niedziela, 23 marca 2014

Jak samodzielnie stworzyć korzystniejszy odpowiednik polisy inwestycyjnej?




Kilkanaście towarzystw ubezpieczeniowych w Polsce oferuje klientom programy regularnego oszczędzania w formie ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Dzięki aktywności ubezpieczycieli oraz ich pośredników (np. banków i firm doradztwa finansowego) takie polisy inwestycyjne stały się jednym z popularniejszych sposobów długoterminowego gromadzenia kapitału, np. na dodatkową emeryturę, edukację dziecka czy inne przyszłe wydatki.

Jest tak mimo ich skomplikowanej konstrukcji, których wielu konsekwencji niedoświadczeni klienci prawdopodobnie nie rozumieją, bardzo wysokich kosztów utrzymania i szeregu ryzyk związanych z oszczędzaniem w ten sposób.

Najlepsze jest jednak coś innego: praktycznie taką samą funkcjonalność jak na polisach inwestycyjnych można osiągnąć budując swój własny, tańszy i bardziej elastyczny program regularnego inwestowania z dostępnych na rynku narzędzi. Jak samodzielnie stworzyć korzystniejszy pod wieloma względami odpowiednik polisy inwestycyjnej?

Jak stworzyć własny program regularnego oszczędzania
Czym wyróżniają się polisy inwestycyjne?

Proponuję zacząć od stworzenia listy zalet ubezpieczeń na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, a potem sprawdzenia, czy poza nimi jesteśmy w stanie uzyskać to samo bez wszystkich kosztów, rygorów i ryzyk związanych z formą polisy inwestycyjnej.

Oto lista:

- dostęp do dużej liczby funduszy inwestycyjnych w jednym miejscu,
- dostęp do funduszy zagranicznych i specjalistycznych,
- korzyść podatkowa dzięki braku podatku od zysków kapitałowych (Belki) w momencie konwersji między funduszami,
- możliwość uporządkowania kwestii dziedziczenia środków w umowie (również z pominięciem ustawowych spadkobierców),
- rygorystyczna umowa z zaporowymi opłatami likwidacyjnymi, która stanowi motywujący „bat” dla wszystkich, którzy nie potrafią samodzielnie oszczędzać,

Najważniejsze wady, których chcemy uniknąć:

- wysokie koszty utrzymania polisy inwestycyjnej (tu lektura obowiązkowa w tym temacie),
- długoterminowa umowa, która przerzuca ukryte ryzyka na nas (inny przydatny tekst)

Krok pierwszy: otwarta platforma funduszy inwestycyjnych

Nie podważam tego, że wiele towarzystw ubezpieczeniowych stworzyło naprawdę imponujące platformy do inwestowania w różne klasy aktywów na całym świecie. To daje praktycznie nieograniczone możliwości inwestycyjne dla wszystkich, którzy potrafią z nich skorzystać.

Czy można uzyskać coś identycznego poza polisą inwestycyjną? Identycznego raczej nie, ale pokrewnego, o bardzo podobnej funkcjonalności, jak najbardziej. Gdzie?

U dystrybutorów prowadzących otwarte platformy do inwestowania w fundusze. Mam doświadczenia z kilkoma z nich i za najlepsze w kontekście budowania szerokich, zdywersyfikowanych portfeli uważam BossaFund domu maklerskiego BOŚ oraz Supermarket Funduszy Inwestycyjnych mBanku. Dlaczego?

Dają dostęp do funduszy kilkunastu polskich towarzystw i nie pobierają opłat za nabycie, zamianę, konwersję czy odkupienie jednostek.

Podobne platformy tworzy również kilka innych banków, ale ich skala jest zazwyczaj mniejsza, a od operacji nabycia, zamiany, konwersji czy odkupienia mogą być pobierane opłaty.

Innym rozwiązaniem jest skorzystanie z platform prowadzonych przez same towarzystwa – udostępniają one systemy transakcyjne do obsługi własnych funduszy. Nie pozwalają one jednak na inwestowanie w fundusze innych towarzystw. Jeśli chcemy lokować oszczędności w ten sposób w kilku towarzystwach, będziemy musieli korzystać z kilku systemów transakcyjnych jednocześnie. Na pocieszenie – niektóre z nich, np. ING TFI czy Skarbiec, dają dostęp do kilkunastu subfunduszy opartych o różne klasy aktywów, w tym akcji i obligacji zagranicznych.

Tak czy inaczej – dostęp do dużej liczby polskich funduszy inwestycyjnych bez dodatkowych opłat możemy uzyskać na otwartych platformach do inwestowania (np. BossaFund, Supermarket Funduszy Inwestycyjnych) lub bezpośrednio w towarzystwach.

Krok drugi: dostęp do funduszy zagranicznych i specjalistycznych

Polisy inwestycyjne dają dostęp do wybranych funduszy zagranicznych towarzystw (np. Schroders, Franklin Templeton, Black Rock) oraz do funduszy specjalistycznych (np. Quercus short) i nie nakładają na klientów limitów minimalnych wpłat.

