niedziela, 15 marca 2015

Czym nie jest ani IKE, ani IKZE – część druga




To jest druga część artykułu, w którym proponuję podejść do IKE i IKZE od trochę innej strony. Jak? Skupiając się na tym, czym na pewno nie są te dwa typy rachunków. Założenie jest takie, że jeśli dobrze wiemy, czym coś nie jest, lepiej rozumiemy, czym tak naprawdę jest. Jestem wielkim zwolennikiem wyjaśniania wątpliwości do upadłego, a nie bazowania na ogólnikach, uprzedzeniach, uproszczeniach czy emocjach.

Podobnie jak pierwszą część artykułu, również tą mam zamiar oprzeć o komentarze oraz pytania czytelników zadawane przez e-mail. W poprzedniej części zaproponowałem, że o IKE i IKZE nie powinniśmy automatycznie myśleć jak o dożywotnim świadczeniu pieniężnym podobnym do emerytury z powszechnego systemu. Nie powinniśmy traktować tych kont jak pewnej recepty na korzyści finansowe z niższych podatków – liczy się również umiejętność prowadzenia długoterminowej, rentownej inwestycji finansowej. Nie powinniśmy również oczekiwać, że każda forma IKE lub IKZE gwarantuje utrzymanie wartości kapitału oraz wypłatę zysku – ryzykowne klasy aktywów są ryzykowne również na IKE i IKZE. Więcej w pierwszej części tego artykułu.

Czym jeszcze nie jest IKE i IKZE? W jakich kategoriach nie powinniśmy o tych rachunkach myśleć, jeśli chcemy mieć jasny obraz sytuacji?

Czym jeszcze nie są ani IKE, ani IKZE
1. IKE i IKZE to nie jest gotowy produkt finansowy

Odróżnijmy dwie rzeczy.

a) IKE i IKZE jako ogólne konstrukcje prawne mające swoje źródło w ustawie o indywidualnych kontach emerytalnych i indywidualnych kontach zabezpieczenia emerytalnego,

b) rachunki IKE i IKZE oferowane przez konkretne instytucje finansowe w konkretnych instrumentach finansowych, np. IKE Obligacje, IKE Plus w ING TFI czy IKZE w domu maklerskim BOŚ.

IKE i IKZE to nie jest gotowa propozycja. To nie jest gotowy produkt. To tylko konstrukcja prawna, w którą pięć typów instytucji finansowych – banki, towarzystwa funduszy inwestycyjnych, zakłady ubezpieczeń, powszechne towarzystwa emerytalne oraz domy maklerskie – może „opakować” swoje usługi.

Innymi słowy IKE i IKZE to abstrakcja. W naturze nie występują „czyste” IKE i IKZE. Nie ma też domyślnego czy też obiektywnie najlepszego dla wszystkich IKE czy IKZE. To tylko konstrukcje prawne. Za to IKE z rachunkiem oszczędnościowym w Banku Millennium albo IKZE z funduszami inwestycyjnymi Legg Mason to konkret. Takie umowy rzeczywiście można podpisać. Na takich rachunkach rzeczywiście można oszczędzać.

Zauważyłem, że wiele osób ma problemy z przetrawieniem tej różnicy. Ktoś napisał kiedyś taki komentarz: „Nie wierzę w IKE (…) Mój znajomy, który wpłacił na III filar 27 tyś, po 3 latach odebrał 24 tyś”. Czy konstrukcja IKE odpowiedzialna jest za to, że ktoś stracił pieniądze? Nie. Za stratę pieniędzy odpowiedzialne są:

1) niewłaściwy dobór konkretnej oferty IKE (np. zbyt drogiej, niedostosowanej do naszych umiejętności, potrzeb czy możliwości)

oraz

2) indywidualne błędy inwestycyjne w trakcie prowadzenia IKE (np. lokowanie oszczędności w fundusze akcyjne / obligacyjne z „filozofią” kupuję drogo, gdy są popularne, sprzedaję tanio, gdy na rynku mamy trudny okres i nikt nie chce akcji / obligacji)


IKZE w PKO

Szczególnie interesuje mnie ostatnie zdanie. „Chyba jednak podziękuję (w domyśle: za IKE i IKZE) i zostanę przy lokatach i funduszach inwestycyjnych”. Czy jest jakaś sprzeczność między lokatami i funduszami oraz IKE i IKZE? Nie ma żadnej. Można mieć lokatę „opakowaną” w IKE (np. w Banku Millennium albo w bankach spółdzielczych) i korzystać na braku podatku Belki przy kapitalizacji odsetek oraz (po spełnieniu warunków) w momencie wypłaty. Można prowadzić inwestycję w funduszach inwestycyjnych „opakowaną” w IKZE i korzystać z 1) odliczenia rocznej składki od dochodu w zeznaniu podatkowym PIT z bieżącej pracy, 2) braku podatku Belki przez cały okres trwania inwestycji.

