niedziela, 8 lipca 2012

Jak stworzyć własny plan oszczędnościowy?




To, że warto oszczędzać, jest jasne. Nie jest natomiast wcale takie oczywiste, czy warto oszczędzać za pomocą komercyjnych planów oszczędnościowych czy też polis inwestycyjnych. A są to przecież produkty, które doradcy finansowi zachwalają nam na każdym kroku jako dobry sposób na dodatkową emeryturę, budowanie bezpieczeństwa finansowego lub inne długoterminowe cele.

W praktyce dostajemy jednak coś zupełnie przeciętnego. Większość planów systematycznego oszczędzania jest oparta o inwestowanie w fundusze. Tylko że dokładnie to samo możemy zrobić sami. Co więcej możemy zrobić to taniej i lepiej, bez całego szeregu rygorystycznych ograniczeń i zobowiązań. Jak stworzyć taki prywatny plan oszczędnościowy?

Anatomia planów oszczędnościowych

Jak stworzyć prywatny plan oszczędnościowy
Żeby stworzyć swój program oszczędnościowy, musimy poznać budowę jego komercyjnych odpowiedników. Na szczęście, w wersji podstawowej nie jest ona szczególnie skomplikowana.

Co miesiąc przelewamy zadeklarowaną kwotę na specjalny rachunek. Najlepiej zrobić to za pomocą zlecenia stałego. Mniej będzie nas wtedy kusić, żeby wydać je na coś innego, wstrzymać wpłaty, spóźnić się z oszczędnościami, itp. Systematyczność jest tu najważniejsza.

Nasza comiesięczna składka jest teraz dzielona na fundusze. W zależności od tego, jaki to plan oszczędnościowy, może to być określony przy podpisywaniu umowy i niezmienny portfel funduszy, może to być również coś bardziej dynamicznego, zależnego od nas lub doradcy, zmiennego.

I tyle. Po kilku, kilkunastu latach z takich regularnych wpłat uzbiera nam się przyjemna sumka. Jeśli trafnie zainwestujemy, wpłacony kapitał powiększy się o zyski wypracowane przez fundusze. Jeśli nie trafimy z inwestycjami, wyjmiemy z takiego planu mniej niż wpłaciliśmy, szczególnie po odliczeniu niemałych opłat.

Dlaczego warto stworzyć własny plan oszczędnościowy?

Jestem zwolennikiem kontrolowania swoich finansów z wielu powodów. Najważniejsze z nich to:
  • niższe koszty,
  • możliwość uczenia się na własnych doświadczeniach,
  • lepsza integracja naszych pieniędzy,
  • jasna odpowiedzialność.
Plany oszczędnościowe są kosztowne. Muszą na nich zarobić pośrednicy i organizatorzy. Do tego dochodzą towarzystwa funduszy inwestycyjnych i mamy trzy pary rąk wołających o zarobek. Co miesiąc. Czy zarabiamy, czy tracimy. Przy użyciu darmowego rachunku bieżącego, dobrze oprocentowanego konta oszczędnościowego, taniej platformy zakupu funduszy inwestycyjnych oraz rachunku maklerskiego możemy stworzyć system dużo tańszy, pełniejszy i skuteczniejszy.

Jeśli oddajemy wiodącą rolę w zarządzaniu naszymi pieniędzmi innym, to oni wykonują całą intelektualną pracę. Z jednej strony to dobrze, bo my możemy zająć się czymś dla nas ważniejszym. Z drugiej jednak tracimy okazję, żeby nauczyć się aktywnie oszczędzać i inwestować. W sposób najlepszy dla nas, a nie dla pośredników czy doradców.

Plany oszczędnościowe skupiają się na funduszach inwestycyjnych. A gdzie lokaty bankowe? Gdzie obligacje skarbowe? Gdzie gotówka na rachunku oszczędnościowym? Nasz własny program może obejmować więcej instrumentów, w tym tych najbezpieczniejszych. W idealnych dla nas proporcjach. Bo to my je ustalamy bez ograniczeń ukrytych często w komercyjnych planach oszczędnościowych.

