poniedziałek, 20 lutego 2012

Samozatrudnienie a emerytura




Samozatrudnienie stało się popularną formą funkcjonowania na rynku pracy, w wielu przypadkach - choć nie zawsze - wymuszoną niechęcią pracodawców do zatrudniania na umowę o pracę. Jest wiele korzyści wynikających z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, ale drobni przedsiębiorcy powinni też być świadomi mniej pozytywnych stron swojej decyzji. Do najważniejszych, choć odsuniętych w czasie i często ignorowanych, należy przyszła emerytura.

Jeśli prowadzący własną działalność nie podejmuje żadnych działań, jego strata w systemie emerytalnym w stosunku do osoby zatrudnionej na etat za podobne wynagrodzenie powiększa się z miesiąca na miesiąc. Dlaczego?

W obecnym systemie emerytalnym nasza przyszła emerytura będzie zależeć przede wszystkim od wartości oszczędzonych w ZUS i OFE pieniędzy. Co miesiąc z naszych wynagrodzeń odprowadzane są składki na indywidualne konta, które w momencie zakończenia kariery zawodowej wrócą do nas (a przynajmniej wszyscy w to wierzą) w postaci świadczeń emerytalnych. Im więcej uzbieramy, tym większa będzie nasza emerytura.

Na naszą niekorzyść jako przyszłych emerytów w tym systemie działają następujące czynniki:
  • niskie zarobki,
  • nieodprowadzanie lub odprowadzanie zaniżonych składek,
  • krótki okres pracy,
  • przerwy w działalności zarobkowej, kiedy nie odprowadzamy składek
Niestety, samozatrudnieni są narażeni na co najmniej trzy z tych czynników.

Ich zarobki mogą być wysokie, ale składki emerytalne zdecydowana większość odprowadza na podstawie ryczałtu obliczanego od 60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia brutto w danym roku. W 2012 jest to 2115,60PLN. Istnieje możliwość opłacania wyższej składki, która odzwierciedla faktyczne przychody z działalności, ale w praktyce rzadko kto to robi. To oznacza więcej pieniędzy w kieszeni, ale mniej na kontach emerytalnych.

W przypadku zatrudnionych na etacie, składka wzrasta wraz z zarobkami, a do tego, co wpłaca pracownik, pracodawca dorzuca również swoją część. W przypadku samozatrudnionego nie ma tego drugiego płatnika, a to dodatkowo obniża wartość comiesięcznych oszczędności. Pomnóżmy to przez kilkadziesiąt lat, a otrzymamy gigantyczne straty spowodowane przebywaniem częściowo poza jądrem systemu emerytalnego

Jedną z zachęt do przechodzenia na samozatrudnienie jest czasowe zwolnienie z płacenia pełnych składek na ZUS. Są to miesięczne oszczędności rzędu 500 miesięcznie, czyli całkiem sporo dla zaczynających swoją przygodę z drobnym biznesem. Niestety, płacąc obniżone składki emerytalne, okradamy samych siebie w przyszłości. W obecnym systemie nikt nam nie zrekompensuje tego, że przez dwa lata wpłacamy mniej na swoje konta w ZUS-ie oraz OFE - nasze ostateczne zasoby będą po prostu o tę wartość mniejsze. Mniejsza będzie też nasza państwowa emerytura.

Ten sam mechanizm działa w przypadku samozatrudnionych, którzy czasowo zawieszają swoją działalność, np. ze względu na martwy sezon w ich branżach. Nawet dwa-trzy miesiące rocznie mogą mieć kapitalne znaczenie w ostatecznym rozrachunku. Oszczędzanie na składce przez trzy miesiące w roku równa się ok. 1/4 kapitału emerytalnego mniej. O ile jednorazowe zawieszenie nie powinno zasadniczo wpłynąć na wielkość emerytury, regularne przerwy już zdecydowanie tak.

Jak sobie poradzić z kwestią przyszłej emerytury przy samozatrudnieniu?
  1. Pamiętaj o wpływie prowadzenia własnego biznesu na sprawy emerytalne - przy tej formie zatrudnienia bierzesz więcej odpowiedzialności na siebie
  2. Koniecznie oszczędzaj długoterminowo na własną rękę
  3. Inwestuj w biznes, ale pamiętaj o zabezpieczaniu siebie i najbliższych na przyszłość - niestety ochrona państwa jest w Twoich wypadku dużo mniejsza

11 komentarzy:

  1. "Niestety, płacąc obniżone składki emerytalne, okradamy samych siebie w przyszłości."

