niedziela, 9 września 2012

6 największych wymówek, żeby nie oszczędzać




Uwielbiamy wymówki. Działają jak zaklęcia. Od najprostszych „nic mi się nie chce”, po bezradne „a co ja na to poradzę”, używamy ich, żeby łatwo wywinąć się od odpowiedzialności. I uzasadnić niepowodzenie, często zanim czegoś tak naprawdę spróbujemy, zanim włożymy wysiłek. Wymówki działają też w finansach osobistych.

Z oszczędzaniem jest pod tym względem trochę jak ze zrzucaniem nadwagi. Niby jest jasno określony cel – np. 20 tys. złotych na koncie, 15 kilogramów mniej, ale droga do niego jest kręta. Najważniejsza przeszkoda polega na tym, że celów związanym z oszczędzaniem, szczególnie długoterminowym, np. na emeryturę, ale również z odchudzaniem, nie da się osiągnąć natychmiast. To proces. Zmiany muszą być stopniowe i konsekwentne. Całą operację łatwo storpedować wymówkami.

Oto lista sześciu najważniejszych wymówek, których namiętnie używamy, żeby nie zacząć na poważnie oszczędzać:

1. Ja jestem humanistą

6 wymówek, żeby nie oszczędzać
Nie znam się liczeniu. Nigdy nie byłem dobry z matematyki. Mam umysł humanisty. Nawet, gdyby przyjąć założenie, że świat dzieli się na humanistów i umysły ścisłe, co jest moim zdaniem kompletną nieprawdą, niby dlaczego jedna strona tego podziału miałaby być zwolniona z zajmowania się swoimi pieniędzmi?

Do obsługiwania swoich oszczędności i inwestycji nie jest konieczny doktorat z ekonomii ani nawet piątka z matematyki w szkole średniej. Czwórka w zupełności wystarczy ;)

Ale tak poważniedobra kondycja naszych finansów zależy nie tylko od naszych umiejętności poruszania się w świecie liczb. To również kwestia psychologii, między innymi dyscypliny oraz zdolności odraczania natychmiastowej przyjemności. Przyda się również zdrowy rozsądek i krytyczne, analityczne myślenie.

Tylko tyle i aż tyle. Nie ma powodu, żeby tzw. humaniści czuli się spaleni na starcie. Zresztą nawet matematyki, a do podstaw finansów osobistych naprawdę niewiele jej trzeba, można się zawsze nauczyć.

2. Zacznę w przyszłym miesiącu

Tu warto wrócić do analogii ze zrzucaniem nadwagi. Albo wprowadzić analogię z rzucaniem palenia. Początek jednego i drugiego potrafimy odsuwać na później w nieskończoność. Przecież to może poczekać. Przecież jutro też jest dzień. Jeśli nie zacznę w tym miesiącu, zacznę w kolejnym.

To prawda – nigdy nie jest za późno, żeby zacząć oszczędzać (i inwestować). Ale skutki odkładania początku tego procesu są dramatyczne. Jaki jest koszt zwlekania?

Przeprowadźmy eksperyment. Humanista zaczyna oszczędzać w wieku 25 lat. W pierwszym miesiącu znajduje dobre konto oszczędnościowe i odkłada na nim 300zł, a potem przez 10 lat dopłaca co miesiąc 200zł. Umówmy się, że po odliczeniu inflacji i podatku Belki zarabia średnio 2% rocznie na swoim portfelu oszczędności iinwestycji.

Jego rówieśnik, umysł ścisły, przez pierwsze pięć lat nie oszczędza regularnie. Zaczyna w wieku 30 lat. Pozostałe parametry zostają takie same. Jaka będzie różnica w wielkości ich kapitału po 10 latach od rozpoczęcia oszczędzania przez humanistę? Prawie 14 tyś złotych. Umysł ścisły będzie miał sporo mniej niż połowę oszczędności humanisty, a przewaga byłby dużo większa, gdyby odsetki były na wyższym poziomie.

koszt odkładania początku oszczędzania
obliczenia na podstawie tego kalkulatora: http://www3.prudential.com/signature/calc-cost-of-waiting.html

3. To i tak nie ma sensu

Lepiej wydać pieniądze teraz. Przecież moje oszczędności będzie zjadać inflacja i podatek Belki. Fundusze inwestycyjne i giełdaryzykowne, lokaty i konta oszczędnościowe ledwo pozwalają ochronić kapitał. Jaki jest sens kumulowania pieniędzy?