Przyznaję, że nie znam sposobu na uzyskanie tego samego poza polisą. Kilka banków (np. Alior Bank, Deutsche Bank czy Raiffeisen Polbank) ma fundusze zagranicznych towarzystw w ofercie, ale od transakcji pobierają one opłaty manipulacyjne (na polisie ich nie ma) oraz stawiają spore minimalne wymagania co do pierwszej i kolejnych wpłat (kilka tysięcy dolarów lub euro).

Trudne będzie też korzystanie poza polisą inwestycyjną z funduszy opartych o kontrakty terminowe (wysokie limity wpłat) oraz niektórych dedykowanych rozwiązań przeznaczonych tylko dla właścicieli ubezpieczeń na życie z UFK, np. funduszu Open Life Obligacji Korporacyjnych.

Co da się w takiej sytuacji zrobić? Rozwiązaniem mogą być fundusze polskich towarzystw funduszy inwestycyjnych oparte o zagraniczne aktywa. Za ich pośrednictwem możemy lokować kapitał w USA, Europie Zachodniej, Chinach, Indiach, Turcji, Rosji, Japonii, Afryce, Ameryce Południowej i wielu innych rejonach. Możemy inwestować w akcje, obligacje korporacyjne zagranicznych spółek i obligacje skarbowe obcych państw.

Wiele z tych funduszy jest dostępna przez opisane wcześniej otwarte platformy funduszy inwestycyjnych (np. BossaFund i SFI mBanku), minimalne wpłaty nie są zaporowe i nie ma opłat manipulacyjnych za podstawowe transakcje (zakup, zamiana, konwersja, sprzedaż). Fundusze oparte o zagraniczne aktywa znajdziemy między innymi w ofercie Investors TFI, ING TFI, PKO TFI, Union Investment oraz Skarbiec TFI.

Mogą spełniać w naszych inwestycjach podobną rolę co fundusze zagranicznych towarzystw na polisach inwestycyjnych. Zresztą – na polisach wiele klas aktywów jest reprezentowanych właśnie przez fundusze polskich towarzystw oparte o zagraniczne aktywa (np. UniAkcje: Turcja, ING Rosja, Noble Fund Africa and Frontier, BPH Globalny Żywności i Surowców).

Krok trzeci: korzyści podatkowe

Korzyść polegająca na odroczeniu płacenia podatku od zysków kapitałowych (Belki) na polisie inwestycyjnej do końca inwestycji jest faktem. Kiedyś obliczałem jej wartość. Jest ona tym bardziej atrakcyjna, że podatek nie jest przy tej formie inwestowania pobierany także w przypadku konwersji.

W tym momencie warto rozróżnić dwa pojęcia. Konwersja to zamienienie jednostek jednego funduszu na jednostki innego funduszu (np. Noble Fund Akcji na Aviva Investors Dłużnych Papierów Korporacyjnych). Poza polisami inwestycyjnymi taka operacja zawsze skutkuje naliczeniem podatku Belki od zysku (jeśli był).

Ale jeśli inwestujemy wewnątrz funduszu parasolowego możemy wykonać identyczną operację zamiany jednostek jednego subfunduszu na jednostki innego subfunduszu (np. Legg Mason Akcji na Legg Mason Pieniężny) bez konieczności zapłaty podatku. Mamy wtedy do czynienia nie z konwersją, tylko zamianą.

Czyli w pewnym sensie polisa inwestycyjna to jeden wielki fundusz parasolowy, który przez kilkanaście lat chroni nas przed podatkiem od zysków kapitałowych (jeśli takie osiągnęliśmy). Dla skutecznych, aktywnych inwestorów to wielki plus, bo mogą bez ograniczeń przenosić swój kapitał między klasami aktywów i towarzystwami.

Czy można to osiągnąć na otwartych platformach typu BossaFund czy SFI mBanku? W identycznej formie nie. Oferowane tam fundusze nie są jednym wielkim funduszem parasolowym. Ale wystarczy trzymać się prostych zasad, żeby efekt naszych działań był taki sam jak na polisach inwestycyjnych. Jakie to zasady?

Operacje zamiany jednostek między funduszami reprezentującymi różne klasy aktywów dokonujemy wyłącznie wewnątrz funduszy parasolowych. Innymi słowy – nigdy nie wykonujemy konwersji, tylko zamiany. Dzięki temu odroczymy zapłatę podatku Belki do zakończenia inwestycji i umorzenia jednostek. Nie ma przeciwwskazań, żeby w ten sposób w jednym parasolu trzymać oszczędności przez kilkanaście lat i więcej.

Gdybym korzystał z usług ING TFI (od lipca 2015 NN TFI), miałbym do dyspozycji trzy fundusze parasolowe (w tym jeden funduszy cyklu życia). Oznaczone są w systemie transakcyjnym tego towarzystwa kolorami żółtym, pomarańczowym oraz granatowym. Jeśli zamiany jednostek dokonywałbym tylko wewnątrz subfunduszy w poszczególnych parasolach, podatku Belki nie zapłaciłbym do momentu ostatecznego umorzenia jednostek.

