Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki o finansach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki o finansach. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 marca 2017

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Wartość dla akcjonariuszy” Alfreda Rappaporta?

Firmy mogą budować lub niszczyć swoją wartość.

Jeśli jesteś akcjonariuszem i posiadasz udziały w działającym biznesie, powinno zależeć ci na tym pierwszym scenariuszu. Tylko wtedy twoja inwestycja się opłaci.

Wartość dla akcjonariuszy” (ang. Shareholder value) Alfreda Rappaporta to kompletne podejście do oceniania i wyceniania biznesów. To pozycja napisana z myślą o zarządach spółek, analitykach oraz inwestorach, którzy muszą oceniać perspektywy różnych przedsięwzięć i podejmować decyzje dotyczące pieniędzy.

Nie twierdzę, że wszystko w niej zrozumiałem 🙂

Ale wydaje mi się, że zrozumiałem wystarczająco dużo, żeby dodać kilka przydatnych pojęć i narzędzi do swojego warsztatu inwestora.

niedziela, 29 stycznia 2017

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Wywieranie wpływu na ludzi” Roberta Cialdiniego?

Jeszcze kilka, a już na pewno kilkanaście lat temu nie dotknąłbym książki o takim tytule nawet palcem u nogi 🙂 Serio – byłoby to poniżej mojej godności i standardów.

Dzisiaj wiem, że to praktyczna wiedza, której nie należy się wstydzić czy bać. Wiem też, że trochę za późno ją zdobyłem. To właśnie o takich rzeczach powinno się uczyć w szkole.

Zresztą, ta książka ma trochę mniej złowrogi tytuł w oryginale: „Influence. The Psychology of Persuasion”, czyli „wpływ – psychologia perswazji”.

Amerykański psycholog społeczny Robert Cialdini opisuje w niej swoje obserwacje i wyniki badań na temat przekonywania innych do swoich racji i wpływania na ich zachowanie. Przedstawia 6 najskuteczniejszych „narzędzi” wywierania wpływu na innych.

niedziela, 6 marca 2016

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się o podejmowaniu decyzji z książki „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana?

Fakt pierwszy: w naszych głowach nie funkcjonuje jeden spójny system podejmowania decyzji, tylko dwa o zupełnie innych cechach.

Pierwszy podejmuje szybkie, automatyczne, intuicyjne i emocjonalne decyzje. Jest ukształtowany przez ewolucję (np. chęć przetrwania) oraz wypracowane przez lata, głębokie nawyki i przekonania.

Drugi pracuje znacznie wolniej, świadomiej i w oparciu o analizę. Wymaga uwagi i skupienia. Włącza się (a przynajmniej powinien), gdy musimy wykonać jakieś bardziej złożone zadanie, odpowiedzieć na trudne pytanie lub rozwiązać skomplikowany problem.

Fakt drugi: to ten pierwszy system (automatyczny, intuicyjny i nieanalityczny) odpowiada za zdecydowaną większość naszych codziennych i niecodziennych decyzji. Drugi system (powolny, świadomy i analityczny) to zazwyczaj niewielki czubek gigantycznej góry lodowej.

Fakt trzeci: z badań psychologów wiemy, że w intuicyjny system myślenia „wbudowane” jest mnóstwo systematycznych błędów, które podkopują naszą zdolność do podejmowania racjonalnych decyzji.

Czy warto przeczytać książkę „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana? Czego może się z niej nauczyć ktoś, kto chciałby podejmować lepsze decyzje w odniesieniu do swoich finansów osobistych?

sobota, 7 listopada 2015

[szerszy obraz] Jaką wizję gospodarki i rynków miał Hyman Minsky i czego się z niej nauczyłem?

Spójrzmy na życie z nietypowej perspektywy – jak na serię przepływów pieniędzy. A na rzeczywistość wokół nas jak na skomplikowaną sieć zobowiązań między ludźmi, firmami i instytucjami, które wywołują te przepływy pieniędzy w czasie. Struktura tych zobowiązań bywa co jakiś czas źródłem problemów, które lubimy nazywać kryzysami.

Taki punkt wyjścia w myśleniu o gospodarce i rynkach proponuje mało znany w Polsce ekonomista Hyman Minsky. Moim zdaniem za pomocą tego trochę abstrakcyjnego, księgowego modelu można też spróbować zrozumieć i ulepszyć indywidualne decyzje finansowe.

