W tym roku popełniłem
mnóstwo błędów. Ale żaden z nich nie był na tyle poważny, żeby
zachwiać całokształtem finansów mojej rodziny lub spowodować
ostre, długotrwałe turbulencje. To był nudny, ale udany rok –
praca przynosiła regularne dochody, oszczędności wypracowały
przyzwoitą stopę zwrotu ponad (w tym roku ujemną) inflację, a brak długów
zapewniał przyjemny luz. Nie
miałbym nic przeciwko temu, żeby każdy kolejny rok był tak samo
„nudny”.
Jeśli chodzi o
zarządzanie oszczędnościami, najważniejszymi narzędziami stały
się dla mnie w ostatnich latach alokacja między klasy aktywów,
szeroka dywersyfikacja (również geograficzna) oraz proste strategie inwestycyjne (np.
rebalancing). Pomogły mi opanować chaos w myśleniu i decydowaniu o
oszczędnościach (które lubię wyraźnie – i trochę inaczej niż branża finansowa – odgraniczać od inwestycji). Te proste
narzędzia nie zawiodły w 2014.
A co zawiodło w tym
roku? Jakie błędy inwestycyjne popełniłem w 2014?