Czy warto inwestować w ING TFI?

Nie ma przeciwwskazań, żeby prowadzić jednocześnie trzy czy cztery takie fundusze parasolowe w kilku towarzystwach. Po co? Po pierwsze - żeby mieć dostęp do tylu rodzajów funduszy i klas aktywów, ile rzeczywiście potrzebujemy. Po drugie – żeby zmniejszać (mało prawdopodobne) ryzyko nadziania się całym kapitałem na duży błąd zarządzających, który sprowadza praktycznie całe towarzystwo na łopatki (przypadek Idea TFI).

Najważniejsze, żeby dokonywać zamiany jednostek wewnątrz funduszy parasolowych (a nie konwersji) i odraczać w ten sposób podatek Belki.

Będzie to od nas wymagać zidentyfikowania i wybrania atrakcyjnych z naszego punktu widzenia funduszy parasolowych, zastanowienia się, między jakie klasy aktywów chcemy lokować środki, jaką strategią będziemy się kierować, czego nam potrzeba, itp. Ale takie przygotowanie i porządkowanie przed wieloletnią inwestycją może nam wyjść tylko na dobre.

Co ważne – polisa inwestycyjna pozwala jedynie odroczyć płatność podatku od zysków kapitałowych. W momencie zakończenia inwestycji będziemy musieli go jednak zapłacić. W tym momencie warto wspomnieć, że niektóre fundusze parasolowe występują w formie IKE i IKZE.

To dwie konstrukcje prawne kojarzone z tzw. trzecim filarem. Pierwsza z nich umożliwia całkowite zwolnienie wypłaty środków z inwestycji z podatku Belki po spełnieniu ustawowych warunków. Dzięki drugiej dodatkowo odpiszemy część naszych długoterminowych oszczędności od podstawy podatku dochodowego za rok wpłaty składki.

Fundusze inwestycyjne opakowane dodatkowo w IKE i IKZE mogą więc przynieść nieporównywalnie większe korzyści podatkowe niż polisa inwestycyjna. Nie ma problemu, żeby IKE mieć w jednym funduszu parasolowym, a IKZE w drugim, dzięki czemu mamy dostęp do większej ilości funduszy i klas aktywów.

Pod koniec 2015 roku stworzyłem przegląd dostępnych na rynku umów o IKZE i IKE oraz kompleksowy ranking IKZE i IKE.

Osobiście prowadzę IKZE od 2012 roku na rachunku inwestycyjnym DM BDMPod koniec 2015 podsumowałem wyniki tej inwestycjiIKE prowadzę w formie rejestru funduszy inwestycyjnych w NN TFI (moje szczegółowe wyniki do końca 2015), gdzie można założyć również dobre IKZE.

Krok czwarty: dziedziczenie majątku

W umowie ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym istnieje możliwość ustalenia osób uprawnionych do wartości polisy lub sumy ubezpieczenia na wypadek śmierci osoby ubezpieczonej. Daje to klientom, którzy z jakiegoś powodu chcą ominąć ustawową kolejność dziedziczenia środków, proste narzędzie do uporządkowania tej kwestii.

A jak wygląda dziedziczenie majątku ze zwykłych rejestrów jednostek funduszy inwestycyjnych? Zgodnie z ustawą o funduszach inwestycyjnych (art. 111), każdy uczestnik funduszu może złożyć w towarzystwie pisemną dyspozycję na wypadek śmierci, w której wskazuje osobę lub osoby uposażone. Mogą być to osoby niespokrewnione.

Co ważne, podobnie jak w przypadku bankowej dyspozycji na wypadek śmierci, dotyczy ona wyłącznie środków do wysokości 20-krotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w miesiącu poprzedzającym śmierć właściciela rejestru.

W lutym 2014 wynosiło ono 3858,56zł, więc w każdym funduszu (nie mylić z subfunduszem funduszu parasolowego) można za pomocą zwykłej dyspozycji na wypadek śmierci zabezpieczyć dla wybranych osób jakieś 77200zł. Reszta będzie dziedziczona zgodnie z kolejnością ustawową.

Jeszcze korzystniej rozwiązane są kwestie dziedziczenia środków zgromadzonych na IKE i IKZE. W obu umowach przewidziana jest możliwość wskazania osoby lub osób uprawnionych na wypadek śmierci. Na dodatek mogą one nie zapłacić od zysku z trafiającej do nich kwoty podatku Belki, jeśli przeniosą środki na własne IKE i IKZE. Spadek nie wpłynie na dostępne dla nich roczne limity wpłat na te konta. No niech mi ktoś pokaże lepsze rozwiązanie z punktu widzenia optymalizacji podatkowej.

Tak czy inaczej – polisy inwestycyjne nie są ani jednym, ani najlepszym narzędziem do porządkowania kwestii związanych z dziedziczeniem pieniędzy w obrębie inwestycji opartych o jednostki funduszy.