W tym komentarzu ktoś wybrał słabą ofertę IKZE, nie wiedział o opłatach, wpłacił pieniądze i po przyjrzeniu się sytuacji natychmiast się uprzedził. Co więcej, nie krytykuje tak naprawdę swojego dostawcy IKZE ani swojej niskiej wiedzy, tylko całą konstrukcję IKZE. Zdaję sobie sprawę, że być może nieelegancko jest wskazywać w ten sposób czyjeś błędy, ale mam nadzieję, że to ma walor edukacyjny.

IKE i IKZE jako konstrukcja prawna to coś innego niż konkretne oferty IKE i IKZE w różnych instytucjach finansowych. Jeśli mówimy o tym pierwszym, tak naprawdę obracamy się w kręgu ustawy o IKE i IKZE. Jeśli mówimy o tym drugim, obracamy się w kręgu konkretnych umów, regulaminów, tabeli opłat, a także instrumentów finansowych w różnych instytucjach. Pomiędzy jednym i drugim są ważne związki, ale jedno i drugie to w żadnym wypadku nie jest to samo.

Przygotowałem prosty schemat, który powinien to wszystko dobrze ilustrować (kliknij, żeby powiększyć). Największy okrąg to konstrukcja prawna IKE, która bierze się z ustawy. Każda umowa IKE musi zgadzać się z literą ustawy. Pięć średnich okręgów reprezentuje pięć rodzajów instytucji finansowych uprawnionych do prowadzenia indywidualnych kont emerytalnych. Na tym poziomie też bardzo ważne są zapisy ustawy. Najmniejsze okręgi to IKE w konkretnych instytucjach. Podałem kilka przykładów dla IKE w domach maklerskich. Na tym poziomie najważniejsze są zapisy umowy z konkretną instytucją finansową, regulaminu oraz tabeli opłat i prowizji.

Jak działają IKE i IKZE?

Taki sam model myślenia sprawdzi się przy rozbijaniu na części pierwsze rynku IKZE.

Gdy następnym razem ktoś będzie krytykować albo wychwalać IKE lub IKZE, warto zastanowić się, o czym mówi. A nawet sprawdzić, czy wie, o czym mówi. Czy chodzi mu o konstrukcję prawną (ustawę), czy jakiś konkretny produkt lub grupę produktów. A może o jeszcze coś innego. 


2. IKE i IKZE to nie to samo co OFE

Odróżnijmy dwie rzeczy.

a) obecny, rzeczywisty stan prawny

b) subiektywne opinie różnych ludzi (w tym anonimowych "komentatorów" w internecie) dotyczące tego, jak wygląda stan prawny i jak się może zmienić w przyszłości

Pozwolę sobie przytoczyć rozmowę z jednym czytelnikiem sprzed kilku miesięcy. W komentarzu co prawda nie mówi wprost, że IKE i IKZE działają tak samo jak OFE, ale jest gotowy postawić godność ważnej części swojego ciała na to, że środki na IKE i IKZE podzielą los środków w OFE i zostaną „ukradzione”.

Czy IKE i IKZE to to samo co OFE?

Podsumujmy:

Po pierwsze, IKE i IKZE nie są częścią powszechnego systemu emerytalnego (jak OFE). Przez powszechny rozumiem obowiązkowy dla wszystkich pracujących oraz administrowany przez państwo. IKE i IKZE to dobrowolne rachunki. Tylko od nas zależy, czy i jak będziemy na nich oszczędzać. Ważnym ograniczeniem są tylko roczne limity wpłat (tutaj dla IKE w 2015, tutaj dla IKZE w 2015) .

Po drugie, właściciele oszczędności zgromadzonych na IKE i IKZE mają stały dostęp do swoich pieniędzy – możliwe są częściowy zwrot oraz całkowity zwrot środków. To my decydujemy również o sposobie i czasie wypłaty oszczędności. Członkowie OFE nie mogą i nigdy nie mogli dysponować swoimi pieniędzmi.

