Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strategia inwestycyjna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strategia inwestycyjna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 września 2018

Czytelnik Tomasz: „Dlaczego moje fundusze inwestycyjne tracą na wartości i jak to zmienić?”

Napisał do mnie czytelnik w potrzebie:

„Szanowny Panie Michale, nie chcę zamienić tego maila w powieść, więc postaram się streszczać.
W 2012 wpakowałem się w wieloletnią polisę z funduszami inwestycyjnymi. Od tego czasu wpłacam na nią regularnie składki. Jestem prawie 3 tysiące złotych w plecy, pomimo prób zmiany struktury portfela na fundusze teoretycznie dochodowe (bawiłem się Exelem, usiłując wybierać fundusze, które wg. notowań mają długookresowe zyski).
Dlaczego fundusze inwestycyjne, które wybieram, tracą na wartości? Jak ustalić przyszłą strukturę portfela, żeby to zmienić?”

Mocne pytania. Niestety – łatwiej je zadać, niż na nie odpowiedzieć 🙂

sobota, 28 stycznia 2017

Jak działa rebalancing i jak sprawdza się na mojej polisie inwestycyjnej?

Rebalancing ma dla mnie dwie zalety:

  1. działa – w długim okresie pomaga podnieść stopy zwrotu w zdywersyfikowanym portfelu oszczędności,
  2. odpowiada mi emocjonalnie i intelektualnie (np. zmniejsza zmienność).

Dlatego używam go przy podejmowaniu decyzji, które dotyczą moich oszczędności. Nie tylko na polisie inwestycyjnej, której ostatnio się przyglądam (moje wyniki po 5 latach i rozważania, czy warto z niej zrezygnować).

W krajach o bardziej rozwiniętej kulturze długoterminowego oszczędzania rebalancing to powszechnie stosowane narzędzie.

W tym artykule opiszę w skrócie, jak działa i jak sprawdza się na mojej polisie inwestycyjnej.

sobota, 22 października 2016

Czytelnik Tomek: "Po co oszczędzasz, jak inwestujesz i czego tak w ogóle oczekujesz?"

Tomek z Wrocławia mnie zagiął 🙂
„Tu Tomek z Wrocławia, zainteresowany finansami osobistymi oraz inwestowaniem/oszczędzaniem długoterminowym, także ekonomią w skali makro.
Prowadzisz interesujący blog, dużo pracy, szacunek.
Czytam trochę w temacie, szukając (jak Ty) dla siebie "strategii" oszczędzania/inwestowania - zdefiniowania celów, horyzontu czasowego, w co, ile (jaki %), jakiego zwrotu oczekiwać. Ciebie chciałbym zapytać, jak możesz odpowiedzieć i masz czas, może to gdzieś jest na blogu:
1. w jakim horyzoncie czasowym inwestujesz / oszczędzasz i jakiego średniorocznego zwrotu się obecnie spodziewasz? Mówię tu raczej o celu "emerytalnym", ale ciekawe czy masz inne cele długoterminowego inwestowania (wolność finansowa ;), wykształcenie dzieci)
2. w jakie klasy aktywów % alokujesz obecnie nadwyżki i czy dla nich masz jakiś oczekiwany średnioroczny zwrot."

niedziela, 21 grudnia 2014

Jak sprawdziły się trzy proste strategie na IKE w funduszach inwestycyjnych od 2004?

Zaatakował mnie czytelnik. W komentarzu do poprzedniego artykułu w ostrych i brzydkich słowach zarzucił mi manipulację, poleganie na hipotetycznych wynikach i inne grzechy. Wyżył się przy okazji na kilku innych osobach i tematach, ale tę część wyciąłem. Od razu mówię, że nie będę publikować anonimowych, histerycznych i negatywnych tyrad, bo nie widzę na nie miejsca w tym serwisie – sieją tylko zamęt i irracjonalne lęki.

Najważniejsze jest jednak to, że rzucił mi ciekawe wyzwanie. Żebym przeprowadził symulację stóp zwrotu na realnych wycenach funduszy inwestycyjnych od 2004 roku. Jak twierdzi, „to są hieny” i w ten sposób można tylko tracić pieniądze. Sam (podobno) prowadził od 2004 roku IKE w TFI Skarbiec, wpłacił ok. 50 tysięcy złotych, a jego nominalny zysk przez cały ten okres wyniósł jakieś 500 złotych.

