niedziela, 17 maja 2015

PKO Zabezpieczenia Emerytalnego czy NN Perspektywa – które IKE lub IKZE z funduszami cyklu życia wybrać?

Dwa duże towarzystwa funduszy inwestycyjnych, PKO TFI oraz ING TFI (od 21 lipca 2015r. NN Investment Partners TFI) mają w swojej ofercie fundusze cyklu życia. Chodzi o subfundusze PKO Zabezpieczenia Emerytalnego oraz ING Perspektywa (od 21 lipca 2015r. NN Perspektywa). Tak się składa, że obie propozycje są na rynku od 2012 roku oraz można je nabywać na rachunkach IKE i IKZE. To sprawia, że aż proszą się o szczegółowe porównanie!

PKO TFI prowadzi pięć subfunduszy PKO Zabezpieczenia Emerytalnego zorientowanych na osiągnięcie celów inwestycyjnych do lat 2020, 2030, 2040, 2050 oraz 2060. NN Investment Partners TFI udostępnia sześć funduszy cyklu życia NN Perspektywa z celem ustawionym na 2020, 2025, 2030, 2035, 2040, 2045. Sztandarowym produktem PKO TFI związanym z tymi funduszami jest tzw. Pakiet Emerytalny. Sztandarowymi produktami NN Investment Partners TFI do długoterminowego oszczędzania są IKE Plus oraz IKZE Plus.

W którym towarzystwie korzystniej oszczędzać w funduszach cyklu życia przez IKE i IKZE? Proponuję przyjrzeć się przede wszystkim opłatom, wynikom od 2013 oraz obecnej strukturze aktywów.

piątek, 1 maja 2015

Jak działają opłaty w funduszach funduszy?

Wyobraźmy sobie cukierka, który jest zawinięty w dwa albo trzy grube papierki. Taka jest mniej więcej struktura funduszy inwestycyjnych, które lokują środki uczestników w inne fundusze inwestycyjne. Cukierkiem są bazowe aktywa inwestycyjne (np. akcje, obligacje czy instrumenty pochodne), a papierkami jest kilka warstw funduszy inwestycyjnych składających się na detaliczny fundusz otwarty dla końcowego klienta.

To jest kolejny artykuł z serii o opłatach w polskich, detalicznych funduszach inwestycyjnych. Przeczytanie poprzednich może ułatwić przetworzenie tego. Napisałem w nich między innymi o tym, jak działają opłaty za zarządzanie dzielone między TFI oraz dystrybutora jednostek oraz jaki wpływ na rentowność inwestycji mają w dłuższym okresie stałe opłaty od aktywów.

W tym artykule chciałbym się przyjrzeć funduszom funduszy. W jaki sposób pobierane są na nich opłaty? Jaka część aktywów trafia w trakcie roku do instytucji finansowych, które organizują, promują i sprzedają te narzędzia do oszczędzania?

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Ile zarobiłby Warren Buffet przez ostatnią dekadę, gdyby używał polskich, detalicznych funduszy inwestycyjnych?

Proszę traktować ten artykuł jako rozrywkę. Będzie w nim dużo uproszczeń, założeń i – być może – niekonsekwencji. Za każdym razem, gdy będą występować, postaram się zwrócić na nie uwagę. Jest to kolejny artykuł z serii o kosztach oszczędzania w tradycyjnych funduszach inwestycyjnych.

W pierwszym z nich opisałem, że opłaty mogą się różnić w zależności od miejsca, przez które inwestujemy. To sprawia, że klienci posiadający w tym samym czasie jednostki tych samych funduszy mogą osiągnąć inny wynik końcowy. W drugim podsumowałem wszystko, co wiem, o stałych opłatach za zarządzanie oraz pokazałem ich wpływ na rentowność inwestycji. W trzecim sprawdziłem, jak poradziło sobie 12 detalicznych funduszy polskich akcji przez ostatnią dekadę. Chciałem odpowiedzieć sobie na pytanie, czy wysokie koszty ich utrzymania były uzasadnione.

W tym artykule chcę sprawdzić, czy warto płacić cenę w postaci wysokich stałych opłat za zarządzanie za wybitną strategię wdrożoną przez wybitnego zarządzającego. Jak mam zamiar to zrobić? Biorąc wyniki Warrena Buffeta za ostatnie dziesięć lat i przykładając do nich różne poziomy stałych opłat za zarządzanie.

sobota, 18 kwietnia 2015

Jak 12 funduszy polskich akcji poradziło sobie przez ostatnie dziesięć lat z indeksem WIG?

Podstawą polskiej branży funduszowej jest narracja o wyjątkowych zdolnościach zarządzających, np. umiejętności selekcji spółek, wyczuciu rynku (market timing) czy alokacji między klasy aktywów. Między innymi za dostęp do tych talentów płacimy wysokie opłaty stałe za zarządzanie oraz opłaty dystrybucyjne.