Olbrzymi. Stawką jest nasze bezpieczeństwo finansowe, czyli posiadanie wystarczającej poduszki płynnych środków, żeby znieść bez dramatów życiowych trudne sytuacje typu strata pracy czy niespodziewane wydatki. Stawką jest możliwość sfinansowania swoich pomysłów (np. na biznes czy dalszą edukację) za pomocą własnych środków, a nie kredytów. Stawką jest niezależność finansowa polegająca na mniejszej zależności od sytuacji gospodarczej czy stanu rynku pracy. To oszczędzanie i inwestowanie jest wszystkiego początkiem, mimo że na starcie wygląda tak bardzo nieinspirująco.

4. Ale ja nie mam na czym oszczędzać

Mam ważniejsze potrzeby. Mam bieżące wydatki. Skąd ja mam wziąć oszczędności? Cóż, są tylko dwie możliwości:

a) zmniejszyć koszty
b) zwiększyć zarobki

A najpotężniejszy efekt przyniesie połączenie obu metod. Nikt nie mówi, że jest to łatwe. Nikt nie mówi, że da się to osiągnąć z dnia na dzień, ale w praktyce tylko to możemy zrobić, jeśli chcemy zacząć oszczędzać. A w jaki sposób zmniejszymy koszty lub zwiększymy zarobki, to już tylko nasza inwencja.

5. Przecież co miesiąc opłacam ZUS

Zabierają mi co miesiąc kupę kasy z pensji na ZUS i OFE, a ja jeszcze mam dodatkowo oszczędzać na emeryturę? Rozbój w biały dzień!

Nasze nastawienie do państwowej emerytury jest pełne sprzeczności. Chcielibyśmy, żeby była jak najwyższa, ale nie chcemy na nią zbyt dużo odkładać. Chcielibyśmy, żeby państwo oddało nam sprawy finansowe, może nawet pozwoliło samemu oszczędzać na emeryturę, ale gdy tylko popełniamy indywidualne błędy w ocenie naszych decyzji inwestycyjnych, żądamy, żeby państwo nas chroniło.

Rola państwowej emerytury, z pierwszego i drugiego filaru, będzie się zmniejszać, między innymi z powodu niekorzystnej demografii. To oznacza niższą stopę zastąpienia. To oznacza z kolei, że oszczędności w ZUS i OFE należy traktować jako części większej całości. Przyszłe emerytury będą hybrydami złożonymi w dużej części z naszych prywatnych oszczędności i majątków.

6. Za mało zarabiam

To na pewno najtrudniejsza wymówka do zdemaskowania. Dlatego że w wielu przypadkach jest to po prostu prawda, a nie żadna wymówka. Szczególnie w obecnej sytuacji gospodarczej, szczególnie jeśli nasze koszty życia są wysokie (np. dlatego, że mamy dużą rodzinę na utrzymaniu). Wtedy pozostaje przede wszystkim poszukiwanie możliwości zwiększenia swoich zarobków.

Od pewnego poziomu, zdolność do oszczędzania nie jednak uzależniona od tego, ile zarabiamy, ale ile i jak wydajemy. Od tego, jaki styl życia chcemy sfinansować. Są przykłady ludzi zarabiających olbrzymie pieniądze, którzy nie potrafili utrzymać nawet części tych zasobów przy sobie.

-------

Znacie jakieś inne wymówki, żeby nie oszczędzać, które można by dorzucić do listy? A może sami z niektórych korzystacie?

4 komentarze:

  1. Jak to się stało, że popełniłeś wpis z którym zgadzam się w 100%? ;)
    Może nieco więcej wpisów o psychologii odkładania na emeryturę? W końcu wszystko się zaczyna w naszych głowach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jakoś wyszło ;) Tak, będzie o więcej, przetwarzam informacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. 14 tys. a nie tyś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A poza tym - co sądzi Pani/Pan Anonimowy o tym artykule? ;)

      Usuń

A co Ty sądzisz?