sobota, 27 grudnia 2014

Jakie błędy inwestycyjne popełniłem w 2014?

W tym roku popełniłem mnóstwo błędów. Ale żaden z nich nie był na tyle poważny, żeby zachwiać całokształtem finansów mojej rodziny lub spowodować ostre, długotrwałe turbulencje. To był nudny, ale udany rok – praca przynosiła regularne dochody, oszczędności wypracowały przyzwoitą stopę zwrotu ponad (w tym roku ujemną) inflację, a brak długów zapewniał przyjemny luz. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby każdy kolejny rok był tak samo „nudny”.

Jeśli chodzi o zarządzanie oszczędnościami, najważniejszymi narzędziami stały się dla mnie w ostatnich latach alokacja między klasy aktywów, szeroka dywersyfikacja (również geograficzna) oraz proste strategie inwestycyjne (np. rebalancing). Pomogły mi opanować chaos w myśleniu i decydowaniu o oszczędnościach (które lubię wyraźnie – i trochę inaczej niż branża finansowa – odgraniczać od inwestycji). Te proste narzędzia nie zawiodły w 2014.

A co zawiodło w tym roku? Jakie błędy inwestycyjne popełniłem w 2014?

niedziela, 21 grudnia 2014

Jak sprawdziły się trzy proste strategie na IKE w funduszach inwestycyjnych od 2004?

Zaatakował mnie czytelnik. W komentarzu do poprzedniego artykułu w ostrych i brzydkich słowach zarzucił mi manipulację, poleganie na hipotetycznych wynikach i inne grzechy. Wyżył się przy okazji na kilku innych osobach i tematach, ale tę część wyciąłem. Od razu mówię, że nie będę publikować anonimowych, histerycznych i negatywnych tyrad, bo nie widzę na nie miejsca w tym serwisie – sieją tylko zamęt i irracjonalne lęki.

Najważniejsze jest jednak to, że rzucił mi ciekawe wyzwanie. Żebym przeprowadził symulację stóp zwrotu na realnych wycenach funduszy inwestycyjnych od 2004 roku. Jak twierdzi, „to są hieny” i w ten sposób można tylko tracić pieniądze. Sam (podobno) prowadził od 2004 roku IKE w TFI Skarbiec, wpłacił ok. 50 tysięcy złotych, a jego nominalny zysk przez cały ten okres wyniósł jakieś 500 złotych.

Proponuję przyjrzeć się, jak sprawdziły się od 2004 roku trzy proste, mechaniczne strategie realizowane na jednostkach funduszy TFI Legg Mason, TFI Skarbiec, TFI Union Investment oraz TFI ING. Czy i ile można było zarobić w ubiegłych 11 latach na IKE prowadzonym w jednym z tych towarzystw?

środa, 17 grudnia 2014

Ile warta jest emerytalna ulga podatkowa na IKE?

Przeprowadźmy eksperyment. Sprawdźmy, ile zaoszczędził dzięki uldze podatkowej hipotetyczny inwestor, który od 2004 roku (czyli startu IKE) wykorzystywał co roku cały limit wpłat na indywidualne konto emerytalne. Przez 11 lat istnienia tego konta mógł odłożyć łącznie 80 533,12zł kapitału – jest to suma wszystkich limitów wpłat na IKE od 2004 do 2014r.

Proponuję też przyjrzeć się na liczbach, jak przez następne kilkanaście lat będą rosły korzyści z utrzymywania długoterminowych oszczędności dla wszystkich, którzy zaczynają gromadzić zasoby na IKE dopiero teraz.

Istotą ulgi podatkowej przypisanej do IKE jest ochrona kapitału przed podatkiem od dochodów kapitałowych (tzw. podatku Belki). W praktyce oznacza to, że odsetki od depozytów bankowych są na tych kontach nieopodatkowane, dywidendy ze spółek czy odsetki z obligacji skarbowych wpływają bez pomniejszenia o podatek, a konwersje i zamiany między funduszami nie skutkują naliczeniem podatku Belki. Co ważne, również przeniesienie IKE od jednego dostawcy do innego nie skutkuje konsekwencjami podatkowymi – tarcza podatkowa zachowuje ciągłość.

