środa, 16 grudnia 2015

[dobre praktyki] Czy inwestor ma wpływ na końcowy wynik inwestycji?




Znam siedem prac naukowych, które potwierdzają, że przeciętny inwestor osiąga wyniki gorsze niż fundusz, w którym lokuje swoje oszczędności. Czy to w ogóle możliwe? Tak – jeśli decyzje o kupnie i sprzedaży jednostek podejmuje w niewłaściwych momentach.

To zjawisko dorobiło się nawet swojej nazwy: „luka behawioralna” (behavior gap). To, jak się zachowujemy w stosunku do naszej inwestycji, to ważny komponent wyników inwestycyjnych. Być może będzie to dla kogoś szokujące, ale w różnych badaniach koszt tej luki behawioralnej szacuje się na między 1,2% a 8,5% w skali roku. Nawet jeśli będziemy trzymać się dolnej granicy tego zakresu, przeciętny oszczędzający ma tendencję do obniżania własnymi decyzjami swojej stopy zwrotu z inwestycji o jakieś 1-2% rocznie.

To nie jest miła wiadomość. Nikt nie lubi, gdy wytyka mu się błędy i słabości. Ale w tym przypadku są ważne powody, żeby się im przyjrzeć.

Czy inwestor ma wpływ na końcowy wynik inwestycji? Co może zrobić, żeby go nie pogorszyć? Co może zrobić, żeby go polepszyć?

Dobre praktyki przy oszczędzaniu na IKE i IKZE z funduszami inwestycyjnymi

[dobre praktyki] to cykl edukacyjny przygotowany we współpracy ze Skarbiec TFI, które oferuje Program Emerytalny, kompleksowy system dobrowolnego oszczędzania na emeryturę wykorzystujący ulgi podatkowe na IKE i IKZE.

Na cykl składa się pięć artykułów podpowiadających, jak odpowiedzialnie zorganizować swoje długoterminowe oszczędności na IKE i IKZE z funduszami inwestycyjnymi.

1. Jakie jest miejsce IKE, IKZE i funduszy inwestycyjnych w finansach osobistych?
2. Dlaczego alokacja między klasy aktywów to klucz do uporządkowanych inwestycji? br> 3. Czy inwestor ma wpływ na końcowy wynik inwestycji?
4. Jakie znaczenie ma dywersyfikacja geograficzna oszczędności?
5. Co to jest cykl życia i jak może pomóc prowadzić wieloletnią inwestycję?

Więcej o cyklu [dobre praktyki] / Program Emerytalny Skarbiec TFI


Właściwie nie ma żadnych przeszkód, żeby inwestowanie wyglądało w ten sposób. Przecież każdy może robić ze swoimi oszczędnościami co mu się żywnie podoba.

Jak nie inwestować

To recepta na gwarantowaną, dramatyczną utratę oszczędności. Kupuję drogo, sprzedaję tanio. Kupuję, ponieważ wszyscy inni kupują, a ceny szybko rosną. Sprzedaję, ponieważ wszyscy inni sprzedają, a ceny szybko spadają.

To oczywiście tylko karykatura. Pokazuje jednak jeden z destrukcyjnych mechanizmów, które przyczyniają się do rujnowania oszczędności inwestorów.

Ten mechanizm składa się tak naprawdę z trzech elementów:

1. tendencji większości z nas do inwestowania więcej i chętniej, gdy ceny znacząco urosły i nadal rosną
2. tendencji do wstrzymywania lub porzucania inwestycji przy pierwszych większych trudnościach
3. przyglądania się zachowaniom innych („kupuję, ponieważ wszyscy inni kupują”), a nie sobie, swoim potrzebom, możliwościom i ograniczeniom

Opanowanie tych trzech odruchów to pierwszy krok to odzyskania kontroli nad wynikami inwestycyjnymi.

W stadzie jest mi najlepiej


Zacznijmy od ostatniego odruchu, czyli kierowania się zachowaniami innych. Jest na to nawet fachowy termin – zachowania stadne. Krótko mówiąc, „w kupie raźniej”.

Ale jak się nad tym dobrze zastanowić, więcej nas różni od innych inwestorów niż łączy. Jaka jest ich obecna sytuacja finansowa? Jaka jest ich sytuacja rodzinna i zawodowa? Jaki jest ich horyzont inwestycyjny? Jakie są ich cele i w jaki sposób chcą je realizować?