Krok piąty: „bat” motywujący do oszczędzania

Rygorystyczna umowa i wysokie opłaty likwidacyjne sprawiają, że z polis inwestycyjnych trudno wyciągnąć pieniądze na bieżącą konsumpcję i całkowicie zaprzestać opłacania składek. Dzięki tej wymuszonej regularności możemy systematycznie budować oszczędności, z czym wiele osób ma rzeczywiste problemy.

Ja z kolei mam poważny problem z tą „zaletą” polis inwestycyjnych. Nie uważam, że wiązanie się z ubezpieczycielem skomplikowaną, wieloletnią, kosztowną i ryzykowną umową jest tym, co w pierwszej kolejności powinny zrobić osoby mające problemy z gromadzeniem jakichkolwiek oszczędności.

Ich problem jest realny. Mogą go rozwiązać płacąc w trakcie trwania kilkunastoletniego programu regularnego oszczędzania kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych w opłatach dla ubezpieczyciela, a mogą rozwiązać go na sto innych sposobów – wiele zupełnie bezpłatnych.

Jeśli ktoś chce stworzyć korzystniejszy odpowiednik polisy inwestycyjnej, powinien zawrzeć i dotrzymać umowy z sobą samym, bo nie będzie nad nim żadnego zewnętrznego bata. Do pieniędzy będzie formalnie dostęp w każdym momencie. Będzie można wpłacać mniej lub nic, bo i tak nikt poza nami nie będzie tego kontrolował. Będzie można dowolnie spóźniać się ze spłatą lub robić sobie „pożyczki chwilówki” na bieżące potrzeby ze zgromadzonych aktywów. Będzie można porzucić cały system przy pierwszym załamaniu na giełdzie, dramatycznych wydarzeniach w polityce czy problemach w życiu zawodowym lub osobistym.

Tylko że wtedy nie będzie to odpowiednik polisy inwestycyjnej. To nie będzie program regularnego oszczędzania z prawdziwego zdarzenia, tylko chaotyczny, przypadkowy, dowolny zbiór inwestycji, z którymi możemy zrobić, co nam strzeli do głowy. A tego przecież nie chcemy.

Dlatego moja propozycja jest następująca. Jeśli chcesz stworzyć własny plan regularnego oszczędzania podobny pod wieloma względami do polisy inwestycyjnej, ale tańszy w utrzymaniu, spisz ze sobą krótką umowę.

Ile będziesz co miesiąc przeznaczać na zakup jednostek funduszy? W których funduszach parasolowych? Jak długo chcesz dopłacać? Jak długo chcesz utrzymywać tam środki? Na jakie cele?

A poza tym - jak podzielisz wpłaty między subfundusze i klasy aktywów? Jaką masz strategię inwestycyjną? W jakich okolicznościach będziesz dokonywać zamiany jednostek? Opakowujesz to w trzeci filar dla dodatkowych korzyści podatkowych (niedostępnych na polisie) czy wystarczy zwykły rejestr w dwóch, trzech, czterech funduszach parasolowych?

Taka umowa z samym sobą to niezbyt surowy „bat”, bo w naszej naturze leży hurtowe niedotrzymywanie obietnic składanych sobie samemu, ale to zawsze coś. Warto to dodatkowo zautomatyzować, żeby nie musieć o wszystkim cały czas pamiętać – ustawmy na wybrany dzień miesiąca zlecenie stałe z konta osobistego lub oszczędnościowego. Niech będzie elementem umowy. Nie odwołujmy go. Raz w miesiącu odwiedzajmy system transakcyjny, żeby złożyć zlecenia kolejnych nabyć funduszy i odczytać obecne wyniki.

Podsumowanie – szybki przepis na program regularnego inwestowania

Przy odrobinie wysiłku można prowadzić program regularnego inwestowania dużo taniej i korzystniej niż na polisie inwestycyjnej. Będziemy do tego potrzebować:

- jednego lub więcej funduszy parasolowych, najlepiej z dostępem do zagranicznych aktywów dla szerszej dywersyfikacji geograficznej (mogą być opakowane w IKE lub IKZE),
- zamiany jednostek wewnątrz funduszu parasolowego, nigdy konwersji między funduszami,
- dyspozycji na wypadek śmierci, żeby uporządkować kwestię dziedziczenia w towarzystwie funduszy inwestycyjnych (jeśli tego potrzebujemy),
- umowy z samym sobą opisującej założenia i cele programu oraz sposoby lokowania środków,
- dyscypliny, żeby utrzymać program mimo trudności w trakcie jego trwania (które są praktycznie pewne), pomocne mogą być narzędzia typu zlecenie stałe, plik excel do monitorowania wyników, itp.

Tak mogłaby wyglądać przykładowa "umowa z samym sobą" z założeniami inwestycji. Można ją wdrożyć korzystając m.in. z usług NN TFI, BossaFund, SFI mBanku czy BGŻ Optima.

Pod koniec 2015 roku stworzyłem przegląd dostępnych na rynku umów o IKZE i IKE oraz kompleksowy ranking IKZE i IKE.