Na świecie Hyman Minsky ceniony jest przede wszystkim za to, że jego poglądy uwzględniają olbrzymią rolę instytucji finansowych, pieniądza (w tym kredytu) oraz zysku we współczesnej gospodarce. Kryzys finansowy rozpoczęty w USA w 2008 roku określa się czasem mianem "momentu Minsky'ego".

Jaką wizję gospodarki i rynków ma Hyman Minsky? Czego się z niej nauczyłem?

niedziela, 23 sierpnia 2015

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Zdrowy rozsądek i fundusze inwestycyjne” Johna Bogle'a?

John Bogle nigdy nie ulokowałby oszczędności w funduszach inwestycyjnych, jakie znamy w Polsce. To założyciel amerykańskiej firmy Vanguard zarządzającej funduszami indeksowymi i ETF. Na świecie są one praktyczną, niskokosztową alternatywą wobec aktywnie zarządzanych funduszy inwestycyjnych oraz samodzielnemu nabywaniu dłużnych i udziałowych papierów wartościowych. W Polsce ten rynek praktycznie nie istnieje (więcej).

John Bogle to również autorytet w dziedzinie długoterminowego inwestowania rozmiarów Warrena Buffeta, Johna Templetona czy Raya Dalio. Reprezentuje jednak zupełnie inną wizję tego procesu. Książka „Zdrowy rozsądek i fundusze inwestycyjne” (nigdy nie przetłumaczona na polski) opisuje w szczegółach jego podejście do budowania majątku w oparciu o aktywa finansowe. Znajdziemy w niej też bezlitosną krytykę całej branży finansowej, w szczególności dostawców i dystrybutorów tradycyjnych funduszy inwestycyjnych.

Co chciałbym zapamiętać z książki „Zdrowy rozsądek i fundusze inwestycyjne” Johna Bogle'a? Czy jego podejście da się stosować w praktyce w Polsce?

wtorek, 7 kwietnia 2015

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Zwierzęce instynkty” Roberta Shillera i George'a Akerlofa?

Socjolog William Bruce Cameron powiedział kiedyś: „Nie wszystko, co da się policzyć, się liczy, a nie wszystko, co się liczy, da się policzyć”. Książka Roberta Shillera i George's Akerlofa, dwóch amerykańskich ekonomistów uhonorowanych nagrodą Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii, jest ciekawa, ponieważ skupia się na tym, czego nie da się łatwo policzyć, a jednak jest bardzo ważne dla gospodarki i rynków. To nietypowe dla ekonomistów i finansistów zakochanych w wykresach, wskaźnikach i statystykach.

W „Zwierzęcych instynktach”, wydanych po raz pierwszy w 2009 roku, niedługo po wybuchu kryzysu finansowego w USA, Shiller i Akerlof proponują wizję gospodarki i rynków, którymi w znacznym stopniu rządzą czynniki psychologiczne i emocjonalne. Nazywają je „zwierzęcymi instynktami” nawiązując do określenia (animal spirits), które użył w „Ogólnej Teorii” John Maynard Keynes w odniesieniu do impulsów, które każą nam działać, mimo że konsekwencje i rezultaty naszych decyzji (od osobistych po międzynarodowe) są i muszą być niepewne, a nasza zdolność do ciągłego przetwarzania wszystkich informacji jest i musi być ograniczona.

Robert Shiller i George Akerlof najpierw nazywają po imieniu pięć takich „zwierzęcych instynków”, a potem próbują dzięki nim wyjaśnić osiem nieracjonalnych na pierwszy rzut oka zjawisk we współczesnej gospodarce. Czy ta wiedza może być do czegokolwiek przydatna?

niedziela, 11 stycznia 2015

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Głębokie ryzyko” Williama Bernsteina?

William Bernstein to neurolog, który został badaczem rynków. Jest autorem kilku książek na temat długoterminowego oszczędzania z naciskiem na rolę alokacji między różne klasy aktywów. Pisze również o historii gospodarczej świata, np. o tym, jak rozwinął się współczesny handel, jak ewoluowały standardy życia codziennego czy jak media stały się jednym z kluczowych elementów rzeczywistości, w której żyjemy.

Zaczynam czytanie Bernsteina od książki „Głębokie ryzyko”. Dlaczego? Ponieważ podejmuje temat, który – moim zdaniem – świadomie lub nieświadomie frapuje większość osób budujących swoje oszczędności.