Bądźmy ze sobą szczerzy – o większości ludzi, których radami czy zachowaniami się kierujemy, niewiele wiemy. Kierowanie się „gorącymi typami” czy „dobrymi radami” jakiegoś eksperta, analityka albo blogera, bez odniesienia ich do siebie, swoich potrzeb, możliwości i ograniczeń jest tak samo irracjonalne jak pytanie przypadkowej osoby, dokąd teraz mamy jechać samochodem. Każdy może coś bąknąć i my możemy tam pojechać – tylko po co i dlaczego?

To my powinniśmy wiedzieć, dokąd chcemy jechać.

Złudne może być też kierowanie się „zachowaniem rynku”. Rynek to po prostu masa ludzi (z których niektórzy pracują dla instytucji), którzy na bieżąco reagują na nowe informacje, np. gospodarcze i polityczne. To jakaś aktualna wypadkowa różnych interesów i punktów widzenia. Czy te nieustanne i w jakiejś mierze nieprzewidywalne reakcje rynku są ważniejsze od naszych indywidualnych potrzeb, możliwości oraz ograniczeń inwestycyjnych?

Moim zdaniem na początek trzeba osadzić projekt inwestycyjny w rzeczywistości. Nadać mu jakieś realistyczne ramy wynikające z naszych potrzeb, możliwości i ograniczeń. Jeśli chodzi o regularne oszczędzanie na odległe cele typu prywatna emerytura z wykorzystaniem IKE i IKZE możemy być pewni, że:

a) chodzi o plan oszczędnościowy rozłożony na kilkanaście lat lub więcej (a nie jakiś jednorazowy „złoty strzał”)
b) na początku kapitał będzie niewielki, ale dzięki regularnym dopłatom będzie stopniowo rósł

Jeśli prowadzimy IKE i IKZE z rejestrem funduszy inwestycyjnych dochodzi do tego zmienność wyceny naszych oszczędności.

Do wszystkich tych cech można się ustosunkować zawczasu. Dzięki temu nie będziemy emocjonalnie i chaotycznie reagować na wydarzenia w trakcie trwania inwestycji. Będziemy mieć jakiś plan. Zmniejszymy lub wyeliminujemy „lukę behawioralną”, która kosztuje przeciętnego inwestora co najmniej 1-2% w skali roku, a bierze się właśnie z tych emocjonalnych i chaotycznych zachowań.

Jak się do tego ustosunkować? Mam propozycję – spiszmy ze sobą krótką umowę. Ona nie ma nic wspólnego z umową z instytucją finansową dostarczającą nasze IKE czy IKZE. Nikogo do niczego nie obliguje. Po prostu porządkuje na starcie nasze myślenie o tym, co chcemy zrobić. W takiej umowie mogłyby się znaleźć między innymi:

a) cel naszej inwestycji (np. suma, którą chcemy zgromadzić)
b) ważne daty
c) ile, w jaki sposób i jak długo możemy / chcemy dopłacać
d) jak chcemy podzielić oszczędności między klasy aktywów / rodzaje funduszy
e) czy nastawiamy się na bierną inwestycję, czy chcemy być aktywni (jeśli aktywni – na jakich zasadach chcemy oprzeć swoją aktywność, co i dlaczego ma podwyższać stopy zwrotu)
f) jak będziemy monitorować wyniki i postęp inwestycji

Przygotowałem przykład prostej umowy z samym sobą ze strategią opartą o alokację między klasy aktywów, którą co 6 miesięcy przywracamy do wyjściowych proporcji, a od 2025 roku przesuwamy w stronę mniejszej zmienności. Taki nieformalny dokument to zawsze jakiś punkt wyjścia. Nawet jeśli go w trakcie inwestycji zmodyfikujemy, przynajmniej będziemy wiedzieć, gdzie startowaliśmy, jak myśleliśmy o swojej inwestycji i co modyfikujemy.

Zakładając jednak, że dla kogoś jest to plan inwestycyjny naprawdę adekwatny do indywidualnych potrzeb, możliwości i ograniczeń, wystarczy się go trzymać, żeby osiągnąć przypisany do niego wynik inwestycyjny. Niestety jest on w tej chwili nieznany – nikt nie zna przyszłości. Wiemy natomiast, że jeśli ktoś o takich „parametrach” zacząłby improwizować i na bieżąco wprowadzać chaotyczne zmiany do swojego planu, najprawdopodobniej osiągnąłby wynik inwestycyjny o co najmniej 1-2% rocznie gorszy niż realizując pierwotny plan.

