sobota, 29 czerwca 2013

Jak inwestować w zagraniczne fundusze akcji i obligacji?




Możliwości inwestowania zagranicą za pośrednictwem funduszy nie brakuje. To na pewno wielki plus dla kogoś, kto poszukuje szerokiej dywersyfikacji swojego portfela inwestycyjnego. Zróżnicowanie geograficzne naszych inwestycji może pomóc zabezpieczyć portfel przed okresami słabości polskiej giełdy oraz osłabieniem się złotego w stosunku do wiodących walut, przede wszystkim dolara i euro.

Jeśli chcemy inwestować zagranicą, musimy liczyć się z komplikacjami – najważniejsza z nich to ryzyko zmian kursowych. Zmiany kursów walut mogą zasadniczo zmienić wyniki po przeliczeniu na złotówki, szczególnie w przypadku zagranicznych funduszy obligacyjnych.

Jakie są możliwości inwestowania z Polski na zagranicznych rynkach? Na co zwrócić uwagę tworząc portfel zagranicznych funduszy inwestycyjnych?

Jak inwestować z Polski na zagranicznych giełdach przez fundusze inwestycyjne?

Zagraniczne fundusze inwestycyjne
Znam cztery sposoby, które zasadniczo się od siebie różnią:

1. fundusze ETF u brokerów z siedzibą w Unii Europejskiej

Specjalnie zaczynam od tej strony. ETF-y to fundusze inwestycyjne notowane na giełdach, których zadaniem jest wierne odwzorowywanie indeksu bazowego (np. niemiecki DAX, francuski CAC, itp.). Są zarządzane biernie przez algorytm, który dobiera do aktywów funduszu akcje spółek z indeksu bazowego w odpowiednich proporcjach.

Dzięki temu jego koszty funkcjonowania są wielokrotnie niższe niż tradycyjnych, aktywnie zarządzanych funduszy, które dominują w świadomości polskich klientów. To z kolei przekłada się na znacznie niższe koszty zarządzania (np. 0,1-0,5% w skali roku zamiast 3-5%). W długim terminie ma to kapitalne znacznie dla zysków z inwestycji.

Na światowych giełdach notowane są setki funduszy ETF – krajowe, regionalne, sektorowe, globalne, krajów rozwijających się, amerykańskich spółek wzrostowych, europejskich małych spółek, itp. Bogactwo wyboru przekracza możliwości percepcyjne większości początkujących inwestorów. Ich obsługą zajmują się takie firmy jak Vanguard, iShares, Lyxor, EasyETF czy Market Vectors. Zdecydowana większość jest denominowana w euro lub dolarach.

Nie znam polskich biur maklerskich, które oferują dostęp do tego typu funduszy. W Polsce działają jednak (na podstawie swobody świadczenia usług w Unii Europejskiej) zagraniczni brokerzy, którzy stworzyli platformy do inwestowania w fundusze ETF notowane na głównych światowych giełdach (np. Nowy Jork, Frankfurt, Paryż).

Jednym z nich jest DIF Broker, firma z Portugalii, w którym niedawno założyłem rachunek inwestycyjny i kupiłem pierwszy fundusz ETF w euro. Dostępność funduszy (lub akcji spółek z całego świata) jest niebywała.

Czy są tu jakieś wady? Tak – dużo wyższe minimalne opłaty transakcyjne niż w polskich biurach maklerskich. W DIF zapłacimy co najmniej 12 euro / dolarów za realizację zlecenia zakupu lub sprzedaży. Zestawmy to z minimalną opłatą 3zł na rachunku maklerskim mBanku.

Co to oznacza? Inwestować warto raczej większymi kwotami. Zresztą pierwszy depozyt (otwierający konto, który potem w całości możemy użyć na zakup aktywów) wynosi 2000 euro. To relatywnie duża kwota na tle np. minimalnych pierwszych wpłat do polskich funduszy inwestycyjnych (nawet 100zł).