Proponuję przyjrzeć się, jak sprawdziły się od 2004 roku trzy proste, mechaniczne strategie realizowane na jednostkach funduszy TFI Legg Mason, TFI Skarbiec, TFI Union Investment oraz TFI ING. Czy i ile można było zarobić w ubiegłych 11 latach na IKE prowadzonym w jednym z tych towarzystw?

niedziela, 6 lipca 2014

Dlaczego oznaczenia ryzyka funduszy inwestycyjnych są mało użyteczne i co z tym zrobić?

Jednym z obowiązków informacyjnych funduszy inwestycyjnych jest podawanie w kluczowych informacjach dla inwestora poziomu ryzyka, z jakim wiąże się lokowanie oszczędności w jego jednostki. Standardem w branży jest określanie profilu ryzyka i zysku na siedmiostopniowej skali – im wyższa liczba, tym wyższego ryzyka (oraz potencjalnych zysków) możemy się spodziewać po funduszu.

Większość funduszy polskich akcji, w tym małych i średnich spółek, ma profil ryzyka na poziomie sześć. Siódemkę otrzymują między innymi fundusze z dodatkowym ryzykiem walutowym (np. akcji tureckich czy Ameryki Łacińskiej) czy fundusze oparte o kontrakty terminowe.

Jak nietrudno się domyślić, na przeciwległym końcu skali znajdują się fundusze rynku pieniężnego i inne fundusze niskiego ryzyka. Środek okupują fundusze obligacji oraz fundusze mieszane, w tym stabilnego wzrostu oraz zrównoważone.

W tego typu wskaźnikach ryzyka jest co prawda pewien ładunek informacyjny, ale problem polega na tym, że nie odzwierciedlają one dynamiki rynków i bywają błędnie interpretowane przez inwestorów. O co dokładnie chodzi?

niedziela, 25 maja 2014

Czy warto mieć punkt odniesienia (benchmark) w inwestowaniu?

Czy moje wyniki inwestycyjne są dobre czy słabe w porównaniu z innymi inwestorami? Czy ryzyko, które podejmuję lokując oszczędności w niegwarantowane klasy aktywów, jest odpowiednio wynagradzane? Czy moje aktywne zarządzanie portfelem funduszy lub akcji daje efekt lepszy niż pasywna alokacja aktywów lub inwestowanie w główne indeksy? Czy moje decyzje inwestycyjne przyczyniają się do realizacji moich celów finansowych?

Jeśli mamy jasny punkt odniesienia w swoich inwestycjach, dużo łatwiej będzie nam odpowiedzieć na te i wiele innych ważnych pytań. Dlatego uważam, że warto mieć dobrze zdefiniowany benchmark (lub kilka benchmarków) nawet jeśli nikt tego od nas nie wymaga.

Jesteśmy przecież inwestorami indywidualnymi i teoretycznie możemy robić, co nam się żywnie podoba (w przeciwieństwie np. do mocno regulowanych funduszy inwestycyjnych) – nie śledzić precyzyjnie swoich wyników, nie porównywać się z nikim i ogólnie żyć w przekonaniu, że jesteśmy wyjątkowi. Mimo tego jestem zdania, że trzymanie się jasnych punktów odniesienia to super ważny element procesu inwestycyjnego. Dlaczego?

niedziela, 6 kwietnia 2014

Czy da się stworzyć portfel inwestycyjny, który poradzi sobie w każdych warunkach?

Nikt nie wie, jak dokładnie rozwinie się przyszłość, ale każdy chciałby się na nią jak najlepiej przygotować. Jeśli oszczędzam i inwestuję z myślą o edukacji dzieci, emeryturze czy innych odległych celach, najważniejsze, czego się obawiam, to duża i nieodwracalna utrata wartości tych pieniędzy gdzieś w przyszłości, np. na skutek wysokiej inflacji, dewaluacji złotówki, załamania na rynku obligacji czy dewastacyjnej bessy na rynku akcji.

Dla właściciela takiego długoterminowego kapitału oznacza to dwie możliwości. Albo będzie na bieżąco monitorował sytuację, przewidywał przyszłe trendy na rynkach i reagował na nie wystarczająco szybko, żeby chronić swój majątek. Albo stworzy zróżnicowany i zrównoważony portfel aktywów, który jest w stanie poradzić sobie bez względu na warunki panujące w gospodarce i na rynkach.

