sobota, 22 grudnia 2012

Inwestowanie pieniędzy nie jest dla każdego – jak się wzbogacić nic nie ryzykując?




Inwestowanie pieniędzy nigdy nie było tak proste technicznie jak dziś. Mamy narzędzia do inwestowania w fundusze inwestycyjne, akcje spółek giełdowych, a nawet kursy walut, które da się opanować w kilka minut.

Z drugiej strony rynki nigdy nie były tak skomplikowane. Chodzi o ilość informacji, zmienność sytuacji ekonomicznej oraz poziom zawiłości instrumentów finansowych.

Czy inwestowanie pieniędzy w ryzykowne aktywa jest konieczne? Czy da wzbogacić nie podejmując ryzyka na rynkach kapitałowych? Czy da się zbudować zasoby, dzięki którym zapewnimy sobie i najbliższym komfort życia dzisiaj i w przyszłości, w sposób bezpieczny? Jestem przekonany, że tak.

Inwestowanie pieniędzy nie jest dla wszystkich

inwestowanie pieniędzy czy warto
Krótko o moich doświadczeniach: część moich oszczędności jest i zawsze była ulokowana w niegwarantowanych aktywach (np. akcje, obligacje korporacyjne, fundusze). Wielokrotnie pisałem o funduszach inwestycyjnych, obligacjach przedsiębiorstw, a nawet rynku forex na tej witrynie. Również wtedy, gdy moje wybory kończyły się kompletną klapą.

Traktuję ryzykowne inwestycje jako część swojego większego podejścia do finansów osobistych. Ale jednocześnie rozumiem, że inwestowanie pieniędzy nie jest dla każdego. Dlaczego?

1. Nie każdy potrafi pogodzić się z tym, że wartość jego oszczędności może okresowo lub na stałe spadać. To naturalne, że chcemy chronić ciężko zarobione pieniądze przed utratą wartości. Tolerancja na ryzyko finansowe jest bardzo osobista i czasem lepiej nie kłócić się ze swoimi cechami charakteru czy poziomem zainteresowania inwestycjami.

2. Nie każdy ma czas i uwagę, żeby oprócz swoich codziennych obowiązków zawodowych i rodzinnych nadzorować inwestycje. A są one z natury rzeczy angażujące. Nikt nie podejmie za nas kluczowych decyzji (jak, kiedy, ile, co, itp.). Nawet jeśli skorzystamy z usług doradcy czy jakiegoś systemu, algorytmu albo programu, ryzyko ponosimy zawsze my. Zarządzanie tym ryzykiem (czyli podejmowanie decyzji inwestycyjnych (jak, kiedy, ile, co, itp.) wymaga czasu i uwagi.

3. Nie każdy chce aktywnie obracać swoimi pieniędzmi. Więcej: dla zdecydowanej większości z nas, pieniądze mają raczej wspierać nasz styl i jakość życia, a nie stanowić jego centrum. Bardziej nas interesuje ugotowanie dobrej kolacji albo spacer z psem niż wyniki za trzeci kwartał branży chemicznej. A inwestowanie pieniędzy, szczególnie aktywne, wiąże się z koniecznością śledzenia (na pewnym poziomie ogółu) wydarzeń gospodarczych. Kiedy ostatnio zaglądaliśmy na stronę GPW?

Czy to oznacza, że bez zaangażowania się w ryzykowne inwestycje, trudniej będzie się nam wzbogacić? Trudniej będzie zbudować kapitał na emeryturę, sfinansować samochód czy zakup domu?

Absolutnie nie.

Zamiast działać wbrew sobie i wchodzić na terytorium, którego może nie lubimy, nie rozumiemy, nie cenimy, powinniśmy skupić się na trzech innych obszarach. Nie ma na nich ryzyka inwestycyjnego oraz chaosu skomplikowanych, abstrakcyjnych pojęć. Uporządkowanie ich przyniesie nam prawdopodobnie więcej zysku niż rozpoczynanie ryzykownych inwestycji. O jakie obszary chodzi?

1. Praca

Nasza kontrola nad zarobkami pochodzącymi z pracy jest nieporównywanie większa niż nad zyskami z inwestycji giełdowych i podobnych. Rynki są nieprzewidywalne, niebywale dynamiczne, często kompletnie zaskakują. Przewidywanie ich zachowań w krótkim terminie jest prawie niemożliwe, w długim jest trochę lepiej, ale też tylko w stosunku do niektórych ich składników (np. dużych indeksów giełdowych).

Zarobki z naszej pracy zależą w dużej mierze od nas. Potencjał wzrostu i pozytywnej zmiany jest olbrzymi – od awansu w obecnej pracy, poprzez zmianę miejsca pracy, przekwalifikowanie się, doszkolenie się, pracę dodatkową czy zmianę formy pracy (np. na własny biznes).