Nie jest to na pewno propozycja dla każdego, ale jeśli ktoś dysponuje większym kapitałem i jest zniechęcony do polskiej branży finansowej – drogiej, nieinnowacyjnej i nastawionej na sprzedaż niekorzystnych z punktu widzenia klienta produktów – nie powinien zniechęcać się wysokimi barierami wejścia. Taka Skandia, Generali czy Aegon i tak pobiorą więcej niż 2000 euro w samych opłatach w trakcie trwania swoich flagowych polis inwestycyjnych, tyle że będzie to rozłożone w czasie.

2. fundusze ETF notowane na GPW

Na polskiej giełdzie notowane są w tej chwili dwa fundusze ETF oparte o zagraniczne indeksy. Jeden z nich odzwierciedla zachowanie amerykańskiego S&P500, drugi niemieckiego DAX. Oba obsługuje francuska firma Lyxor.

Niestety ich płynność na giełdzie w Warszawie jest znikoma. Liczba dziennych transakcji jest bardzo, bardzo niska, chociaż handel dokładnie tymi samymi funduszami w Paryżu czy Frankfurcie jest jak najbardziej płynny. To sprawia, że inwestowanie za pomocą polskiej giełdy w niemieckie i amerykańskie akcje jest raczej niepraktyczne.


3. polskie fundusze inwestycyjne lokujące kapitał zagranicą

To zdecydowanie najbliższy polskim klientom sposób inwestowania w zagraniczne papiery wartościowe. Polskie towarzystwa funduszy inwestycyjnych, np. Union Investment, KBC, Arka czy ING powołały do życia fundusze inwestycyjne wyspecjalizowane w inwestycjach zagranicznych. Większość z nich jest denominowana w polskich złotych.

Jest kilka niezaprzeczalnych zalet tego rodzaju funduszy. Pierwsza z nich to niskie koszty wejścia – pierwsza wpłata w wielu z nich to 100-200zł, a tacy dystrybutorzy jak Supermarket Funduszy Inwestycyjnych mBanku nie pobierają opłat za nabycie i zbycie jednostek, więc od początku pracuje cała kwota.

Druga zaleta to możliwość inwestowania poprzez fundusz parasolowy. Co to oznacza w praktyce? To kilka lub kilkanaście subfunduszy tego samego towarzystwa połączonych w jeden organizm. Dzięki temu możemy swobodnie przenosić między nimi środki bez płacenia podatku od zysków kapitałowych. Takie odraczanie podatku Belki może w długim terminie oszczędzić nam całkiem sporo kapitału.

Najważniejsza wada to moim zdaniem bardzo wysokie koszty zarządzania. No niestety – pod tym względem jesteśmy daleko za krajami zachodnimi, które przeszły w ostatnich latach rewolucję w dziedzinie niskokosztowego inwestowania w papiery wartościowe. Tańsze są tam nie tylko fundusze ETF i fundusze indeksowe, ale też tradycyjne, aktywnie zarządzane fundusze inwestycyjne.

Polskie fundusze inwestycyjne inwestujące zagranicą (np. Investors Turcja, Quercus Rosja czy Arka Akcji Środkowej i Wschodniej Europy) pobierają zbójeckie opłaty za zarządzanie typu 3-4% i więcej.

I najlepsze jest to, że wiele z nich nie zajmuje się doborem spółek do portfela, tylko kupuje jednostki tanich funduszy ETF na zagranicznych rynkach lub jednostki innych funduszy inwestycyjnych. Dostajemy w tym momencie tzw. fundusze funduszy, co wiąże się z dublowaniem opłaty za zarządzanie. Po raz pierwszy pobiera ją oryginalny fundusz, po raz drugi polskie towarzystwo. Niskokosztową alternatywą jest w tym momencie samodzielne inwestowanie w fundusze ETF przez zagraniczne biura brokerskie typu DIF Broker. Wycinamy pośrednika.