Pierwsza propozycja brzmi naprawdę obiecująco, ale w praktyce systematyczne przewidywanie przyszłości i reagowanie z wyprzedzeniem na wydarzenia tak, żeby tylko na nich korzystać, przekracza zdolności analityczne i poznawcze przeciętnego człowieka. Można próbować, ale ze świadomością, że szanse na sukces są ograniczone, a całe przedsięwzięcie będzie nas mocno absorbować.

Ale czy da się stworzyć stabilny, nie angażujący dużych ilości naszej uwagi portfel inwestycyjny, który poradzi sobie w każdych warunkach i nie narazi nas na utratę znacznej części majątku?

niedziela, 30 marca 2014

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Inwestor Dhandho” Mohnisha Pabrai?

Nie pamiętam, gdzie i kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z pomysłami Mohnisha Pabrai dotyczącymi inwestowania, ale zrobiły na mnie na tyle silne wrażenie, że szybko przeczytałem jego książkę „Inwestor Dhandho”. Niedawno przeczytałem ją jeszcze raz.

Kim jest Mohnish Pabrai? Od kilkunastu lat z sukcesami zarządza własnym funduszem typu hedge fund, który opiera o autorską koncepcję inwestowania wzorowaną w dużej mierze na filozofii Warrena Buffeta. Wcześniej był przedsiębiorcą w branży IT. Jest zwolennikiem inwestowania w głęboką wartość (deep value investing).

Jak z wszystkimi książkami amerykańskich inwestorów, warto od początku mieć z tyłu głowy dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, dotyczą one amerykańskiej giełdy – instytucji o dużo dłuższej tradycji, dużo większej roli w gospodarce oraz dużo większej skali działania niż polska, działającej w dużo stabilniejszej demokracji.

Po drugie – przeczytanie książki Mohnisha Pabrai czy Warrena Buffetta nie robi z czytelnika Mohnisha Pabrai czy Warrena Buffetta. Bez względu na to, jak wielkie wrażenie wywierają na nas ich rady i mądrości, wdrożenie ich w życie to coś zupełnie innego niż ekscytowanie się nimi na kartce papieru. Gdyby było inaczej, każdy czytelnik książek o inwestowaniu byłby milionerem, jeśli nie miliarderem.

Jaka jest propozycja Mohnisha Pabrai w książce „Inwestor Dhandho”? Czy da się wykorzystać jego doświadczenia i rady w swoich inwestycjach?

niedziela, 23 lutego 2014

Jaką strategię stosuję na swojej polisie inwestycyjnej – obserwacje i wyniki po dwóch latach od startu

Wszyscy twierdzą, że strategia to podstawa skutecznego inwestowania, ale w rzeczywistości większość przeciętnych inwestorów indywidualnych z żadnej nie korzysta lub wydaje im się, że to, co robią, jest oparte o strategię. Niewykluczone, że mi też się wydaje, że mam strategię na swojej polisie, więc od razu przyznaję, że używam tego terminu trochę na wyrost.

W moim rozumieniu tego pojęcia, strategia to systematyczne podejście do inwestycji w trakcie jej trwania. W starszych wpisach przyglądałem się kilku mechanicznym i bardziej elastycznym strategiom inwestowania, np. uśrednianiu ceny zakupu i sprzedaży, równoważeniu portfela (rebalancing) oraz kierowaniu się cyklami koniunkturalnymi przy alokacji aktywów.

Strategia może być bardzo precyzyjnie zdefiniowana za pomocą mniej lub bardziej skomplikowanych wzorów matematycznych lub opierać się na ogólnych przekonaniach i dość uznaniowych decyzjach.

Czy na swojej polisie inwestycyjnej stosuję jakiekolwiek systematyczne podejście? Jakie przekonania i zachowania składają się na moją strategię inwestycyjną?

niedziela, 20 października 2013

Czy strategia „kup i trzymaj” ma sens?

Największy problem ze strategią „kup i trzymaj” polega na tym, że jej tak naprawdę nie ma. Dlaczego? Gdyby zapytać kilku inwestorów (od początkujących po profesjonalnych zarządzających wielkimi aktywami), jak dokładnie rozumieją to podejście do lokowania kapitału na rynku, każdy prawdopodobnie zdefiniowałby je inaczej.

