sobota, 4 sierpnia 2012

5 kroków do lepszych finansów (a kiedyś też emerytury)




Emerytura to dla większości zbyt odległy problem, żeby się nim przejmować. Ale już dzisiejszy stan naszego konta to sprawa dużo ważniejsza. Chętniej poświęcimy jej trochę uwagi. Polepszenie naszych finansów, szczególnie jeśli nie wszystko jest z nimi OK (zjadają nas długi, nie starcza do pierwszego, nie mamy oszczędności), to priorytet. Jest motywacja, żeby działać natychmiast.

Jestem przekonany, że istnieje bezpośredni związek między kondycją naszych finansów dzisiaj a tym, co czeka nas potem na emeryturze. Nawet jeśli nie każdy go już dostrzega ze względu na młody wiek lub z innych powodów. Tym bardziej warto już teraz zrobić 5 kroków do lepszych finansów osobistych.

Krok pierwszy: ochrona przed (nadmierną) konsumpcją

jak polepszyć swoje finanse?
Czy jeśli zarabiam średnią krajową (ok. 3750zł brutto) i nie mam na utrzymaniu rodziny ani kredytu hipotecznego, stać mnie na odkładanie pieniędzy? Okazuje się, że jednych stać, a innych nie stać. Oszczędzanie nie jest bowiem aż tak mocno związane z zarobkami jak z wydatkami. Jeśli musimy sfinansować drogi styl życia, nawet dwie średnie krajowe i więcej możne nam nie wystarczyć.

Tylko, że tak przyjemnie jest mieć komfortowy, swobodny styl życia, nie ograniczać się, nie zaciskać pasa! Wiadomo – nie ma co robić z każdego dusigrosza. Są momenty, kiedy warto zaszaleć, sprawić sobie przyjemność, dobrze (i drogo) się bawić. Ale te momenty nie mogą trwać cały czas. Żaden budżet tego nie wytrzyma, a na pewno nie budżet przeciętnego Kowalskiego czy Nowakowej.

Co zrobić? Cóż, nuda – ograniczyć wydatki i zacząć oszczędzać. Może zacząć od wyrzeczeń bardzo drobnych na zasadzie współczynnika małej czarnej. Nie kupować rzeczy zbędnych, nie przepłacać. Potem już tylko powoli kumulować wolne środki, przyglądać się jak rosną odsetki na rachunku oszczędnościowym czy lokacie i rozpędza się procent składany. Potem może zainwestować.

To, co ocalimy przed konsumpcją teraz, będziemy przecież mogli użyć w przyszłości. Często dużo więcej, dzięki odsetkom czy zyskom z inwestycji. Nie tylko odraczamy przyjemność w czasie, ale pozwalamy naszym pieniądzom zarobić na jeszcze więcej przyjemności później.

Krok drugi: ochrona przed kosztami

Wszystko kosztuje. Sami zarabiamy i musimy innym też dać zarobić. Ale jest kilkanaście obszarów, gdzie koszty narastają wyjątkowo szybko i trochę bez sensu. Możemy płacić mniej bez utraty jakości życia. Kilka popularnych przykładów to opłaty bankowe, eksploatacja telefonu, samochodu czy mieszkania.

Najbardziej warto oszczędzać nie na jednorazowych sprawach, ale na kosztach stałych. Na czymś, za co płacimy co rok, co miesiąc lub częściej. Przecież nawet niewinne 20 złotych miesięcznie za konto bankowe, wypłaty z bankomatów i kartę kredytową to prawie 250zł rocznie. W niektórych bankach można to mieć praktycznie za darmo.

Jeszcze łatwiej przepłacać za usługi telekomunikacyjne. Podobno większość klientów operatorów komórkowych ma źle dobrane abonamenty w stosunku do swoich potrzeb. Część opłat jest najzwyczajniej w świecie marnotrawiona. Nie mówiąc o tym, że konkurencja może oferować dużo niższe pakiety, a technologie typu Skype pozwalają jeszcze bardziej zaoszczędzić na komunikacji z innymi bez straty jakości życia. Takie przykłady można mnożyć.

