piątek, 8 marca 2013

Jak inwestować w fundusze – strategia uśredniania ceny kupna




W poniedziałek opisałem strategię przenoszenia dochodów, a w środę strategię utrzymywania wartości – obie metody są proste i mechaniczne. Nie wymagają od inwestora dużej ilości transakcji, dużej wiedzy inwestycyjnej czy ciągłego śledzenia notowań wycen funduszy oraz giełdy. 

Dzięki zastosowaniu w nich mechanizmów ochronnych (dominacja bezpiecznych funduszy pieniężnych), nie musimy obawiać się dużej utraty wartości początkowego kapitału. Obie strategie dobrze nadają się wtedy, gdy chcemy zainwestować większą kwotę oszczędności jednorazowo. Działają w każdych warunkach.

Kolejna prosta strategia inwestycyjna do zastosowania w funduszach inwestycyjnych to uśrednianie ceny kupna. Nie nadaje się niestety do jednorazowego nabycia jednostek – jej istotą jest rozłożenie inwestycji w czasie. Dlaczego? Na czym polega strategia uśredniania ceny kupna? Czy na pewno jest jest skuteczna?

Jak działa strategia uśredniania ceny kupna?

Jak inwestować w fundusze -strategia uśredniania ceny nabycia
Uśrednianie ceny kupna ma tylu samo zwolenników co wrogów. Istotą tej strategii jest rozłożenie naszej inwestycji w czasie, po to żeby zmniejszyć ryzyko rozpoczęcia jej w złym momencie. Większość inwestorów boryka się przecież z pytaniem, kiedy zainwestować.

I jeśli kupujemy jednostki funduszu akcyjnego za całą kwotę oszczędności za jednym zamachem, ryzykujemy, że ich wartość może w kolejnych miesiącach czy latach spadać, a my będziemy bez pieniędzy i bez możliwości ruchu.

Żeby to zilustrować, proponuję następujący eksperyment. Wyobraźmy sobie, że pod wpływem emocji początkujący inwestor decyduje się zainwestować 20 tys. złotych (większość swoich oszczędności) w jednostki subfunduszu akcyjnego Legg Mason dokładnie w dzień ich najwyższej wyceny w historii. Było to 6 lipca 2007 roku – za jedną jednostkę trzeba było zapłacić 491,41zł.

Nasz inwestor nabywa więc 40,72 jednostki funduszu za kwotę 20.000zł. Używa jednego z kont bankowych, na których nie ponosi kosztów dystrybucyjnych. Ile są warte dzisiaj jego jednostki?

2 marca 2013 roku jednostka subfunduszu akcyjnego Legg Mason jest wyceniana na 346,62zł, co daje całkowitą wartość inwestycji na poziomie ok. 14.107zł.

A teraz prześledźmy inny scenariusz – drugi inwestor nie jest przekonany, czy 6 lipca 2007r. to dobry moment na rozpoczęcie inwestycji, ale presja reklamy i znajomych, którzy chwalą się historycznymi zyskami sprawia, że nie może się powstrzymać. Postanawia jednak rozłożyć wpłaty do funduszu na 20 równych, miesięcznych rat po 1000zł. Ustawia zlecenie stałe z konta osobistego i od tego dnia 1000zł zasila fundusz 6. dnia każdego kolejnego miesiąca.

Tak się składa, że przez cały ten czas trwała na giełdzie w Warszawie drastyczna bessa – bite 20 miesięcy spadków. 


Czy warto uśredniać cenę nabycia funduszy inwestycyjnych?

Jak wygląda jego portfel inwestycyjny dzisiaj?

Obliczyłem, że posiada 60,72 jednostki funduszu. Pomnóżmy to przez wartość jednostki na dzień 2 marca 2013r. (346,62zł) – jego portfel jest w tej chwili wart 21.064zł w stosunku do zainwestowanych systematycznie w trakcie agresywnej bessy 20.000zł. Jak to możliwe?