Pisząc o dokładnej definicji mam na myśli długość inwestycji, która klasyfikuje nas jako inwestorów typu „kup i trzymaj” (np. co najmniej rok, co najmniej dekada, itp.), styl zajmowania i zamykania pozycji na rynku (za jednym zamachem vs rozłożone w czasie) oraz alokacja aktywów (ile w akcjach, ile w obligacjach, ile w gotówce) i jej dopuszczalne zmiany (kiedy, jak, dlaczego, itp.).

Spróbujmy lepiej opisać pojęcie strategii „kup i trzymaj” oraz zastanowić się, czy ona w ogóle ma sens?

wtorek, 10 września 2013

Jak ocenić, czy fundusz inwestycyjny jest ryzykowny?

Ocena ryzyka lokowania kapitału w konkretne fundusze inwestycyjne to pięta Achillesa większości początkujących inwestorów, szczególnie jeśli nie mieli wcześniej żadnej styczności z obciążaniem swoich oszczędności niepewnością. Zacznijmy od tego, że nie każdy zadaje sobie trud zrozumienia, co tak naprawdę kryje się pod pojęciem ryzyka w finansach – a należy ono do wybitnie abstrakcyjnych, przewrotnych i wielowątkowych.

Ryzyko to niepewność co do wyniku inwestycji, która przejawia się nieustanną zmiennością wyceny różnych aktywów (akcji, obligacji, surowców, nieruchomości, itp.). Inwestorzy mają różne przekonania co do przyszłości krajów, sektorów gospodarki, spółek, itp. i na bieżąco dostosowują do nich ceny odpowiednich aktywów. Ryzyko – w innym sensie – to również prawdopodobieństwo, że inwestor poniesie permanentną stratę części lub całego kapitału.

Jak wykorzystać tę wiedzę przy inwestowaniu w fundusze? Jak ocenić, czy fundusz inwestycyjny jest ryzykowny?

wtorek, 25 czerwca 2013

Czy warto zainwestować całe oszczędności w fundusze akcyjne?

Od pewnego czasu dominuje przekonanie, że z racji niskich stóp procentowych i niskiej rentowności polskich obligacji skarbowych, dla rynku akcji nie ma i przez jakiś czas nie będzie ciekawej alternatywy. Dla mniej doświadczonych inwestorów najprostszym, najwygodniejszym i najbardziej dostępnym (choć nie jedynym) sposobem uczestniczenia w tym rynku są polskie fundusze akcyjne.

Co więcej – bez problemu znajdziemy zwolenników teorii, że przy długim horyzoncie inwestycyjnym (np. 5 lat i więcej) dla akcji nie ma konkurencji nie tylko teraz, ale praktycznie nigdy.

Czy wobec tego zainwestowanie całych oszczędności w fundusze akcyjne to dobry pomysł? Czy da się to zorganizować tak, żeby nie narazić się na ryzyko wysokich, bolesnych strat w czasie trwania inwestycji?

piątek, 21 czerwca 2013

Czy lepiej inwestować w obligacje samodzielnie czy przez fundusze inwestycyjne – porównanie

Jest kilka sposobów na to, żeby zainwestować w obligacje. Możemy to zrobić samodzielnie, np. kupując wyemitowane wcześniej obligacje skarbowe lub korporacyjne na giełdzie lub składając zapis na nową emisję. Ostatnio dużą emisję obligacji przeprowadziła firma Orlen.

Detaliczne obligacje skarbowe można kupić przez internet, przez telefon lub w oddziałach PKO BP. Szczególnie interesującą formą inwestycji w papiery dłużne państwa jest konto IKE Obligacje – zyski są tam zwolnione z podatku Belki.

Druga możliwość to inwestycja w obligacje poprzez fundusze inwestycyjne. Oferta jest tu naprawdę bogata – na rynku dostępne są fundusze polskich obligacji skarbowych, fundusze obligacji państw naszego regionu (np. UniKorona Nowa Europa), fundusze obligacji korporacyjnych (np. Novo Obligacji Korporacyjnych) czy fundusze obligacji zagranicznych.

Czy lepiej inwestować w obligacje samodzielnie czy przez fundusze inwestycyjne? Gdzie można lepiej zarobić? Czy na obligacjach można stracić? Kiedy i dlaczego?

wtorek, 14 maja 2013

[szerszy obraz] Co warto zapamiętać z książki „Wszystko o alokacji aktywów” Richarda Ferri?

