poniedziałek, 14 maja 2012

Czy plany oszczędnościowe Skandia, Aegon, Generali to dobry sposób na oszczędzanie - za i przeciw




Mogę iść z każdym o zakład, że jeśli przeciętny Kowalski wstąpi do jakiejś instytucji finansowej po poradę w kwestii długoterminowego oszczędzania, doradca zaproponuje mu w pierwszej kolejności plan systematycznego oszczędzania w polisie inwestycyjnej, np. Skandia, Generali, Nordea, Axa, AmplicoLife lub Aegon. Skąd to wiem? Bo sporo na takie spotkania od niedawna chodzę i jest to praktycznie odruch bezwarunkowy każdego pracownika banku lub pośrednika finansowego. Na hasło systematyczne oszczędzanie albo oszczędzanie na emeryturę, jest tylko jedna reakcja – plan systematycznego oszczędzania w polisie. Tylko czy oszczędzanie poprzez polisy inwestycyjne to naprawdę tak dobre rozwiązanie?


Opinie o planach systematycznego oszczędzania takich firmach jak Skandia, Aegon, Generali czy Axa są skrajnie różne. Jest grupa ludzi totalnie krytycznych, szczególnie wobec kosztów, z jakimi wiąże się oszczędzanie w polisach inwestycyjnych, oraz sposobu sprzedawania tego produktu mało obytym z inwestowaniem klientom. W tej grupie jest sporo niezadowolonych klientów. Są też zwolennicy tego typu planów systematycznego oszczędzania, którzy traktują je jako rodzaj bata zmuszającego do niewydawania wszystkich pieniędzy na bieżąco. Ja jestem gdzieś pośrodku – od lutego 2012r. jestem posiadaczem takiej polisy, ale mam pełną świadomość jej słabości. Jest to drobna część mojego większego portfela oszczędności i inwestycji.


Dlaczego warto skorzystać z planów systematycznego oszczędzania, np. Nordea, Aegon, Generali, Skandia, itp.?


1. Przymus odkładania


Przedstawicielom Skandii, Generali czy Aegona pewnie by się to porównanie nie spodobało, ale ich produkty działają trochę jak ZUS. Co miesiąc musisz przez kilka lub kilkanaście lat odkładać na swoim koncie pieniądze. Czy chcesz, czy nie chcesz, możesz, czy nie możesz, jeśli podpiszesz umowę, będziesz musiał płacić. A co jeśli przestaniesz? Umowa zostanie rozwiązana, a firma zwróci ci tylko część wpłaconego kapitału. Resztę potrąci na opłatę likwidacyjną. Dla niektórych taka silna motywacja jest konieczna, żeby zacząć oszczędzać. Nie mają odkładania pieniędzy w zwyczaju lub zwyczajnie nie mają czasu i ochoty, żeby się zajmować swoimi oszczędnościami. Dobrze dobrana i skonfigurowana polisa inwestycyjna może tu pomóc.


2. Nie tylko bieżąca konsumpcja


Jest tyle pokus wokoło, że niewydawanie wszystkiego, co zarabiamy, jest pewnym wyzwaniem. Niestety, wielu nie potrafi mu sprostać bez dodatkowej motywacji. Oczywiście, za chwilę odezwą się oburzone głosy, że przecież można założyć sobie darmowy rachunek oszczędnościowy, ustawić zlecenie stałe i ma się swój mały plan oszczędnościowy. To prawda. Ale mam w pracy znajomych z dokładnie tym samym stażem co ja, porównywalnymi zarobkami i identyczną sytuacją rodzinną, którzy nie mają grosza długoterminowych oszczędności. Nie mówię, że polisy inwestycyjne Axa, Skandia, Aegon czy Generali to dla nich najlepsze lub jedyne rozwiązanie, ale na pewno sposób na przełamanie błędnego koła bieżącej konsumpcji.


3. Duża platforma inwestycyjna

 

W programach inwestycyjnych ubranych w polisę mamy zazwyczaj do wyboru bardzo szeroki wachlarz funduszy lub portfeli modelowych. Niektóre z nich nie są dostępne dla drobnych ciułaczy poza tymi platformami. Oczywiście z tego urodzaju trzeba umieć skorzystać. Nie wystarczy tylko, że jest on w zasięgu ręki.

Dlaczego nie warto korzystać z planów systematycznego oszczędzania, np. Nordea, Aegon, Generali, Skandia, itp.?


1. Wysokie opłaty = niższe zyski

 

Zgadzam się z druzgocącymi opiniami o planach systematycznego oszczędzania Aegon, Generali czy Skandia, jeśli chodzi o ich wysokie koszty. Opłaty wyglądają niewinnie w ujęciu miesięcznym, szczególnie na początku trwania umowy, ale z każdym miesiącem rosną. Płacimy je bez względu na to, czy nasze inwestycje tracą, czy zyskują na wartości. Co miesiąc. Przez kilkanaście lat. Te opłaty przejadają nasze zyski (w najgorszym razie – pogłębiają straty). Za możliwość odkładania regularnie pieniędzy na zaawansowanej platformie inwestycyjnej płacimy wysokie frycowe. Można to zrobić dużo taniej choćby kupując na własną rękę fundusze inwestycyjne, a nawet odkładając na lokatach czy w obligacjach skarbowych.


