sobota, 2 marca 2013

Co to jest strategia inwestycyjna?




Oszczędzanie wymaga regularności, inwestowanie wymaga strategii. Gdy gromadzimy kapitał na kontach oszczędnościowych, lokatach bankowych czy obligacjach skarbowych, nasze odsetki są gwarantowane. Oczywiście oprocentowanie depozytów w bankach może się różnić, podobnie jak warunki obligacji skarbowych w poszczególnych emisjach, więc pewną aktywnością trzeba się wykazać, jeśli chcemy maksymalizować zyski.

Ale decyzje związane z oszczędzaniem są obciążone mniejszym ryzykiem, mniejszymi emocjami oraz mniejszą dynamiką wydarzeń. Poza przypadkami ekstremalnymi, kiedy bank czy państwo bankrutują, jesteśmy zabezpieczeni – możemy bezpiecznie gromadzić oszczędności.

Inwestycje to większe ryzyko oraz większa zmienność – takie aktywa jak akcje, jednostki funduszy ETF czy obligacje korporacyjne są nieustannie wyceniane przez rynek w swobodnym handlu. To oznacza, że wartość naszej inwestycji będzie się bardzo dynamicznie zmieniać w czasie, często na niekorzyść.

Potrzebujemy jakiejś strategii reagowania na zmienność rynków oraz wartości naszej inwestycji, szczególnie jeśli chcemy, żeby nasze pieniądze pracowały na rynkach finansowych przez lata. Tylko co to właściwie jest strategia inwestycyjna?

Co to jest strategia inwestycyjna?

Co to jest strategia inwestycyjna?
Jednym zdaniem: strategia inwestycyjna to zestaw założeń, zasad, zachowań oraz procedur, którymi kierujemy się dobierając aktywa do naszego portfela inwestycyjnego w celu osiągnięcia przyszłych korzyści.

Ale po kolei. Przyjrzyjmy się tej definicji słowo po słowie.

Po pierwsze – założenia. Mam tu na myśli bardzo ogólne przekonania na temat finansów osobistych oraz rynku finansowego.

Na przykład: wśród bardzo konserwatywnych inwestorów panuje przekonanie, że bezpieczeństwo ich oszczędności zapewnią tylko i wyłącznie depozyty bankowe. Ich strategia inwestycyjna jest więc oparta o założenie, że banki są stabilniejsze i bardziej przewidywalne niż np. giełdy czy fundusze inwestycyjne.

Z kolei większość inwestorów długoterminowych lokujących oszczędności w akcjach spółek giełdowych czy jednostkach funduszy inwestycyjnych przyjmuje założenie, że giełdy w długim okresie (10-15 lat) praktycznie zawsze rosną, a ryzyko, które podejmują inwestorzy, będzie wynagrodzone.

Po drugie – zasady. Chodzi mi o określenie najważniejszych warunków, którymi będziemy się kierować przy podejmowaniu decyzji. Taką zasadą może być – dla przykładu – nieinwestowanie więcej niż 15% naszego kapitału w ryzykowne aktywa (np. akcje czy jednostki funduszy). Inny inwestor może z góry zdefiniować wielkość straty, która będzie oznaczała jego wyjście z inwestycji. Albo odwrotnie: wielkość zysku, który wywoła tą samą decyzję.

Jeszcze inny inwestor może chcieć ustalić regularne odstępy, w których kupuje jakieś aktywa (np. jednostki funduszy ETF na WIG20) lub poziom ich wyceny, która będzie oznaczała, że warto kupić. Podobne zasady może potem ustalić w stosunku do transakcji sprzedaży.

Po trzecie – zachowania i procedury. W przeciwieństwie do bezpiecznych lokat kapitału, inwestycje mogą być totalnie absorbujące. Dlatego warto od początku określić granice swoich zachowań oraz procedury, którymi będziemy się kierować w miarę, jak rozwijać będzie się taki lub inny scenariusz.

Powiedzmy, że nie chcemy specjalnie aktywnie zajmować się swoją inwestycją – możemy ustalić, że nie będziemy sprawdzać jej wartości częściej niż co trzy miesiące. Na dodatek możemy ustalić, co zrobimy, jeśli wartość naszej inwestycji po kwartale spadnie np. o 10% czy 20%. Sprzedajemy na stracie czy dokupujemy po niższych cenach? Jeśli dokupujemy, do jakiego poziomu dopełniamy nasz portfel tymi aktywami i dlaczego? Czego oczekujemy po nim w kolejnych okresach i jakie ruchy wykonamy, jeśli coś się wydarzy lub nie wydarzy?

Po czwartedobieranie aktywów do portfela. Zastosowanie strategii inwestycyjnej ma nam pomóc dobrać aktywa (np. lokaty bankowe, obligacje skarbowe, obligacje korporacyjne, jednostki funduszy, nieruchomości itp.) do naszego portfela inwestycyjnego. Portfel to szumna nazwa na całość naszych aktywów inwestycyjnych.

Portfel inwestycyjny powinien odzwierciedlać nasze cele, tolerancję dla ryzyka oraz długość planowanej inwestycji.

Jeśli szukamy wysokich zysków w krótkim czasie (np. 10% w jeden miesiąc), nie ma żadnych szans na osiągnięcie takiego wyniku za pomocą lokat bankowych czy obligacji. Takie ambicje oznaczają, że będziemy musieli przenieść nasze oszczędności w bardziej ryzykowne klasy aktywów o wyższym potencjale zysku w krótkim terminie – np. akcje wybranych spółek.

