Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makroekonomia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makroekonomia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 listopada 2015

[szerszy obraz] Jaką wizję gospodarki i rynków miał Hyman Minsky i czego się z niej nauczyłem?

Spójrzmy na życie z nietypowej perspektywy – jak na serię przepływów pieniędzy. A na rzeczywistość wokół nas jak na skomplikowaną sieć zobowiązań między ludźmi, firmami i instytucjami, które wywołują te przepływy pieniędzy w czasie. Struktura tych zobowiązań bywa co jakiś czas źródłem problemów, które lubimy nazywać kryzysami.

Taki punkt wyjścia w myśleniu o gospodarce i rynkach proponuje mało znany w Polsce ekonomista Hyman Minsky. Moim zdaniem za pomocą tego trochę abstrakcyjnego, księgowego modelu można też spróbować zrozumieć i ulepszyć indywidualne decyzje finansowe.

Na świecie Hyman Minsky ceniony jest przede wszystkim za to, że jego poglądy uwzględniają olbrzymią rolę instytucji finansowych, pieniądza (w tym kredytu) oraz zysku we współczesnej gospodarce. Kryzys finansowy rozpoczęty w USA w 2008 roku określa się czasem mianem "momentu Minsky'ego".

Jaką wizję gospodarki i rynków ma Hyman Minsky? Czego się z niej nauczyłem?

wtorek, 7 kwietnia 2015

[szerszy obraz] Czego nauczyłem się z książki „Zwierzęce instynkty” Roberta Shillera i George'a Akerlofa?

Socjolog William Bruce Cameron powiedział kiedyś: „Nie wszystko, co da się policzyć, się liczy, a nie wszystko, co się liczy, da się policzyć”. Książka Roberta Shillera i George's Akerlofa, dwóch amerykańskich ekonomistów uhonorowanych nagrodą Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii, jest ciekawa, ponieważ skupia się na tym, czego nie da się łatwo policzyć, a jednak jest bardzo ważne dla gospodarki i rynków. To nietypowe dla ekonomistów i finansistów zakochanych w wykresach, wskaźnikach i statystykach.

W „Zwierzęcych instynktach”, wydanych po raz pierwszy w 2009 roku, niedługo po wybuchu kryzysu finansowego w USA, Shiller i Akerlof proponują wizję gospodarki i rynków, którymi w znacznym stopniu rządzą czynniki psychologiczne i emocjonalne. Nazywają je „zwierzęcymi instynktami” nawiązując do określenia (animal spirits), które użył w „Ogólnej Teorii” John Maynard Keynes w odniesieniu do impulsów, które każą nam działać, mimo że konsekwencje i rezultaty naszych decyzji (od osobistych po międzynarodowe) są i muszą być niepewne, a nasza zdolność do ciągłego przetwarzania wszystkich informacji jest i musi być ograniczona.

Robert Shiller i George Akerlof najpierw nazywają po imieniu pięć takich „zwierzęcych instynków”, a potem próbują dzięki nim wyjaśnić osiem nieracjonalnych na pierwszy rzut oka zjawisk we współczesnej gospodarce. Czy ta wiedza może być do czegokolwiek przydatna?

piątek, 2 maja 2014

[szerszy obraz] Jaką wizję rynków i gospodarki ma Ray Dalio i czego się z niej nauczyłem?

Ray Dalio to znany amerykański inwestor obecny na rynku od lat 70. Jest założycielem i zarządzającym funduszy firmy Bridewater Associates, która specjalizuje się w obsłudze dużych instytucjonalnych inwestorów, np. funduszy emerytalnych oraz funduszy majątku narodowego (sovereign wealth funds). Bez bicia przyznaję, że jestem pod sporym wrażeniem jego spojrzenia na rynki, gospodarkę i wiele innych kwestii.

