wtorek, 9 kwietnia 2013

Co jest lepsze: lokaty bankowe czy fundusze inwestycyjne – kompletne porównanie




Depozyty bankowe (w formie rachunków oszczędnościowych i lokat terminowych) oraz fundusze inwestycyjne to dwa najpopularniejsze sposoby lokowania pieniędzy. Odkąd pamiętam trwa nierozwiązywalny spór o to, która metoda pomnażania kapitału jest lepsza dla przeciętnego inwestora. To spór kompletnie bez sensu. Dlaczego?

Problem polega na tym, że nie ma lepszej i gorszej metody oszczędzania czy inwestowania dla wszystkich i w każdych warunkach. Jedyne co tak naprawdę możemy zrobić, to zrozumieć, jak działają poszczególne metody i jak pasują do naszych indywidualnych możliwości, oczekiwań, potrzeb, celów i ograniczeń.

Jakie są najważniejsze różnice między lokatami bankowymi a funduszami inwestycyjnymi? Czy można i czy warto lokować pieniądze zarówno w bankach, jak i w towarzystwach funduszy inwestycyjnych? Czym się kierować przy wyborze głównej metody oszczędzania i inwestowania?

Lokaty bankowe czy fundusze inwestycyjne – główne różnice

Co jest lepsze - lokaty bankowe czy fundusze inwestycyjne?
1. Oprocentowanie lokat terminowych i stopy zwrotu funduszy

Od razu wyprowadźmy największe armaty. Możemy oszukiwać się, że tak nie jest, ale najważniejszym czynnikiem, który przyciąga nas do ofert produktów finansowych, są procenty. Szukamy najwyżej oprocentowanych lokat i kont oszczędnościowych oraz funduszy z najwyższą stopą zwrotu.

O ile w przypadku depozytów bankowych jestem w stanie zgodzić się, że jest to najlepszy tok rozumowania (chociaż ostatnio banki nienaturalnie windują nominalne oprocentowanie za cenę dodatkowych warunków i ograniczeń, więc warto nawet tutaj uważać), o tyle przenoszenie go do analizy funduszy to niebezpieczne posunięcie. Dlaczego?

Ponieważ oprocentowanie depozytów dotyczy przyszłości, a stopy zwrotu dotyczą przeszłości.

Co to w praktyce znaczy? Zakładając lokatę bankową znamy swoje przyszłe korzyści praktycznie co do ostatniej złotówki. Bank wypłaci nam takie a takie odsetki po takim a takim czasie. Kupując jednostki funduszu inwestycyjnego znamy tylko korzyści osiągnięte w przeszłości, które nic a nic nie mówią nam na pewno o przyszłości.

I co z tego? A choćby to, że bezpośrednie porównywanie stopy zwrotu z funduszy (np. akcyjnych czy obligacyjnych) oraz oprocentowania lokat nie pomoże nam podjąć trafnej decyzji. Po długotrwałych spadkach ocenimy fundusze akcyjne jako fatalny sposób inwestowania (przecież ludzie stracili w ostatnim roku tyle pieniędzy!), dokładnie w momencie, kiedy ceny jednostek są niskie, a potencjał ich wzrostu w długim terminie wyższy niż wcześniej.

I odwrotnie: funduszami akcji zainteresujemy się masowo wtedy, gdy przez ostatnie dwa lata będą o kilka dystansów wygrywać z oprocentowaniem lokat. Dlaczego? Porównamy obecne oprocentowanie na lokatach terminowych z historycznymi zwrotami na rynku akcji i wyciągniemy wniosek, że depozyty bankowe są gorsze.

Wyjątkowa oferta! Lokata Bezkarna dla nowych klientów z promocyjnym oprocentowaniem 4% w skali roku

2. Kto ponosi ryzyko?

Przewrotność ryzyka w finansach to temat na osobny, duży wpis. W przypadku lokat i funduszy warto pamiętać jedno: przy depozytach bankowych ryzyko jest po stronie instytucji finansowej, przy funduszach inwestycyjnych ryzyko jest po naszej stronie. Banki gwarantują nam wartość kapitału oraz zysk na koniec okresu depozytu. Fundusze inwestycyjne nie składają takiej gwarancji.

