niedziela, 21 stycznia 2018

Czytelnik: „Czy oprocentowanie IKE i IKZE w bankach nie powinno wynosić minimum dwukrotność inflacji?”




Dostałem od anonimowego czytelnika takie pytanie:

„Witam, czy uważa Pan, że przy inflacji 2,1 - 2, 2 % rocznie (w/g dostępnych danych) konto na 3% to skuteczny sposób długoterminowego oszczędzania na emeryturę?
Czy minimum to nie powinna być np. dwukrotność stopy inflacji?
Nie jestem ekonomistą, więc pytam fachowca. Pozdrawiam i gratuluję ciekawego bloga pełnego konkretnych danych.”

Długo zastanawiałem się, jak ugryźć tak postawione pytanie 🙂


Minimum oprocentowanie oszczędności emerytalne
Kto ustala oprocentowanie w bankach?


Po pierwsze, też nie jestem ekonomistą, nawet jeśli sprawiam takie wrażenie 🙂

Co do chronienia pieniędzy przed inflacją, oprocentowanie 3% netto wygrywa z inflacją 2,1% o 0,9%, więc cel jest osiągnięty.

Oczywiście byłoby korzystniej, gdyby ta różnica wynosiła 3-4% a nie 0,9%.

Czy minimum nie powinna być dwukrotność inflacji?

Tylko kto ustala to minimum? Tego nie wybiera sobie klient z nieskończonej liczby możliwości.

Rzeczywistość nie daje w tym zakresie wyboru. Są oficjalne stopy procentowe, które determinują oprocentowanie w bankach i tylko z tego możemy faktycznie wybierać.

Po prostu nie ma w tej chwili depozytów bankowych z oprocentowaniem 6% i więcej netto.

Rynek daje w tej chwili max. 3% i jeśli nas to nie satysfakcjonuje, musimy poszukiwać rozwiązań innych niż depozyty bankowe.

Przeczytaj ranking IKE w bankach w 2017.


Co poza depozytami bankowymi?


Wyjście poza krąg depozytów bankowych otwiera kolejną rozmowę - o tym jak osiągać atrakcyjne stopy zwrotu nie narażając się na ryzyko.

To nie jest proste.

To nie jest kwestia jednego kliknięcia. To nie jest w zasięgu łatwej przesiadki z depozytu bankowego na 3% na coś innego z gwarancją 6% albo 8%.

Taka jest rzeczywistość. Niestety, trzeba się do niej dostosować. Ona nie dostosuje się do naszych przekonać, jakie jest gwarantowane, "uczciwe minimum", żeby oszczędzać na emeryturę.

IKE może mieć również inną formę niż lokata bankowa, np. fundusze inwestycyjne czy rachunek maklerski.

To otwiera możliwości osiągania wyższych stóp zwrotu niż na gwarantowanych depozytach czy obligacjach skarbowych.

Za taką możliwość trzeba „zapłacić” ryzykiem utraty części oszczędności.

Jeśli nasze decyzje dotyczące ulokowania środków np. w funduszach akcji, obligacjach korporacyjnych czy spółkach dywidendowych, nie będą trafione, wartość konta może tymczasowo lub na stałe spaść poniżej wpłaconej kwoty.

Jeśli będą bardzo trafione, możliwe jest osiąganie stopy zwrotu na poziomie dwukrotności inflacji i więcej. Dlaczego nie?

To jasne, że proces podejmowania decyzji, który pozwala na własną rękę osiągać wysokie stopy zwrotu („oprocentowanie”), trzeba wypracować.

Nie jest hop siup na byka.

Czy niskie oprocentowanie mi osobiście nie przeszkadza?


To, że najlepiej oprocentowane IKE w banku komercyjnym oferuje 3% rocznie, nie wywołuje we mnie frustracji.

Na pewno nie jest to dla mnie powód, żeby podważać sens istnienia IKE czy IKZE w ogóle.

Rozumiem, że osoby, które nie dotkną palcem niczego, co nie daje 100% gwarancji kapitału, mogą czuć się rozczarowani.

Mi trochę pomaga to, że oswoiłem się z innymi narzędziami do lokowania oszczędności niż depozyty bankowe.

Moje IKE ma formę rejestru funduszy inwestycyjnych (sprawdź moje podejście i wyniki).

Korzystam też z funduszy inwestycyjnych poza IKE bez wielkich emocji (moje wnioski po 10 lat doświadczeń).

Moje IKZE ma formę rachunku maklerskiego (sprawdź moje podejście i wyniki).

Ulokowanie 20-40% moich aktywów finansowych w funduszach inwestycyjnych, akcjach polskich i zagranicznych czy obligacjach korporacyjnych nie wywołuje u mnie palpitacji serca.

Takie zrównoważenie jest właśnie źródłem spokoju.

Nie polegam w 100% na gwarantowanych depozytach. Nie jestem zakładnikiem oferty banków.

Wykorzystuję również inne narzędzia, których od lat się uczę, żeby skuteczniej chronić oszczędności przed inflacją i zwiększać ich wartość.