Dlaczego? Z kilku powodów. Po pierwsze, jego wizja jest panoramiczna i oparta o długoterminowe, uniwersalne mechanizmy, które napędzały, napędzają i będą napędzać cywilizację, a nie krótkoterminowy szum informacyjny. Po drugie, Dalio ma rzadką umiejętność rozbijania skomplikowanych zjawisk na ich podstawowe składowe, co umożliwia trafniejszą i spokojniejszą analizę. Po trzecie, mimo że jego obserwacje i wnioski dotyczą głównie dużych, trochę abstrakcyjnych procesów makroekonomicznych, mogą być też z powodzeniem zastosowane na poziomie finansów osobistych każdego przeciętniaka czy indywidualnego inwestora.

W założeniu chciałem ten artykuł napisać dopiero po przeczytaniu, obejrzeniu i przesłuchaniu wszystkiego, co powiedział Ray Dalio (oraz jego krytycy), ale zadanie przerosło moje zasoby czasu. Skupiłem się tylko na najważniejszych publikacjach. Jaka wizja rynków i gospodarki się z nich wyłania?

piątek, 26 lipca 2013

Jaki jest związek między stopami procentowymi a obligacjami?

Atrakcyjność obligacji skarbowych i korporacyjnych jako aktywów inwestycyjnych jest uzależniona od obecnych i przyszłych poziomów stóp procentowych oraz inflacji. Oprócz ryzyka kredytowego (całkowitej lub częściowej niewypłacalności emitenta obligacji), to właśnie ryzyko zmian stóp procentowych oraz inflacji odgrywają najważniejszą rolę przy inwestowaniu w obligacje.

Przez ostatnie dwa lata obligacje przeżywały okres świetności. Skarb państwa emitował papiery dłużne na naprawdę dobrych warunkach, np. dziesięciolatki z marżą 2-2,75% ponad inflację, a fundusze obligacji potrafiły zarabiać więcej niż akcyjne bez wystawiania kapitału na duże ryzyko.

Jakie są szanse, że coś podobnego powtórzy się w kolejnych latach? Jaki jest związek między stopami procentowymi a obligacjami?

środa, 24 lipca 2013

Czy lepiej założyć lokatę krótkoterminową czy długoterminową, gdy stopy procentowe są niskie?

Jeśli ktoś przygląda się dokładnie rynkowi lokat bankowych, mógł zauważyć, że od kilku tygodni zaczęły pojawiać się oferty depozytów długoterminowych z oprocentowaniem sporo wyższym niż to, które dostaniemy na lokatach krótkoterminowych. Sam dostaję regularne oferty przedłużenia depozytów na kilkanaście miesięcy z banku, w którym trzymam część oszczędności, za każdym razem, gdy jakaś lokata się kończy.

Bankom wyraźnie zależy na zatrzymaniu oszczędności klientów na dłużej i – mimo niskich stóp procentowych – są gotowe zapłacić coraz więcej, o ile jest to lokata długoterminowa (np. 24 miesiące).

Czy warto z takich propozycji skorzystać w obliczu spadającego oprocentowania na lokatach krótkoterminowych i kontach oszczędnościowych? Czy lepiej założyć lokatę na krótki okres czy na długi okres, gdy stopy procentowe są niskie?

sobota, 20 lipca 2013

Jak długo stopy procentowe będą niskie i co w tym czasie robić z oszczędnościami?

Od kilku tygodni mamy w Polsce rekordowo niskie stopy procentowe. Stopa referencyjna, która najbardziej oddziałuje na oprocentowanie kredytów i depozytów w bankach, wynosi w tej chwili 2,5% w skali roku i wcale niewykluczone, że spadnie jeszcze bardziej. Pod koniec ubiegłego roku wynosiła 5% w skali roku.

Niższe stopy procentowe oznaczają niższe średnie oprocentowanie nominalne depozytów w bankach – na lokatach i rachunkach oszczędnościowych. A są to w tej chwili najczęściej wybierane sposoby oszczędzania pieniędzy. Z prostego powodu – zapewniają gwarancję kapitału i zysku.

Okresy wysokich stóp procentowych to najczęściej czasy eldorado dla miłośników bezpiecznego lokowania kapitału. Czy jeszcze wrócą? Jak długo potrwa okres niskich stóp procentowych? Co robić w tym czasie z oszczędnościami?