Jeśli kompletnie nie rozumiemy i nie akceptujemy ryzyka inwestycyjnego, decydowanie się na fundusze akcyjne czy fundusze ETF to błąd, który będzie nas kosztować sporo nieprzespanych nocy i intensywnych emocji.

Jeśli naszym celem w długim terminie (np. 5-10 lat i więcej) jest osiągnięcie wyższej stopy zwrotu niż to, co banki oferują na standardowych lokatach czy państwo oferuje na obligacjach skarbowych, będziemy musieli do naszego portfela dopuścić ryzykowniejsze klasy aktywów (np. jednostki funduszy inwestycyjnych, ETF lub akcje). Od naszej strategii zależy, w jakich proporcjach utrzymamy w portfelu gwarantowane lokaty kapitału i ryzykowne aktywa, kiedy będziemy je nabywać, kiedy sprzedawać, itp.

Po piąte – przyszłe korzyści. Po to przecież oszczędzamy i inwestujemy. Żeby za rok, dwa albo pięć coś z tego mieć – dla siebie, dla żony, dla męża, dla dzieci, dla rodziców, itp. Jestem przekonany, że zdrowe finanse poprawiają naszą jakość życia już dzisiaj, ale jednak głównym celem inwestycji jest osiągnięcie korzyści w przyszłości.

Może łatwiej będzie nam inwestować, jeśli określimy – przynajmniej w pewnym przybliżeniu – na jakie korzyści liczymy. Mogą być to kwoty (np. średnia roczna stopa zwrotu, zysk ponad inflację, itp.), może być to coś konkretnego (np. samochód, wycieczka dookoła świata, mieszkanie, stadnina koni, itp.), a może być coś bardziej ulotnego (np. bezpieczeństwo finansowe, niezależność finansowa, wygodna emerytura, itp.)

Jakie są strategie inwestycyjne?

Dobrze byłoby jakoś sklasyfikować możliwe strategie inwestycyjne, ale jest to raczej trudne. Dlaczego? Ponieważ to pojęcie jest używane do opisywania zarówno bardzo konkretnych podejść do inwestowania jak i podejść zupełnie luźnych. Strategie mogą być sformalizowane lub nie. Część jest oparta o twarde liczby czy algorytmy, a część o indywidualną intuicję czy zdrowy rozsądek inwestora.

Ktoś może powiedzieć, że jego strategia inwestycyjna to „kupuj tanio, sprzedawaj drogo”. Tylko tyle i aż tyle.

Drugi inwestor potrzebowałby dziesięć minut, żeby opisać wszystkie założenia, zasady i procedury wewnątrz jego strategii inwestycyjnej, a do tego uzasadnić je za pomocą danych historycznych albo zaawansowanych modeli matematycznych.

Bardzo ważne dla mnie rozróżnienie przebiega między strategiami aktywnego zarządzania swoją inwestycją w odpowiedzi na trendy na rynku (market timing), a bardziej pasywnymi, mechanicznymi strategiami, które nie są aż tak zależne od krótkoterminowych zmian na rynku.

Daleko nie szukając, prosta strategia „kupuj tanio, sprzedawaj drogo” należy do pierwszej grupy – inwestor musi włożyć niemały wysiłek, żeby kupno i sprzedaż aktywów zrealizować w optymalnych momentach. Mimo że ta filozofia brzmi banalnie prosto, niewielu udaje się w taki sposób konsekwentnie wypracowywać wysokie zyski przez długi czas.

Do drugiej grupy należy z kolei inna podstawowa strategia inwestycyjna – regularne dokupywanie jakiegoś aktywa, np. jednostek funduszu akcyjnego, żeby uśredniać cenę zakupu i uniknąć ryzyka wejścia w inwestycję w złym momencie. 

Oczywiście tego typu podejścia można, a nawet warto, mieszać w różnych kombinacjach i proporcjach. Można to robić w stosunku do całego portfela lub jego poszczególnych części.

Ale na strategie można też spojrzeć w inny sposób. Jedną z klasycznych strategii na rynku akcji jest inwestowanie w spółki niedowartościowane z punktu widzenia analizy jej fundamentów (np. wartości księgowej, ceny do zysku, potencjalnych wypłat dywidendy, itp) – value investing. Inna strategia opiera się na wyszukiwaniu tzw. spółek wzrostowych, z najbardziej perspektywicznych sektorów gospodarki, z najbardziej innowacyjnymi pomysłami i modelami biznesowymi (growth investing). Jeszcze inni inwestorzy koncentrują się na spółkach dywidendowych, czyli dzielących się regularnie z inwestorami zyskiem ze swojej działalności (dividend investing). Te metody wymagają zazwyczaj dużo większej ilości analizy niż proste, pasywne, mechaniczne strategie.

Są także strategie inwestycyjne oparte na dynamice rynku – są inwestorzy, którzy kupują tylko wtedy, gdy rynek wyraźnie rośnie, a sprzedają, gdy rynek spada (momentum investing). Inni inwestorzy działają odwrotnie – jeśli rynek spada, uważają ten moment za okazję do długoterminowych zakupów, a aktywa sprzedają wtedy, gdy ceny wyraźnie rosną (contrarian investing).

W najbliższych trzech artykułach opiszę w szczegółach trzy proste strategie inwestycyjne, które poznałem w książce „Otwarte Fundusze Inwestycyjne – zasady są proste” oraz w materiałach edukacyjnych towarzystw funduszy inwestycyjnych. Będą to strategia przenoszenia dochodów, strategia utrzymywania wartości oraz strategia uśredniania ceny nabycia (w piątek).



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A co Ty sądzisz?