2. Brak drzwi wyjściowych

 

Ok, tu muszę być niekonsekwentny. Wśród zalet pisałem, że polisa inwestycyjna to bat na unikających oszczędzania, którego nie możemy znad siebie usunąć, chyba że godzimy się na utratę części swoich pieniędzy (czasem nawet 98%). Teraz ten sam argument chciałbym przedstawić jako wadę. Najlepszym uzasadnieniem niech będzie to, że niezadowolonych klientów szukających wyjścia z długoletniej polisy inwestycyjnej jest tak wielu, że powstał rynek wtórny planów systematycznego oszczędzania typu Generali, Aegonczy Skandia. Sprzedają swoje oszczędności po zaniżonej cenie, żeby odzyskać trochę więcej niż daje firma, w której mają polisę, mimo że chcieli przecież systematycznie oszczędzać.


3. Skomplikowana struktura

 

W mojej opinii oszczędzanie i inwestowanie powinno być maksymalnie proste. Polisy inwestycyjne Skandia, Generali czy Aegon to olbrzymie, zawiłe mechanizmy, pod którymi ukrywa się coś, co można bez problemu osiągnąć prostszymi metodami. Odkładając na rachunkach oszczędnościowych, lokatach, obligacjach skarbu państwa, w funduszach inwestycyjnych, a nawet bezpośrednio na giełdzie. Bez wszystkich ceregieli i horrendalnych opłat za całą tą maszynerię.

-----

Niestety doradcy faworyzyją polisy kosztem np. całkiem dobrych ofert IKE, bo można na nich lepiej zarobić. A w przeciwieństwie do IKE nie pozwalają na uniknięcie podatku Belki (tylko odroczenie go w czasie) i są bez porównania bardziej rygorystyczne. A może po prostu lubimy rygor z zewnątrz w kwestii systematycznego oszczędzania?

3 komentarze:

  1. Joseph Holbrooke24 maja 2012 04:42

    Ciężko się z Tobą nie zgodzić, polisy inwestycyjne oparte na FI, to rozwiązanie po prostu cholernie drogie. Nawet kiedy dokładnie przeanalizujemy wszystkie opłaty pobierane przez ubezpieczyciela, to często zapominamy o opłatach pobieranych przez same TFI a w Polsce te opłaty dla funduszy akcyjnych wynoszą ok. 4% w skali roku (niewiele osób wie o zjawisku kickback'u - otóż TFI zwykle dzielą się częścią swojego zysku z TU, za pośrednictwem którego pieniądze klienta do nich trafiają - TU zarabiają więc de facto jeszcze więcej niż deklarują). Co do różnego rodzaju strategii inwestycyjnych, oferowanych przez Szkołę Inwestowania, czy też Opiekuna Inwestora, to, jak ktoś już słusznie w komentarzach na Twoim blogu zauważył, to, opracowane są one na bazie wyników historycznych i są naprawdę niewielkie szanse, że uda im się osiągnąć prognozowany przez ich twórców zysk. Zakładają one, że dzięki właściwemu timingowi możliwe będzie pokonanie indeksu, bo tylko w ten sposób można odbić sobie opłaty pobierane przez TU i TFI. Tyle, że opieranie się na timingu w przypadku inwestycji w fundusze, gdzie od złożenia zlecenia, do jego realizacji mija zwykle 3-4 dni, to pomysł, mówiąc delikatnie, nienajlepszy. Sądzę, że najistotniejsze jest, by nasze pieniądze trafiły na giełdę jak najtańszym kosztem. Czyli im tańsz yprodukt, tym lepszy. Przy takim założeniu rozwiązaniem dużo atrakcyjniejszym od inwestycji w FI, nieważne czy przez platformę internetową, czy przez polisę, jest inwestycja w same indeksy, czyli w ETFy. Są już na naszym rynku rozwiązania, nawet w formie w formie polis inwestycyjnych, które pozwalają na oszczędzanie z wykorzystaniem tych naprawdę tanich instrumentów. Pozdrawiam, fajny blog.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za dobre słowo i wpis. ETFy są na pewno na mojej liście sposobów inwestowania do przetestowania - wkrótce pojawią się na blogu, bo po śmierci antybelkowych lokat szukam czegoś nowego dla moim pieniędzy. Poza tym niskie poziomy na indeksach (np. WIG20) tylko zachęcają do takiej inwestycji w dłuższej perspektywie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janusz

      Macie tu duzo racji..sam sprzedawałem axe, ateraz Aegon - poniewaz platforma jest chyba najlepsza z tych wszystkich produktow. sam plan to jeszcze nie wszystko- to tylko narzedzie jak wiertarka..należy jeszcze wiedzieć jakie wiertło użyć do jakiego materiału - a niestety wiekszosc doradcow po wzieciu prowizji ma gdzies jak klient uzywa tej wiertarki...sam traktuje te plany jako oszczedzanie pod przymusem bo zawsze mialem problemy z odkladaniem kasy. Jakby ktos chcial wiecej info - tel 533444233

      Usuń

A co Ty sądzisz?