Osobiście prowadzę IKZE od 2012 roku na rachunku inwestycyjnym DM BDMPod koniec 2015 podsumowałem wyniki tej inwestycjiIKE prowadzę w formie rejestru funduszy inwestycyjnych w NN TFI (moje szczegółowe wyniki do końca 2015), gdzie można założyć również dobre IKZE.



17 komentarzy:

  1. Uff. Sporo tego i dobrze poukładane. A skąd właśnie termin na nie pisanie o temacie - luty 2015?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. W lutym 2015 upłynie trzecia rocznica rozpoczęcia mojej polisy inwestycyjnej - co rok o tej porze mam zamiar robić cykl nowych artykułów o tej formie oszczędzania, przyglądać się swoim wynikom, inny możliwościom, itp. Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń
  2. proszę cos napisać o funduszach obligacji korporacyjnych które co kwartał wypłacają kupon odsedkowy - czy warto w to w chodzić - jakie jest ryzyko -?

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejny bardzo praktyczny i wartościowy wpis. Podzielam Twoje spostrzeżenia. Generalnie polisy inwestycyjne w Polsce to produkt drogi i obłożony zupełnie niepotrzebnymi klauzulami "lojalnościowymi" i karami umownymi. Podejrzewam że na Zachodzie, gdzie istnieje większa świadomość finansowa obywateli i lepsze prawo te same firmy stosują o wiele bardziej przyjazną politykę wobec konsumentów. Dla przeciętnego Kowalskiego byłoby lepiej gdyby inwestował bezpośrednio bez prowizji przez w/w platformy internetowe. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że polisy inwestycyjne mogą mieć jednak dużą zaletę w dwóch specyficznych sytuacjach, tzn; gdy mogą stać się częścią masy spadkowej a uposażonym ma być z poza tzw "zerowej grupy podatkowej" w rozumieniu przepisów o podatku od spadków i darowizn. W TFI środki weszłyby w skład spadku i teoretycznie nie można ich wypłacić szybko po śmierci bez sądowego (notarialnego) stwierdzenia nabycia spadku (aktu poświadczenia dziedziczenia). Po drugie polisa może się przydać jeśli ktoś spodziewa się komornika. Zdaje się, że polisy w 75% wyłączone są spod egzekucji komorniczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Chętnie kiedyś dokładnie sprawdzę, jak wyglądają kwestie dziedziczenia czy ochrony przed komornikiem na różnych typach inwestycji. Póki co nie potwierdzam, nie zaprzeczam, nie wiem. Wiem tylko, że za pomocą dyspozycji na wypadek śmierci można 20 krotność wynagrodzenia brutto zapisać komu się chce. Limit na jeden fundusz (nie mylić z subfunduszem funduszu parasolowego - więcej w tekście). Pozdrawiam, proszę wracać.

      Usuń
  4. Popieram prośbę...

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam - ciekawy wątek z tymi funduszami wypłacającymi coroczną dywidendę. To w Polsce nowość, ale na Zachodzie również fundusze akcyjne oraz ETF mogą być zorganizowane tak, żeby wypłacać inwestorowi stały dochód.

    Widzę, że w Polsce fundusz dywidendowy obligacji oferuje Generali PPF. Moje pierwsze wrażenia po przejrzeniu oferty:

    1. wysokie opłaty manipulacyjne za nabycie i umorzenie, więc propozycja raczej dla długodystansowców, a nie spekulantów
    2. wypłata dywidendy wiąże się z koniecznością uiszczenia podatku Belki, co spowalnia działanie procentu składanego, więc jest to raczej rozwiązanie dla kogoś, kto przymierza się do konsumowania oszczędności w przyszłości, a nie dalszego akumulowania - osobiście jestem w fazie akumulacji, więc preferuję fundusze reinwestujące zyski, żeby nie ponosić kosztów podatkowych i transakcyjnych
    3. jeśli chodzi o ryzyko, jest to pewnie poziom innych mocno zdywersyfikowanych funduszy obligacji, można liczyć na 5-7% zwrotu rocznie, z raczej niewielką zmiennością w normalnych okolicznościach