4. zagraniczne fundusze inwestycyjne

Na rynkach całego świata inwestują też międzynarodowe towarzystwa obecne w różnych inkarnacjach w Polsce. Chodzi o takie firmy jak Black Rock, Franklin Templeton, Schroders, HSBC czy Julius Bär.

Dystrybucją jednostek niektórych z nich w Polsce zajmuje się kilka banków (np. Alior Bank) oraz firmy pośrednictwa finansowego. Fundusze tych i innych firm znajdziemy również na ostro krytykowanych polisach inwestycyjnych (np. Generali, Nordea czy Axa).

Nikogo nie powinno zdziwić, że ich koszty zarządzania są znacznie niższe niż polskich funduszy inwestycyjnych, mimo tego, że większość z nich to tradycyjne, aktywnie zarządzane fundusze, których celem jest pobicie benchmarków typu indeksy.

Problemem dla przeciętnego inwestora może być koszt wejścia – minimalna pierwsza wpłata jest zazwyczaj znacznie wyższa niż w polskich towarzystwach, a dystrybutorzy pobierają dodatkowo opłaty za zakup lub zbycie jednostek. Jeśli chcemy inwestować w nie przez polisy inwestycyjne, kosztem będzie utrzymanie całej konstrukcji wieloletniego planu systematycznego oszczędzania.




9 komentarzy:

  1. Witam Panie Michale!
    A co powiedzialby Pan o produktach typu...tak inwestujemy w akcje, na ile pozwala nam twoj wiek, czyli im dluzej do emerytury tym wiekszy udzial akcji w portfelu? Ale nie chodzi mi o indywidualny dobor funduszy a o gotowy projekt typu ING Perspektywa( np Perspektywa 2040) lub PKO TFI- Fundusz Zabezpieczenia Emerytalnego 2030, 2040 itp...Sa to gotowe modele inwestycyjne, mozna je nabywac w ramach IKE(np w ING). Charakterystyczna cecha ich jest to, iz w jakiejs czesci w ramach tego parasola inwestujemy w akcje i obligacje za granica, co jest jakoby zbiezne z Pana ostatnia analiza (dotyczacą inwestowania za granica). Co Pan mysli o tego typu inwestycji, o tego typu IKE-gotowy model inwestycyjny, im mlodszy posiadacz tym wiecej akcji w portfelu, zroznicowanie rynkowe(kraj i rynki zagraniczne). Pan ostatnio przenisol swoje konto IKE do TFI, nie wiem jaki model inwestycyjny Pan wybral ale moze mialby jakies uwagi, wskazowki, opinie na temat tego typu inwestycji? Ja dotychczas porownalem wspomniane wczesniej przeze mnie produkty ING i PKO, narazie trudno je odniesc do wynikow inwestycyjnych innych funduszy, gdyz jako dosc nowe na rynku produkty niemozliwe jest sprawdzenie jak radzily sobie one na przestrzeni 3 czy 5 lat, wiec sila rzeczy jest to troszeczke wrozenie z fusow i i zdanie sie na intuicje i wiedze oraz dopasowanie ewentualnej inwestycji( decyzji) do siebie, czyli...jak zawsze indywidulany wybor tego, co czujemy iz nam najbardziej "leży"...Ale moze pokusimy sie o jakas ocene wyzej wspomnianego modelu? Dziekuje i pozdrawiam!
    /pitwardzik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam i dzięki za komentarz. Pisałem jakiś czas temu o funduszach cyklu życia i tego, co o nich sądzę - koncepcja brzmi przekonująco, ale z rezultatami może być różnie. Osobiście nie uważam, że wiek klienta powinien być decyzującym czynnikiem przy doborze instrumentów inwestycyjnych. Trzeba brać pod uwagę nasze indywidualne preferencje, wiedzę, ale też atrakcyjność różnych klas aktywów w różnych momentach w czasie (kupować wtedy, kiedy jest tanio i ma potencjał do wzrostów, a nie wtedy, kiedy mamy ileś tam lat). Oczywiście to tylko ogóły i jeśli chcemy konkurować z funduszami cyklu życia, musimy wypracować jakiś bardziej konkretny plan dla siebie. Pozdrawiam i proszę wracać.