Każde z tych posunięć, jeśli dobrze je przeprowadzimy, może dać nam wzrost naszych zarobków. W najbardziej optymistycznym scenariuszu – dowolnie duży. Przy stosunkowo niewielkim ryzyku.

W co lepiej zaangażować swoje środki i uwagę? W coś na co mamy minimalny wpływ (giełda, rynek forex, itp.), czy w coś, na co mamy olbrzymi wpływ. Jeśli i tutaj, i tutaj jest nawet ten sam potencjał zysku, wydaje się, że inwestycja we własną pracę (umiejętności, kompetencje, karierę, edukację, pomysł na interes, itp.) jest mądrzejsza.

2. Budżet domowy

To niebywałe, jak niedoskonałe i niedopasowane do naszych potrzeb potrafią być nasze finanse osobiste. Jak niewiele wiemy o stanie naszych kont czy przepływach na nich. Jak rzadko kwestionujemy niektóre wydatki i szukamy lepszych alternatyw. Jak często marnujemy pieniądze na rzeczy lub usługi, które nie tylko nie są nam potrzebne, ale nie przynoszą nam nawet oczekiwanej satysfakcji.

I znowu: w lepszym zarządzaniu domowym budżetem (nawet jednoosobowym) kryje się olbrzymi potencjał „zysków”. Kilka usprawnień może przynieść regularne wole środki, które bez problemu dorównają niepewnym zwrotom z inwestycji w fundusze czy akcje. Pomnóżmy to przez uciekające miesiące i z takiej inwestycji możemy odzyskać poważne kwoty w przeciągu roku. Nie mówiąc o dłuższym terminie.

Więc może zamiast na inwestycjach (a przynajmniej zanim na inwestycjach) skupmy się na kontroli i ulepszaniu swojego budżetu – monitorowaniu wydatków, eliminowaniu zbędnych, znajdowaniu korzystniejszych alternatyw, itp.

3. Bezpieczne oszczędzanie

Do tej pory mamy już dwa osiągnięcia: systematycznie rosnące zarobki (bo dążymy do tego edukacją, wysiłkiem, kreatywnością) oraz niższe, uporządkowane wydatki lepiej dopasowane do naszych potrzeb. Tymi dwoma „inwestycjami” przebijamy wiele prawdziwych inwestycji opartych o rynki kapitałowe (od polis inwestycyjnych po akcje).

Ale to jeszcze nie koniec. Na dokładkę ulokujmy nasze nadwyżki kapitału na gwarantowanych lokatach bankowych, rachunkach oszczędnościowych oraz obligacjach skarbowych. Jeśli nie wydarzy się żadna niewyobrażalna katastrofa – otrzymamy z tej inwestycji kapitał powiększony o zysk. To praktycznie pewne.

Jeśli wybierzemy najlepsze oferty na rynku, a nawet tylko dobre, nasze oszczędności wygrają z inflacją – głównym wrogiem naszego kapitału w długim czasie.

Finanse osobiste bez inwestowania pieniędzy

Inwestowanie pieniędzy nie jest dla każdego. Na szczęście da się bez nich zupełnie dobrze żyć. Nie są wszystkim potrzebne do szczęścia. Jeśli z jakiegoś powodu nie widzimy dla siebie miejsca na rynku kapitałowym (akcje, obligacje, itp.) - może lepiej skupić naszą uwagę na obszarach, które w większym stopniu kontrolujemy. Pracy, budżecie domowym oraz bezpiecznych oszczędnościach.

Efekty będą takie same, jak nie lepsze, niż przy ryzykownych inwestycjach. Zakładając, że nasze inwestycje w fundusze lub inne instrumenty się powiodą.


4 komentarze:

  1. O ile mi wiadomo, w Polsce płacimy najwyższy ZUS na świecie, jeśli biorąc pod uwagę % od dochodów.
    Po co więc martwić się o emeryturę, niech państwo się o to martwi. W końcu żyjemy w opiekuńczym kraju. Dziękuję za to naszemu prezydentowi i premierowi. Robią wspaniałą robotę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za komenatarz i życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Wild Dog "w Polsce płacimy najwyższy ZUS na świecie, jeśli biorąc pod uwagę % od dochodów"

    Jeśli w Polsce coś jest najwyższe na świecie, to poziom hegemonii neoliberalnych bzdur w dyskursie publicznym. Czego powielany przez Ciebie mit jest wymownym przykładem, bo stosunek kosztów pracy do wynagrodzeń jest w Polsce w okolicach europejskiej średniej:

    http://epp.eurostat.ec.europa.eu/statistics_explained/index.php?title=File:Breakdown_of_labour_costs_in_the_business_economy,_2009_(1)_(%25_share_of_total_labour_costs).png&filetimestamp=20111118123619

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za "prostujący" komentarz. Pozdrawiam, proszę wracać!

    OdpowiedzUsuń

A co Ty sądzisz?