piątek, 16 marca 2012

Szkoła Inwestowania - warto się z nimi zadawać?




Jeśli ktoś mi mówi, że ma patent na pewne zyski na rynkach kapitałowych, czy mamy hossę, czy bessę, staję się z urzędu sceptyczny. Połączenie słów algorytm oraz zysk w jedno powoduje, że zapala mi się czerwona lampka. A dzisiaj byłem na indywidualnym spotkaniu z gościem z wrocławskiej Szkoły Inwestowania, który zaproponował mi nic innego jak... sprawdzony algorytm zysków.

Kilka tygodni temu wziąłem udział w ich bezpłatnym wykładzie na ok. 150 osób o tym, jak zostać rentierem. Dzisiejsze spotkanie to kontynuacja tamtego wydarzenia, ale przede wszystkim moment, kiedy nareszcie zaczęliśmy rozmawiać o konkretach (czyli co gość sprzedaje i ile będę za to płacił), a nie teorii długoterminowego oszczędzania i inwestowania.

Czy warto sobie Szkołą Inwestowania zawracać głowę?

Zacznijmy od tego, co oferują klientom na wejście. Są to ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe, czyli np. Skandia, Aegon czy AXA. Od pewnego czasu te produkty są w totalnym natarciu – wciska mi je każdy bank, w którym rozmawiam o rozwiązaniach typy prywatna emerytura. W jednym skorzystałem w lutym z takiej oferty, ale jest to mała część mojego większego portfela oszczędności i inwestycji. Tutaj piszę o tym, jak najlepiej kupić polisy inwestycyjne, a tutaj więcej o ich wadach i zaletach. Przeczytaj też o tym, jak stworzyć własny, lepszy plan oszczędnościowy.

Ale wracając do Skandii i innych, w skrócie: firmy te zapewniają dostęp do szerokiej platformy funduszy inwestycyjnych z Polski i świata oraz ubezpieczenie na życie i dożycie, naszym zadaniem jest jednorazowo lub regularnie lokować w nich swoje pieniądze. Za swoje usługi ubezpieczyciele pobierają opłaty (administracyjną i za zarządzanie), które łącznie kształtują się na poziomie 3-4% rocznie. Do tego oczywiście musimy doliczyć koszty zarządzania towarzystw funduszy inwestycyjnych, które są ukryte w cenie jednostek. Programy są wieloletnie (od 5 wzwyż, najczęściej 10 lub 15), a za wcześniejsze z nich wyjście trzeba oddać część kapitału.

Czyli koniec końców Szkoła Inwestowania to pośrednicy sprzedający ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe. Z opłat za zarządzanie nimi pochodzi ich wynagrodzenie, dlatego w ich interesie jest sprzedać jak najwięcej jak najdroższych polis.

Tu można spokojnie postawić znak równości między bankami /pośrednikami a Szkołą Inwestowania.

A jednak firma oferuje trochę inną usługę niż te, z którymi spotkałem się do tej pory. W banku rozmowa wygląda mniej więcej tak: „Sam pan wybiera fundusze, w długim terminie na pewno pan zarobi, uśrednianie cen to jest świetna strategia, proszę spojrzeć na wykresy z poprzednie X lat”. W większości przypadków klienci, nawet jeśli deklarują, że jest inaczej, są nieprzygotowani do obsługi swoich inwestycji. Niewiele wiedzą nie tylko o rynkach, na których będą inwestowane ich pieniądze, ale nawet na temat funkcjonalności panelu internetowego, który dostają do produktu. W ten sposób ich inwestycje stają się zupełnie przypadkowe, co raczej nie wróży osiągnięcia oszałamiających zysków. Czytałem już opinie sfrustrowanych klientów, którzy po latach oszczędzania odkryli, że wartość ich portfela jest niższa niż suma wpłat. Oczywiście, że jest niższa – opłaty, nietrafione lub przypadkowe inwestycje. Byłbym zdziwiony, gdyby było inaczej. Trochę są sami sobie winni, ale jest tu też bardzo dużo winy instytucji finansowych i rzeszy doradców-sprzedawców.