Ile warta jest taka ulga podatkowa na indywidualnych kontach emerytalnych? W jaki sposób myśleć o korzyściach (i zagrożeniach) płynących z utrzymywania na IKE oszczędności?

sobota, 6 grudnia 2014

Czy indywidualne konto emerytalne uprawnia do odliczenia od podatku?

Nie – odpis od podatku dochodowego z pracy to cecha indywidualnego konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE), a nie indywidualnego konta emerytalnego (IKE). To dwa odrębne konta i dwie niezależne od siebie konstrukcje prawne dostępne dla wszystkich oszczędzających. Jeśli ktoś poszukuje informacji o odliczeniu od podatku składki na indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego za 2014, polecam poprzedni artykuł.

W praktyce, jeśli chcemy, możemy posiadać oba konta emerytalne – IKE oraz IKZE – i korzystać na ich uprzywilejowanym statusie podatkowym. Ale tylko wpłaty na IKZE możemy odliczyć od podstawy opodatkowania w rocznym zeznaniu PIT-36, PIT-37, PIT-37L lub PIT-28 (w zależności, w jaki sposób osiągamy i opodatkowujemy dochody z pracy) i dzięki temu zapłacić niższy podatek dochodowy za 2014 oraz budować oszczędności na przyszłość. W poprzednich artykułach opisałem w szczegółach mechanizm działania ulgi podatkowej IKZE, w tym limit wpłat w 2014, oraz obliczyłem, kiedy korzystanie z niej się opłaca, a kiedy się nie opłaca.

W takim razie, skoro indywidualne konto emerytalne (IKE) nie uprawnia do odpisu podatkowego, jaki jest sens jego posiadania? Na czym polega ulga podatkowa przypisana do IKE i czy warto wykorzystać limit wpłat na IKE do końca 2014r.?

niedziela, 30 listopada 2014

Ulga podatkowa na emeryturę IKZE za 2014 – jak ją wykorzystać?

Rozliczenie podatku dochodowego za 2014 będzie trzecim, przy którym skorzystam z odliczenia składki emerytalnej IKZE od podstawy opodatkowania. W tym roku limit wpłat na indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego wynosi 4495,20zł – wykorzystałem całą kwotę. Wiem, że mój podatek dochodowy będzie rozliczany w całości po stawce 18% (pierwszy próg), co oznacza, że urząd skarbowy zwróci mi z tytułu ulgi emerytalnej IKZE 809zł po tym, jak na początku 2015 złożę deklarację PIT. Gdybym płacił część podatku po stawce 32%, moja ulga emerytalna z tytułu składki na IKZE mogłaby wynieść nawet 1438zł.

Wciąż niewiele osób korzysta z odliczenia składki emerytalnej na indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego od podatku dochodowego z pracy. Co więcej – niewiele osób w ogóle o niej wie lub, jeśli wiedzą o jej istnieniu, rozumie jej istotę. Wszyscy intuicyjnie rozumiemy ulgę prorodzinną na dzieci czy ulgę związaną z darowiznami, ale ulga podatkowa przypisana do IKZE (części tzw. trzeciego filaru) jest dużo mniej intuicyjna. Nic dziwnego – istnieje dopiero od 2012 roku i w pierwszym momencie może wydawać się skomplikowana.

Jak skorzystać z ulgi podatkowej przypisanej do indywidualnego konta zabezpieczenia emerytalnego w 2014?

poniedziałek, 24 listopada 2014

Czy inwestowanie to hazard?