Doradcy tylko doradzają. Odpowiedzialność i konsekwencje należą tylko do nas. A skoro tak, uważam, że powinniśmy wykonać logiczny kolejny krok i wziąć odpowiedzialność nie tylko za konsekwencje inwestycji, ale też za ich kształt. To my powinniśmy w największym możliwym dla nas stopniu (w zależności od poziomu wiedzy i doświadczenia) decydować o tym, w co, ile i kiedy inwestujemy oraz jak oszczędzamy.

Jak stworzyć własny plan oszczędnościowy?

Poziom 1: dobre konto bieżące + rachunek oszczędnościowy

Zanim zaczniemy biegać, musimy nauczyć się chodzić. Na początek warto uporządkować swoje finanse bieżące. To oznacza rezygnację z usług banku, który pobiera opłaty za podstawowe operacje czy prowadzenie konta. To można mieć za darmo, np. w mBanku, Alior Banku, Getin Banku, Alior Sync, Inteligo i kilku innych.

Zanim zaczniemy inwestować, skupmy się choć przez chwilę na najzwyklejszym oszczędzaniu. Najlepiej na rachunku oszczędnościowym. Daje on natychmiastowy dostęp do pieniędzy i nic nie kosztuje. Proponuję zlecenie stałe w dniu wypłaty lub dzień później. Po miesiącu będziemy się już cieszyć odsetkami, zacznie działać (na razie bardzo powoli) ten niesamowity procent składany.

Od kilkunastu miesięcy liderem pod względem oprocentowania i innych warunków na kontach oszczędnościowych jest BGŻ Optima. W tej chwili BGŻ Optima proponuje na promocyjnej lokacie 4% w skali roku dla nowych klientów przez trzy miesiące.

Wyjątkowa oferta! Lokata Bezkarna dla nowych klientów z promocyjnym oprocentowaniem 4% w skali roku

Poziom 2: lokaty bankowe + obligacje skarbowe

Oszczędzanie na dłuższy termin wiąże się z blokowaniem swoich pieniędzy. W planach oszczędnościowych Skandia czy Aegon blokada trwa nawet kilkadziesiąt lat! To długo. Bardzo długo. Najlepiej zacząć od czegoś dużo mniej wymagającego. Choćby rocznych lokat albo różnego rodzaju obligacji skarbowych.

Jak to zrobić? Na przykład, wyznaczyć poziom środków na rachunku oszczędnościowym, od którego przerzucamy jakąś kwotę na lokatę lub kupujemy obligacje. Powiedzmy, że przy oszczędnościach rzędu 3000-5000zł cała nadwyżka idzie na dłuższe, bezpieczne depozyty. Tu przeczytasz, jak znaleźć najlepsze lokaty.

Poziom 3: fundusze inwestycyjne

Nasz program coraz bardziej zaczyna przypominać komercyjne plany oszczędnościowe. Mamy wolne środki na rachunku oraz lokatach, teraz możemy przeznaczyć ich część oraz nowe nadwyżki z zarobków na inwestycje w fundusze. Na początek możemy kupować je za pomocą zlecenia stałego, a potem może zastosować bardziej wyrafinowane metody. Ewentualna strata nie powinna nas tak bardzo boleć, bo mamy przecież poduszkę w postaci bezpiecznych oszczędności.

Gdzie kupić fundusze inwestycyjne? Dwie metody pozwolą uniknąć dotkliwych opłat manipulacyjnych – zakup online bezpośrednio w towarzystwach funduszy inwestycyjnych (np. LeggMason), a także zakup poprzez platformy typu mBank, multiBank, BGŻ Optima czy MultiFund.