A więc, czym różni się od tego przypadkowego podejścia Szkoła Inwestowania? Tym, że oferuje strategię inwestycyjną i opiekę klienta, za które nic nie płacimy, jeśli skorzystamy z oferty ubezpieczyciela przez nich. Strategia oparta jest o ich własny algorytm, który pozwala wyłapać sygnały zmian trendów i przerzucać pieniądze między funduszami. Jeśli coś takiego się wydarzy, otrzymujemy rekomendacje w formie mejla i możemy sami wprowadzić je w życie.

Jak to zazwyczaj w przypadku doradców-sprzedawców, w trakcie prezentacji strzelające w górę wykresy ścielą się gęsto, a nieomylność ich metody jest nie do podważenia. Na symulacjach liczymy zyski dla średniorocznej stopy zwrotu 12% i facet twierdzi, że przyjmujemy w tym momencie konserwatywne założenie.
Co mi się w tym podoba?
1. Jeśli już chcemy oszczędzać w firmach typu Skandia, taki system opieki ze strony profesjonalistów jest na pewno lepszy niż oddanie spraw w ręce przypadku. Dla tych, którzy nie mają wiedzy, czasu i ochoty, nadanie jakiegoś kierunku swojemu portfelowi to naprawdę ciekawe rozwiązanie. Oczywiście pod warunkiem, że rozumieją, w co się pakują z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Jest kilka firm, które oferują podobną usługę opieki w zarządzaniu naszymi iwnestycjami za niewielką opłatą, np. Opiekun Inwestora.

2. Gdyby wyniki historyczne udało się utrzymać na podobnym poziomie, inwestycje ze Szkołą Inwestowania z nawiązką odpracowywałyby wysokie opłaty oraz biły stopą zwrotu większość defensywnych sposobów oszczędzania typu lokaty czy obligacje skarbowe. Powtarzam: gdyby wyniki się udało utrzymać.

3. Łatwo powiedzieć, że przecież można sprawy wziąć w swoje ręce. Ja jestem ze sobą szczery w tej kwestii – patrząc na moje własne próby z funduszami, giełdą i innym lokowaniem pieniędzy, wypracowuję może połowę tego, co Szkoła Inwestowania uważa za dość ostrożne założenie dla swoich symulacji. Dobicie do tego poziomu nie weźmie się z powietrza – musiałbym się dużo nauczyć.
Co mi się nie podoba?
1. Jak ja mogę zweryfikować słuszność ich algorytmu, skoro a) nie udostępniają jego szczegółów, b) nawet gdyby to robili, nie mam zupełnie przygotowania, żeby to zweryfikować? Swoje wykresy mogą sobie rysować w nieskończoność, ale moje zaufanie do tego typu argumentacji nieodwołalnie się skończyło. Czyli, decydując się na ich usługi, właściwie idę w ciemno. Mogę co najwyżej trzymać kciuki, żeby udało im się po raz kolejny, tym razem ze mną na pokładzie.

2. Trochę myląca jest w tym wszystkim nazwa Szkoła Inwestowania. To, co robią panowie z Wrocławia, jest w pewnym sensie przeciwieństwem edukacji. Oczywiście opowiadają ogólne bajki o tym, jak zostać rentierem dzięki ciężkiej pracy i oszczędnościom, ale tak naprawdę odcinają nas od najważniejszych decyzji. Przecież to nieznany nam bliżej algorytm zdecyduje o wyborze funduszy godnych uwagi. My tylko wprowadzimy decyzję jego zarządców w swoim panelu użytkownika. Co to ma wspólnego ze szkołą?

3. Mam także kilka wątpliwości co do użycia powszechnego algorytmu. Jakimś zagrożeniem jest to, że rzesza inwestorów używa dokładnie tych samych rekomendacji, w dokładnie tym samym czasie. Firma stara się sprawiać wrażenie ekskluzywnego klubu, ale przy pewnej wartości kapitału pod jej skrzydłami, takie stadne zachowania mogą mieć różne skutki. Poza tym, najzwyczajniej w świecie, algorytmy mogą się mylić. Albo inaczej: algorytmy się mylą. W 2011r. podopieczni Szkoły Inwestowania stracili na swoich inwestycjach, bo autorzy systemu uwierzyli w fałszywy sygnał powrotu w ryzykowne aktywa. I niby dlaczego miałoby się to nie powtórzyć? Dużo większe algorytmy niż ten Szkoły Inwestowania się myliły, a skutki bywają opłakane. Polecam film Margin Call (Chciwość) jako fajną fabularną ilustrację mojej niewiary w wieczną skuteczność algorytmów.