Chodzi o strach przed wszystkim, co może w przyszłości zniweczyć nasz wysiłek. Nawet w komentarzach (nie zawsze publikowanych) na tej stronie z niebywałą regularnością pojawiają się głosy, że nie ma sensu oszczędzać, bo wartość pieniędzy strawi inflacja, podatki, wojna, niewypłacalność państwa, zapaść systemu bankowego i inne kataklizmy. Jestem zaskoczony, jak silne, częste i paraliżujące są te obawy. Zajrzałem do książki „Głębokie ryzyko”, żeby trochę uporządkować swoje myślenie o tego typu scenariuszach w kontekście akumulowania kapitału na odległe cele, np. edukację dzieci czy emeryturę.

Jakie jest podejście Williama Bernsteina? Co warto zapamiętać z książki „Głębokie ryzyko”?

poniedziałek, 6 października 2014

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki Sebastiana Buczka „Efektywność informacyjna rynków akcji”?

Sebastian Buczek jest badaczem rynku, profesorem SGH oraz założycielem i prezesem zarządu towarzystwa funduszy inwestycyjnych Quercus. Zarządza między innymi wyróżniającymi się funduszami Quercus Agresywny oraz Quercus Selektywny. „Efektywność informacyjna rynków akcji – teoria a rzeczywistość” to praca naukowa, którą wydał w 2005 roku. Przeczytałem ją – podobnie jak wiele innych pozycji – w poszukiwaniu wskazówek dotyczących długoterminowego oszczędzania w ryzykownych klasach aktywów.

Czego dowiedziałem się z książki jednego z najbardziej znanych i najskuteczniejszych polskich zarządzających? Czy „Efektywność informacyjna rynków akcji” zawiera wskazówki, które pomogą mi skuteczniej zarządzać własnymi oszczędnościami?

sobota, 2 sierpnia 2014

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Ślepy traf” Nassima Nicholasa Taleba?

Dwie wcześniejsze książki Taleba, które opisywałem, były o wpływie nieprzewidywalnych wydarzeń na rzeczywistość („Czarny łabędź”) oraz korzystaniu na otaczającej nas zmienności („Antykruchość”). Nassim Taleb stał się dzięki nim autorytetem w dziedzinie ryzyka. Jego wcześniejsza książka - „Ślepy traf” - jest o roli przypadku w naszej codzienności, przede wszystkim na rynkach.

Mimo tego że nie ma w niej zbyt wielu wykresów, obliczeń czy gotowych receptur, książka stała się bardzo popularna wśród ludzi podejmujących dużą ilość decyzji w warunkach niepewności, szczególnie w branży inwestycyjnej oraz wśród ludzi dużego biznesu. Podobnie jak inne tytuły Taleba, „Ślepy traf” to dość luźny zbiór jego obserwacji, przemyśleń, anegdot i cytatów, które mają ilustrować spojrzenie autora na takie kwestie jak niepewność, przypadek, wiedza czy podejmowanie decyzji.

Jakie jest podejście Nassima Taleba do tych problemów? Co znajdzie w „Ślepym trafie” osoba zainteresowana podejmowaniem trafnych decyzji finansowych i inwestycyjnych? Proponuję cztery najważniejsze wnioski.

piątek, 2 maja 2014

[szerszy obraz] Jaką wizję rynków i gospodarki ma Ray Dalio i czego się z niej nauczyłem?

Ray Dalio to znany amerykański inwestor obecny na rynku od lat 70. Jest założycielem i zarządzającym funduszy firmy Bridewater Associates, która specjalizuje się w obsłudze dużych instytucjonalnych inwestorów, np. funduszy emerytalnych oraz funduszy majątku narodowego (sovereign wealth funds). Bez bicia przyznaję, że jestem pod sporym wrażeniem jego spojrzenia na rynki, gospodarkę i wiele innych kwestii.

Dlaczego? Z kilku powodów. Po pierwsze, jego wizja jest panoramiczna i oparta o długoterminowe, uniwersalne mechanizmy, które napędzały, napędzają i będą napędzać cywilizację, a nie krótkoterminowy szum informacyjny. Po drugie, Dalio ma rzadką umiejętność rozbijania skomplikowanych zjawisk na ich podstawowe składowe, co umożliwia trafniejszą i spokojniejszą analizę. Po trzecie, mimo że jego obserwacje i wnioski dotyczą głównie dużych, trochę abstrakcyjnych procesów makroekonomicznych, mogą być też z powodzeniem zastosowane na poziomie finansów osobistych każdego przeciętniaka czy indywidualnego inwestora.