W poprzednich wpisach z tej serii pokazałem, że uczestnik funduszy może nabywać jednostki na wiele różnych sposobów, które różnią się od siebie poziomem opłat, a co za tym idzie końcowym wynikiem. Przyjrzałem się również stałej opłacie za zarządzanie pobieranej przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych – od częstych nieporozumień jej dotyczących po jej erozyjny wpływ na rentowność inwestycji, szczególnie w długim okresie.

W tym artykule chciałbym sprawdzić, jak poradziło sobie 12 uniwersalnych funduszy polskich akcji przez ostatnią dekadę w stosunku do ich najważniejszego punktu odniesienia, czyli indeksu WIG. Czy wyniki funduszy uzasadniają wysokie stałe opłaty za zarządzanie dzielone między TFI i dystrybutorów? Czy zarządzającym udaje się „wygrywać z rynkiem”?

piątek, 17 kwietnia 2015

Czy opłata za zarządzanie w funduszach inwestycyjnych ma znacznie dla klienta?

Opłaty związane z oszczędzaniem w funduszach inwestycyjnych są mega nieintuicyjne. Jak się do nich ustosunkować? Czy powinniśmy je zignorować i skupić się na możliwościach „aktywnego zarządzania kapitałem”, które oferują fundusze? A może powinniśmy całkowicie unikać tradycyjnych funduszy inwestycyjnych, bo przy tych kosztach jest to „złodziejstwo”?

Nie odpowiada mi ani jedno, ani drugie podejście – wbrew pozorom to skrajności o minimalnej praktycznej przydatności dla kogoś, kto chce utrzymywać swoje oszczędności w rynkowych klasach aktywów.

W poprzednim artykule z tej serii pokazałem, że w różnych miejscach inwestowania mogą być pobierane różne warstwy opłat za posiadanie dokładnie tych samych funduszy inwestycyjnych. W rezultacie inwestorzy posiadający identyczne aktywa zakończą inwestycję z różnymi (czasami bardzo różnymi) wynikami. W tym artykule chciałbym przyjrzeć się opłacie za zarządzanie dla towarzystwa funduszy inwestycyjnych – jakie ma znaczenie dla klienta?

niedziela, 12 kwietnia 2015

Czy ma znaczenie, gdzie i jak kupuję jednostki funduszy inwestycyjnych?

Dwie osoby mogą ulokować dokładnie takie same oszczędności w jednostki dokładnie tych samych funduszy inwestycyjnych, a po umorzeniu ich po miesiącu, roku czy kilku latach otrzymać od towarzystwa zwrot zupełnie innej kwoty. Różnice mogą być naprawdę znaczące.

Nie będą się brały ze stopy zwrotu aktywów składających się na fundusze. Ta będzie identyczna w każdym przypadku. Będą się brały przede wszystkim z różnych poziomów oraz typów opłat, które pobierane są przez dystrybutorów funduszy inwestycyjnych. Innym ważnym źródłem będzie status podatkowy naszej inwestycji.

Proponuję przeprowadzić następujący eksperyment: sprawdźmy, jak poradziło sobie kilka różnych inwestycji jednorazowych opartych na jednostkach tych samych funduszy, ale zorganizowanych w inny sposób i wykonanych za pośrednictwem innego sprzedawcy. Chcę w ten sposób odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ma znaczenie, gdzie i jak kupuję jednostki funduszy inwestycyjnych.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Recenzja książki „Zwierzęce instynkty” Roberta Shillera i George'a Akerlofa

Socjolog William Bruce Cameron powiedział kiedyś: „Nie wszystko, co da się policzyć, się liczy, a nie wszystko, co się liczy, da się policzyć”. Książka Roberta Shillera i George's Akerlofa, dwóch amerykańskich ekonomistów uhonorowanych nagrodą Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii, jest ciekawa, ponieważ skupia się na tym, czego nie da się łatwo policzyć, a jednak jest bardzo ważne dla gospodarki i rynków. To nietypowe dla ekonomistów i finansistów zakochanych w wykresach, wskaźnikach i statystykach.

W „Zwierzęcych instynktach”, wydanych po raz pierwszy w 2009 roku, niedługo po wybuchu kryzysu finansowego w USA, Shiller i Akerlof proponują wizję gospodarki i rynków, którymi w znacznym stopniu rządzą czynniki psychologiczne i emocjonalne. Nazywają je „zwierzęcymi instynktami” nawiązując do określenia (animal spirits), które użył w „Ogólnej Teorii” John Maynard Keynes w odniesieniu do impulsów, które każą nam działać, mimo że konsekwencje i rezultaty naszych decyzji (od osobistych po międzynarodowe) są i muszą być niepewne, a nasza zdolność do ciągłego przetwarzania wszystkich informacji jest i musi być ograniczona.

