wtorek, 28 lutego 2012

5 powodów, dla których lepiej nie łączyć reformy emerytur z gazem łupkowym




Nasze przyszłe emerytury mają być na gaz. Łupkowy. Spodziewajcie się, że temat finansowania emerytur przez przyszłe zyski z eksploatacji gazu łupkowego wróci jeszcze nie raz. Nie mówię, że Polacy nie powinni czerpać korzyści z zasobów naturalnych swojego kraju, jak robią to mieszkańcy Norwegii czy Alaski, ale łączenie tego z obecną reformą emerytur jest bezsensowne. Oto pięć powodów:

1. Gazu jeszcze nikt nie eksploatuje

Jest jeszcze za wcześnie, żeby dzielić wpływy z wydobycia gazu łupkowego. Zanim do budżetu wpłynie pierwsza złotówka z ewentualnych podatków minie jeszcze co najmniej kilka lat. Nie zostały jeszcze zamknięte nawet prace poszukiwawcze, a regularna eksploatacja to dopiero kolejny krok, którego przygotowanie może trwać jeszcze dłużej. Dużo wcześniej ujawnią się negatywne skutki niereformowania systemu emerytalnego.

2. Dlaczego akurat emerytury?

Kolejka chętnych do uszczknięcia kawałka z gazowych wpływów do budżetu na pewno będzie dłuższa. Czy dokładanie do emerytur to rzeczywiście to, na czym powinniśmy się skupić przy rozdzielaniu tych pieniędzy? A może jednak wybrać  infrastrukturę, edukację, ekologię,  sport lub innowację? Tam też są gigantyczne potrzeby, a na dodatek te dziedziny są trochę bardziej rozwojowe.

3. Gaz się kiedyś skończy

Mówienie o tym, że gaz się skończy, zanim się nawet na dobre zaczął, jest lekką nadgorliwością. Ale to fakt. Co prawda Amerykanie szacują, że złoża wystarczą nam na 300 lat, co daje nam praktycznie nieskończony horyzont finansowania różnych przedsięwzięć z tego źródła, ale są to tylko szacunki. Metodologii badań nikt specjalnie nie zgłębiał, bo takie informacje przyjmowane są w Polsce trochę bezkrytycznie.

4. Osobista odpowiedzialność wygazowana

Pomysł, że gaz łupkowy sfinansuje ich emerytury to oczywiście łakomy kąsek dla polityków. Przecież to obietnica pieniędzy za nic. Czy ktoś pamięta jeszcze pomysł 100 milionów dla każdego Polaka? Jeśli nie, to przypominam.



Łatwiej coś takiego powiedzieć niż wykonać. Ale najważniejsze jest to, że takie obietnice wysyłają do ludzi sygnał, że nie warto być pracowitym i odpowiedzialnym. Nie warto być przedsiębiorczym. Po co się wysilać - przecież jest państwo, które zawsze da.

5. My jesteśmy więksi

Norwegia czy Alaska mają swoje fundusze zasilane pieniędzmi z eksploatacji gazu czy ropy, w części finansujące obecne i przyszłe emerytury. W Norwegii żyje 5mln ludzi, na Alasce trochę ponad 700 tysięcy. Dzielenie bogactwa jest tam dużo łatwiejsze niż w 40-milionowej Polsce. Co ważne, nie odbywa się na zasadach prostej redystrybucji pieniędzy, ale inwestowania ich w wartościowe aktywa na całym świecie.

----------------
Żeby było jasne – nie jestem zwolennikiem oddania gazu łupkowego za bezcen zagranicznym firmom i odcięcia Polaków od zysków. Wręcz przeciwnie, jestem zadowolony, że ktoś myśli w kategoriach dzielenia się zasobami tego kraju z jego społecznością. Ale łączenie tego z obecną reformą emerytalną jest przedwczesne i populistyczne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A co Ty sądzisz?