niedziela, 26 lutego 2012

Czy ZUS zbankrutuje – trzy scenariusze





Gdyby ZUS był prywatną firmą, zbankrutowałby już dawno. Co roku wydatki na obecnych emerytów, rencistów i czasowo niezdolnych do pracy są zdecydowanie wyższe niż wpływy. Roczny deficyt wynosi ok. 50 mld złotych.  Prognozy na kolejne lata są złe lub bardzo złe w zależności od kilku zmiennych, które podstawimy do prognozy.

Jedyny powód, dla którego system emerytalny jeszcze nie zbankrutował, to gwarancja państwa, które rokrocznie dopłaca z budżetu astronomiczne kwoty, żeby pokryć rachunki. Taki stan rzeczy nie może trwać w nieskończoność. Czy to oznacza, że ZUS jednak zbankrutuje?

Możliwe są trzy scenariusze wydarzeń w najbliższych latach.
1. Horror
System emerytalny upada pod ciężarem bieżących wydatków. Budżet państwa nie potrafi znaleźć finansowania świadczeń emerytalnych. Nie pomagają wyższe podatki, zagraniczni i krajowi wierzyciele postrzegają Polskę jako ryzykowne miejsce do inwestowania i żądają dużo wyższego oprocentowania. 7,5 miliona emerytów zagląda w oczy niewyobrażalna perspektywa nieotrzymania pieniędzy.

Żeby uzmysłowić sobie skutki takiego obrotu sprawy, proszę wyobrazić sobie rozpędzony autobus pełen ludzi, który nagle zaczyna gwałtownie hamować. Pasażerowie lecą w różne strony, odbijają się od siebie, jest chaos.

Jeszcze lepiej spojrzeć na zdjęcia protestujących Greków albo odkurzyć gazety opisujące nędzę emerytów w Rosji zaraz po upadku Związku Radzieckiego. A potem pomnożyć ten efekt razy dwa lub trzy. Tak wyglądałaby Polska po bankructwie systemu emerytalnego.

Bankructwo ZUS byłoby możliwe w zasadzie tylko w przypadku bankructwa państwa. A wtedy ucierpiałyby przecież wszystkie inne funkcje, które finansuje budżet – opieka zdrowotna, szkolnictwo, sądownictwo, służby mundurowe, PKP. Nie byłoby człowieka w Polsce, który by nie ucierpiał bezpośrednio w rezultacie tego scenariusza.

I dokładnie dlatego ten scenariusz jest tak mało realistyczny. Nikomu przy zdrowych zmysłach na nim nie zależy, a splot wydarzeń, które do niego prowadzą, wymagałyby od nas wszystkich, ale przede wszystkim polityków, wyjątkowej nieodpowiedzialności. 
2. Nudna telenowela
System emerytalny zmienia się powoli i w nieustających mękach. Zmiany są wynikiem kompromisu pomiędzy różnymi grupami społecznymi – daleko im do ideału proponowanego przez ekonomistów, ale są na tyle skuteczne, że finanse państwa są bezpieczne. Polacy pracują dłużej, a ich emerytury są na niższym poziomie w stosunku do ostatnich zarobków niż w poprzednich pokoleniach. Istnieje pewien zakres wolności co do tego, kiedy przechodzimy na emeryturę, który ma oczywiście wpływ na jej wysokość. Rola prywatnych oszczędności na starość rośnie.

ZUS krok po kroku się reformuje w odpowiedzi na krytykę. Lepiej informuje, pozwala załatwiać wiele spraw przez internet, porządkuje swoje systemy informatyczne. Staje się też trochę bardziej surowy w stosunku do tych, którzy naginają przepisy, żeby coś dla siebie ugrać kosztem innych podatników.

Jest to moim zdaniem najbardziej prawdopodobny scenariusz dla systemu emerytalnego w Polsce. Znając polskie realia, zmiany będą ociężałe i opatrzone dużą dawką niechęci, ale zanosi się na to, że taki będzie ich kierunek.
3. Science fiction
Gospodarka rozwija się szybkim tempie, przyrost naturalny zdecydowanie przyspiesza. Migracja ze wschodu dostarcza dodatkowych rąk do pracy, mamy wyższe wpływy z podatków. W rezultacie możemy sobie pozwolić na dopieszczenie emerytów wyższymi świadczeniami lub obniżeniem wieku zakończenia pracy.

ZUS staje się dynamiczny i profesjonalny dzięki udanej informatyzacji oraz zmianie w kulturze pracy urzędników. Jest hojny dla tych, którzy ciężko pracowali, a surowy dla tych, którzy chcą żyć na koszt innych. Od 2015r. praktycznie wszystko możemy załatwić nie wychodząc z domu dzięki pełnej i przejrzystej informacji w sieci.