Robert Shiller i George Akerlof najpierw nazywają po imieniu pięć takich „zwierzęcych instynków”, a potem próbują dzięki nim wyjaśnić osiem nieracjonalnych na pierwszy rzut oka zjawisk we współczesnej gospodarce. Czy ta wiedza może być do czegokolwiek przydatna?

niedziela, 22 marca 2015

Gdzie założyliśmy IKE mojej żonie i dlaczego?

Moja żona jest ode mnie o rok starsza, ale oszczędzanie na prywatną emeryturę ma w głębokim poważaniu. Nic a nic jej to nie obchodzi. I ma rację!

Dlaczego wczesna trzydziestolatka miałaby ustawiać wysoki priorytet dla czegoś, co wydarzy się za kilkadziesiąt lat? Dlaczego miałaby żyć odległą przyszłością, gdy jest tysiąc ważniejszych rzeczy, które dzieją się na bieżąco i absorbują nas – również finansowo – tu i teraz? Chociażby „ogarnianie” dwójki małych dzieci i domu, dbanie o swoją pozycję zawodową, dalszą edukację, zdrowie, wypoczynek, itp.

Ale gdy zwierzyła mi się, że chciałaby regularnie odkładać po 100zł miesięcznie dla każdego z naszych dwóch synów, tylko nie wie, jak to najlepiej zorganizować, nie zastanawiałem się długo. Przy tego typu kilkunastoletnim celu grzechem byłoby nie wykorzystać korzyści podatkowych powiązanych z indywidualnym kontem emerytalnym. Poleciłem jej założenie IKE, na które co miesiąc będzie trafiać (co najmniej) 200zł „dla dzieci”.

W jakiej instytucji finansowej założyliśmy mojej żonie indywidualne konto emerytalne i dlaczego? Jakimi kryteriami się kierowaliśmy?

Najlepsza lokata bankowa i konto marca i kwietnia 2015

4% w skali roku na trzymiesięcznej lokacie bankowej do 10 tysięcy złotych, do 65zł dodatkowego bonusu pieniężnego oraz darmowe konto osobiste proponują Raiffeisen Polbank oraz Comperia we wspólnej akcji promocyjnej. Z tej okazji nie wypada nie skorzystać.

Nigdy nie byłem klientem Raiffeisen Polbanku, dzięki czemu spełniam jeden z warunków uczestniczenia w promocji, czyli nieposiadanie rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego w tym banku.

Najbardziej zależy mi na lokacie bankowej na 4% w skali roku (zakładanej przez aplikację mobilną) oraz dodatkowych bonusach pieniężnych (łącznie 65zł netto). Konto osobiste zakładam, bo muszę – to integralna część promocyjnego pakietu. Przy składaniu wniosku zrezygnowałem z karty płatniczej – korzystam z kart w innych bankach, a ta do promocyjnego konta kosztuje 3zł miesięcznie. Lepiej to od razu odstrzelić. Chyba że ktoś potrzebuje nowej lub jeszcze jednej karty.

Jak założyć najlepszą lokatę bankową i konto bankowe marca i kwietnia 2015, żeby cieszyć się świetnymi warunkami oraz premiami pieniężnymi?   

niedziela, 15 marca 2015

Czym nie jest ani IKE, ani IKZE – część druga

To jest druga część artykułu, w którym proponuję podejść do IKE i IKZE od trochę innej strony. Jak? Skupiając się na tym, czym na pewno nie są te dwa typy rachunków. Założenie jest takie, że jeśli dobrze wiemy, czym coś nie jest, lepiej rozumiemy, czym tak naprawdę jest. Jestem wielkim zwolennikiem wyjaśniania wątpliwości do upadłego, a nie bazowania na ogólnikach, uprzedzeniach, uproszczeniach czy emocjach.

Podobnie jak pierwszą część artykułu, również tą mam zamiar oprzeć o komentarze oraz pytania czytelników zadawane przez e-mail. W poprzedniej części zaproponowałem, że o IKE i IKZE nie powinniśmy automatycznie myśleć jak o dożywotnim świadczeniu pieniężnym podobnym do emerytury z powszechnego systemu. Nie powinniśmy traktować tych kont jak pewnej recepty na korzyści finansowe z niższych podatków – liczy się również umiejętność prowadzenia długoterminowej, rentownej inwestycji finansowej. Nie powinniśmy również oczekiwać, że każda forma IKE lub IKZE gwarantuje utrzymanie wartości kapitału oraz wypłatę zysku – ryzykowne klasy aktywów są ryzykowne również na IKE i IKZE. Więcej w pierwszej części tego artykułu.

Czym jeszcze nie jest IKE i IKZE? W jakich kategoriach nie powinniśmy o tych rachunkach myśleć, jeśli chcemy mieć jasny obraz sytuacji?