------

Tak czy inaczej, z opieką Szkoły Inwestowania czy bez, nasze inwestycje na rynku kapitałowym to wyłącznie nasze ryzyko. Cała reszta to marketing i sprzedaż.

Kilka opini o firmie na forum Gazeta.

32 komentarze:

  1. Wystarczy 30 sekundowe spojrzenie na ich stronę WWW:

    http://www.szkolainwestowania.pl/serwis-inwestycji/algorytm-sisi/

    aby przekonać się że ich system prawdopodobnie wcale nie przynosił 18% tak jak jest tam podane. Dlaczego? To proste: wystarczy spojrzeć na stopkę strony - jest od 2007 roku, zatem w roku 2001 system nie istniał, nie mógł więc przynosić tych zysków. Prawdopodobnie opracowano go ostatnio dopasowując do historii, więc nie jest w ogóle sprawdzony.

    Zatem - jeśli się nie sprawdzi, to czy przynajmniej będziesz mógł zerwać polisę skoro nie możesz zarabiać 12%? No właśnie.

    Jest to pewna odmiana sztuczki nazwanej przez finansistów "Instant History Bias". Stosowana powszechnie w marketingu u nas.

    Polecam przeczytać mój wpis:
    http://www.eportfel.com/?q=node/664

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam na moim blogu. Właśnie zaczynam opanowywać ePortfel, chcę moje rozstrzelone inwestycje ogarnąc w jednym miejscu za pomocą oprogramowania. Dzięki za wpis.

    Co do ich wyników. Zgadza się - na prezentacji przykładali ten swój algorytm nie tylko do okresu sprzed jego powstania, ale też do rynków, na których w ogóle nie inwestują. Cóż, wiadomo, nawet największe matematyczne cacko może się zaciąć - im zacięło się w 2011, zarządzający podchwycili fałszywy sygnał techniczny i bam. Zamiast wzrostów, spore straty.

    Zgadzając się, że ich przewidywania mogą się okazać zbyt optymistyczne, uważam ich jednak za dość ciekawą propozycję dla mniej obytego inwestora. Skandia czy Aegon są sprzedawane ludziom bez podstawowego pojęcia, o tym w co będą inwestować. Sprzedawca kasuje prowizję i tyle go widzieli.

    Ta firma przynajmniej bierze większą odpowiedzialność za sprzedany produkt. Technicznie wygląda to mniej więcej tak, że podpisujemy z nimi umowę na opiekę (bezpłatną, są wynagradzani z opłaty za zarządzanie), ale oczywiście nie dają gwarancji zysków. I to jest dowód, że w żadnym momencie nie mamy doczynienia z pewnym narzędziem. Gdyby było pewne, co by im zależało dawać gwarancję jakiegoś tam zysku. Ale przecież obaj wiemy, że to po prostu nie możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chodzi o ePortfel, to narzędzie dla zapaleńców, bo nie ma w zasadzie pomocy, każdy musi dojść sam :) Jeśli chodzi o zarządzanie inwestycjami w ePortfel to polecam obejrzeć to:
    http://www.eportfel.com/?q=node/640

    A co do odpowiedzialności - może i firma bierze nieco większą odpowiedzialność niż agenci, ale tak praktycznie, jak się ta odpowiedzialność objawia? Jeśli ich pomoc okaże się bezwartościowa, czy możesz zrezygnować z opłacania ich poprzez opłaty zaszyte w produkcie? Niestety, jak firma poniesie porażkę i za 5 lat zakończy działalność, Ty nadal musisz płacić. Dlatego odpowiedzialność jest słaba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam jeszcze raz i dzięki za dodanie do FB. Z tymi organizerami finansowymi szukam czegoś, co zastąpi mi excela oraz Evernote, zwykły program do robienia notatek. Komplikacja moje portfela osiągnęła już taki poziom, że muszę to trochę ogarnąć. Zaczęłem poszukiwania od zagranicznych produktów typu Mint czy Quicken firmy Intuit, ale wygląda na to, że one działają tylko na rynku amerykańskim i są dość inwazyjne.

