przede wszystkim zapytałbym go o źródła dochodów, czy są stałe i czy jest od nich odprowadzany ZUS. Jeśli tak, no to wskazane byłoby jednak IKZE (korzystny zwrot podatkowy). Po drugie, powinien rozejrzeć się za produktem ubezpieczeniowym przewidującym rentę dożywotnią, opartą na stałych współczynnikach wypłaty świadczenia z uskładanego kapitału. Długość życia za 40 lat prawie na pewno wzrośnie, więc stałe gwarantowane współczynniki są tu na wagę złota (ma je np. Pramerica - nie mylić z Prudentialem!).

    Warto zacząć odkładać pieniądze jak najwcześniej, bo po założeniu rodziny wydatki rosną, a już pojawienie się dzieci to niestety finansowy Armageddon.

    Z badań wynika, że większość ludzi w Polsce zaczyna myśleć o emeryturze na 10 lat przed przejściem na nią. Wtedy zazwyczaj jest za późno na cokolwiek. Z drugiej strony, multum mężczyzn w ogóle nie dożywa wieku emerytalnego...

    z17@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz!

      Mega ważny wątek ze składkami ZUS i innymi składkami (np. na PPE lub jakieś zakładowe programy i ubezpieczenia), które większość pracujących odprowadza przed obejrzeniem zarobków netto.

      Od tego, jak dużo odprowadzamy na "emeryturę" z zarobków brutto, nie tylko na ZUS, zależy, jak pilne i kluczowe w szerszym kontekście jest dodatkowe, dobrowolne oszczędzanie (np. przez IKE czy IKZE).

      Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń
  2. Młody człowiek lubi ryzyko. Gra na giełdzie, akcje, inwestycje. Ciągle liczy na szczęście. Myśli że a nóż mu się uda. Później przychodzi rozczarowanie. Zadając ten potok pytań, myślałem, że dostanę odpowiedź tak lub nie dotyczącą IKE. Teraz widzę w jakim częściowym błędzie byłem. Dostałem opis dobrych i złych decyzji które autor bloga popełniał będąc w moim wieku, które i ja jestem gotowy popełnić, wynosząc naukę z przypadku autora. Od początku w finansach nie może być chaosu i przypadkowości. Są to najważniejsze wnioski z całego wpisu, które dobitniej uświadamiają to czytelnikowi tylko wtedy, kiedy opisywane są przez człowieka, który był w takiej samej sytuacji w jakiej my jesteśmy teraz. Dzięki opisowi przeżyć, sukcesów i błędów jakich autor doświadczył mogę mądrzej zacząć swoją przygodę z prawdziwym życiem.
    Dzięki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za pytanie i komentarz!

      Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń
  3. Młody człowiek lubi ryzyko. Akcje, inwestycje to jest to co kusi człowieka który chce szybko zarobić. Jednak to tego jest potrzeba WIEDZA i szczęście. Później przychodzi rozczarowanie...
    Zadając pytanie Panu Michałowi, myślałem że będzie to odpowiedź "tak polecam Tobie IKE." "Nie polecam, jest jeszcze trochę za wcześnie." Pan Michał udzielił tym wpisem bardzo wyczerpującej odpowiedzi na pytanie Co zrobić kiedy chce się zabezpieczyć przyszłość i w jakimś stopniu polepszyć swoją teraźniejszość, żeby stała się bezpieczniejsza.
    Najważniejsze jest to żeby przestać myśleć o zysku, w znaczeniu żeby to nie zaślepiało oceny sytuacji i zacząć po prostu używać głowy. Drugim najważniejszym kryterium to żeby się cały czas EDUKOWAĆ. Trzecim i tutaj ślę podziękowania Panu Michałowi, próbować wszystkiego jednak uczyć się na błędach już popełnionych, czyli kontrolować swoje inwestycje i finanse.
    Moja ścieżka byłaby taka sama (i znając życie taka będzie), że będę próbował wszystkiego. Jednak czytając doświadczenia jakie zebrał autor bloga wiem czego nie powinienem robić i co najważniejsze od czego zacząć. Podjęcie decyzji na pewno będzie łatwiejsze, a co z tego wyjdzie okaże się.....
    Za 10-12 lat :)
    Dziękuję i pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście założyłbym na Twoim miejscu IKE w celu wyrobienia sobie "dobrych nawyków oszczędzania".
      Moje IKE założyłem 10 lat temu za namową rodziców, bo w wieku 23 lat nie myślałem o oszczędzaniu na emeryturę. Teraz jestem im wdzięczny, bo już tam coś mam, co miesiąc płynie na nie 100 zł, ja tego nie odczuwam (stałe zlecenie w banku, dzięki temu wszystko dzieje się automatycznie).
      Niezależnie musisz szukać innych dróg pomnażania oszczędności i tak jak napisałeś uczyć się na błędach i wyciągać wnioski (ja przeżyłem upadek AG, SK Banku i Skoku Wołomin), pozdrawiam

      Usuń
    2. Dzięki za komentarz!

      Mega ważna sprawa z wyrabianiem dobrego nawyku regularnego oszczędzania. Pisałem o tym kiedyś w większych szczegółach: http://www.mojaprzyszlaemerytura.pl/2015/03/regularne-oszczedzanie.html

      Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń
  4. Szacun dla Karola, ja przez pierwsze lata pracy odkładałem tylko niewielką „poduszkę finansową” na krótkoterminowych lokatach i kontach oszczędnościowych...