Krok trzeci: ochrona przed inflacją

Pozostawione samym sobie pieniądze tracą nieustannie na wartości. Dzieje się tak za sprawą inflacji, czyli statystycznemu wzrostowi cen. Produkty są (najczęściej) coraz droższe, a 100zł to ciągle tylko 100zł.

Dlatego tak ważne jest, aby nasze oszczędności pracowały na procent wyższy niż inflacja – wtedy ze 100zł po roku odbierzemy np. 105zł i o 1-2% uciekniemy inflacji. Zarobimy na czysto. Co robić, żeby realnie (a nie tylko nominalnie) zarabiać na swoich oszczędnościach?

Najprostsze, najtańsze i najbezpieczniejsze metody to lokaty bankowe oraz obligacje skarbowe. Najlepsze z nich pozwalają systematycznie wygrywać ze wzrostem cen bez ponoszenia ryzyka inwestycyjnego. Zysk ponad inflację będzie minimalny, ok. 1-3%, ale to dużo lepiej niż strata np. 3,5% na skutek wzrostu cen.

Dla odważniejszych i bardziej doświadczonych w zarządzaniu pieniędzmi otworem stoi świat funduszy inwestycyjnych, funduszy ETF, inwestycji alternatywnych czy inwestycji giełdowych. Tu możliwości zysku są olbrzymie (wielokrotność inflacji), ale druga strona medalu to ryzyko inwestycyjne – możemy nie zarobić nic, możemy też stracić. Wszystko zależy od naszych decyzji.

Warto jednak podjąć rękawicę rzuconą przez inflację. Na początek korzystając z bezpiecznych lokat kapitału, a potem stopniowo urozmaicając swój portfel oszczędności i inwestycji. W przeciwnym razie skazujemy się na powolną degradację swoich pieniędzy przez inflację.

Krok czwarty: optymalizacja zysków

Ochrona oszczędności przed inflacją to na dłuższą metę trochę mało. Dlaczego? Ponieważ bez zysku wyraźnie ponad inflację wzrost wartości naszych oszczędności będzie pochodził praktycznie tylko z naszych kolejnych dopłat. A przydałoby się, żeby nasze pieniądze trochę mocniej na nas popracowały, żeby zyski z inwestycji przyspieszyły wzrost naszego majątku.

Najprostsze co możemy zrobić to szukać tylko najwyżej oprocentowanych lokat, rachunków oszczędnościowych oraz innych bezpiecznych lokat kapitału. Różnice w oprocentowaniu, jakie oferują banki potrafi sięgać 3% - nie ma powodu, żeby zostawiać swoje oszczędności u słabszych graczy.

Po stronie inwestycji wyższe zyski pojawią się wtedy, gdy zastosujemy dla nich konsekwentną i przemyślaną strategię, przestaniemy kierować się przy doborze aktywów przypadkiem czy samymi emocjami. Najprostsza (choć na pewno nie najbardziej skuteczna) taktyka to regularne dokupowanie przez wiele lat np. funduszy inwestycyjnych, dzięki czemu uśredniamy ceny. Inna popularna strategia to choćby kroczący stop-loss.

Krok piąty: wyższe zarobki

Wysokie zarobki nie są kluczem do lepszych finansów, ale – jeśli zachowamy umiar i konsekwencję po stronie wydatków – dodadzą im prawdziwego turbodoładowania. Niewielu udaje się skutecznie obracać pieniędzmi bez wpadek i błędów, dlatego dobra pensja czy zyski własnej firmy to solidny filar, na którym można zawsze polegać. A połączenie wysokich zarobków z dyscypliną w oszczędzaniu i trafnymi inwestycjami to gotowy przepis na niezależność finansową i dostatnie życie nasze i naszej rodziny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A co Ty sądzisz?