czwartek, 8 listopada 2012

Ustawa o IKE / IKZE oraz cztery inne dokumenty, które powinien znać każdy zainteresowany prywatną emeryturą




Kto by się przejmował czytaniem ustawy o trzecim filarze? Komu by się chciało czytać umowę polisy inwestycyjnej? Jaki jest sens zaglądać do listu emisyjnego obligacji skarbowych? Przecież to biurokratyczne dokumenty napisane ciężkim językiem, którego normalny człowiek nie rozszyfruje.

Niedawno odbył się nawet Kongres Języka Urzędowego, na którym m.in. prof.Jerzy Bralczyk promował ideę precyzyjnego, prostego i zrozumiałego języka pism urzędowych. Bo przecież to są ważne rzeczy – z umów, ustaw czy wniosków coś wynika. One mają dla nas znaczące konsekwencje. Nie powinniśmy nad nimi przechodzić do porządku dziennego bez zrozumienia. To nie jest w naszym interesie.

Jeśli interesuje nas oszczędzanie i inwestowanie na własną rękę na emeryturę, warto sięgać do źródeł. Co ciekawe, nie każdy oficjalny dokument jest tak niedostępny, jak nam się wydaje. Przeczytaj o pięciu dokumentach, które powinien znać każdy, kogo interesuje prywatna emerytura, w tym ustawie o IKE / IKZE.

1. Ustawa o IKE / IKZE

ustawa ike ikze trzeci filar
Trzeci filar jest w Polsce wciąż mało znany, nie wspominając o jego śladowej popularności jako sposobu oszczędzania na emeryturę. Doskonale wykształcone osoby mylą go z drugim, obowiązkowym filarem (OFE), myślą, że jest restrykcyjny i kosztowny, a na dodatek państwo ma prawo dobrać się do tych pieniędzy w każdej chwili.

Zasady IKE czy IKZE znamy z drugiej ręki lub nie znamy wcale. Nie wiemy, czy można indywidualne konto emerytalne zlikwidować, czy można je przenieść, w jakiej formie można da się tak oszczędzać pieniądze czy jakie są korzyści podatkowe. Nie do końca chwytamy praktyczne różnice między IKE i IKZE.

Ustawa o IKE i IKZE odpowiada bezpośrednio lub pośrednio na wiele takich pytań. Nie jest długa, a przede wszystkim stosunkowo przystępna. To nie jest zawiły tekst, który ma nas wprowadzić w błąd, zmanipulować czy zniechęcić do czytania.

Nawet jeśli nie jest to najlepsza lektura na wolny wieczór, warto wiedzieć o jej istnieniu i wracać do niej jako pierwszego źródła informacji o trzecim filarze. Jest podzielona na klarowne sekcje i wprowadza wiele pojęć, bez których będziemy trochę zagubieni (choćby cztery podstawowe operacje w trzecim filarze: wypłatę, wypłatę transferową, zwrot oraz częściowy zwrot środków).

Ustawa o IKE / IKZE

2. List emisyjny obligacji dziesięcioletnich EDO

Obligacje skarbowe to jeden z najbezpieczniejszych sposobów na oszczędzanie pieniędzy, a skarb państwa ma produkt przeznaczony właśnie dla przyszłych emerytów – obligacje dziesięcioletnie EDO. Spośród wszystkich rodzajów obligacji skarbowych te są najlepiej oprocentowane, możliwe jest także oszczędzanie na nich w ramach IKE.

Listy emisyjne publikowane są co miesiąc z każdą nową partią obligacji (które oferowane są inwestorom również w miesięcznych odstępach). Dowiemy się z nich, w jaki sposób działają nasze obligacje oraz ile wynosi ich oprocentowanie dla tej partii. Pierwsza część jest w zasadzie niezmienna, druga zależy od szczegółów oferty (niestety ostatnio obligacje emerytalne pikują).

Dokument jest zwięzły i bardzo konkretny. Poza przerażającymi wzorami matematycznymi na końcu, da się z niego wiele wyczytać i wiele się nauczyć.