Z tej grupy najlepszy jest Supermarket Funduszy Inwestycyjnych mBanku. Przez lata obecności na rynku wypracował najszerszą ofertę funduszy, za zakup, konwersję i sprzedaż większości nie pobiera opłat, a za powiązane z tą usługą konto osobiste możemy nic nie płacić, jeśli zrezygnujemy z karty płatniczej lub wykonamy nią zakupy za 100zł miesięcznie. Na stronach banku i w panelu użytkownika jest cały szereg narzędzi do edukacji i analizy rynku, które pomogą nam świadomiej inwestować. Tylko korzystać.

Poziom 4: giełda

Wielu oszczędzających poprzestaje na inwestycjach w fundusze inwestycyjne. To najwyższy poziom ryzyka oraz zaawansowania, jaki akceptują. Jest to zupełnie zrozumiałe.

Ci, którzy chcą wykonać kolejny krok, mogą zacząć inwestować bezpośrednio na giełdzie. Kupować akcje, obligacje korporacyjne, fundusze ETF i inne instrumenty. To jeszcze bardziej rozbudowałoby nasz plan systematycznego oszczędzania i pozwoliło na wypracowanie ponadprzeciętnych zysków z jakiejś części naszego kapitału.

Jak zacząć? Na sam początek od symulacji i gier giełdowych. Można zbudować sobie wirtualny portfel na serwisie Bankier.pl lub podobnych, poobserwować rynek, poczytać, podyskutować. A w pewnym momencie, gdy poczujemy się z tym komfortowo, zaryzykować zakup akcji jakiejś perspektywicznej spółki. Dobre konta maklerskie mają Bank Ochrony Środowiska, Alior, Beskidzki Dom Maklerski. Jeśli chcemy mieć wiele funkcji w jednym miejscu (rachunek, fundusze, lokaty, itp.) warto wybrać eMaklera w mBanku.

8 komentarzy:

  1. Witam ponownie,
    cały czas dąże do uporządkowania swoich finansów. Z tego co przeczytałam powyżej nie jest tak źle, ale nie ukrywam że mogłoby być lepiej: mam darmowe konto, konta oszczędnościowe, lokaty, fundusze, polisy, IKE teraz i ETF-y.. ale tu nasuwa mi sie pytanie czy warto kupować obligacje skarbowe jeśli można kupić fundusze obligacyjne. Czy jest jakiś dodatkowy plus z posiadania obligacji - oczywiście poza bezpieczeństwem, bo oprocentowanie w chwili obecnej nie jest zbyt zachęcające do zakupów. Pozdrawiam BS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, dzięki za komentarz! Gratuluję pięknego portfela oszczędności i inwestycji! Bardzo ciekawe pytanie o różnicę między obligacjami skarbowymi / korporacyjnymi a funduszami obligacji. Temat zdecydowanie wchodzi na listę przyszłych wpisów - póki co muszę trochę więcej poczytać, zanim się wypowiem.
      Pozdrawiam, proszę wracać!

      Usuń
  2. Witam,
    zarejestrowałam se na bankier.pl, w jaki sposób można tam zbudowac wirtualny portfel?
    z gory dziękuje za podpowedz:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Michał, świetny blog, kawał dobrej roboty.

    Czy planujesz może napisać coś o , nie tylko o radzajach kont i form inwestycji, ale coś o STRATEGIACH inwestowania długoterminowego?

    Np. portfolio re-balancing (ustalasz udział akcji i obligacji np. 60%-40% i co pół roku dokupujesz / sprzedajesz aby w portfelu znowu była docelowa alokacja aktywów) i jeszcze dodajesz regularnie z oszczędnosci.

    Albo trend following: kupujesz fundusze akcji jak rosną (np. o 15% od ostatniego dołka) i sprzedajesz jak spadają (np. o 15% od szczytu) i przełączasz się między 100% akcje a 100% gotówka.