Za moją ocenę prawdopodobieństwa występnienia tego scenariusza niech posłuży jego tytuł.

------

Co się stanie z ZUS-em? Jestem pewien, że przetrwa, ale zmieni się znacząco pod naporem demografii i ekonomii. Nie zgadzam się z tymi, którzy nie wierzą, że odzyskają w przyszłości swoje dzisiejsze składki. Myślę, że przejawem zdrowego rozsądku jest podchodzenie do systemu emerytalnego tak, jakby to była rzecz trwała i jeden z ostatnich bastionów przed całkowitym krachem państwa.

Nasze
przyszłe emerytury będą jednak bardziej hybrydowe – minimum z powszechnego systemu, nadwyżki z własnych oszczędności.

5 komentarzy:

  1. taak, ZUS nie upadnie, bo to nie mieści się w głowie i państwo musiałoby tez upaść :D
    a moje minimum jest bezpieczne ;)
    taak przecież idą zmiany na lepsze jak z czasów komuny
    dzięki wolę wybyć na 10 lat do UK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, staram się jakoś ocenić sytuację dostępnymi mi narzędziami. Nie mam wrażenia, że jedynym sposobem na zabezpiecznie się w MOJEJ sytuacji jest emigracja lub inny radykalny ruch. Myślę, że sprawy są trochę bardziej złożone w tej materii, a ten blog założyłem między innymi po to, żeby je jakoś uporządkować i podyskutować. Dzięki za komentarz.

      Usuń
    2. W ogóle nie są wzięte czynniki zewnętrzne do tych kalkulacji. Przypuszczam że naszym strategicznym partnerom (Rosja Niemcy) pierwszy scenariusz mógłby bardzo odpowiadać. Rozkład wewnętrzny państwa Polskiego mógłby posłużyć do zrobienia z nas drugiej Grecji. Wtedy "strzyc i doić bydło a jak padnie zrobić mydło" :) POLECAM www.michalkiewicz.pl

      Usuń
  2. Nie będziemy oddawać więcej haraczu na Zakład Utylizacji Szmalcu.
    Nie ma to najmniejszego sensu. Przejdź się po cmentarzu - tam dokładnie widać, że jedynie na co 20 grobie ktoś żył przez kilka lat na koszt ZUS. Reszta frajerów nie dostała ani grosza. Wnioski zostawiam do przemyślenia we własnym zakresie.

    OdpowiedzUsuń
  3. coz, pracowalem kilka lat dla koncernow paliwowych ... wrocilem do PL i zaczolem wlasne podworko.... po 5 ciu latach doszedlem do wniosku ze to bagno i trzeba pojechac any zaczac cos od nowa.... osmielony wizja UK jako super kraju... wynajolem mieszklanie na 6 mies z gory (bo nie mialem "historii kredytowej w UK).... a po 50 dniach juz wiedzialem ze wroce....
    UK jest dla niezaradnych biedakow .... czekajacych na social.... ale jak Ci sie chce cos wiecej to musisz abo wybrac germanie albo USA... ale napewno nie zaklamanych angoli ....
    I to jakby zamyka dyskusje w temacie ...
    FAkty: CAB powstal zaraz po wzmozonej emigracji z PL.... jego glowna funkcja to neutralizowanie zagrozen generowanych prze debilne ruchy obywateli UK w stosunku do bardziej zaradnych polaczkow... wiec lepiej ich sklamac ze nic nie da sie zrobic ... bo jakby co to debilny obywatel UK by w sadzie sprawy nie wygral... wiec lepiej sklamac nierozgarnietego polaczka z Lublina czy RZeszowa w przedbiegach....
    i to cala prawda o CAB i UK... klamczuszki co tym zdobyli swiat... ale przy zoltych to nawet stanac nie moga ... dlatego swiat wkrotce przekona sie kim sa i wiara w GBP jakos upadnie... bo kolonii z ktorych klamczuszeniem sie kradlo jakby ubylo... a kolegow ze zlotkiem na czole jakby przybylo w WIelkiej Bajolandi...
    PS jechac takzaczynac dobre / nowe zycie to tylko jak jestes biedakiem w PL ... w innym przypadku podati od 1 dnia.... a jakosc i ceny uslug.... zenujace ... ale ...mnie nie musiz wierzyc... ja tu tylko gram... sam se pojedz i sprawdz ...
    THE NIKT

    OdpowiedzUsuń

A co Ty sądzisz?