Obligacje emerytalne EDO listopad 2012

3. Dobry one-pager

To nie jest konkretny dokument. To typ dokumentu, którego powinniśmy wymagać od naszych doradców i sprzedawców finansowych, gdy proponują nam rozwiązania. Co to jest one-pager? To – z angielskiego – dokument na jedną stronę podsumowujący najważniejsze punkty umowy.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie czyta wszystkich papierów banku czy ubezpieczyciela. To spowalniałoby nasze decyzje i wyciągało energię, której potrzebujemy gdzieś indziej. Musimy mieć zaufanie do innych, dlatego czasem możemy sobie pozwolić na nie czytanie każdej umowy w szczegółach. W idealnym świecie byłoby to zupełnie zbędne, bo każdy by każdemu ufał.

Nie żyjemy jednak w idealnym świecie, a świat finansów jest wyjątkowo nieidealny (Amber Gold, manipulacyjne praktyki sprzedawców). Asymetria między nami a instytucjami finansowymi jest olbrzymia. Powinniśmy żądać co najmniej takiego krótkiego wyciągu z umów, które podpisujemy. Niektóre firmy mają je robione standardowo, w innych trzeba poprosić. Jeśli doradca nie chce mi czegoś takiego przygotować, niech zapomni, że coś podpiszę.

Przesadziłbym, gdybym powiedział, że one pager poniżej jest dobry. Niezły jako ilustracja idei, ale brakuje w nim informacji o opłatach likwidacyjnych oraz o tym, że gwarancja 100% kapitału nie obejmuje opłat. Jest to jednak niezły dokument startowy, żeby pomęczyć doradcę pytaniami.

One pager - przykład

4. OWU polis inwestycyjnych (Ogólne Warunki Ubezpieczenia)

Książeczkę o tej nazwie, zazwyczaj z parą uśmiechniętych, wysportowanych staruszków na okładce, otrzymamy od firm sprzedających tzw. polisy inwestycyjne. Są to programy systematycznego oszczędzania oparte o niegwarantowaną inwestycję w fundusze w formie ubezpieczenia z funduszem kapitałowym. Cóż, nawet poprzednie zdanie brzmi jak urzędowe pismo – proszę więc sobie wyobrazić poziom prawnej abstrakcji w legendarnych OWU Skandii, Aegona, Generali czy innych.

To nie jest przyjemne doświadczenie, ale ten regulamin naprawdę warto przeczytać przed podpisaniem umowy. Sprzedawcy mają obowiązek o nim wspomnieć i wręczyć nam kopię. Naszym obowiązkiem jest co najmniej przejrzeć najważniejsze sekcje, szczególnie: prawa i obowiązki stron, rozwiązanie umowy oraz opłaty. Jestem pewien, że jeśli przeczytamy te części ze zrozumieniem, z wrażenia przeczytamy też resztę oraz wrócimy na drugie spotkanie ze sprzedawcą z serią ostrych jak brzytwa pytań.

5. MIFID

MIFID to dyrektywa unijna nakazująca bankom kompleksowe informowanie klientów o stopniu ryzyka związanego z konkretnymi produktami finansowymi. Jest to jeden z pomysłów na to, żeby zmniejszyć asymetrię informacji między instytucjami finansowymi a klientami.

Niektóre banki traktują ją poważnie i bardzo skrupulatnie informują oraz dobierają rozwiązania (mam dobre doświadczenia np. z CitiHandlowy oraz KredytBankiem). W innych dostaniemy (lub nie) stos dokumentów bez słowa komentarza, jakby mówienie klientowi o ryzyku inwestycji to była tylko bezsensowna formalność. Nie przypadkiem słyszy się o sześćdziesięciokilkuletnich klientkach, które obudziły się po kilku miesiącach z ryzykowną inwestycją w fundusze akcyjne czy coś podobnego w portfelu.

Nie będę kłamał, że przeczytałem całą dyrektywę MIFID czy nawet broszurę informacyjną o jej wymogach. Uważam jednak, że warto rzucić okiem na katalog instrumentów finansowych (tutaj przykład dla banku PKO BP). Jest to swego rodzaju oficjalna klasyfikacja sposobów oszczędzania i inwestowania z opisem ryzyka.

Jeśli zamiast oficjalnych pism wolisz bardziej przyjazną formę przekazu, przeczytaj moje zestawienie instrumentów finansowych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A co Ty sądzisz?