    Są to strategie które w długim okresie powinny dawać dobre wyniki (przynajmniej historycznie dawały) i , stosowane z dyscypliną, pozwalają unikać tego co najczęściej przytrafia się małym inwestorom (kupić górkę jak już wzrosło o 150%, sprzedać dołek to tym jak spadło o 60%).

    Myślę że warto by było o tym napisać... sam analizuję temat.

    Mój plan to 40% obligacje (w koncie IKE PKO BP obligacje, 10 letnie inflacja+), a 60% to część ryzykowna (konto akcyjne) która będzie składać się z ETF-ów i certyfikatów inwestycyjnych na indeksy giełdowe (WIG20, DAX, S&P500 - co daje dodatkową ekspozycję na rynki "silniejsze" niż nasz co może dać większe zyski, oraz na waluty obce, co powinno stabilizować portfel (jeśli będzie u nas kryzys, to złotówka się osłabi i wartość certyfikatów na DAX wzrośnie w PLN bo ich cena bazowa jest w EUR). Poza tym dywersyfikuje to portfel, także pod kątem ryzyka upadłości podmiotów które emitują certyfikaty.

    Co o tym myślisz?
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, dzięki za dobre słowo i bardzo trafny komentarz. Pisałem już o rebalancingu, który osobiście nazywam strategią równoważenia portfela http://www.mojaprzyszlaemerytura.pl/2013/03/jak-inwestowac-w-fundusze-strategia-rownowaznenia-portfela-rebalancing.html. Mam wobec niej bardzo dużo sympatii i inspiruję się nią w swoich inwestycjach dodając drobne modyfikacje. W tamty tekście są też odnośniki do innych strategii.

      Ostatnio pisałem też o tym, jaką strategię stosuję na swojej kilkunastoletniej polisie inwestycyjnej http://www.mojaprzyszlaemerytura.pl/2014/02/strategia-inwestycyjna-polisa.html

      Ogólnie odczuwam niedosyt tego typu informacji, więc na pewno będe o tym pisał więcej. Tym bardziej, że w mentalności polskich inwestorów dominują ekstremalne zachowania, zabarwione hazardem i krótkoterminową spekulacją. Sam z tym długo walczyłem. W długim terminie nie z tego typu podejścia nie ma prawa wyjść nic dobrego w większości przypadków.

      Problemem takich startegii jak równoważenie portfela jest utrzymanie dyscypliny, szczególnie w sytuacjach presji na rynkach i taniejących aktywów (np. polskich akcji). Cały myk polega na tym, że wtedy trzeba przełamać strach i mieć wystarczające "jaja", żeby wykonać na spadającym rynku kolejny rebalancing i wrócić np. z 45% w akcje z powrotem do 60% w oczekiwaniu na cykliczne wzrosty. Podobnie na rosnącym rynku trzeba mieć "jaja", żeby wbrew wszystkim sprzedać drożejące aktywa i wrócić np. z 70% do 60% w oczekiwaniu na gorsze czasy. Warto stworzyć kilka symulacji obrazujących, co by było, gdybyśmy taki rebalancing wykonywali na różnych aktywach przez ostatnie np. 10 lat.

      Pozdrawiam, proszę wracać i dzielić się swoimi doświadczeniami z inwestowaniem.

      Usuń
    2. Jeszcze jedno - również uważam, że geograficzna dywersyfikacja portfela powinna być częścią strategii równoważenia. Pisałem o tym w tym wpisie - polecam http://www.mojaprzyszlaemerytura.pl/2014/01/dywersyfikacja-geograficzna.html

      Usuń
    3. Dzięki, za artykuły. To wygląda na to że mamy podobne spojrzenie na to. Jest tak jak mówisz: kluczem w strategii równoważenia jest dyscyplina i stosowanie systemu jak robot. Zobaczymy.