    Z całym szacunkiem, ma Pan chyba zaburzoną ocenę rzeczywistości. Jak ktokolwiek przy zdrowych zmysłach mógłby do obecnego systemu wpłacać jakiekolwiek sumy większe niż obowiązkowe? Na zasadzie "teraz będę wpłacał 500 zł więcej, a w zamian za to nie wiadomo kiedy dostanę nie wiadomo ile, jeśli w ogóle cokolwiek"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz absolutną rację, bo nawet za granicą w Czechach funkcjonują minimalne składki zdrowotne i np. emeryturę odkłada się we własnym zakresie do urzędu dostarcza się tylko wyciągi w jakiej ilości są odkładane pieniądze i tyle. Np. odkładasz 300zł miesięcznie to po 40 latach mamy około 140-150tys zł + odsetki w przypadku tych kont pseudo emerytalnych są spore bo nawet 15% w skali roku pod warunkiem stałego napływu kasy i nie ruszania jej z konta tutaj są jakieś obostrzenia ale nie przetłumaczyłem jeszcze. Czyli realnej sumy mamy od 165 tys Uwolnienie tego sektora okazało się dobre bo przedsiębiorcy głównie samo zatrudnieni ale też z wolnego zawodu wpłacają średnio 700zł miesięcznie na emeryturowe konto (dane z lat 2013-2015). Pieniądze są potem wypłacane w formie miesięcznej pensji a jeśli odwalisz kitę wcześniej może je podjąć osoba bliska wskazana w przypadku braku wskazania dziedziczy najbliższy członek rodziny logiczne. I tutaj znowu jeśli ten członek wpłaca na podobne konto to można dodać ją do puli lub jednorazowo wypłacić. W ten sposób pozbyto się części ludzi i nie trzeba się nimi opiekować. Sam również tak chcę zrobić przenosząc firmę i meldunek do Czech.

      Usuń
  2. Aj tam od razu zaburzoną ocenę rzeczywistości. Sam skorzystałem z dwuletniej zniżki, a teraz płacę tylko tyle, ile musze, ale to nie zmienia faktu, że jeśli system się utrzyma, te wybory zadziałają na moją niekorzyść.

    Pytanie brzmi - czy system emerytalny przetrwa w obecnej formie? Jestem w tek kwestii umiarkowanym optymistą - upadek tak istotnego elementu państwa będzie oznaczać w praktyce upadek państwa, a komu na tym zależy?

    Jestem całym sercem za dbaniem o własne interesy, ale skoro mamy powszechny system warto nie ignorować go kompletnie. A jeśli już to robimy, to trzeba rozumieć konsekwencje tych decyzji, np. to, że w przyszłości nie będziemy mieli prawa płakać, że państwo nie zapewnia nam tyle, ile komuś, kto nie wyszedł z systemu.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Michał
    Niestety, to zaburzoną oceną to prawda....
    O tym trzeba mówić, bo niektórzy uważają że się "samozatrudnią" i z samego tego tytułu będą mieć emeryturę. Po to się idzie na samozatrudnienie, że trzeba oszczędzać SAMEMU, a idealnie, kapitał emerytalny zbudować do około 50tki.

    System powszechny TRZEBA zignorować - jeżeli tylko ktoś (ok. 30stki) ma taką możliwość. Płacić, ale traktować wpływające tam pieniądze jako niebyłe, zgodnie zresztą z orzeczniem Sądu Najwyższego z 2008 roku który wprost potwierdził, że włożone tam pieniądze NIE SĄ własnością ubezpieczonego.

    Obserwując nieustanne machinacje Państwa przy warunkach uzyskania emerytury (dziedziczenie, wiek emerytalny itp) widać wyraźnie że szanse na otrzymanie czegokolwiek są żadne, szczególnie że obecnie system jest już strukturalnym bankrutem, a warunki są o wiele lepsze niż będą za 10 lat.

    Szczególnie dotyczy to mężczyzn planujących założenie rodziny i posiadanie potomstwa - publiczny system gwarantuje nędzę małżonki w jesieni życia z uwagi na niepewność i wirtualność dziedziczenia.


    Wreszcie wiesz dobrze - albo powinieneś wiedzieć - że tam nie ma żadnych pieniędzy. Jest dług. OFE to w 40% dług publiczny (kto wykupi te obligacje ? sami emeryci z podatków ? ) a w ZUSie jest po prostu pusty zapis, bo bieżące dochody nie pokrywają nawet bieżących wydatków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz Atney. Jeszcze nie zebrałem na tyle odwagi, żeby całkiem zignorować państwowy system emerytalny, mimo że jako właściciel działalności (póki co jednoosobowej), mógłbym z powodzeniem to zrobić.

      Z tym bankructwem systemu obracamy się jednak w sferze przewidywań, które mogą się sprawdzić, a mogą się nie sprawdzić. Nie uważam, żebyśmy już dysponowali danymi, które definitywnie wskazują, że wpłacanie składek do ZUS to praktycznie palenie pieniędzy. Ale nie powiem - to, jak kolejne rządu majstrują przy systemie emerytalnym, raczej rozbudza moje wątpliwości.