    Oglądałem już pierwsze tutoriale do ePortfel i powoli zaczynam kumać, co się tu z czym je.

    Pełna zgoda co do odpowiedzialności (lub jej braku) ze strony Szkoły Inwestowania. My ryzykujemy swoimi pieniędzmy, oni co najwyżej reputacją lub istnieniem firmy. To mało i dużo jednocześnie. Mało, bo mogą zawsze założyć nową firmę i naciągać ludzi od nowa. Dużo, bo jednak jak wypracuje się markę, jest motywacja, żeby ją ochronić.

    Ale to fakt niezaprzeczalny, że w razie niepowodzenia ich strategii zostajemy z "czystą" Skandią, jej opłatami i innymi frustracjami. Ja się na nich nie decyduję, ale widzę sens w tym, co robią.

    OdpowiedzUsuń
  5. W odpowiedzi na powyższy wpis firma Szkoła Inwestowania Sp. z o.o. pragnie ustosunkować się do zawartych w nim opinii.

    Bardzo się cieszymy, że temat prywatnych emerytur staje się coraz popularniejszy w Polsce. Jest to dowodem rosnącej świadomości tego, jak ważne jest samodzielne budowanie kapitału na przyszłość. Ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe, o których wspomina autor wpisu, funkcjonują w Europie od lat 50-tych ubiegłego stulecia. Dodatkowy dochód emerytalny obywateli krajów bardziej rozwiniętych często pochodzi właśnie z tego typu inwestycji.

    W Polsce jest kilkadziesiąt produktów regularnego inwestowania, a wybór pomiędzy nimi nie jest prosty. Zdajemy sobie sprawę z powagi pracy, którą wykonujemy. Tym samym spoczywa na nas odpowiedzialność za przyszłość i wpływ na życie naszych Klientów. Rekomendujemy produkty, których średnie koszty zarządzania w całym okresie inwestycji kształtują się w granicach 1-3% w zależności od rodzaju produktu. Pragniemy również zauważyć, że wbrew opinii autora wpisu, we wspólnym interesie jest zgromadzenie przez Klienta jak największej ilości środków, dlatego też uzasadniony jest wybór jak najtańszych produktów.

    Rozpoczęcie inwestycji np. na 15 lat, przy wcześniejszym zerwaniu kontraktu kończy się karą umowną. Jest to naturalne, jeśli chodzi o kontrakty długoterminowe, ponieważ otrzymuje się określone korzyści, w zamian za określone zobowiązania. Dodatkowo zobowiązania te motywują Klienta, aby konsekwentnie budował swój kapitał, co w przypadku kapitału emerytalnego jest wyjątkowo ważne.

    Autor pisze o algorytmie SISI, z którego korzystają nasi Klienci. Zadaniem algorytmu jest reagowanie na zachowanie rynku (a nie przewidywanie) oraz ograniczenie ryzyka (a nie wyeliminowanie). Uważamy, w myśl podstawowych praw ekonomii, że nie ma na świecie ani jednej rzeczy bez ryzyka.

    Autor ma rację, w 2011 roku wynik naszych inwestycji nie był dodatni (pomiędzy -2,3% a -8,6%). Proszę jednak zauważyć, że w tym samym momencie najlepszy fundusz akcyjny zanotował -17%, a najgorszy stracił około -35%. Jak widać – uchroniliśmy naszych Klientów od poważnych spadków.

    Z kolei w 2009 roku inwestycje pod naszą opieką zarobiły 50,94%, podczas gdy najlepszy fundusz akcji zarobił 51,03%, a najgorszy – 19,74%. Jest to przykład na to, że strategia nie tylko chroni kapitał przed dużymi spadkami, ale i wykorzystuje pojawiający się potencjał wzrostów.