    Pozdrawiam, proszę wracać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie Michale, starałem się przeczytać cały wpis, ale trochę się zmęczyłem. Mam wrażenie, że jest Pan emocjonalnym przeciwnikiem polis inwestycyjnych, który próbuje w tym wpisie z uporem szukać rozwiązań alternatywnych, bo polisa inwestycyjna jest złem.
    Akceptuję subiektywne podejście, ale przy analizie oczekiwałbym równego dystansu do wszystkich rozwiązań, a nie poszukiwanie alternatywy dla złego (?) rozwiązanie jakim jest polisa inwestycyjna.
    Pisze Pan, że można osiągnąć podobną funkcjonalność, przy pomocy innych działań, ale za chwilę Pan przyznaje, że nie do końca.
    Chciałbym polemizować z przytoczonymi przez Pana wadami polis - wysokie koszty, tak naprawdę zależą od produktu i od funkcjonalności jaką otrzymujemy - jeśli z niej korzystamy, to polisa może być tańsza (!) niż inne rozwiązania. Kluczowe jest z czego będziemy korzystać i jaka jest cena za podobne zachowania w innych miejscach.
    Druga wada przytoczona przez Pana, to długoterminowa umowa może być dla wielu osób zaletą (to już pisałem). Podejmujemy zobowiązanie, które chcemy i potrzebujemy realizować.
    Czasami czytając pana wpisy odnoszę wrażenie, że jedyną polisą inwestycyjną z jaką Pan się zetknął to 30-letni produkt Skandii z kosztami na poziomie ok 3% i więcej rocznie. Zapewniam, że są inne zdecydowanie bardziej korzystne dla klientów.
    A propos mbanku i platformy BOS, czy sprawdził Pan problem długiego czasu konwersji (przetrzymywania naszych aktywów) i związanych z tym kosztów? Jeżeli nie płacimy oficjalnej opłaty nie oznacza to, że nic to nas nie kosztuje. Po prostu może tego nie widzimy?
    W moim przekonaniu lekceważy Pan poczucie bezpieczeństwa wynikające z możliwości inwestowania poza Polska, w różne rynki przy pomocy polisy (dywersyfikacja), jak również wspólnego rozliczania inwestycji zyskownych i przynoszących straty pod jednym "parasolem" w polisie inwestycyjnej.
    Bo poza polisą na 2 parasolach Pan zyska 30%, a na trzech pozostałych straci pan 40%, to jednak zapłaci Pan podatek Belki od "fikcyjnych" zysków 30% (biorąc pod uwagę całość Pana portfela).
    Podsumowując - warto podejść do tematu z dystansu do wszystkich rozwiązań, a nie jako przeciwnik unit-linków. Jak ktoś będzie trzymał środki w 2-3 funduszach, nie bezie chciał zmieniać - wtedy unit link nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale jak ktoś chce dywersyfikacji i możliwości inwestycyjnych - wtedy pewnie warto zapłacić koszty unit-linku. pomijam inwestorów bardzo aktywnych z wysokim poczuciem świadomości, którzy systematycznie część swoich dochodów przeznaczą na inwestycje. A propos - zna Pan dużo takich osób?
    Podsumowując - szuka Pan jako przeciwnik polis inwestycyjnych kilku rozwiązań, które razem nie w pełni dadzą możliwości, które daje jedna dobra polisa inwestycyjna.
    Moim zdaniem nie doszacowuje Pan 2 czynników, które dają przewagę polisie inwestycyjnej - możliwości dywersyfikacji w ramach jednego parasola, oraz podjęcia zobowiązania (muszę, a nie mogę przeznaczać cześć moich dochodów jako inwestycję długofalową.)
    Nie przekonał Pan mnie swoją opinią.
    Pozdrawiam z szacunkiem dla całego wpisu.
    Jarek Lipke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do długości konwersji to zwykłe fundusze mają o wile krótszy czas realizacji zlecenia, wycena na ogól następuje już następnego dnia, w przypadku PZU przy odpowiednim czasie złożenia zlecenia wycena do konwersji następuje tego samego dnia, natomiast na polisie trwa to co najmniej 3 - 4 dni, więc bajdurzenie o długości czasu konwersji nie ma uzasadnienia.

      Funkcjonalność można uzyskać taką samą jak na polisie (wyłączając z tego możliwość odroczenia podatku) wszystko zależny od poziomu wiedzy i dostępności kapitału i czasu jaki można poświęcić, jest tyle różnych instrumentów na rynku, że bez problemu przebije to ofertę polis.

      Co do reszty zgadzam się z Panem Michałem, polisa powinna być oferowana TYLKO osobom świadomym szans i zagrożeń oraz bogatych o doświadczenia z wcześniejszego inwestowania z potrzebą posiadania produktu. Niestety póki co wszyscy wiemy jak to wygląda, bo liczy się tylko prowizja, a nie dobro konsumenta.

      Wpis jak zawsze na bardzo dobrym poziomie.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Wykurzył mnie Pan tonem i zawartością swojego komentarza, ale zdecydowałem się usunąć moją wcześniejszą reakcję i zastąpić ją spokojniejszą polemiką.

      Nie uważam że polisy to zło. Uważam za to, że są to produkty dla:

      - osób o ustabilizowanej sytuacji materialnej,
      - osób, które mają już oszczędności i inwestycje w prostszych formach z szybkim dostępem do pieniędzy, np. rachunek oszczędnościowy, fundusze parasolowe,
      - osób, które mają pomysł na wykorzystanie możliwości inwestycyjnych na polisach
      - osób, które potrzebują konkretnych rozwiązań związanych np. z regulowaniem kwestii dziedziczenia.

      Polisy inwestycyjne to nie powinien być domyślny, pierwszy sposób oszczędzania w długim okresie ze względu na ich wysokie koszty, szereg ryzyk i skomplikowany charakter, o których pisałem wielokrotnie wcześniej. W praktyce oznacza to transfer oszczędności ich właścicieli do ubezpieczycieli i pośredników (takich jak Pan) i stosunkowo niskie prawdopodobieństwo wypracowania wysokich stóp zwrotu.