A jeśli ktoś ma lepszy plan niż ten z przykładowej umowy? Albo wymyśli taki w trakcie trwania obecnego? Świetnie – niech go zapisze, ustali jego reguły i konsekwentnie realizuje. Ale niech nie działa bez planu.

Zresztą nie chodzi tylko o „lukę behawioralną”. W pierwszym roku prowadzenia tej strony miałem czytelnika, który chętnie dzielił się swoimi opiniami. Obaj prowadziliśmy wtedy swoje IKE na rachunku inwestycyjnym z dostępem do detalicznych obligacji skarbowych, ale on szybko zdecydował się je przenieść do jednego z towarzystw funduszy inwestycyjnych.

I zaczęło się przechwalanie, że w dwa miesiące w jakimś tam funduszu zarobił tyle, ile w rok na obligacjach skarbowych. Że raz czy dwa udało mu się zrobić konwersję, która przyczyniła się do wzrostu wartości jego oszczędności. Od razu widać było, że nie było w tym żadnej metody. Po prostu trafił na bardzo sprzyjający okres dla rynkowych aktywów i nabrał przekonania o swoich umiejętnościach. Gdy rynki stały się mniej przyjazne, pisał co kilka tygodni emocjonalne komentarze o zamianie jednego funduszu na inny. Po dłuższym okresie strat przestał pisać.

Nie dziwię się – jeśli ktoś działa od przypadku do przypadku, bardzo szybko się wypali. Dopadnie go psychologiczne zmęczenie związane z dużą ilością decyzji, zazwyczaj nietrafionych, oraz działaniem bez ładu i składu. Nie tego chce dla siebie większość osób, które rozpoczynają gromadzenie oszczędności na IKE i IKZE.

Kupić drogo, sprzedać tanio


Zaklęty krąg kupowania drogo, a sprzedawania tanio ilustruje wykres na początku wpisu. Powtarzam – to tylko karykatura zachowań niektórych inwestorów. Większość prawdopodobnie nie popełnia wielokrotnie tego samego błędu w takiej samej skali. Ale być może popełnia go w mniejszej skali. Albo na innych typach funduszy niż akcji rynku polskiego.

Tak czy inaczej, to destrukcyjne zachowanie, którego trzeba się pozbyć. Jeśli nie całkowicie i za jednym zamachem, to przynajmniej pokornie pracować nad jego stopniowym ograniczeniem. Wydaje mi się, że – jeśli ktoś chciałby odważniej „zaatakować” ten problem – może spróbować wyłącznie na jeden z dwóch sposobów:

1. Jeśli kupujesz, ponieważ inni kupują, a ceny rosną, musisz być gotowy szybko i bez wyrzutów sumienia sprzedać, gdy ceny zaczną spadać.

Kupowanie aktywów na rosnącym rynku to jedna z głównych strategii inwestycyjnych (tzw. momentum lub trend-following). Tak działa wielu inwestorów.

Jeśli my też chcemy tak działać, musimy być jednak gotowi na to, że ceny nie będą rosnąć w nieskończoność. Że będziemy musieli np. sprzedać jednostki funduszu akcji i przenieść oszczędności do funduszu dłużnego, gdy zaobserwujemy sygnały zmiany trendu.

Strategia podążania za rynkiem wymaga od inwestora aktywności. Kupuje drogo, żeby sprzedać jeszcze drożej, zazwyczaj w nieodległej przyszłości (szczególnie w kontekście wieloletniego programu regularnego inwestowania), a potem w okresie spadków chronić swoje zyski.

Jeśli ktoś chce tak inwestować, potrzebuje odpowiedniej metodologii działań. Trendy nie zawsze są długie i wyraźne, więc od razu trzeba założyć duży margines błędu przy ich identyfikowaniu. Nie wszystkie posunięcia będą trafne.

2. Przestań kupować, ponieważ inni kupują, a ceny rosną; zacznij działać odwrotnie (kontrariańsko)

Łatwo powiedzieć – kupić tanio, sprzedać drogo. W praktyce nikt nie wie, kiedy jest już tanio. Ceny aktywów finansowych potrafią spadać znacznie dłużej niż nam się wydaje. W Grecji wartość głównego indeksu akcyjnego spada nieustannie od 2007 roku. W Brazylii od 2010 roku. Każdy, kto w tym czasie zaczynał inwestycję „w dołku” mówiąc, że to dobry moment, bo jest tanio, musi pogodzić się z tym, że teraz jest znacznie taniej. A może być jeszcze taniej. Dlaczego nie?