W założeniu chciałem ten artykuł napisać dopiero po przeczytaniu, obejrzeniu i przesłuchaniu wszystkiego, co powiedział Ray Dalio (oraz jego krytycy), ale zadanie przerosło moje zasoby czasu. Skupiłem się tylko na najważniejszych publikacjach. Jaka wizja rynków i gospodarki się z nich wyłania?

niedziela, 30 marca 2014

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Inwestor Dhandho” Mohnisha Pabrai?

Nie pamiętam, gdzie i kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z pomysłami Mohnisha Pabrai dotyczącymi inwestowania, ale zrobiły na mnie na tyle silne wrażenie, że szybko przeczytałem jego książkę „Inwestor Dhandho”. Niedawno przeczytałem ją jeszcze raz.

Kim jest Mohnish Pabrai? Od kilkunastu lat z sukcesami zarządza własnym funduszem typu hedge fund, który opiera o autorską koncepcję inwestowania wzorowaną w dużej mierze na filozofii Warrena Buffeta. Wcześniej był przedsiębiorcą w branży IT. Jest zwolennikiem inwestowania w głęboką wartość (deep value investing).

Jak z wszystkimi książkami amerykańskich inwestorów, warto od początku mieć z tyłu głowy dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, dotyczą one amerykańskiej giełdy – instytucji o dużo dłuższej tradycji, dużo większej roli w gospodarce oraz dużo większej skali działania niż polska, działającej w dużo stabilniejszej demokracji.

Po drugie – przeczytanie książki Mohnisha Pabrai czy Warrena Buffetta nie robi z czytelnika Mohnisha Pabrai czy Warrena Buffetta. Bez względu na to, jak wielkie wrażenie wywierają na nas ich rady i mądrości, wdrożenie ich w życie to coś zupełnie innego niż ekscytowanie się nimi na kartce papieru. Gdyby było inaczej, każdy czytelnik książek o inwestowaniu byłby milionerem, jeśli nie miliarderem.

Jaka jest propozycja Mohnisha Pabrai w książce „Inwestor Dhandho”? Czy da się wykorzystać jego doświadczenia i rady w swoich inwestycjach?

niedziela, 9 marca 2014

[szerszy obraz] Recenzja książki „Ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym” Magdaleny Szczepańskiej

Proponuję, żeby każdy, kto podpisuje umowę o ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, musiał najpierw zdać egzamin z treści książki Magdaleny Szczepańskiej. Efektem byłby skokowy spadek liczby nowych polis inwestycyjnych. Dlaczego?

Część w ogóle by przez nią nie przebrnęła – to ciężki, naukowy tom z mnóstwem prawniczego żargonu, który jest jednak niezbędny, żeby obiektywnie opisać to zjawisko. A ci, którzy by ją przeczytali i zrozumieli, byliby prawdopodobnie w większości totalnie zniechęceni konstrukcją tego rozwiązania finansowego.

Póki co w kwestii tworzenia i marketingu polis inwestycyjnych jest bardzo dużo swobody, a zakłady ubezpieczeń wraz z pośrednikami sprzedali do tej pory ok. 5 milionów takich umów. Jest ich ponad pięć razy więcej niż indywidualnych kont emerytalnych (ok. 800 tysięcy), które mogą służyć podobnym celom, są mniej kosztowne, mniej restrykcyjne, bardziej elastyczne i (w obecnej formie) korzystniejsze z punktu widzenia podatków. Jeszcze mniej jest indywidualnych kont zabezpieczenia emerytalnego.

Z tego, co wiem, książka „Ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym” Magdaleny Szczepańskiej jest lekturą obowiązkową na niektórych uczelniach ekonomicznych. Czy powinna mieć podobny status również dla osób poszukujących optymalnych narzędzi do gromadzenia długoterminowych oszczędności?

niedziela, 26 stycznia 2014

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Potęga pieniądza. Finansowa historia świata” Nialla Fergusona?

Niall Ferguson to znany brytyjski historyk, który najchętniej bierze na warsztat duże, panoramiczne tematy dotyczące całej cywilizacji. W „Potędze pieniądza” przygląda się roli, jaką na przestrzeni stuleci odgrywały i nadal odgrywają finanse oraz rynki. Pierwsze wydanie książki zbiegło się w czasie z kryzysem finansowym w 2008 roku i zostało raczej chłodno przyjęte, ale z perspektywy czasu widać, że jej treść się broni.

To nie jest raczej propozycja z kategorii finanse osobiste. Nie znajdziemy w niej też zbyt wielu praktycznych wskazówek, jak i gdzie inwestować pieniądze, żeby chronić i pomnażać kapitał.