      Co do dywersyfikacji - proszę spojrzeć na zrzut ekranu w środku tekstu z możliwościami w fundusach parasolowych ING. Mała dywersyfikacja? A to tylko jeden z wielu dostawców funduszy parasolowych.

      Co do tego, że mój system nie odpowiada w 100% polisie inwestycyjnej - przynajmniej w szczegółach opisuję kiedy, dlaczego i jak to rozwiązać. Mam nadzieję, że dla czytelników będzie to inspiracja do nieszablonowego działania, a nie polegania w ciemno na doradztwie finansowym na poziomie broszur reklamowych.

      To prawda, że nie znam każdego produktu typu unit-linked. Znam jednak wystarczająco wiele, żeby mieć mocne przekonanie, że ich koszty są wielkim obciążeniem dla przeciętnego inwestora, z "wielkich możliwości" przeciętny inwestor nie korzysta, a części negatywnych konsekwencji dla siebie nie rozumie w momencie podpisywania umowy.

      Z zamianami i konwersjami jednostek, jest dokładnie odwrotnie niż Pan mówi. Są one z reguły szybsze poza polisami. Być może transakcje będą widoczne w systemie dwa, trzy dni później, ale operacje są wykonywane zgodnie z zasadami. Na przykład Union Investment dokonuje transakcji tego samego dnia, jeśli zlecenie trafi do agenta transferowego przed rozpoczęciem sesji, a wycena funduszu będzie z godziny 12.

      Co do kosztów - wszystko co miałem na temat kosztów na polisie do powiedzenia znajduje się tutaj i tutaj. Dokładanie każdej dodatkowej warstwy stałych opłat od aktywów zmniejsza naszą szansę na wypracowanie zysku. Nawet 1% od aktywów w skali roku więcej to bardzo, bardzo dużo, tym bardziej że już same polskie fundusze inwestycyjne nie należą do najtańszych.

      Efekt podatkowy może być dokładnie taki sam lub bardzo zbliżony, jeśli inwestujemy wewnątrz kilku parasoli i nie dokonujemy konwersji tylko zamiany. Po prostu każdy z nich należy traktować jako subportfel ze swoją strategią, dywersyfikacją ryzyka, unikaniem nadmiernych strat i rozliczeniem podatku, nigdy nie dokonywać konwersji. Wymaga to działania od samego początku z planem, co uważam nota bene za wielki plus.

      Nie zgadzam się też z Pana "jednyną słuszną" logiką dotyczącą oszczędzania.

      Dla Pana jedynym możliwym rozwiązaniem jest zewnętrzna ingerencja i przymus. Cała reszta z definicji się nie sprawdzi. Ale czy rzeczywiście potrzebujemy takich doradców finansowych jak Pan, którzy za swoje powołanie uważają wmawianie klientom, że nie potrafią oszczędzać, a potem sprzedawanie im drogich, ryzykownych i skomplikowanych polisy inwestycyjne.

      Dla mnie rozwiązaniem jest edukacja, zrozumienie własnych potrzeb, własnych ograniczeń, własnych możliwości, poznanie opcji inwestycyjnych dostępnych na rynku, a na koniec dobranie ich tak, żeby się bez stresu, nadmiernego obciążenia bieżących finansów i z maksymalnym zrozumieniem konsekwencji inwestować z myślą o odległej przyszłości.

      Usuń
  7. Dzięki anonimowy czytelniku za pozytywny głos i naprawianie dezinformacji z wypowiedzi doradcy. Jesteśmy po tej samej stronie. Pozdrawiam, proszę wracać.

    PS. Dokonywanie wyłącznie zamian jednostek wewnątrz funduszy parasolowych (a nie konwersji) może mieć dokładnie taki sam efekt podatkowy jak korzystanie z różnych funduszy na polisie. Tylko w każdym funduszu parasolowym należy wykorzystywać możliwości różnych klas aktywów, rozkładać ryzyko i korzystać z zalet dywersyfikacji, traktować jako subportfel, który rozliczamy osobno, i dobrać do tego strategię. Jest to drobna komplikacja w stosunku do tego, co jest możliwe na polisie, ale warta wysiłku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Troszkę się nerwowo zrobiło na blogu, ale zupełnie niepotrzebnie panie Michale. Nawet jeśli mamy do czynienia z doradcą finansowym i językiem "z broszur reklamowych" nie zmienia to faktu, że jest tutaj gościem i świadczy o tym, że chciałby się czegoś nowego dowiedzieć. Co samo w sobie powinno być dobrze oceniane. Cóż rynek doradztwa finansowego w Polsce pozostawia wiele do życzenia i pewnie od razu tego nie zmienimy Ja już jakiś czas dość systematycznie śledzę tego bloga, głownie dla tego, że porusza Pan dogłębnie kwestie emerytalne, które choćby ze względu na ostatnie reformy OFE są i będą w najbliższych miesiącach na czasie. Wiem, że nie jest Pan finansistą i pomimo tego (a właściwie ze względu na to) jestem tu regularnie. Brak tu skomplikowanego żargonu i nadmiaru teoretycznych rozważań. Za to z każdym wpisem coraz bardziej wnikliwe, praktyczne informacje i bardzo trafne spostrzeżenia. Ja również nie jestem zwolennikiem polis typu unit link. Jako prawnik o specjalności finansowo - gospodarczej czasami włos mi się jeży jak czytam regulaminy niektórych tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Sorry jeśli temperatura komentarza była zbyt wysoka. Mam wielką przyjemność z wymiany zdań z osobami komentującymi, ale nie mogę pozwolić na manipulację, dezinformację i przypisywanie mi nie moich poglądów na własnej stronie internetowej. O ile z poprzednimi komentarzami pana Lipke grzecznie i rzeczowo polemizowałem, ton i zawartość tego moim zdaniem nie nadawały się do tego.