    Dodatkowo, mówiąc o inwestycjach emerytalnych powinniśmy analizować wyniki w długim terminie (powyżej 10 lat). Popatrzmy zatem na lata 2000 – 2011. Najlepszy fundusz akcji zarobił w tym okresie 9,95% średniorocznie, a najgorszy stracił -8,47%. Natomiast inwestycje oparte o algorytm SISI odnotowały średnioroczny zysk na poziomie 21,06% (na podstawie analizy danych historycznych i rzeczywistych). Algorytm, minimalizując straty w krótkim terminie, zapewnił maksymalizację zysków w dłuższym terminie. Podobnie jak żadna inna firma nie zdradza swojego know-how, nie możemy udostępnić wiedzy na temat algorytmu. Jest to dodatkowy czynnik, który zwiększa bezpieczeństwo inwestycji naszych Klientów.

    Pragniemy również zauważyć, że nasza oferta jest dużo większa i zawiera produkty typu: Unit-Linked, Otwarte i Zamknięte Fundusze Inwestycyjne, szkolenia zaawansowane z inwestowania, szkolenia i serwis debiutów giełdowych, Lokaty Strukturyzowane, inwestycje w kruszce (złoto, srebro), spółki komandytowe inwestujące w przekształcenia nieruchomości, alkohole inwestycyjne (wino, whisky), fundusze typu Hedge Fund i inne. Cały wachlarz produktów pomaga zbudować kompletny portfel inwestycyjny nawet najbardziej wymagającym Klientom.

    Podsumowując – popieramy każdą aktywność, zmierzającą ku finansowej niezależności i zabezpieczeniu swojej emerytury. Jesteśmy przekonani, że dostęp do rzetelnej wiedzy pozwoli Klientom na świadomy wybór partnera w budowaniu i pomnażaniu kapitału.

    Pragniemy również przypomnieć, że zawsze pozostajemy do dyspozycji naszych Klientów. Aktualne dane kontaktowe i listę oddziałów znajdą Państwo na stronie internetowej www.szkolainwestowania.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo to wszystko ciekawe, ale co powiedzą Państwo na ostatnie ogłoszenia o pracę na m.in pracuj.pl gdzie jest mowa wprost o zarobkach 7-12k brutto i tylko w systemie prowizyjnym. Z jakiegoś miejsca te pieniądze muszą pochodzić - płaci klient, ale pewnie opłaty te są mocno ukryte. Tak czy inaczej - przerażające.

      Usuń
  6. Czy autora bloga zatkało?

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, zatkało mnie. Jestem oczarowany Szkołą Inwestowania po jej ripoście na mój wpis. A tak serio - nie widzę powodu, żeby reagować. Wszystko, co chciałem napisać o nich, znajduje się w treści artykułu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam

      tak się składa że byłem dwa razy na szkoleniu a raczej psełdoszkoleniu „szkoły” inwestowania.
      Szkolenie to jest rodzaj nagonki na zakup polisy inwestycyjnej.
      Sławny algorytm SISI...
      Jak byłem na szkoleniu na plakacie był wynik ponad 24% jednak to był wynik za na rok 2010 (2009?), Pan wspomniał że to wynik nie aktualny że ostatni rok był gorszy i aktualny wynik to około 22%. Teraz "szkoła" inwestowania podaje zysk średniorocznie 18,69%.

      Poprosiłem o pokazanie rzeczywistej - prawdziwej inwestycji na, której będzie te 22%. Dostałem informację, że nie ma takiej inwestycji, bo owy algorytm działa dopiero rok!