Z tego powodu podejście kontrariańskie wymaga cierpliwości i determinacji. Trzeba być od początku gotowym na tymczasowe straty. Więcej – trzeba być gotowym do dalszych inwestycji mimo tymczasowych strat. Nie ma inwestorów, którzy są w stanie z dokładnością co do dnia, tygodnia czy miesiąca przewidzieć, kiedy spadki i kłopoty się skończą.

Ale jeśli się skończą, a na rynek wróci wzrostowy rytm, inwestorzy kierujący się kontrariańskim podejściem będą w komfortowej sytuacji. Kupowali tanio w trudnym okresie, będą mogli sprzedać drożej, czasami dużo drożej, w dobrym okresie. W mniejszym lub większym stopniu odwrócą zaklęty krąg kupowania drogo, przetrzymywania na spadkach i sprzedawania tanio w rozgoryczeniu, który rujnuje oszczędności wielu inwestorów.

komentarz Grzegorza Zatryba, głównego stratega Skarbiec TFI
"Z każdym kolejnym wpisem z cyklu [dobre praktyki] coraz lepiej widać, że inwestowanie nie jest rzeczą prostą. Najgorsza jest jednak nieświadomość zagrożeń. Nabyta wiedza w końcu wyda owoce zysku.
Warto jednak wesprzeć się także wiedzą ekspertów, bo specjalizacja ma przyszłość w naszym coraz bardziej złożonym świecie. Teraz wiemy już, że walczyć trzeba nie tylko z rynkami finansowymi lecz także z własnymi emocjami. Ale i na to jak widać jest rada. Starając się zwiększyć znaczenie pierwiastka racjonalnego możemy zdecydować się na wykorzystanie gotowych strategii, takich jak np. te zawarte w funduszach inwestycyjnych. Zależnie od rodzaju funduszu delegujemy na zarządzającego decyzje w sprawie doboru akcji czy alokacji w poszczególne klasy aktywów. Podobne możliwości dają programy oszczędzania oparte na funduszach. 
Mają one jeszcze tę wielką zaletę, że zmuszają do regularnego odkładania i unikania doraźnych pokus. Regularność w inwestowaniu jest zaś najprostszym sposobem na zmniejszenie ryzyka w portfelu. Dzięki niej unikniemy kupna na górce, gdyż ceny nabycia będą średnią z długiego okresu." 

Podsumowując:


1. Istnieje bardzo dobrze udokumentowana „luka behawioralna” - to wszystkie zachowania inwestorów, które sprawiają, że ich indywidualne wyniki bywają niższe niż wyniki inwestycji, np. funduszu, w której lokują oszczędności

2. Pierwszym krokiem do ominięcia błędów związanych z nieracjonalnymi, emocjonalnymi zachowaniami jest ustalenie ram inwestycji, przede wszystkim w odniesieniu do swoich potrzeb, możliwości i ograniczeń

3. Warto spisać luźną umowę z samym sobą, która porządkuje nasze myślenie o najważniejszych cechach inwestycji, np. alokacji między klasy aktywów i regułach jej zmian (nawet jeśli będziemy ją potem modyfikować)

4. Są dwie drogi do odważniejszego wyłamania się z zaklętego kręgu „kupuj drogo, sprzedaj tanio” - albo aktywne podążanie za trendami (w tym zdecydowane cięcie strat na spadkach), albo cierpliwe kupowanie na długi (czasami bardzo długi) okres po głębokich i długotrwałych spadkach, gdy nastroje są złe – oba podejścia wymagają innej metodologii działań i mają swoje wady

Partnerem cyklu [dobre praktyki] jest Skarbiec TFI, dostawca Programu Emerytalnego, kompleksowego systemu oszczędzania na dobrowolną emeryturę z wykorzystaniem ulg podatkowych IKE i IKZE.

W Programie Emerytalnym Skarbiec TFI oszczędności mogą być dowolnie dzielone między rejestr IKE, IKZE oraz PSO (program systematycznego oszczędzania). Do dyspozycji klientów są dwa portfele modelowe oraz portfel indywidualny z dostępem do subfunduszy Skarbiec FIO, w tym kilku funduszy opartych o aktywa zagraniczne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A co Ty sądzisz?