wtorek, 11 grudnia 2012

Wpis gościnny: Selekcja kantorów internetowych – proces już się zaczął




Autorem tego wpisu gościnnego jest Katarzyna Wyrembek.
----
W tym roku w Polsce pojawiło się ponad 20 nowych kantorów internetowych. W 2011 roku kantory internetowe można było policzyć na palcach jednej ręki, teraz jest już ich około 30. Kantory internetowe szturmują internet za przykładem dwóch chyba największych kantorów: InternetowyKantor i Cinkciarz. Oba kantory bowiem osiągnęły spektakularne przychody w zeszłym roku. Według ranking InternetStandard za 2011 sporządzonego wśród firm działających w e-commerce, dały się one wyprzedzić tylko Allegro. „Z różnych publikacji i z przeprowadzonych rozmów, wiemy też że w 2012 roku wyniki te będą jeszcze lepsze dla całej branży i w pierwszej dziesiątce tego rankingu możemy się spodziewać więcej e-kantorów – mówi Jakub Kowalak ze StrefaWalut.pl, pierwszej w Polsce porównywarki kantorów internetowych.

wymiana walut online opinieNa rynku jednak zauważalna jest dysproporcja pomiędzy możliwościami inwestycyjnymi kantorów, którą widać w szczególności teraz, kiedy mamy etap bardzo zintensyfikowanych działań promocyjnych. Wystarczy bowiem wejść na jakikolwiek serwis walutowy by zobaczyć reklamy kilku najbardziej promujących się e-kantorów. Część z e-kantorów niestety pozostanie w tyle, co w konsekwencji w niedługim czasie może prowadzić do ich likwidacji lub konsolidacji.

Jednym z przykładów nieudanych projektów kantorów internetowych jest platforma GoCash, która 15 listopada zakończyła swoją działalność i nie wymienia już więcej waluty. Co ciekawe, platforma ta została otworzona przez znany dom maklerski, firmę TMS Brokers S.A., i pomimo zaangażowania sporych środków prawdopodobnie nie wytrzymała konkurencji i przedsięwzięcie trzeba było zamknąć. Z rynku zmykają też inne przedsięwzięcia, jak np. platforma wymiany walut między użytkownikami BankWalut, która ostatnio została wystawiona na sprzedaż na allegro.

Bardzo trudno jest bowiem przetrwać kantorom, które nie będą miały wystarczającej liczby klientów. Może się to udać tylko bardzo małym firmom, a takie też funkcjonują w branży. „Zdarzają się nawet działalności, gdzie e-kantor założyła jedna osoba ze skromnym kapitałem. Takie kantory na pewno nie będą się liczyły na rynku, co nie oznacza, że przetrwać mogą. Jednak jeżeli bardzo małe kantory mogą obracać wielkimi kwotami, to nasuwa się pytanie o kwestie bezpieczeństwa – zastanawia się Jakub Kowalak ze StrefaWalut.pl.

Okazuje się bowiem, że żeby założyć kantor internetowy nie wymagane są jakieś specjalne zezwolenia, a proces ten jest identyczny jak w przypadku kantoru tradycyjnego. W przeciwieństwie do kantorów stacjonarnych, kantory internetowe obracają dużo większymi kwotami ale wymienione pieniądze nie trafiają do klienta natychmiast, ponieważ trzeba czekać na przelewy, które z reguły trwają od kilku godzin do kilku dni. Jednak takie warunki mogą być również idealne do nadużyć, bo jak wiemy, wszędzie tam gdzie pojawiają się pieniądze, to może się i zdarzyć oszustwo. Dlatego w celu ochrony branży doszło w Polsce do paradoksu, który polega na tym, że kilka największych kantorów internetowych domaga się regulacji i nadzoru podobnego jak w przypadku banków. E-kantory te bowiem wychodzą z założenia, że lepiej jest się im poddać uciążliwym regulacjom niż ucierpieć później w przypadku spadku zaufania ludzi do branży na przykład jeżeli by doszło do oszustwa w jednym z e-kantorów. Co więcej, regulacje te stanowiłyby pewną barierę wejścia dla małych firm a tym samym prowadziłyby też do naturalnej selekcji w branży.

Oprócz kantorów internetowych, na rynku mamy również platformy wymiany p2p, które nie handlują walutą ale pośredniczą w jej wymianie pomiędzy kupującym i sprzedającym daną walutę. Wymiana w takim systemie działa dokładnie tak samo jak giełda papierów wartościowych, a więc składa się ofertę i trzeba czekać na skojarzenie przeciwstawnej strony transakcji. Takich platform jest kilka w Polsce ale są one mniej popularne niż kantory internetowe, ponieważ do ich funkcjonowania potrzebni są klienci, którzy wpłacają walutę, którą będą chcieli później wymienić, a sam proces pozyskiwania klientów jest dość trudny. Co za tym idzie, platformom p2p jest dość trudno zapewnić natychmiastową wymianę. W Polsce są może 2-3 platformy, na których użytkownicy generują odpowiedni obrót potrzebny do szybkiej transakcji. Należy jednak zwrócić uwagę, że w przypadkach gdy chcemy wymienić mniej popularną walutę lub w momencie kiedy rynek walutowy ulega mocnym fluktuacjom, nawet na najlepszych platformach tego typu zmuszeni będziemy albo do zaoferowania mniej korzystniejszego kursu wymiany albo do ciągłego dostosowywania się do aktualnych zmian. W przeciwnym razie, możemy się zniecierpliwić i wymienić szybciej walutę w kantorze.

Wymiana walut online jest obecnie na fali. Kantory internetowe dzięki najniższym kosztom, szybkości dokonywanych transakcji i prostocie mogą zaoferować najlepsze kursy transakcyjne, a tym samym detronizują kantory stacjonarne i banki.

Pojawia się więc pytanie, dlaczego i jak długo banki będą pozwalać sobie na odbieranie klientów? Przypuszczalnie taki stan rzeczy będzie miał miejsce dopóki korzyści banków płynące z wysokich kursów wymiany walut nie przekroczą strat związanych z oddawaniem swoich klientów kantorom. Jakby nie było, rynek wymiany walut przeszedł istną transformację w ostatnich dwóch latach i niektórzy kuszą się nawet o stwierdzenie, że powstała zupełnie nowa branża finansowa. Oczywiście jest to stwierdzenie przesadzone, jednak jest w nim jakieś małe ziarnko prawdy.

Autorem tego wpisu gościnnego jest Katarzyna Wyrembek.

3 komentarze:

A co Ty sądzisz?