    IKE może być fajne, ale o „poduszce” też nie można zapominać, ja dbam o to, by odpowiednią część oszczędności mieć dostępną natychmiastowo, tzn. w terminie ok. miesiąca (szybciej nie trzeba, mam karty kredytowe), ale też część do pół roku, do roku etc. — bo nigdy nie wiadomo, co się zdarzy, zdecydowanie całości na kilkadziesiąt lat lepiej nie blokować (w praktyce nie mam wydzielonej osobnej „poduszki”, używam wykresu w Excelu stworzonego z użyciem SUMIF na dacie zakończenia, bo np. lokata 3-letnia kończąca się za kilka tygodni może posłużyć za „poduszkę”).

    Tak samo przestrzegałbym przed koncentracją wszystkich oszczędności w jednym instrumencie — jeśli są tak niewielkie, że naprawdę trudno je dywersyfikować, to jednak lepiej wybrać depozyty bankowe. Nawet, jeśli na IKE funduszowym lub akcyjnym mamy tylko kilkanaście tysięcy zł, to spadek ich wartości o kilka tysięcy, jeśli są to nasze wszystkie oszczędności, zaboli bardzo.

    Dlatego jeszcze raz pozwolę sobie przypomnieć mój modelowy portfel: http://www.mojaprzyszlaemerytura.pl/2012/08/trzeci-filar-emerytalny-podatki.html?showComment=1443036169251#c3915985156821676638 (obecnie trochę go zmodyfikowałem, w szczególności udział lokat walutowych wzrósł do 10%). Uważam, że każdy, kto rozpoczyna inwestowanie, powinien sobie taki model stworzyć (opierając się na swojej ocenie ryzyk i odporności na nie). Jak zwykle odradzam inwestowanie większości portfela w instrumenty ryzykowne typu giełda czy TFI (choć przyznaję, że mój portfel jest skrajnie konserwatywny).

    Może się wydawać dziwne, że doradzam trzymanie się modelowego portfela już na początku oszczędzania — ale to ma sens, dzięki temu uniknie się ryzykownego niezrównoważenia. W praktyce jeśli np. na krugerrandy chcemy przeznaczać 1/10 oszczędności, a jeden kosztuje 5 tys. zł — to pierwszego możemy kupić dopiero uzbierawszy kilkadziesiąt tysięcy. Tak samo z giełdą czy TFI. Przy okazji przypominam, że obligacje skarbowe można kupować już za 100 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz.
      Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń
  5. Moim zdaniem zanim Karol zacnie inwestować powinien sobie odpowiedzieć na kilka ważnych pytań. Czy np. będzie kupował mieszkanie, a jeśli tak to w jakim horyzoncie czasowym. Moim zdaniem jeśli przed nim jest kupno mieszkania to powinien się po prostu skupić na oszczędzeniu żeby zbudować odpowiednia poduszkę bezpieczeństwa oraz mieć jak największy wkład własny. Dopiero później jak już będzie miał to mieszkanie to powinien założyć IKE. Kolejnym krokiem powinna być jak najszybsza spłata kredytu i dopiero późnej wzięcie się za inwestowanie.
    Często jest tak że młodzi ludzie naczytają się o inwestycjach że trzeba jak najszybciej inwestować, o procencie składanym i się pakują w różne produkty. Później nadchodzi szara rzeczywistość bo jest już rodzina i trzeba gdzieś mieszkać i wyciągają często tę kasę z inwestycji z dużą stratą no bo każdy grosz się liczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz!

      Bez dwóch zdań łatwiej gromadzić oszczędności, gdy ma się zabezpieczone podstawowe potrzeby materialne, w tym dach nad głową.

      Poza tym - moja główne rady, czyli dąż do zwiększania zarobków oraz nie wydawaj więcej niż zarabiasz nie stoją z tym w jakiejś wielkiej sprzeczności. Wolę dać komuś takie ogólne, neutralne rady niż mówić mu, że pierwsze, co ma zrobić, to kupić sobie mieszkanie.

      Również rada, żeby oszczędności lokować zgodnie ze swoimi potrzebami, możliwościami i ograniczeniami nie wydaje mi się w tym kontekście kontrowersyjna. Przecież to z tych oszczędności (np. na lokatach bankowych) będzie pochodzić wkład własny.

      Co więcej, środki na IKE i IKZE mogą być traktowane jako wkład własny, przez co zwiększają zdolność kredytową!

      Ani w tym artykule, ani w żadnym innym nie sugerowałem, że priorytetem młodego człowieka są "inwestycje" w sensie kupowanie akcji przypadkowych spółek za całe oszczędności, przerzucanie pieniędzy między funduszami inwestycyjnymi, codzienne spekulacje na walutach czy inne ekscesy. To jest dokładnie to, czego nikt nie powinien robić - w żadnym wieku.

      Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń
    2. Mój wpis nie był absolutnie krytyką tego co napisałeś w poście, po prostu takie luźne przemyślenia wynikające i z własnych doświadczeń i obserwacji innych.

      Usuń
    3. Dzięki za ten komentarz jeszcze raz!

      Pozdrawiam, proszę wracać i dzielić się wiedzą i podejściem!

      Usuń
  6. W świetle obecnej niejasnej sytuacji odnośnie zmian w systemie emerytalnym wstrzymałbym się z zakładaniem czegokolwiek do czasu uchwalenia nowej ustawy. Zwłaszcza w świetle doniesień o przeniesieniu OFE do IKZE. Nie wiadomo, czy nie trzeba będzie na gwałt uciekać, a przy akcjach może to być problem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz!

      Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń

A co Ty sądzisz?