niedziela, 15 lipca 2012

Czy możliwy jest wysoki zysk bez ryzyka?




„Kto nie ryzykuje, nie pije szampana” - to powiedzenie w pewnym sensie odnosi się także do oszczędzania i inwestowania pieniędzy. Jest bezpośrednia zależność między poziomem ryzyka a możliwościami zysku. Innymi słowy, w świecie finansów jeśli nie można na czymś stracić, najprawdopodobniej nie można też bardzo dobrze zarobić. Jeszcze inaczej: za podjęcie ryzyka wypłacana jest premia.

Czy wszystkie formy oszczędzania i inwestowania działają tak samo? A może jest jakiś sposób na wysoki zysk bez ryzyka, którego banki i inne tradycyjne instytucje finansowe po prostu nam nie pokazują?

Brak ryzyka = brak ponadprzeciętnych zysków?

Na początek trzeba ustalić, co to jest wysoki zysk. Nie ma przecież jakiegoś sufitu - pieniądze mogą być pomnażane praktycznie w nieskończoność. Inwestorzy pokroju Warrena Buffeta zaczynali z sumami typu tysiąc dolarów i potrafili w przeciągu kilku lat zamieniać je w imperia finansowe. Ich zyski, szczególnie w pierwszej fazie rozwoju, mierzone są nawet nie w setkach, ale tysiącach procent rocznie.

To poziom zupełnie niedostępny dla przeciętnych oszczędzających. Jak wynika z badań firmy AnalizyOnline, ok. 50% oszczędności Polaków to depozyty bankowe. Ich średnie oprocentowanie (dane NBP) to na dzisiaj 3,9%. Najlepsze oferty lokat bez dodatkowych warunków i ograniczeń sięgają 6,5% rocznie. 10-letnie obligacje skarbowe oprocentowane są na 6% w pierwszym roku, a potem 2,5% ponad inflację.

To nie są wysokie zyski. Co prawda najlepsze lokaty i obligacje skarbowe pozwalają zarobić ponad inflację, dzięki czemu realna wartość naszych pieniędzy nie spadnie, ale przy tego typu zarządzaniu pieniędzmi, nasze oszczędności powiększają się głównie dzięki dopłacaniu do nich kolejnych kwot. A nie dzięki oprocentowaniu.

Wysoki zysk to kwestia naszej percepcji. Sprawa względna. Dla jednych wystarczy kilka procent ponad inflację, dla innych dwukrotność oprocentowania najlepszych lokat bankowych, dla innych jeszcze więcej.

Gołym okiem widać jednak, że najbezpieczniejsze sposoby lokowania pieniędzy (np. rachunki oszczędnościowe, lokaty, obligacje czy fundusze pieniężne) są ograniczone sufitem. Ten górny pułap bierze się z kilku elementów, między innymi konkurencji na rynku, sytuacji gospodarczej, inflacji oraz wysokości stawki WIBOR (oprocentowanie kredytów między bankami). Żaden bank czy inna instytucja podlegająca Komisji Nadzoru Finansowego nie przebija tego sufitu.

A więc jeśli nie chcemy wziąć na siebie ryzyka inwestycyjnego, nie zobaczymy wyższych zysków. Nie stracimy, ale też dużo nie zarobimy.

Piramida ryzyka

Ucieczka od niskiego oprocentowania lokat czy obligacji jest możliwa na wiele sposobów. Bardzo popularne stały się ostatnio transakcje wiązane – banki czy ubezpieczyciele proponują np. wyższe zyski na lokatach, ale wymagają kupienia drogiego i ryzykownego ubezpieczenia z funduszem kapitałowym lub innego planu systematycznego oszczędzania. Mamy więc jakieś połączenie bezpieczeństwa z wyższymi zyskami. Trzeba za to jednak zapłacić.

Inna metoda to lokaty strukturyzowane. Tu z kolei ryzyko zazwyczaj polega nie na możliwości straty, ale możliwości braku zysku. Jeśli nasza inwestycja nie spełni pewnych warunków, nic na niej nie zarobimy. Na szczęście, nic też nie stracimy (poza utratą wartości pieniądza na skutek inflacji). Ewentualne zyski są odrobinę wyższe niż na zwykłych lokatach.

Jeśli to wciąż za mało, musimy przejść do inwestowania z możliwością nominalnej straty. Czyli, że inwestując 100zł, musimy liczyć się z tym, że zakończymy ją wyciągając 90zł. Albo 50zł. Albo 10zł. Z drugiej strony potencjał zysków jest bardzo wysoki, czasami wręcz nieograniczony. Co ważne, te formy lokowania pieniędzy wiążą się też zawsze z opłatami (w przeciwieństwie do lokat bankowych, rachunków oszczędnościowych czy obligacji skarbowych)

wyski zysk bez ryzyka?
ryzyko przy najpopularniejszych sposobach
 oszczędzania i inwestowania; im wyżej, tym większe
Dostępnych instrumentów jest sporo. Do najbardziej popularnych należą fundusze inwestycyjne, surowce (np. metale szlachetne), akcje spółek giełdowych, obligacje korporacyjne, ETF, kontrakty terminowe, rynek Forex oraz szereg inwestycji alternatywnych. Różnią się one bardzo znacznie poziomem ryzyka inwestycyjnego oraz potencjałem zysku. Ta piramida ma u podstawy najbezpieczniejsze typy aktywów, a u szczytu najryzykowniejsze.

Oferty spoza tradycyjnego systemu

Wszyscy twierdzą, że nie da się osiągnąć wysokiego zysku bez ryzyka, a jednak kilkanaście firm w Polsce (np. Amber Gold czy FinRoyal) oferuje produkty finansowe o gwarantowanej stopie zwrotu na ponadprzeciętnym poziomie. Amber Gold proponuje np. lokatę w złoto na 3 lata oprocentowaną na 16,5% w stosunku rocznym. Na rynku pojawiły się także tzw. kontrakty rentierskie. Mało znany Mizar Profit oferuje 16,6% w skali roku dla chętnych na taką lokatę kapitału? Jak to możliwe?

Trudno powiedzieć. Praktycznie wszystkie takie instytucje działają poza oficjalnym systemem kontroli i nadzoru. Nie spełniają wymogów Komisji Nadzoru Finansowego (tutaj lista ostrzegawcza) oraz nie publikują szczegółowych sprawozdań ze swojej działalności. Używają też własnych ubezpieczeń, a nie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, żeby chronić pieniądze klientów.

Co z tego wynika? Przede wszystkim to, że trudno ocenić prawdziwe ryzyko inwestowania za pomocą ich metod. O ile znamy fundusze inwestycyjne czy akcje, bo tu wszystko jest jawne i od lat uregulowane, o tyle metody tych instytucji finansowych są owiane tajemnicą. Wiele z nich inwestuje w metale szlachetne lub przedsiębiorstwa we wczesnej fazie rozwoju.

Ten brak informacji oraz akceptacji ważnych instytucji kontrolnych to ryzyko samo w sobie. Inne niż ryzyko inwestycyjne, ale nie mniej poważne. Niewykluczone, że mamy do czynienia z nowym, skutecznym mechanizmem pomnażania pieniędzy. Niewykluczone, że mamy do czynienia z piramidą finansową lub czymś podobnym. Wybór jak zwykle zależy od naszej własnej oceny.

2 komentarze:

A co Ty sądzisz?