Zadziałała strategia uśredniania ceny nabycia – na szczycie hossy można było za 1000zł kupić ok. 2 jednostki funduszu, ale w ostatniej fazie bessy było to już prawie 5 jednostek. Przez 20 miesięcy bessy spadająca cena jednostki funduszu akcyjnego sprawiała, że kupowaliśmy co miesiąc coraz więcej jednostek za tą samą kwotę. I mimo tego, że nie był to najlepszy okres do rozpoczęcia inwestycji, bylibyśmy dzisiaj w dużo lepszej sytuacji niż ktoś, kto zaryzykował jednorazową wpłatę.

Jak działa strategia uśredniania ceny nabycie w funduszach inwestycyjnych?
Tutaj szczegóły kalkulacji 
Już w maju 2010 roku wartość jednostki osiągnęłaby wycenę (ok. 330zł), przy której inwestor korzystający z opisanej strategii uśredniania cen, zacząłby zarabiać.

Inwestor, który zainwestowałby na szczycie jednorazowo, do dzisiaj byłby na zdecydowanym minusie.

Strategia uśredniania ceny przy innych scenariuszach

Ale już przy odwrotnej dynamice wydarzeń, czyli podczas hossy, uśrednianie cen będzie pomniejszać nasze zyski. Lepiej byłoby wtedy zainwestować dużą kwotę w początkowych fazach wzrostów i sprzedać jednostki w zaawansowanej fazie hossy.

Tyle że trafne ocenienie, kiedy kończy się bessa, a kiedy zaczyna hossa, jest nieprawdopodobnie trudne. A umiejętne przewidywanie trendów na przestrzeni kilkudziesięciu lat i dostosowywanie do nich swojego portfela inwestycyjnego, to już praktycznie zdolności nadprzyrodzone.

Strategia uśredniania ceny zakupu pozwala nam budować swój portfel bez konieczności drobiazgowego analizowania rynku, podejmowania emocjonalnych, niezaplanowanych decyzji oraz częstego monitorowania naszej inwestycji. Na dodatek można takie transakcje zautomatyzować (np. za pomocą zlecenia stałego – tutaj więcej o tym, jak to zrobić w mBanku oraz BGŻ Optima).

Oczywiście można tą strategię modyfikować lub łączyć z innymi. Nie musi trwać 20 miesięcy – może trwać dużo krócej lub dużo dłużej.

Na przykład inwestor, który przez trzy ostatnie miesiące bessy 2006-2007 i trzy miesiące odbicia, które po niej nastąpiło, regularnie dokupował jednostki funduszy akcyjnych z jednej strony zminimalizował ryzyko wejścia w inwestycję w złym momencie, a z drugiej zbudował portfel bardzo tanich wtedy jednostek. Jeśli wciąż go posiada, można powiedzieć, że połączył strategię uśredniania cen ze strategią „kup i trzymaj” oraz strategią „kupuj tanio, sprzedawaj drogo”. Jego największym zmartwieniem w tej chwili jest wybranie odpowiedniego momentu do sprzedaży tych aktywów z jak największym zyskiem.

Wady strategii uśredniania cen

No właśnie – strategia uśredniania cen zakupu pomaga nam poradzić sobie z kwestią tego, kiedy kupić jednostki, ale nie mówi wiele o tym, kiedy je sprzedać. Wielu właścicieli planów systematycznego oszczędzania w formie polisy inwestycyjnej chcąc nie chcąc stosuje tą strategię przez kilka czy kilkanaście lat – jej skuteczność zależy jednak przede wszystkim od tego, kiedy dokonają sprzedaży swojego portfela inwestycyjnego.

Jeśli koniec polisy przypadnie na spadki czy – nie daj Boże – załamanie na giełdach, wartość ich inwestycji dramatycznie spadnie w najgorszym możliwym momencie. Staną przed dylematem – zamykać polisę na stracie czy pozwolić giełdom wrócić na wyższe poziomy, co może trwać miesiące lub lata, i dopiero wtedy ostatecznie wypłacić swoje oszczędności.