Po trzecie, właściciele IKE i IKZE mają bezpośredni wpływ na to, w jakiej instytucji i w jakiej klasie aktywów chcą oszczędzać. Nie musi być to fundusz emerytalny czy inwestycyjny. Mogą być to depozyty bankowe, ubezpieczenia na życie czy detaliczne obligacje skarbowe. OFE to mocno regulowane fundusze inwestycyjne, które muszą trzymać się ustawowych zasad alokacji środków w różne klasy aktywów (np. nie mogą posiadać obligacji i innych instrumentów dłużnych gwarantowanych przez Skarb Państwa, mają limity co do inwestowania za granicą, itp.).

Zresztą utożsamianie IKE i IKZE z OFE może prowadzić do naprawdę zaskakujących wniosków. Jakiś czas temu czytelnik zapytał mnie, czy powinien przenieść pozostałe po ostatnich zmianach środki ze swojego OFE do IKE. Tyle tylko że taki transfer jest niemożliwy. Ani w jedną, ani w drugą stronę. To są zupełnie odrębne systemy. Nie ma między nimi tego rodzaju połączenia. Poniżej cała rozmowa.

Transfer pieniędzy z OFE do IKE lub IKZE

Inna sprawa, że IKE i IKZE jest wrzucane z OFE do jednego worka, dlatego że polscy politycy „rozkopali” i „rozhuśtali” system emerytalny do tego stopnia, że nikt nie wierzy w sensowność i trwałość jakiegokolwiek jego elementu. Rozumiem te silne, negatywne emocje. Są moim zdaniem uzasadnione. Ale osobiście nie chcę zatrzymywać się na takich emocjonalnych uprzedzeniach. Poniżej jedna z rozmów, którą odbyłem na tej stronie z osobą, która niedawno odkryła IKE i IKZE i natychmiast zrównała je z OFE.

Czy IKE i IKZE to oszustwo?


2 komentarze:

  1. Sam Pan widzi, że trudno jest trzymać nerwy na wodzy, mając do czynienia z falą niezrozumienia rzeczy elementarnych, podgrzewaną do tego silnymi emocjami typu "każda instytucja finansowa to k***a i złodziej". Niestety, do ludzi, którzy wpisali Panu tego typu komentarze nie trafi żadne wyjaśnienie. Daremne starania, próżny trud! ;-) O kondycji intelektualnej narodu najlepiej zaś świadczy fakt istnienia paru milionów ludzi, którzy do tej pory nie pofatygowali się do ZUS, aby złożyć wniosek o wyliczenie kapitału początkowego. To dopiero jest zaniedbanie! Prowadząc w kręgu bliższych i dalszych znajomych parę spraw emerytalnych doszedłem do wniosku, że jedyny ratunek dla 3 filaru to przymusowe rozwiązania w stylu nowozelandzkim, czyli tzw. "uczciwy przymus dobrowolnego oszczędzania". Nie zadaję się z najgorszymi tępakami, a jednak nawet w moim otoczeniu skala głupoty, lenistwa i myślenia fałszywymi stereotypami okazała się porażająca. Niestety, w kwestii zabezpieczenia emerytury liberalizm się nie sprawdza. Jeśli pozostanie tak jak jest, to Sadowski, niżej podpisany oraz paru nielicznych innych, wykorzystując istniejący system i własne głowy, w 60 roku życia odda się całkiem niezłej prywatnej emeryturze, ale pozostałe MILIONY RODAKÓW nie będą mieć absolutnie nic. Poza silnym przekonaniem, że wszyscy rządzący to "k***y i złodzieje", a najlepiej to głosować na populistów lub iść pod URM z kamieniami. Takie mamy społeczeństwo.

    z17 (z17@gazeta.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Zgadzam się, że do rozwiązania problemu w skali systemowej potrzebne jest wykorzystanie instytucji. IKE i IKZE przez lata okazały się nieskuteczne - w takim sensie, że Polacy nie znają tych konstrukcji prawnych (oraz rynku) i nie chcą ich specjalnie poznać. Nie wierzą w ich trwałość i sens. Jestem ciekawy, jak będą wyglądały kolejne kroki administracji zmierzające do rozwiązania problemu zabezpieczenia emerytalnego dla - jak Pan to nazywa - "milionów Polaków". Czytałem ostatnie dwa raporty - Towarzystwa Ekonomistów Polskich oraz firmy Capital Strategy Stefana Kawalca. Ciekawe koncepcje, których wdrożenie będzie mega trudne w obecnym klimacie wobec przymusowych lub paraprzymusowych oszczędności emerytalnych. Bo jeśli problem ma być rozwiązany systemowo - jakaś forma przymusu lub paraprzymusu będzie musiała być "sprzedana" społeczeństwu. Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń

A co Ty sądzisz?