      Wypracowany wynik te 24% to wynik na danych znanych na danych historycznych. Taki wynik (jak się zna wszystkie dane) jest w stanie zrobić każdy student ekonomii i nie trzeba być wcale wielkim orłem (metastock i do dzieła można nawet ponad 40% średniorocznie na WIGu „wykręcić”)

      Mówi inaczej, odkąd działa ten algorytm na danych rzeczywistych przynosi on straty (fakt paskudny okres na giełdzie... konsolidacja ponad rok) jednak taki super algorytm powinien sobie poradzić.... (rada dla Panów ze szkoły można przecież podrasować algorytm SISI i poprawić wyniki ;)

      Podsumowując jakby panowie ze szkoły inwestowania napisali algorytm do typowania liczb w totolotku to by w latach 2000-2010 algorytm trafiłby pewnie.:
      61- szóstek
      755- piątek
      9890 -czwórek
      682064 - trójek

      a w latach 2010-2012
      0 - szóstek
      0 - piątek...

      Proszę mi wierzyć nie ma algorytmów które zapewniają zyski na poziomie 20% średniorocznie!
      Jakby Panowie z szkoły inwestowania mieli algorytm, który działa to by go nie "sprzedawali" bo po co sprzedawać kurę, która znosi złote jaja!?

      Usuń
    2. Ja natomiast widzę tutaj kogoś zawistnego, komu podpadli pracownicy ze szkoły inwestowania ;) Wszędzie, gdzie ktoś wspomina o szkole inwestowania, pojawia się ten sam skopiowany komentarz. Ciekawe :)

      Jestem po dwóch bardzo długich spotkaniach z doradcą i mimo wielu wątpliwości jakie wciąż się pojawiają, uważam, że warto im zaufać.

      Usuń
  8. Po 2 latach z SISI i Skandią na razie nie mogę być zbyt uradowany. W portfelu jest kilkaset złotych mniej aniżeli to co wpłacono... zobaczymy co będzie dalej, kryzysowe lata dopiero nadchodzą. Ciężko z pracą, z regularnymi zarobkami i wpływami, tak by opłacać polisę. A warunki OWU są bardzo precyzyjne i mało przyjazne niestety dla klienta. Teraz z perspektywy 2 lat jako już absolwent studiów chyba bym się drugi raz nie zdecydował na UFK.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wielkie dzięki za komentarz. Tego typu programy systematycznego oszczędzania to przeciętny pomysł dla młodych ludzi o nieustabilizowanej sytuacji finansowej - z tym się zgadzam w 100%.

    OdpowiedzUsuń
  10. I Komentarz Kamileq jest idealny do całej sytuacji.
    1. Kto tym "zarządza" skoro nie ma w tej firmie ani jednego doradcy inwestycyjnego.
    2. Zgodnie z prawem nie mogą klientom rozsyłać "rekomendacji"
    3. W firmie pracują studenci lub absolwenci, najstarszą osobą jest prezes który też jest przed 30 a w 2001 roku zaczynał studia :)
    4. Członkiem zarządu i głównym trenerem jest osoba bez ukończonych studiów z doświadczeniem w sprzedażach polis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lol.
      1. fakt, mogą mieć ale nie chwalą się tym na stronie
      2. jeżeli mają DI to mogą
      3. wygooglowałem kilku i fakt może 2 na 20 nie jest studentem
      4. Sprawdzamy: prezes ma, MŁ ma, KN - nie ma - fakt

      Usuń
    2. 2 nie mogą,
      Sam DI nie może, chyba że pracuje w instytucji, ktora ma zezwolenie KNF na prowadzenie takiej dzialalnosci np. domy maklerskie, TFI

      Usuń
  11. Witam!
    Ja mam tylko jedno pytanie odnośnie bezpieczeństwa inwestowania w UFK typu Skandia, Aegon czy AXA. W przypadku upadłości zakładu ubezpieczeń klient może otrzymać max 50% wartości polisy, ale nie więcej niż równowartość 30 tys. EUR. Czy sprzedawcy polis informują o tym swoich klientów?
    W przypadku bezpośredniego inwestowania w fundusze inwestycyjne oferowane przez TFI powyższego ryzyka oczywiście nie ma.
    Pozdrawiam wszystkich uczestników tej ciekawej dyskusji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście produkty ubezpieczeniowe są objęte gwarancjami Ubezpieczeniowego Fundusze Gwarancyjnego i ich moc jest inna. Ja pamiętam ze "szkolenia" Szkoły Inwestowania raczej informacje o tym, że fundusze inwestycyjne są bezpieczne w przypadku upadłości towarzystw, ale nie pamiętam, żeby prowadzący mówił, jak to się przekłada na polisy inwestycyjne.