To pytanie nie daje mi spokoju. Nie mogę też dojść do jakiegoś porządku z pojęciami inwestowanie oraz spekulacja. Czym się różnią od siebie? Czym się różnią od hazardu? Czy te trzy pojęcia kompletnie się wykluczają, czy może jednak mają ze sobą coś wspólnego? Czy inwestowanie jest „lepsze” od spekulowania, które z kolei jest „lepsze” od hazardu? A może takie ostre (i dość powszechne) wartościowanie tych słabo zdefiniowanych i różnie rozumianych pojęć prowadzi tylko i wyłącznie do kolejnych nieporozumień i uprzedzeń, które na pewno nie pomagają się nam poruszać po współczesnych finansach?

Dlaczego mnie to męczy? Ponieważ jeśli chcemy zabezpieczać się z myślą o przyszłych wydatkach, np. związanych z dziećmi lub emeryturą musimy inwestować. Pod pojęciem inwestowanie rozumiem po prostu alokację oszczędności w różne klasy aktywów finansowych, w tym ryzykowne jak akcje czy obligacje długoterminowe. Z drugiej strony większość z nas nie chce traktować swoich długofalowych celów jak losu na loterii czy rozdania kart w kasynie na zasadzie „może się uda, może się nie uda”. Jak mają się do tego popularne opinie, również wśród znanych polityków, ekonomistów czy dziennikarzy, że „giełda to kasyno”, „to, co robią fundusze emerytalne, to forma hazardu”, a „fundusze inwestycyjne to jedna wielka loteria”?

W tym artykule zastanawiam się, czym się różnią się oraz co mają ze sobą wspólnego wspólnego inwestowanie, spekulowanie oraz hazard. To moje pierwsze podejście do tego gigantycznego tematu – co jakiś czas mam zamiar do niego wracać.

wtorek, 4 listopada 2014

Jak straciłem 100 tysięcy złotych na giełdzie – rozmowa z inwestorem indywidualnym Markiem

Gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości, ta rozmowa odbyła się naprawdę (mam nagranie), a Marek to nie jest wymysł mojej wyobraźni. Poznaliśmy się kilka lat temu, gdy uczyłem angielskiego w jego miejscu pracy. Kiedyś w prywatnej rozmowie wyszło, że obaj jesteśmy drobnymi inwestorami giełdowymi. Pamiętam, że Marek był niesamowicie podekscytowany możliwościami i snuł podejrzanie nierealistyczne plany dotyczące przyszłych stóp zwrotu ze swojej aktywności na giełdzie. Też miałem wtedy gorącą głowę – wyniki wszystkich przepływów pieniędzy na moich rachunkach maklerskich od 2008r. do października 2014r. podsumowałem w poprzednim artykule.

Po jakichś dwóch-trzech latach wróciliśmy do tematu przy okazji przypadkowego spotkania. Marek był w zupełnie innym nastroju – na krótkoterminowych spekulacjach stracił większość swoich płynnych oszczędności, a w jego oczach giełda stała się złym, zmanipulowanym miejscem. Dla mnie najciekawsze było to, że tak kardynalne błędy w odniesieniu do swoich finansów osobistych popełnił świetnie wykształcony profesjonalista, inżynier i umysł ścisły – najwyraźniej znajomość matematyki nie jest kluczem do sukcesu na rynkach. Do tego Marek jest odpowiedzialny za dużą rodzinę – wtedy trójkę, teraz już czwórkę małych dzieci. To też nie chroni przed lekkomyślnością w zarządzaniu pieniędzmi.

Od dłuższego czasu namawiałem go na szczerą rozmowę o jego poczynaniach na giełdzie i jego podejściu do zarządzania oszczędnościami. Kilka dni temu się zgodził. Mam nadzieję, że wszyscy – a przede wszystkim on – się czegoś z niej nauczymy:

niedziela, 2 listopada 2014

Ile zarobiłem i ile straciłem od początku inwestowania na giełdzie?