      Usuń
  2. ups...wlasnie znalazlem Pana opinie o ING Perspektywa, wiec...troszke sie zagapilem i w zwiazku z tym wiele z tych pytan zawartych w poprzednim komentarzu ma juz Pana odpowiedz, sorki...
    /pitwardzik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę przeczytać też moją opinię o funduszach cyklu życia w TFI PKO. Na pewno jest to temat do przemyślenia, ale ja bym się nigdzie nie spieszył. Proszę porównywać, dopytywać, uczyć się i jak będzie Pan gotowy na inwestycję, podjąć decyzję. Te produkty nie uciekną, a ostatnie, co warto robić, to ulegać reklamie czy namowom sprzedawców.

      Tak, przeniosłem IKE do funduszu inwestycyjnego i zarządzam nim samodzielnie. Mój plan jest prosty - im niższe poziomy na giełdzie, tym więcej środków przenoszę z funduszu pieniężnego do akcyjnego, im wyższe wyceny spółek na giełdzie, tym więcej kapitału i zysków przenoszę do funduszu pieniężnego z akcyjnego. Póki co nic więcej mnie nie interesuje, ale nie wykluczam, że będą jakieś modyfikacje, ulepszenia, itp tego systemu.

      Usuń
    2. Wybór funduszu cyklu życia powinien zależeć głównie od potrzeby wygody i własnej wiedzy na temat inwestowania. Niemniej jak wspomniał autor bloga, takie fundusze są automatami na których można sporo stracić jeśli zamiana środków nastąpi w niekorzystnej sytuacji (dołek spadków na giełdzie i w tym momencie wycofanie sporej części środków z rynku akcji).
      Akurat jestem po sporym researchu wykonanym w ramach poszukiwania TFI pod IKE. Na ING zwróciłem sporą uwagę i wykryłem również sporo haczyków. Wygląda bowiem na to, że Perspektywa jest funduszem funduszy. Czyli lokowane pieniądze w sposób automatyczny są rozdzielane na różne fundusze z grupy kapitałowej (także zagraniczne). Te fundusze osiągają zysk pomniejszany o ich opłatę za zarządzanie, a stopa zwrotu Perspektywy jest sumą stóp zwrotu poszczególnych funduszy - także pomniejszoną o dodatkową opłatę za zarządzanie Perspektywą. Tak więc cała grupa kapitałowa tak naprawdę pobiera podwójną opłatę za zarządzanie. Smarties :-)
      Co mnie zdenerwowało to fakt, że ING pobiera niższą opłatę za zarządzanie jednostkami nabywanymi w ramach konta IKE tylko w przypadku funduszy Perspektywa. Najwięcej (0,3%) można ugrać inwestując teraz w Perspektywę 2045. Niestety opłata za zarządzanie nie jest niższa przy zwykłych funduszach ING. Dodatkowa ciekawostka. Perspektywa nabywa w innych funduszach jednostki klasy A. Czyli jednostki przeznaczone zwykłym klientom. Jeśli więc za kilka lat rynek poszedłby po rozum do głowy i wprowadził jakieś bonusy dla klientów z III filara (jednostki klasy I lub IKE, już nie pamiętam), to Perspektywa nie pozwalałaby na skorzystanie z tych bonusów.
      Ponieważ ja osobiście wolę nie zdawać się na bezduszny automat i sam zająć się alokacją portfela, postanowiłem założyć konto IKE u konkurenta ING.
      W kwestii funduszy zagranicznych, dziękuję za kilka cennych uwag we wpisie. Od niedawna buduję pewne przekonanie co do wybranego wycinka rynku Afrykańskiego i Azjatyckiego. Niestety oferta w Polsce jest raczej słaba a przynajmniej nie tak skoncentrowana jak bym sobie tego życzył. Dlatego powoli zastanawiam się nad przeglądnięciem ofert bezpośrednich rynków lokalnych, lub funduszy globalnych o szerokiej i precyzyjnej ofercie. Towarzystwa takie działają na rynkach rozwiniętych (Stany, Wielka Brytania) a np. HSBC przez jakiś czas kierowało swoją ofertę również na rynek w Polsce. Być może bardzo bzdurzę, ale swoją wiedzę na ten temat opieram na naszych lokalnych zasadach. Otóż pracując u dystrybutora w Polsce pamiętam sytuacje kiedy inwestowanie chciał rozpocząć ktoś z zagranicy, lub Polak mieszkający na emigracji. Problemów z tym nie było, wymagane było jedynie podpisanie umowy na terytorium naszego kraju. Teraz tak, jestem osobą hobbystycznie podróżującą po różnych krajach. Od kilkunastu dni zacząłem się więc zastanawiać czy nie można by było wykorzystać jednej z podróży na podpisanie umowy z jakąś bezprowizyjną multi-platformą (odpowiednik Bossafunds czy Hipermarket) otwierającą duża szerszą ofertę rynkową. Jest to wątek który chyba warto byłoby sprawdzić. W końcu lot do Londynu można kupić za 200 złotych a podpisanie umowy można połączyć z pięciodniowym zwiedzaniem z rodziną tego pięknego miasta :-) W tym kontekście pojawiają się jeszcze inne wątki - Belka, przelewy międzynarodowe, różnice w kursach walut. Ale jak zaznaczyłem na początku, ten wątek jest u mnie na etapie raczkowania.