      Usuń
  12. To jak w takim razie wygląda sytuacja w przypadku upadku takich instytucji. 1. jeśli inwestuję czysto w fundusze i TFI upadnie co wtedy?
    2. Jeśli inwestuję poprzez polisę i jakieś TFI upadnie?
    3. Jeśli inwestuję poprzez polisę i TU upadnie?

    Z góry dzięki za pomoc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę ukrywał, że nie znam dokładniej odpowiedzi na te pytania. Mogę obiecać wpis na ten temat w najbliższej przyszłości. Mogę też w jednym zdaniu napisać, co mi się w tej chwili wydaje:

      Aktywa typu akcje czy obligacje nie wchodzą do majątku towarzystwa funduszy inwestycyjnych, więc jego ewentualny upadek nie oznacza utraty pieniędzy przez klientów. O bezpieczeństwo aktywów klientów dba tzw. bank depozytariusz. Tyle wiem na gorąco.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź, tak od razu na gorąco!

      Zastanawiam się po prostu co jest bezpieczniejsze polisa czy TFI? Ogólnie chciałbym zacząć regularnie inwestować i myślę, że to są chyba dobre sposoby dla osoby z małą wiedzą... tylko nie wiem którą z tych opcji wybrać? Mam trochę kapitału odłożonego na lokatach, ale przez inflację tylko tracę. Czy mógłbym Panie Michale prosić o jakąś poradę? Czytałem różne artykułu, ale dalej nie wiem co robić.

      Usuń
    3. Cóż, decyzję będzie musiał podjąć Pan. Kilka porad, którymi mogę służyć to:
      - w fundusze powinniśmy inwestować tylko część naszych środków,
      - fundusze, szczególnie akcyjne, praktycznie na pewno będą tymczasowo tracić na wartości - to nie są lokaty
      - ryzyko inwestowania w fundusze oraz szanse na zyski zwiększamy inwestując na długi termin

      Moja obecne podejście do funduszy, oprócz tych trzech założeń, jest również oparte o:
      - niechęć do aktywnego wybierania z całej gamy funduszy; najchętniej kupuję fundusz indeksowy na mWIG40 (Ipomena) oraz ETF na WIG20 - dzięki temu za jednym zamachem dyersyfikuję portfel oraz nie przejmuję się, czy wybrałem najlepszy fundusz czy nie; po prostu biorę średnią dla indeksów giełdowych
      - chętniej kupuję gdy wyceny indeksów są niskie, a nastroje negatywne - potem dokupuję oraz czekam (długo) na sprzedaż po wyższych cenach

      Co jeszcze mogę powiedzieć?

      1. proszę się nie spieszyć, tylko najpierw się dokształcić i spróbować określić, jakie jest Pana podejście do tej inwestycji, żeby potem jej nie porzucać w panice

      2. proszę podziałać trochę nad doborem lokat - najlepsze na rynku powinny Panu dać spokojnie zarobić ponad inflację.

      Zapraszam na blog - w najbliższych tygodniach wrócę do tematu funduszy.



      Usuń
    4. Dziękuję za odpowiedź!

      Mam do Pana prośbę, oczywiście o ile to możliwe. Czy może Pan napisać artykuł - takie porównanie ETF-ów, TFI i polis z funduszami? Chodzi mi o takie zestawienie wad, zalet, kosztów, możliwości itp. ?

      Usuń
    5. Jasne, nie obiecuję kiedy, nie obiecuję w jakiej formie, ale takie informacje na pewno znajdą się na stronie.