Moje decyzje i wyniki


Osobiście zdecydowałem się na prowadzenie IKE w formie rejestru funduszy inwestycyjnych, na IKE Plus w NN TFI (wcześniej ING TFI). Pisałem w szczegółach o motywach tej decyzji i najważniejszych parametrach umowy.  Rozliczyłem jej wyniki do 2017 (zapraszam).

IKE i IKZE Plus można założyć przez internet.

Z kolei swoje IKZE prowadzę od 2012 w formie rachunku maklerskiego – niedawno rozliczyłem swoje wyniki do 2017.

IKZE można również założyć w NN TFI w formie funduszy inwestycyjnych, gdzie od 2014 prowadzę swoje indywidualne konto emerytalne (IKE).

Na zakończenie


Tutaj wszystkie artykuły o trzecim filarzeIKE oraz IKZE.

Zapraszam do zapisywania się na bezpłatny, e-mailowy tygodnik Moja Przyszła Emerytura – co niedzielę podsumowanie tygodnia, zapowiedzi oraz coś ekstra.

3 komentarze:

  1. Pytanie czytelnika bardzo dobre -ja bym odpowiedział tak.

    W czasach hossy i niskich stóp lokaty wymiękają, a porównanie rocznej stopy zwrotu na poziomie 20% do stopy zwrotu 3% nie wymaga komentarza. Problem robi się wtedy, gdy zaczyna się zwała. Dopóki trzymamy środki w jednostkach funduszy inwestycyjnych, nie są one gwarantowane. I te widoczne po zalogowaniu piękne cyferki są niestety potencjalne. W dwa tygodnie może wyparować roczny zysk. To czego mi brakuje w ofertach IKE/IKZE opartych na TFI , to doklejone do nich zwykłe konto oszczędnościowe, na które można by w razie potrzeby przetransferować środki. Oczywiście, są niby różne "bezpieczne" fundusze w pakiecie. Ale to nie do końca prawda i stąd ten cudzysłów. Zarządzający potrafią tam wsadzić najróżniejsze "gie", zresztą jak jest zwała, to solidarnie leci w dół prawie wszystko. I nawet jeśli mamy w naszym IKE/IKZE opartym na funduszach jakiś czysty i naprawdę bezpieczny fundusz pieniężny, to wtedy praktycznie stoi on w miejscu. A na rynku bessy i wysokich stóp zaczyna się wtedy wielka zmiana i poczynają kwitnąć lokaty bankowe , które dla nas są niedostępne (no chyba, że przeniesiemy IKE/IKZE do banku, ale zanim to zrobimy zazwyczaj jesteśmy już po sporych stratach od czasu "górki").

    Więc odpowiadając czytelnikowi konkretnie - dla mnie skutecznym sposobem oszczędzania na emeryturę w IKE/IKZE byłby miks oferty TFI z typowym kontem oszczędnościowym i możliwość przerzucania środków w ramach jednej umowy. Czegoś takiego jak wiemy nie ma - no więc co w takim razie? Obecnie nie zakładałbym raczej bankowego IKE/IKZE , bo zysk 3% to żałość. Założyłbym w TFI i ewakuowałbym się równiutko po roku (kiedy już nie ma opłat karnych) właśnie do jakiegoś banku. Dlaczego po roku? No bo za rok ponoć mają zacząć wzrastać stopy procentowe. To zawsze zwiastuje szybszy lub wolniejszy dół na giełdzie oraz stopniowy rozkwit lokat.

    PS. Co do oferty banków, o których pisze autor bloga, to niedostępne dla nowych klientów stare umowy IKE w bankach spółdzielczych potrafią nadal oferować nawet 5,6% netto. Również terminowe umowy wiązane na 10 lat w getinie (ważne do 2022 roku) dają nadal 7,29% - 7,69% netto na IKE Lokata. Podobnie IKE/IKZE jako DB Emerytura zawierane kiedyś w Deutsche Banku i Generali - tam też jest 6%. Oczywiście, nawet ci uprzywilejowani klienci ze starymi umowami są dziś pod względem zysków głęboko w tyle w porównaniu do IKE/IKZE opartych na giełdzie. Posiadają jednak środki gwarantowane (saldo ich oszczędności na pewno nie ulegnie żadnemu zmniejszeniu - lokata to lokata!), no i dochodzi procent składany, co przy rocznym kuponie rzędu 6%-7% netto zaczyna już odgrywać swoją rolę.

    z17 (z17@gazeta.pl)

    OdpowiedzUsuń
  2. tylko jeśli ktoś ma ike w biurze maklerskim to skąd konto oszczędnościowe ? primo to nie bank, po drugie primo nie potrzebuje depozytów które nawet nie były gwarantowane

    OdpowiedzUsuń
  3. 3 % przy inflacji 2, 2 % to zbyt mało. Dlatego w zestawieniu trzeba chyba pominąć oferty niezapewniające 4, 4 %. Gdyby inflacja wynosiła 0 %, oferta 3 % byłaby bardzo dobra, wręcz rewelacyjna. Przy 1, 5 % inflacji byłaby ok, ale przy 2, 2 % jest moim zdaniem nie do zaakceptowania.

    OdpowiedzUsuń

A co Ty sądzisz?