      Usuń
    3. Dzięki za komentarz - z tymi funduszami funduszy to bardzo trafna obserwacja! Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń
  3. Jeśli wierzyć Twojemu wpisowi to już ponad 2 lata korzystasz z platformy DIF Broker. Czy możesz napisać o swoich doświadczeniach? chcę inwestować w ETFy w walutach (bez przewalutowywania na pln). Jak wygląda ryzyku utraty pieniędzyz powodu bankructwa tej platformy? A może znalazłeś coś innego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal korzystam z DIF Broker. Korzystam również z DeGiro. Ten drugi broker ma znacznie niższe prowizje za transakcje.

      Bankructwo platformy / brokera / domu maklerskiego? Papiery wartościowe, które nabywamy, nie należą do domu maklerskiego. On jest tylko pośrednikiem przy transakcji. Jego kłopoty finansowe nie przenoszą się na nasze papiery wartościowe. Większe prawdopodobieństwo przypisałbym nie bankructwu brokera, tylko jakimś machinacjom, itp. I DIF Broker, i DeGiro działają w skali Unii Europejskiej, są notyfikowane przy KNF. Przelewy do i z działały do tej pory zawsze sprawnie. Nie mam zastrzeżeń.

      Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń
    2. Z bankructwem to nie do końca prawda. Owszem w Polsce tak to działa. W Europie zachodniej i USA ten model (akcje są przypisane tobie) też jest ALE standardem jest że to biuro kupuje akcje na swój rachunek (custody - w deGiro też tak jest. Możesz to wyłączyć ale wtedy prowizje wyższe). Dzięki temu prowizje mogą być niższe bo transakcje często są łączone albo nawet przeprowadzane wewnętrznie.
      W USA do 100tys USD bankructwa są ubezpieczone (podobnie jak u nas lokaty w bankach). Niektóre biura mają dodatkowe ubezpieczenia na wyższe kwoty.

      DeGiro powoli staję się dobrą platformą. Nie dawno nie mieli nawet stoplossów. Brakuje opcji na akcje amerykańskie. Dla zaawansowanych polecam InteractiveBrokers - nawet tańsi od DeGiro, wszystko jest - jedyna wada PIT-a sam będziesz musiał policzyć (w deGiro to samo). Ubezpieczeni chyba na 100mln dolarów akcji i 10mln gotówki.

      Usuń

A co Ty sądzisz?