To są kluczowe pytania, które zdecydują o skuteczności inwestowania w polisach opartych o strategię uśredniania cen oraz fundusze akcyjne.

Druga ważna różnica w porównaniu ze strategiami przenoszenia dochodów oraz utrzymywania wartości polega na tym, że nie mamy tu wbudowanego mechanizmu ochrony wartości naszego kapitału. Nawet systematycznie uśredniając ceny możemy być przez długie okresy na minusie, zanim wyceny jednostek powrócą na poziom średniej nabycia dla naszego całego portfela.

W naszym przykładzie pomiędzy zakończeniem regularnego kupowania jednostek funduszu akcyjnego w lutym 2008r. a momentem, kiedy inwestycja zaczęła zarabiać w maju 2010r. minęło dwa i pół roku. Warto zwrócić uwagę, że przykład dotyczy dość dramatycznego momentu 20-miesięcznych spadków na giełdzie.

Tutaj więcej o tym, co to jest strategia inwestycyjna



10 komentarzy:

  1. Ryzyko związane z regularami można bardzo łatwo rozwiązać. Wystarczy w miarę zbliżania się końca programu co jakiś czas przesuwać część środków z funduszy ryzykownych na bezpieczniejsze. Czyli "uśrednianie wsteczne" :D Takie zachowanie powinno też być czymś naturalnym w miarę zbliżania się emerytury. Nastawiamy się wtedy na mniejsze zyski ale głupio przy odrobinie pecha w pół roku przed emeryturą stracić 10% swoich oszczędności...
    Oczywiście w takiej sytuacji, ponieważ portfel jest gruby i zarządzanie nim jest bardziej odpowiedzialne, należy pamiętać o dywersyfikacji pośród wiele funduszy bezpiecznych. Dlaczego? Przez wiele lat mega bezpiecznym produktem wydawała się przykładowo Idea Premium. Do czasu dramatu rozpoczętego w zeszłym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 100% zgadzam się z dywersyfikacją - podstawowa sprawa.

      Muszę powiedzieć, że trochę mniej entuzjastycznie podchodzę do tego "uśredniania wstecznego", chociaż widzę jego zalety dla wielu inwestorów. Może jeszcze jestem zbyt młody, ale nie uważam, żeby wiek był decydującym czynnikiem wpływającym na zasadność inwestowania w akcje.

      Poza tym emerytura będzie dla większości bardzo długa - może nawet 20-30 lat. A pieniądze nie będą nam potrzebne w całości za jednym zamachem. To oznacza, że nawet w wieku 50-60 lat można, jeśli rozumie się ryzyko i potrafi się oceniać sytuację na rynku, inwestować w bardziej ryzykowne klasy aktywów. Dlaczego przechodzić do defensywy i odbierać sobie szanse na większe zyski na kilkadziesiąt lat przed zakończeniem emerytury. Oczywiście to tylko moje zdanie i nie namawiam nikogo do działania wbrew sobie. uważam tylko, że ta oncepcja cyklu życia (life cycle) oparta o założenie, że z wiekiem inwestujemy coraz bezpieczeniej jest zbyt mechaniczna i w zbyt małym stopniu uwzgędnia inne czynniki (np. tolerację na ryzyko, sytuację na rynkach, itp.).

      Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń
    2. Mam zasubskrybowany kanał RSS więc nic nie ucieknie i z pewnością powroty będą :-)

      Co do ucieczki w bezpieczniejsze instrumenty to nie chodziło mi wyłącznie o cykl życiowy tylko o zbliżający się horyzont inwestycyjny. Na przykładzie regularów - jeśli ktoś wie że po zdjęciu kajdan nie będzie raczej bawił się w inwestycje funduszowe to w miarę zbliżania się terminu zakończenia lepiej jest przenosić środki w bezpieczniejsze produkty. Oczywiście zupełnie inaczej ma się sprawa jeśli komuś spodobała się taka gra i się w tym sprawdza.