      Usuń
  13. Co do szkoły inwestowania, myślę, że może być warta rozważenia, ale oczywiście tylko i wyłącznie jako źródło porad, anie głównych informacji gdzie i w co inwestować. W takiej kwestii należy zdać się przede wszystkim na siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełna zgoda. Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń
  14. Niezły tam mają bur...del w tej szkole inwestowania ;) 1,5 roku temu zerwałem polisę a te pajace ciągle przysyłają mi rekomendacje.. dla zainteresowanych podaję szczegóły na dzień 1 sierpnia 2013
    NB4 20%
    SKAR3 20%
    ML2 20%
    HSBC2 20%
    QUE1 20%

    Pozdrówki dla frajerów ze szkółki ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ineestuję w Skandii ze pomocą algorytmu Szkoły Inwestowania. Jakieś 3-4 lata w tym momencie a wcześniej miałem inwestycję 3 lata i coś tam na początku kupiłem i tak sobie leżało. Przed rozpoczęciem współpracy ze Szkołą miałem w portfelu 2 tys zł mniej niż wpłaciłem, teraz po 3 latach współpracy mam 3 tys mniej. Koszt miesięczny utrzymania polisy którą tak chętnie poleca Szkoła wynosi prawie25% wysokości wplacanej składki. Idea "Szkoły" i uczenia inwestycji była piękna ale finalnie kroją kasę dla siebie jak każda inna firma tego typu. Odradzam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Poczytałem o Szkole ponieważ otrzymałem propozycję pracy. Po analizie tego co robią, stwierdziłem, że z oferty nie skorzystam. Do rozmowy załączę link http://biznes.pl/rynki/gielda/komunikaty-espi-ebi/zlozenie-pozwu-przeciwko-spolce-szkola-inwestowani,211477,komunikaty-detal.html

    Poliso-lokaty czy Poliso-inwestycje złe nie są. Za to wiele z takich firm, psuje pracowników.
    Demonstracje w postaci zegarów, aut, wyjazdów...to ma być motywacja dla nich. Średni żywot takiego doradcy to ok.1 rok. Potem firma przejmuje portfel klientów (jeśli jest co), poprzez zapisy w umowie. Zdarzają się oczywiście silni i zdeterminowani którzy z tego wyciągają naukę dla siebie...jednak większość to tzw. owce które generują kontrakty a potem oddają "wełnę".
    Co do algorytmu ...w sieci są firmy które wysyłają bardzo podobne sygnały lub nawet takie same.

    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  18. Osobiście odradzę Szkołę Inwestowania. Obiecywali zyski, obiecywali, że ich algorytm SISI generuje dobre zyski, okazuje się, że po 7 latach lokowania kapitału zgodnie z ich rekomendacjami jestem na minusie. Do tego Skandia pobiera spore prowizje, co sprawia, że lepiej poszukać czegoś innego.

    OdpowiedzUsuń
  19. Byłem na szkoleniu i jako sama wiedza podstawowa jest OK. Jak w większości takich ofert odpowiedzialność żadna a opłaty administracyjne nie są związane z zyskiem czy stratą. Dla mnie jakikolwiek sens miałoby związanie zarządzającego z zyskiem ZARABIA bierze % nie zarabia to wara od pieniędzy. Niestety nie spotkałem takich rozwiązań. Zawsze najwięcej i co gorsza stale zarabiają ONI. To smutne bo prowadzący Krzysiek Noga, w mojej ocenie, mówił bardzo rozsądnie i gdyby rzeczywiście dotrzymał choć połowę spraw etyki o których mówił to w tym środowisku byłby EWENEMENTEM. Powodzenia w inwestowaniu ja nie będę próbował kupować takich produktów bo życie jest za krótkie żeby po raz kolejny dawać zarabiać innym.PAMIĘTACIE za 5 czy 10 lat kto będzie ich szukał? To zbyt długi okres żeby istniała w tym jakaś moralność. Nie mówię że taka jest SI ale niestety doświadczenie mówi inaczej !! Odkładać trzeba ale próbujcie po swojemu choćby złoto , waluty czy nieruchomości - jak kogo stać. Jedno co mnie przestraszyło na koniec szkolenia to jakaś super okazja do 30 Listopada - to może potwierdzać moje obawy że to nic innego :( Inwestujcie w to co trochę czujecie !!! Pozdrawiam i powodzenia. Sebastian G.

    OdpowiedzUsuń

A co Ty sądzisz?