„Potęga pieniądza” to raczej próba zrozumienia, skąd się wzięły mechanizmy współczesnych finansów – i tych na poziomie osobistym, i tych na poziomie korporacyjnym czy państwowym. Czy nam się to podoba, czy nie, są one jednym z fundamentów rzeczywistości, w której żyjemy, więc być może warto widzieć ich szerszy kontekst?

O czym dokładnie jest książka „Potęga pieniądza. Finansowa historia świata” Nialla Fergusona? Czy warto ją przeczytać? Czy zawiera jakiekolwiek praktyczne informacje dla kogoś zainteresowanego zorganizowaniem własnych finansów osobistych?

wtorek, 5 listopada 2013

[szerszy obraz] Co warto zapamiętać z książki „Antykruchość” Nassima Nicholasa Taleba?

Nassim Nicholas Taleb to jeden z ciekawszych współczesnych myślicieli – nawet jeśli nie wszystkie jego poglądy można i warto wprowadzać w życie, jego książki dają naprawdę intrygujący obraz rzeczywistości i zwracają uwagę na super istotne zjawiska, które łatwo przeoczyć. Kilka miesięcy temu recenzowałem jego światowy bestseller „Czarny łabędź” o ryzyku pochodzącym ze strony mało prawdopodobnych, rzadkich i nieprzewidywalnych wydarzeń.

Antykruchość” jest w jakiejś mierze kontynuacją rozważań Taleba na temat ryzyka, zmienności, niepewności, przypadku oraz sposobów na przetrwanie w coraz bardziej skomplikowanym i nieprzewidywalnym świecie.

Niestety – wraz z rosnącym statusem tego autora – rośnie też jego ego, co widać w bombastycznym, przegadanym i chwalącym samego siebie stylu pisania. „Antykruchość” wymaga pod tym względem naprawdę dużej cierpliwości oraz silnego filtru, dzięki któremu wyłowimy najważniejszy przekaz książki.

No właśnie – jaki jest najważniejszy przekaz „Antykruchości” i jaki jest jego związek z tematem długoterminowego oszczędzania i inwestowania?

piątek, 13 września 2013

[szerszy obraz] Co do powiedzenia o rynkach ma matematyk Benoit Mandelbrota?

Benoit Mandelbrot to francuski matematyk o bardzo szerokich zainteresowaniach, którego niektórzy mogą kojarzyć z tzw. fraktalami. O jego spojrzeniu na kluczowe pojęcia w świecie finansów (np. ryzyko, cenę, wartość, itp.) po raz pierwszy dowiedziałem się z książki „Czarny łabędź” Nassima Taleba, którą jakiś czas temu recenzowałem.

Mandelbrot i Taleb mają podobne, przewrotne spojrzenie na branżę finansową i rynki. Konsekwentnie podważają kluczowe założenia współczesnej teorii finansów, m.in. to, że uczestnicy rynków są racjonalni (hipoteza efektywnego rynku), ryzyko można łatwo obliczyć i zminimalizować (teoria portfelowa), a ceny różnych aktywów zmieniają się płynnie i bez zakłóceń.

Co proponuje Benoit Mandelbrot w zamian? Czym różni się jego wizja? Jak można wykorzystać ją w praktyce przy zarządzaniu własnymi oszczędnościami i inwestycjami?

piątek, 12 lipca 2013

[szerszy obraz] Dlaczego warto przeczytać ksiażkę Nassima Nicholasa Taleba „Czarny łabędź”?

Nikt chyba jeszcze nie przetłumaczył książki „Czarny łabędź” Nassima Taleba na polski – wielka szkoda. W wielu zestawieniach jest to jedna z najbardziej wpływowych książek o współczesnym świecie, z której inspirację czerpią zachodnie elity biznesu i polityki.

To bezkompromisowa krytyka systemu finansowego oraz pełen odniesień do innych autorów traktat o zarządzaniu ryzykiem, granicach ludzkiego poznania oraz strategiach przetrwania w coraz bardziej skomplikowanym świecie.

Czy idee Nassima Taleba mają jakieś przełożenie na życie przeciętnego Kowalskiego, który chce zarabiać, oszczędzać i inwestować z myślą o przyszłości? Czy znajdą się tam jakieś rady, dzięki którym ulepszymy nasze finanse osobiste oraz standard życia? Zdecydowanie tak.

piątek, 14 czerwca 2013

Recenzja książki „Bezpieczeństwo własne i majątku” Marka Lipińskiego

„Bezpieczeństwo własne i majątku” Marka Lipińskiego to książka o ubezpieczeniach. Firmy ubezpieczeniowe to obok towarzystw funduszy inwestycyjnych, banków i firm typu asset management najważniejsza instytucja, która ma w swojej ofercie rozwiązania dotyczące prywatnej emerytury.