      Tak jak zostało napisane w jednym z poprzednich wpisów - strategia powinna określać ramy zachowań a nie ścisłe procedury.

      Usuń
    3. A, to tutaj zgoda - jeśli z jakiegoś powodu planujemy "twarde" zakończenie inwestycji np. za 2 lata - uśrednianie wsteczne w kierunku bezpieczeństwa to super taktyka. Dzięki!

      Usuń
  2. Uśrednianie jest mało popularne, a kupowanie funduszy na tzw. górce jest bardzo powszechne wśród wielu inwestorów i trudne do wyeliminowania. Psychika nie pozwala na to by - widząc znaczne wzrosty - uśredniać cenę kupna inwestując co pewien czas określoną część kapitału. Kupuje się za całość, no bo przecież tak pięknie rośnie, że szkoda trzymać na później. Za chwilę przychodzi załamanie i ten sam, do tej pory szczęśliwy, inwestor w panice umarza jednostki ze stratą.
    Czyż taki sposób postępowania nie dominuje to na rynku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz - pisałem o takich błedach (wynikających z emocjonalnego podejścia do sprawy) w tym wpisie - polecam jako lekturę nie matematyczną, tylko psychologiczną.

      Na pewno jest grupa iwnestorów (początkujących, nierozumiejących funduszy i inwestowania), którzy są bardziej podatni na błędy niż inni. Ale czy to jest powszechny sposób postępowania - myślę, że nie.

      Usuń
  3. Łącznie 5 225,46
    Fundusze Zrównoważone
    AXA - Optimal Income 620,21 1,596312 990,05
    Fundusze Obligacji
    AXA - Obligacji 119,46 2,433709 290,74
    Fundusze Akcji
    AXA - Talents 943,66 1,081049 1 020,15
    AXA - Akcji "Big Players" 105,87 9,182675 972,17
    Fundusze Rynku Pieniężnego
    AXA - Lokacyjny 111,87 8,637135 966,24
    Portfele Modelowe
    AXA - Portfel Stabilnego Wzrostu 118,95 8,290261 986

    Ja jestem bardzo początkującym inwestorem. W ubiegłym roku, a właściwie w grudniu 2011 kupiłem polisę Axa premium i wpłacam po 300zł. Fundusz obligacji kupiłem raz, w grudniu za 300zł. Koszty zjadły cały zysk i spowodowaly małą stratę. Wszystkie inne kupowałem po 20%. Matematyka potrafi płatać figle. Po piętnastu miesiącach każdy z funduszy, na które wpłacałem stanowi dalej prawie równą część mojego portfela

    18,95 % Fundusze Zrównoważone
    18,87 % Portfele Modelowe
    18,49 % Fundusze Rynku Pieniężnego
    38,13 % Fundusze Akcji
    5,56 % Fundusze Obligacji

    Jest to dla mnie niespodzianka, gdyż każdy z nich ma inną stopę zwrotu.Różnica jest znaczna. Opracowuję strategię na następny rok. Problem polega na tym, że w opracowaniach nie spotkalem omówienia sytuacji, która mnie spotkała. W tym roku postaram się inwestować trochę agresywniej. W ubiegłym roku, nie licząc premii uzyskalem prawie 13% startując od zera.Teraz sytuacja się zmieni, bo w większym stopniu zarabiać lub tracić będą pieniądze już zgromadzone.Ciekawe, czy potwierdzą się tabelki poglądowe, z ktorymi spotykam się ciągle....

