Uwaga! Ten artykuł jest wybitnie introwertyczny. Przyglądam się w nim absolutnie wszystkim transakcjom, które wykonałem kiedykolwiek na rachunkach inwestycyjnych (poza IKZE) i próbuję zrozumieć, co chciałem osiągnąć kupując i sprzedając akcje, obligacje i fundusze ETF. Obliczam również średnioroczną oraz nominalną stratę (lub zysk) dla każdej poszczególnej inwestycji, a także dla całej swojej dotychczasowej aktywności. Sprawdzam także, ile wydałem podczas handlowania na giełdzie na prowizje dla domów maklerskich oraz ile w tym czasie wpłynęło na moje konto pieniędzy z dywidend.

Po co zadałem sobie trud zebrania i uporządkowania tych wszystkich informacji? Ponieważ chcę mieć pełny obraz swoich poczynań na giełdzie (nie tylko przeczucie czy wrażenie, jak mi poszło) i na jego podstawie zastanowić się, jak dostosować swoje zachowanie do moich prawdziwych celów. Krótko mówiąc – chcę, żeby część moich oszczędności ulokowana była w udziałowe i dłużne papiery wartościowe, ale nie chcę działać, jak do tej pory. W szczególności nie chcę wykonywać częstych transakcji, śledzić bieżących notowań i podejmować hazardowego ryzyka dokonując przypadkowej selekcji spółek.

Ale najpierw chciałbym rozliczyć się z tym, w jaki sposób działałem na giełdzie do tej pory i jakie to przyniosło rezultaty.

czwartek, 30 października 2014

Darmowe konto bankowe z premią 70zł oraz zwrotem wydatków do 50zł miesięcznie

Nareszcie promocja bankowa, z której mogę skorzystać. Poprzednie, organizowane między innymi przez BGŻ Optima, IdeaBank oraz Meritum Bank, były poza moim zasięgiem, ponieważ jestem od dawna klientem każdego z nich. Tym razem premię pieniężną można otrzymać zostając klientem BNP Paribas Bank Polska, z którego usług do tej pory nigdy nie korzystałem.

Co można zyskać? Co trzeba zrobić? Do zdobycia jest 70zł premii pieniężnej od organizatora promocji i pośrednika (firmy Agora SA) za założenie rachunku osobistego iKonto w BNP Paribas oraz wykonanie kartą transakcji za minimum 150zł. Konto i karta mogą być całkowicie darmowe, jeśli spełnimy kilka niewygórowanych warunków, a na dodatek bank może zwrócić nam do 3% wydatków kartą (do 50zł miesięcznie) wykonanych za pośrednictwem agenta rozliczeniowego PayU (który obsługuje między innymi Allegro.pl). Oferta jest już nieaktualna.

Czy warto skorzystać z tej oferty? Czy konto i karta na pewno są darmowe? Jaki jest status podatkowy bonusu od organizatora akcji?

niedziela, 19 października 2014

Jak pojęcia oszczędzanie i inwestowanie rozumieją ekonomiści i dlaczego warto ich słuchać?

Zamieszanie myślowe to jeden z ciekawszych aspektów w finansach. Różnice w naszych zachowaniach mogą się brać z tego, że zupełnie inaczej definiujemy i oceniamy dokładnie te same zjawiska. Albo z tego, że używamy dokładnie tych samych słów do mówienia o zupełnie innych zjawiskach. Albo z tego, że używamy słów, których znaczenia tak naprawdę nie przemyśleliśmy, nie potrafimy osadzić w rzeczywistości lub zwyczajnie nie rozumiemy. W finansach jest o to wyjątkowo łatwo, ponieważ jest to w dużej mierze abstrakcyjna dziedzina.

Od razu mówię, że sam mam wciąż wielkie problemy, żeby się w tym wszystkim połapać – nie mam formalnego wykształcenia ekonomicznego i uczę się we własnym tempie. W przeszłości próbowałem na własny użytek zdefiniować, co to w ogóle są finanse osobiste oraz wyłapać granicę między oszczędzaniem a inwestowaniem. Głównym źródłem wiedzy były moje własne doświadczenia. Po kilkunastu miesiącach chciałbym wrócić do tego drugiego problemu i zastanowić się, czy warto pochylić się nad tym, jak pojęcia oszczędności oraz inwestycje definiują ekonomiści.