      Wydaje mi się też, że warto - mimo wszystko - podkreślać, że takie huraganowe obrony polis inwestycyjnych są dziełem osób czerpiących bardzo duże zyski ze sprzedaży tych produktów i występuje tu konflikt interesów, którego być może te osoby do końca sobie nie uświadamiają.

      Ale obiecuję się popoprawić: trzymać nerwy na wodzy, być bardziej dyplomatyczy i zachować elegancję wobec gości każdego kalibru. Dzięki i proszę wracać!

      Usuń
  9. Zgadzam się z uwagami pana Tomasza , panie Michale z przyjemnością czytam pana blog, i podzielam pana cenne uwagi.
    pozdrawiam
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Jest mi bardzo miło, że mam takich świetnych czytelników. Obiecuję się poprawić i nie dać się ponosić emocjom w komentarzach bez względu na ich treść. Skupię się wyłącznie na merytorycznym punktowaniu ich zawartości. Jeszcze dzisiaj wieczorem zmodyfikuję moją odpowiedź na komentarz pana Lipke, usunę wszelkie uszczypliwości i opiszę krok po kroku dlaczego nie ma racji. Pozdrawiam i proszę wracać!

      Usuń
  10. Witam,
    Dopiero niedawno trafiłem na Pana blog i bardzo go sobie cenie. zgadzam się ze edukacja jest kluczem w naszym społeczeństwie i nie wolno dać się wykorzystywać sprzedawcom produktów których interesuje prowizja...ale nie do tego zmierzam...
    zgadzam się z Panem i tez nie zawieram w tej chwili polis, inwestuje/oszczędzam przez platformę mbank, i tak jak pan próbowałem unikac/odroczyć podatek Belki przez manewrowanie w ramach kilku parasoli.
    Jeszcze raz podkreśle, ze zgadzam się z Pana punktem widzenia, ale wydaje mi się ze nie poruszono tutaj pewnej kwestii, a byłbym ciekaw Pana/Państwa opinii:
    - Otóż inwestujac w kilku parasolach przy niesprzyjajacej koninkturze może się zdazyc ze przerzucamy środki na bezpieczne subfundusze (we wszystkich parasolach - chcąc uniknąć strat). Taka sytuacja doprowadzi, do sytuacji ze mamy wszystkie środki w kilku funduszach o podobnym profilu, ale niektóre znając życie, bedą miały lepsze a inne gorsze wyniki. W związku z czym uzyskamy tak naprawdę uśredniony rezultat (prawdopodobnie poniżej średniej rynkowej) a przy polisie można by wybrać jeden dobry bezpieczny fundusz z wynikami ponad średnia...
    Jakby Państwo proponowali rozwiązać taki dylemat? :)
    Ja w rezultacie zacząłem płacić podatek odkupujac udziały całkowicie ;(
    Pozdrawiam,
    Łukasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam i dzięki za pytanie z bardzo ciekawym dylematem. Otóż dla mnie najważniejsze jest to, że nie da się przewidzieć z wyprzedzeniem, który fundusz spośród bezpiecznych (np. pieniężnych czy obligacyjnych) będzie najlepszy. Dlatego argument, że na polisie można przenieść środki do dobrego funduszu uważam za nietrafiony - i tak nie wiadomo, który będzie w kolejnym okresie dobry/najlepszy. O tym dowiemy się dopiero post factum.

      Dlatego utrzymywanie środków w kilku parasolach, w tym w kilku funduszach obligacji/pieniężnych w okresach, kiedy uważa Pan to za stosowne, traktuję właśnie jako rozwiązanie tego dylematu.

      Wolę uśrednione wyniki niż oszukiwanie się, że jestem w stanie konsekwentnie przewidywać, które fundusze będą dobre/najlepsze w swoich klasach. Mam grupę towarzystw, których jakość zarządzania i szczególny produktów mi pasują, a do tego mam jasną strategię działania/alokację między klasy aktywów i to mi wystarczy, żeby utrzymywać część oszczędności w tej formie bez wielkich emocji. Podatek Belki oczywiście odraczam. Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń

A co Ty sądzisz?