      Mam też trochę kłopot z wybraniem spółek do ryzykownej części portfela. Bo jak wezmę ich więcej, np. 10 to mi rosną koszty transakcyjne (mam bossa IKE, a w dbmakler gdzie nie ma kosztów per trade, nie mają IKE), a jak wybiorę tylko 5 spółek, to mam sporą ekspozycję na każdą z nich. Za to certyfikaty na DAX i SPX mają, niewielkie ale zawsze, ryzyko emitenta (Raiffeisen). I jeszcze jeden temat otwarty: załóżmy że z 50% to 60% chcę powiększyć udział akcji... pytanie ile której spółki dokupić... pewnie wg aktualnej wagi w indeksie, żeby nie kupować najwięcej tej co spadła najbardziej.

      Zrobiłem symulację w excelu dla strategii rebalancing na ETFW20L i gotówka. Niestety. gdybyśmy zaczęli stosować tę strategię latem 2007 to dziś nadal bylibyśmy na minusie... no ale wybrałem do testu najgorszy możliwy moment rozpoczęcia inwestycji i arkusz nie zakładał dodatkowych wpłat.

      No nic, analizuję dalej, bo chcę mieć tę strategię dokładnie opisaną i przetestowaną na historii (co oczywiście niczego nie gwarantuje), aby potem już nie musieć "myśleć", tylko wykonywać założenia strategii.

      Wiem na pewno że re-balancing, że w IKE akcyjnym (nie chcę funduszy akcji ze względu na koszty), że 60% aktywów ryzykownych, że raz na pół roku re-balancing i dopłaty nowych oszczędności. To czego jeszcze nie wiem to: jaki skład portfela ryzykownego. Wiem że chcę spółki dywidendowe (to w długim okresie robi różnicę), chcę dywersyfikację na inne rynki. Nie wiem jeszcze jak je wybrać. Masz jakieś przemyślenia w tym temacie? Jest trochę strategii: po równo, wg udziału w indeksie, 5 najgorszych fundamentalnie spółek z indeksu (tak, bo najgorsze bardziej mają szansę urosnąć), 5 najtańszych nominalnie (ale oczywiście z indeksu wig20), losowo (na blogi bossa pl jest analiza pokazująca że portfele losowe były lepsze niż indeks (bo miały więcej spółek z większym potencjałem wzrostu), etc.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Witam jeszcze raz - rebalancing na portfelu spółek będzie na pewno bardziej skomplikowany i kosztowny niż na portfelach opartych o całe klasy aktywów (np. funduszach). Niestety polska giełda jest też dość uboga, jesli chodzi o możliwości taniego i praktycznego zdywersyfikowania ryzyka geograficznego. Ale można próbować.

      Problemem na pewno będzie sam dobór spółek. Osobiście mam doświadczenia ze spółkami, które bankrutowały i zabierały ze sobą cały kapitał akcjonariuszy, dlatego pierwsze na co bym postawił to płynne, większe spółki, które mają dużą szansę przetrwać kolejne cykle gospodarcze. Warto zawęzić wybór dalej np. do spółek dywidendowych, spółek z Respect Index, spółek z obecnością inwestorów instytucjonalnych, spółek z niską C/Z na tle rynku i na tle historii (chociaż to wyeliminuje bardzo atrakcyjne spółki wzrostowe, np. LPP, CCC, Workservice, CDProjekt), spółek z niskim zadłużeniem, z wysokim ROE, ROA, itp.

      Moim zdaniem najlepiej stworzyć checklistę cech, które najbardziej cenisz i przyznać im wagi, a potem wydestylować dzięki temu spółki do portfela. Myślę, że zadanie przed Tobą naprawdę ambitne - dobór spółek, zarządzanie wielkością pozycji, rebalancing, dywersyfikacja, radzenie sobie z większymi wahaniami niż w przypadku funduszy i dużą ilością informacji. Wygląda na dużo pracy. Jestem ciekaw, czy uda Ci się to wszystko opanować i nadać swoim inwestycjom stabilny kierunek.

      Pozdrawiam i proszę wracać.

      Usuń

A co Ty sądzisz?