Nikt nie wie, jak dokładnie
rozwinie się przyszłość, ale każdy chciałby się na nią jak
najlepiej przygotować. Jeśli oszczędzam i inwestuję z myślą o
edukacji dzieci, emeryturze czy innych odległych celach,
najważniejsze, czego się obawiam, to duża i nieodwracalna utrata
wartości tych pieniędzy gdzieś w przyszłości, np. na skutek
wysokiej inflacji, dewaluacji złotówki, załamania na rynku obligacji czy dewastacyjnej bessy na rynku akcji.
Dla właściciela
takiego długoterminowego kapitału oznacza to dwie możliwości.
Albo będzie na bieżąco monitorował sytuację, przewidywał
przyszłe trendy na rynkach i reagował na nie wystarczająco szybko,
żeby chronić swój majątek. Albo stworzy zróżnicowany i
zrównoważony portfel aktywów, który jest w stanie poradzić sobie
bez względu na warunki panujące w gospodarce i na rynkach.
Pierwsza propozycja
brzmi naprawdę obiecująco, ale w praktyce systematyczne
przewidywanie przyszłości i reagowanie z wyprzedzeniem na
wydarzenia tak, żeby tylko na nich korzystać, przekracza zdolności
analityczne i poznawcze przeciętnego człowieka. Można próbować,
ale ze świadomością, że szanse na sukces są ograniczone, a całe przedsięwzięcie będzie nas mocno absorbować.
Ale czy da się
stworzyć stabilny, nie angażujący dużych ilości naszej uwagi
portfel inwestycyjny, który poradzi sobie w każdych warunkach i nie
narazi nas na utratę znacznej części majątku?