Przyznaję bez bicia, że Richard Ferri to jeden z moich ulubionych autorów piszących o długoterminowym oszczędzaniu, inwestowaniu i zarządzaniu majątkiem. Wydał kilka książek i regularnie udziela się w magazynie Forbes oraz na własnym blogu. Prowadzi też własną firmę doradczą.

Opisuje głównie amerykańską rzeczywistość, więc konieczny jest jakiś filtr, żeby przełożyć jego koncepcje na polskie podwórko, ale nie jest to znowu takie trudne. Rynki w dużej mierze rządzą się podobnymi prawami w całym rozwiniętym świecie, a ludzka psychologia jest taka sama w USA i w Polsce.

Co znajdziemy w książce „Wszystko o alokacji aktywów”? Dlaczego jest to pozycja, która może bardzo dużo wnieść do warsztatu długoterminowych inwestorów? Czy podejście Richarda Ferri do uczestnictwa w rynkach ma jakieś wady?

piątek, 3 maja 2013

Jak obliczyć stopę zwrotu z jednorazowej i niejednorazowej inwestycji?

Nie twierdzę, że matematyka jest kluczem do skutecznych inwestycji, ale jakiś podstawowy warsztat matematyczny jest jednak niezbędny, żeby bez histerii zarządzać własnymi pieniędzmi. Najbardziej przydatny jest do dwóch ważnych celów: śledzenia wyników naszych obecnych inwestycji oraz oceniania sensowności kolejnych posunięć.

Liczbami można łatwo manipulować – towarzystwo funduszy inwestycyjnych może umieścić w reklamie fantastyczną stopę zwrotu za ostatnie 12 miesięcy, ale gdybyśmy okres inwestycji rozciągnęli na 24 lub 36 miesięcy wyniki byłyby dużo mniej imponujące. Ktoś może się chwalić, że zainwestował w jakąś spółkę i w kilka miesięcy zarobił 40%, ale bez podawania, jaka to była kwota, co wydarzyło się w tym czasie z jego innymi inwestycjami i jak wyglądają jego wyniki w bardzo długim okresie.

Najważniejsze, co możemy w tej sytuacji zrobić, to wypracowywać własne metody pracy z różnymi inwestycjami i konsekwentnie się ich trzymać. Może w tym pomóc pojęcie stopy zwrotu. Co to jest stopa zwrotu? Jak ją obliczyć dla jednorazowej oraz niejednorazowej inwestycji?

wtorek, 30 kwietnia 2013

Jaki jest wpływ wahań wartości kapitału i stóp zwrotu na procent składany?

Procent składany to chyba jeden z najczęściej powtarzanych argumentów za regularnym i długoterminowym oszczędzaniem. Najkrócej mówiąc, ten sposób naliczania odsetek sprawia, że po pewnym czasie (np. roku) zaczynamy otrzymywać również odsetki od odsetek, a nie tylko początkowego kapitału. W długim terminie to olbrzymia siła napędzająca wartość naszych oszczędności (lub długów).

O ile zawsze rozumiałem efekt procentu składanego, często porównywanego do kuli śnieżnej, dla bezpiecznych oszczędności (np. lokat bankowych czy rachunków oszczędnościowych), nie mogłem pogodzić się z używaniem tego terminu w odniesieniu do inwestycji obarczonych wahaniami kapitału. A robią to niestety notorycznie doradcy finansowi szukający klientów na produkty typu polisy inwestycyjne czy plany systematycznego inwestowania w towarzystwie funduszy inwestycyjnych.

Jak się ma procent składany do wahań wartości kapitału w czasie, które charakteryzują akcyjne fundusze inwestycyjne czy portfele akcji spółek giełdowych? Jak porównać zwroty z tych inwestycji do tradycyjnych lokat bankowych czy obligacji skarbowych?

piątek, 19 kwietnia 2013

Recenzja książki „Giełda. Podstawy Inwestowania” Adama Zaremby

Tę książkę powinienem był przeczytać w sierpniu 2008 roku, kiedy po raz pierwszy kupiłem akcje spółki giełdowej. Gdybym przeczytał ją ze zrozumieniem, może udałoby mi się uniknąć kilku błędów, które wtedy i potem popełniłem. Ale nie ma co być dla siebie zbyt ostrym – nie da się nie popełniać błędów, jeśli inwestujemy pieniądze w sposób ryzykowny.