    OdpowiedzUsuń
  4. Następne szokujące odkrycie. Opłata administracyjna, która ma stanowić procent agromadzonego kapitału. Z tabelki wynika, że nie może być wieksza niż 3% rocznie, rośnie w postępie geometrycznym
    30-12-2011 0,44
    31-01-2012 0,98
    29-02-2012 1,63
    30-03-2012 2,24
    30-04-2012 2,84
    30-05-2012 3,42
    29-06-2012 4,01
    31-07-2012 4,66
    31-08-2012 5,25
    28-09-2012 5,92
    31-10-2012 6,54
    30-11-2012 7,18
    07-12-2012 1,92
    28-12-2012 6,44
    31-01-2013 9,52
    28-02-2013 10,14
    Jak tak dalej pójdzie ta opłata będzie większa od wpłat i z inwestycji nici, gdyż nie będzie za co kupować jednostek. To jest jakiś nieuczciwy hak, którego nie przewidziałem.
    Wszystkie obliczenia i założenia idą w łeb, gdyż co miesiąc kupuję jednostki za mniejszą kwotę a opłata wzrasta.
    Być może jedynym wyjściem będzie zmiana sposobu wpłaty na jednorazowy. Można to jednak zrobić tylko raz w roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wutam Panie Wojciechu - podobnego odkrycia dokonałem w tym wpisie, a tym wpisie jest jeden ze sposobów, w jaki sprzedawcy ukrywają ten fakt przed klientami.

      Właśnie odkrywa Pan, że jest właścicielem jednej z najdroższych form inwestowania w fundusze, dużo droższej niż IKE czy inwestycja bezpośrednio w towarzystwie.

      Usuń
  5. Witam serdecznie. Dopiero rozpoczynam swoją przygodę z rynkiem kapitałowym. Po przeczytaniu wielu źródeł i oszacowaniu swojej skłonności do ryzyka uznałem, że chciałbym długoterminowo w ramach konta IKZE zastosować właśnie opisywaną strategię uśredniania inwestując całość środków w ETF na WIG20.
    W momencie, kiedy chciałem już sobie konkretnie to rozpisać (częstotliwość, kwoty, itd) trafiłem na kilka przeciwności, które być może byłby Pan, Panie Michale w stanie rozwiać.
    Limit wpłat na IKZE w obecnym 2017 roku to mniej więcej 5115 zł. Cena jednostki ETFW20L to 275 zł. Teraz, jak najoptymalniej zaplanować częstotliwość zakupów? Wydaje mi się, że z punktu widzenia strategii, im częściej, tym lepiej, ale jeśli dla powyższych parametrów obralibyśmy 1 miesiąc jako częstotliwość, to moglibyśmy nabyć 1,55 jednostki, a dokładniej 1 jednostkę, bo można je nabywać tylko w całości. Lepiej już wygląda przypadek dwumiesięcznych interwałów. Przy obecnej cenie nabyć można by było 3,1 jednostki, czyli mamy blisko już do pełnych jednostek z pewnym, drobnym zapasem. Z kolei jednostki mogą całkiem szybko urosnąć, w ten sposób, że już nie damy rady kupić całych trzech tylko 2 (np 2,95). Zgodnie z zasadami strategii, tak właśnie powinniśmy zrobić (kupić te 2 jednostki), niemniej jednak propocjonalnie zostawiamy całkiem sporo kapitału, który nie wziął udziału w zakupach (wartość prawie całej jednostki). I co się z tym "ogonkiem" powinno stać przy kolejnych zakupach? Dorzucić go do standardowej puli?
    Ogólnie borykam się z problemem tego, że zgodnie z obliczeniami, najoptymalniej jest korzystać w pierwszej kolejności z IKZE, a dopiero potem IKE, dlatego chcę skorzystać z IKZE. Nie mam absolutnie głowy do aktywnego zarządzania portfelem i nie mogę poświęcać na to tyle czasu ile byłoby wymagane, stąd pomysł na paswyne uśrednianie. Całości dopełnia ETF ze względu na niskie koszty oraz fakt, że funduszom na przestrzeni wielu lat ciężko jest pobić indeks, a giełda generalnie powinna rosnąć. Problem w tym, że rocznie mam do dyspozycji limit IKZE (5115 zł), a jedyny dostępny na naszej giełdzie ETF w naszej walucie to właśnie ETFW20L, którego jednostkowy koszt jest całkiem spory (275 zł).
    Czy w Pana oczach da się to jakoś sensownie pogodzić?

    OdpowiedzUsuń

A co Ty sądzisz?