czwartek, 29 marca 2012

IKE reaktywacja?




Indywidualne konta emerytalne miały być wielkim wynalazkiem reformy z 1999r., ale od lat są trochę uśpione. Miały wspierać ZUS oraz OFE jako trzeci, zupełnie prywatny i dobrowolny filar systemu emerytalnego. I mogłyby to z powodzeniem robić, gdybyśmy częściej się na nie decydowali.

Z danych KNF wynika, że w 2011r. istniało ok. 815tyś kont IKE, ale aktywnych było tylko 270tyś. Na reszcie nie pojawiła się w ubiegłym roku żadna wpłata.

Przez lata założenie IKE było też dla mnie na dalszym planie. Nie było ciekawych ofert, a jeśli były, nie wybijały się na tle innych rozwiązań pozwalających ominąć podatek Belki. Skąd się wzięła ta słabość indywidualnych kont emerytalnych i czy mamy do czynienia z powrotem IKE do łask oszczędzających na prywatną emeryturę?

Sama konstrukcja IKE ma sporo zalet i praktycznie żadnych dyskwalifikujących wad.
  1. Jeśli spełnimy warunek niewypłacania oszczędności przed 60 rokiem życia, nasze zyski nie będą opodatkowane.
  2. Możemy przenosić konto pomiędzy instytucjami i ofertami.
  3. Możemy wybrać, jak oszczędzamy lub w co inwestujemy.
  4. Możemy decydować, kiedy i ile wpłacamy (do wysokości rocznego limitu IKE)
  5. Koszty są przejrzyste i niskie w stosunku do wielu innych rozwiązań.
Skoro zasady IKE są takie świetne, dlaczego tak mało Polaków ma indywidualne konto emerytalne?
  1. zachęta jest zbyt mała, państwo mogłoby dodatkowo premiować oszczędzających ulgą podatkową tu i teraz, a nie tylko brakiem podatku Belki w momencie wypłaty,
  2. nasza wiedza o IKE jest zbyt mała, a trzeci filar jest błędnie kojarzony ze słabościami obowiązkowych ZUS i OFE,
  3. banki czy firmy ubezpieczeniowe nie oferują nic ciekawego w ramach struktury IKE, bo nie da się na tym zbyt dobrze zarobić – to może być zresztą kluczowy powód, więcej o nim na końcu wpisu.
Do niedawna był też jeszcze jeden ważny powód niepopularności indywidualnych kont emerytalnych – możliwość uniknięcia podatku Belki dzięki lokatom jednodniowym. Skoro można dostać więcej tu i teraz, po co oszczędzać na specjalnym koncie, gdzie tę samą korzyść odniosę za wiele lat?
Czy mamy do czynienia z renesansem IKE?
Uważam, że tak. Są to raczej jego nieśmiałe początki, ale idę o zakład, że za rok w obliczeniach KNF zobaczymy spory wzrost liczby otwieranych indywidualnych kont emerytalnych. W 2011r. otworzyło je ok. 70tyś Polaków. Podejrzewam, że w 2012r. będzie to co najmniej 100tyś. Na jakiej podstawie tak sądzę?
  1. myśleniu o prywatnej emeryturze sprzyjają zawirowania wokół planowanej reformy emerytalnej; i wypowiedzi polityków, i komentarze ekonomistów nie pozostawiają wątpliwości, że to, co dostaniemy z ZUS i OFE to nie będzie szczyt marzeń – IKE wrócą jako uzupełnienie tych dwóch filarów,
  2. ożywiły się banki i inne instytucje finansowe – cała grupa Getin ruszyła do sprzedaży gwarantowanych IKE na atrakcyjnie oprocentowanej lokacie, wciskając niestety w pakiecie polisy inwestycyjne; strawne procenty na lokatach IKE oferują mBank, multiBank; jest dość mocna oferta PKO z IKE w obligacje skarbu państwa, cała paleta IKE z funduszami inwestycyjnymi, wreszcie indywidualne konto emerytalne w rachunku maklerskim, np. BOŚ Banku,
  3. skończyła się furtka podatkowa, dzięki której na lokatach jednodniowych tysiące ciułaczy omijało Belkę, a IKE to jedna z ostatnich możliwości niepłacenia podatku od zysków kapitałowych – jeśli tylko banki zaproponują trochę więcej na lokacie lub rachunku oszczędnościowym IKE niż na tym samym produkcie obciążonym Belką, będzie powód do przelania tam części swoich oszczędności.
---------------

Tych, którzy twierdzą, że IKE to nic ciekawego i Polacy słusznie sobie nim głowy nie zawracają, chciałbym zapytać, jak to możliwe, że sama firma ubezpieczeniowa Skandia ma ok. 80tyś klientów (dane 2009r.), oferując im drogie, wieloletnie ubezpieczenie z funduszem kapitałowym, mimo że jej platforma zasadniczo nie różni się z perspektywy przeciętnego Kowalskiego od IKE w towarzystwie funduszy inwestycyjnych? Na dodatek w Skandii (Aegonie, Generali, Axie, itp.) zapłacimy na koniec programu podatek. A jeśli będziemy chcieli wypłacić pieniądze przed czasem, zapłacimy potężną opłatę likwidacyjną.

Odpowiedź brzmi: bo sprzedawcy polis inwestycyjnych dostają wystarczająco dużą prowizję. Branża finansowa na tym pięknie zarabia, więc promuje te produkty, mimo że są dużo mniej korzystne niż większość IKE powiązanych z inwestowaniem na rynkach kapitałowych.

1 komentarz:

  1. Z wymienionych zalet tylko 1 się broni.
    Wyboru wielkiego wcale nie ma - rzeczywiście banki nie oferują ciekawych produktów, ukrywają informacje gdzieś w głębi strony, zachęt podatkowych brak, transfery między instytucjami w większości są płatne, a zamieszanie ze skokiem na pieniądze w OFE nie buduje zaufania do tejformy... IKE ma konstrukcję 'na odczepnego' i nie rozwiąże nawet częściowo problemu emerytalnego.

    Poza tym przy limitach wpłat do IKE naprawdę, bardziej liczy się dla przeciętnego Kowalskiego regularne dopłacanie nie stopa zwrotu. Są wyjątki, naturalnie, gdzie IKE i brak podatki Belki są korzystne, ale nie da przeciętnego etatowca.

    OdpowiedzUsuń

A co Ty sądzisz?