W sumie zastanawiam się, czy tego typu książki są w stanie pomóc nam skuteczniej zarządzać inwestycjami opartymi o giełdę. Na ile jest to wiedza praktyczna – do wykorzystania w służbie budowania majątku, a na ile elokwentny opis czegoś bardzo, ale to bardzo nieprzewidywalnego, który nie sprawi jednak, że będziemy podejmować trafniejsze decyzje.

Mimo wszystko uważam, że warto zajrzeć do książki Adama Zaremby „Giełda. Podstawy Inwestowania” z co najmniej kilku powodów. Nawet jeśli nie planujemy specjalnie aktywnej obecności na giełdzie. Jakie to powody?

wtorek, 16 kwietnia 2013

Co to jest horyzont inwestycyjny i dlaczego warto go określić dla swoich inwestycji?

W ostatnim artykule opisałem pojęcia alokacji aktywów oraz klas aktywów. Są to kluczowe pojęcia dla każdego inwestora myślącego poważnie o obecności swoich oszczędności na rynkach finansowych. Trudno wyobrazić sobie kogoś, kto skutecznie inwestuje przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, np. na emeryturę, bez zrozumienia, jakie inwestycje i dlaczego ma w swoim portfelu.

Inne super ważne pojęcie, które może nam pomóc określić, jak zainwestować swoje pieniądze, to horyzont inwestycyjny. Niestety dużo łatwiej zrozumieć je w teorii niż wykorzystać na swoją korzyść w praktyce, a największe problemy będą mieć z tym początkujący, rozemocjonowani inwestorzy.

Co to jest horyzont inwestycyjny? Dlaczego warto go określić dla swoich inwestycji? Jakich błędów związanych z czasem trwania naszych inwestycji warto unikać?

piątek, 12 kwietnia 2013

Co to są klasy aktywów i dlaczego to kluczowe pojęcie przy długoterminowym inwestowaniu?

O ile długoterminowe oszczędzanie jest trudne, długoterminowe inwestowanie jest piekielnie trudne. Dlaczego? Przy oszczędzaniu najważniejsze jest wyrobienie nawyku wydawania mniej niż zarabiamy oraz regularnego poszukiwania najlepszych ofert bezpiecznego lokowania kapitału (np. najlepiej oprocentowanych rachunków oszczędnościowych czy lokat bankowych). Jeśli to jest na miejscu, nasze oszczędności dynamicznie przyrastają.

Jeśli jednak chcemy zarabiać wyraźnie ponad inflację oraz podatek Belki, musimy ryzykowniej inwestować (np. w fundusze, obligacje korporacyjne czy akcje). Długoterminowe inwestowanie oznacza długoterminową obecność ryzyka w naszym portfelu, które przejawia się z jednej strony wahaniami wartości naszej inwestycji, a z drugiej wyższym potencjałem zysku.

Tylko ile ryzyka ma się znaleźć w naszym długoterminowym portfelu inwestycyjnym i jak się z nim oswoić? Warto w tym celu zapoznać się z pojęciami klasy aktywów oraz alokacja aktywów.

piątek, 22 marca 2013

Jak inwestować w fundusze – inwestowanie oparte o cykl koniunkturalny

Wszystkie strategie inwestycyjne, które opisałem do tej pory są mechaniczne. Oznacza to mniej więcej tyle, że – jeśli chcemy je konsekwentnie stosować – nie kierujemy się w znacznym stopniu sytuacją na rynku. Działamy mechanicznie, zgodnie z wcześniej przyjętym planem opartym o pewne założenia.

Niektóre z tych strategii mają mechanizmy obronne, które chronią nas przed stratami początkowego kapitału w momencie spadków na rynku akcji. Tak działają choćby strategia przenoszenia dochodów oraz strategia utrzymywania wartości. Inne nie mają takich mechanizmów i stosując je musimy liczyć się z możliwością okresowych strat części kapitału. Tak działają na przykład strategia równoważenia portfela, strategia przenoszenia stałej liczby jednostek oraz strategia uśredniania ceny nabycia.

Strategie oparte o cykle rynkowe różnią się od strategii mechanicznych tym, że wymagają bieżącej analizy sytuacji oraz podjęcia prób wyczucia rynku. Nie wystarczy trzymanie się powtarzalnego schematu.