Ale ubezpieczenia odgrywają dużo większą rolę w finansach osobistych i firmowych. Pozwalają zabezpieczyć się nie tylko na okoliczność zakończenia kariery zawodowej w dalekiej przyszłości, ale też na cały szereg innych wydarzeń, które mogą mieć destrukcyjny wpływ na standard naszego życia.

Przyznaję, że ten obszar mam raczej słabo opanowany. Nie znam się na ubezpieczeniach. Czy przeczytanie książki „Bezpieczeństwo własne i majątku” Marka Lipińskiego cokolwiek zmieniło?

wtorek, 14 maja 2013

[szerszy obraz] Co warto zapamiętać z książki „Wszystko o alokacji aktywów” Richarda Ferri?

Przyznaję bez bicia, że Richard Ferri to jeden z moich ulubionych autorów piszących o długoterminowym oszczędzaniu, inwestowaniu i zarządzaniu majątkiem. Wydał kilka książek i regularnie udziela się w magazynie Forbes oraz na własnym blogu. Prowadzi też własną firmę doradczą.

Opisuje głównie amerykańską rzeczywistość, więc konieczny jest jakiś filtr, żeby przełożyć jego koncepcje na polskie podwórko, ale nie jest to znowu takie trudne. Rynki w dużej mierze rządzą się podobnymi prawami w całym rozwiniętym świecie, a ludzka psychologia jest taka sama w USA i w Polsce.

Co znajdziemy w książce „Wszystko o alokacji aktywów”? Dlaczego jest to pozycja, która może bardzo dużo wnieść do warsztatu długoterminowych inwestorów? Czy podejście Richarda Ferri do uczestnictwa w rynkach ma jakieś wady?

piątek, 19 kwietnia 2013

Recenzja książki „Giełda. Podstawy Inwestowania” Adama Zaremby

Tę książkę powinienem był przeczytać w sierpniu 2008 roku, kiedy po raz pierwszy kupiłem akcje spółki giełdowej. Gdybym przeczytał ją ze zrozumieniem, może udałoby mi się uniknąć kilku błędów, które wtedy i potem popełniłem. Ale nie ma co być dla siebie zbyt ostrym – nie da się nie popełniać błędów, jeśli inwestujemy pieniądze w sposób ryzykowny.

W sumie zastanawiam się, czy tego typu książki są w stanie pomóc nam skuteczniej zarządzać inwestycjami opartymi o giełdę. Na ile jest to wiedza praktyczna – do wykorzystania w służbie budowania majątku, a na ile elokwentny opis czegoś bardzo, ale to bardzo nieprzewidywalnego, który nie sprawi jednak, że będziemy podejmować trafniejsze decyzje.

Mimo wszystko uważam, że warto zajrzeć do książki Adama Zaremby „Giełda. Podstawy Inwestowania” z co najmniej kilku powodów. Nawet jeśli nie planujemy specjalnie aktywnej obecności na giełdzie. Jakie to powody?

niedziela, 24 marca 2013

Recenzja książki „Inwestuj we własny etat” Sławomira Śniegockiego

Jeszcze kilka lat temu omijałem książki typu „Inwestuj we własny etat” Sławomira Śniegockiego szerokim łukiem. Byłem przekonany, że poradniki o budowaniu bogactwa służą przede wszystkim wzbogacaniu się ich autorów i są tak naprawdę litanią oczywistości bez praktycznej wartości. Poza tym jestem z urzędu sceptyczny wobec wszystkich, którzy chcą mi pokazać, jak zarabiać pieniądze, zdobyć niezależność finansową, zbudować dochód pasywny i tym podobne.

Co do pierwszej wątpliwości – kompletnie zmieniłem zdanie. Dla dojrzałego czytelnika, który rozumie podstawowe pojęcia jak praca czy odpowiedzialność, jest w takich książkach mnóstwo inspirujących tropów. Jeśli dobrze odfiltruje się to, co w ogóle nie odnosi się do naszego życia, to mogą być lektury, które popychają nas do przodu.

Czy „Inwestuj we własny etat” Sławomira Śniegockiego to książka, która może nas popchnąć do przodu w sprawach finansowych? Czy warto ją przeczytać? Czy to dobra inwestycja?