      Prowadzenie tego bloga ma, między innymi, pomóc mi lepiej ocenić sytuację. Dzięki za kilka fajnych uwag. Zapraszam częściej.

      Usuń
  4. "Jeszcze nie zebrałem na tyle odwagi, żeby całkiem zignorować państwowy system emerytalny, mimo że jako właściciel działalności (póki co jednoosobowej), mógłbym z powodzeniem to zrobić."

    To można legalnie w ogóle nie płacić na ZUS ????

    1. Kiedy możliwa jest taka sytuacja? Tylko przy prowadzeniu własnej działalności godpodarczej?
    2. I czy mamy wtedy prawo np. do państwowej opieki medycznej?

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest kilka metod, ale nie jestem ani specjalistą w tej dziedzinie, ani nie stosuję żadnej z nich. Moja działalność jest oparta o wpis do ewidencji ZUS i wszystkie koszty reguluję na standardowych zasadach.

    Polecam ten artykuł: http://www.biznesplatforma.com.pl/artykul/1415/jak-prowadzic-dzialalnosc-nie-podlegajac-pod-zus oraz hasło optymalizacja ZUS w Google.

    Z moich wstępnych obserwacji wynika, że żeby "wypisać się z ZUS" konieczne jest kilka operacji prawno-podatkowych, ale nie znam szczegółów i w tym momencie dość mało mnie to interesuje.

    Osobiście jestem też sceptyczny wobec wszelkich ofert, które zredukują mi np. ZUS o połowę, ale pozostanę bez opieki medycznej oraz składek na emeryturę. Może kiedyś wrócę do tego wątku na stronie, ale nie jest to dla mnie sprawa priorytetowa.

    Życzę udanych poszukiwań i zapraszam do dzielenia się na blogu znaleziskami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wpłacone do ZUSu na emerytury pieniądze przez obywateli to ok. 2 bln zł (większość nie wie ile to zer).
    Okazuje się, że tych pieniędzy ZUS juz nie ma bo... wydał na bieżące wydatki (głównie bieżące emerytury).
    Upadek systemu nie jest hipotezą, jest już faktem, co jakiś czas prezes ZUS przychodzi do premiera po zapomogę (kilkadziesiąt milionów co jakiś czas), aby starczyło na bieżące wydatki.
    teraz dochodzi niż (to nie jest tylko nic nie znaczące słowo), który spowoduje, ze ten dług powiększy sie gigantycznie w najbliższych latach. Tak więc liczenie, że będziemy dostawać jakiekolwiek emerytury za 30 lat jest mocno naiwny.

    http://www.tvn24.pl/biznes-gospodarka,6/2-bln-zl-dlugu-ukryte-w-zus,184087.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co w związku z tymi elokwentnym wywodem powinniśmy robić? Czy jest tu jakaś konstruktywna propozycja? Jak zachować się w obliczu nieuchronnie nadchodzącej katastrofy?

      Usuń
  7. samozatrudnienie jest dla odpowiedzialnych. Odkładaj to co zyskujesz nie płacąc składki na ZUS w jakimś banku na lokacie na przykład. To jedyny sposób gdzie masz dostęp do pieniędzy, w razie potrzeby natychiastowy i wiesz ile dostaniesz. W ZUS włożysz np. 1000zł więcej miesięcznie i co? I dostaniesz o 5zł więcej emerytury na miesiąc. A reszta? W błoto.

    Odkładając przez 40 lat te 1000zł masz około 500 000zł (przeliczając na dziś, ale przecież lokata jest oprocentowana więc to w miarę realna wartość, oczywiście lokata gdzieś gdzie jest bezpiecznie i w miarę dobre odsetki - kolejny raz kłania się odpowiedzialność za siebie, niewykluczone, że dzięki procentowi składanemu kwota ta będzie znacznie wyższa). Wybór prosty, albo 900zł w błoto albo 1000zł na konto. ZUS padnie na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że samozatrudnie i działalność gospodarcza jest dla odpowiedzialnych. W ogóle bardzo lubię tę mało popularną cechę.

      "ZUS padnie na pewno". Moim zdaniem ZUS na pewno NIE padnie. To podstawowa instytucja państwa odpowiedzialna nie tylko za wypłatę emerytur, ale też rent, chorobowego czy miecierzyńskiego, więc zanim ona padnie, będzie musiało wydarzyć się wiele innych złych rzeczy. W normalnych okolicznościach takie instytucje nie padają. To, co wydrzy się na pewno to ZMIANY w funkcjonowaniu powszechnego systemu emerytalnego oraz naliczania świadczeń.

      Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń

A co Ty sądzisz?