Czy to oznacza, że lokaty bankowe są lepsze? Nie, nie i jeszcze raz nie! Są po prostu inne.

Ryzyko nie jest koniecznie wadą. Może dla części inwestorów, którzy nie akceptują wahań swojego kapitału, żądają gwarancji od instytucji finansowych i nie rozumieją istoty ryzyka na rynkach finansowych, to rzeczywiście wada. Dlatego uważam i zawsze uważałem, że wciskanie nieświadomym klientom ryzykownych i drogich polis inwestycyjnych to karygodna praktyka niektórych doradców finansowych.

Ale trzeba pamiętać, że rewersem ryzyka jest możliwość osiągnięcia wyższego zysku. Nie podejmując żadnego ryzyka, nie możemy liczyć na żadną premię w stosunku do gwarantowanych odsetek na lokatach czy obligacjach skarbowych. To jest nasz sufit, jeśli chodzi o zwrot z naszego kapitału, jeśli nie jest on obarczony ryzykiem.

To brzmi jak reklama kasyna albo zakładów bukmacherskich, ale to nietrafione skojarzenie. Niestety myślenie o funduszach czy o giełdzie w kategoriach kasyna może co najwyżej pomóc nam bardziej się uprzedzić do inwestowania na rynku kapitałowym.


3. Ilość możliwych do wykonania ruchów

Co jest lepsze – wybierać z małego zbioru możliwości czy z nieskończonego zbioru możliwości? Lepiej się ograniczyć czy dać sobie totalną wolność? Odpowiedzi na takie pytania mogą być bardzo różne – wszystko zależy, od tego, jaką mamy wiedzę w danej dziedzinie, czy jesteśmy dobrzy w podejmowaniu decyzji, czy chcemy mieć kontrolę nad tym, co robimy, itp.

Lokaty bankowe zawężają ilość możliwych do wykonania ruchów, fundusze inwestycyjne dają dostęp do praktycznie nieskończonej liczby kombinacji posunięć. Czy to ma jakieś znaczenie?

I to jakie! Jest tylko kilka pytań, które musimy sobie zadać wybierając lokatę – w którym banku, jaka kwota, na jak długo. Potem możemy zrobić tylko dwie rzeczy – poczekać do zakończenia lokaty i zainkasować zysk lub zerwać ją przed czasem bez zysku. To jest cały zbiór możliwości. Nic więcej nie musimy robić.

W przypadku funduszy inwestycyjnych nie tylko musimy zadać sobie więcej pytań – jaki fundusz, w którym towarzystwie (na platformie mBank mamy dostęp dosetek różnych funduszy), u jakiego dystrybutora, aktywnie zarządzany czy indeksowy, jaka kwota, na jak długo, jednorazowo czy regularnie, itp.

Po tych początkowych decyzjach staniemy przed kolejnymi wyborami – kiedy sprzedać, jak reagować na spadki – ucinać czy uśredniać straty, jak reagować na wzrosty – inkasować zysk czy czekać na więcej, jak reagować na spadek formy funduszu w stosunku do podobnych funduszy innych towarzystw, itp.

Dlatego przy inwestowaniu w fundusze tak ważne jest określenie podstawowych założeń – jaki jest nasz horyzont inwestycyjny, czy akceptujemy ryzyko (które będzie się przejawiać wahaniami wartości kapitału), czy jesteśmy gotowi do aktywnego zarządzania swoimi funduszami i jakiej (realistycznej) stopy zwrotu oczekujemy.

Odpowiedzi na te pytania mają nam pomóc zawęzić ilość możliwych do wykonania ruchów, w tym błędów. Ale i tak będziemy musieli aktywnie zarządzać swoimi pieniędzmi.

4. Gwarancja fizycznego bezpieczeństwa depozytów

Ostatnie, na czym nam zależy, to upadek instytucji, której powierzyliśmy nasze pieniądze, lub ich defraudacja. Ostatni głośny przypadek to firma Amber Gold. Czy nasze pieniądze na lokatach bankowych oraz w funduszach inwestycyjnych są bezpieczne?

W przypadku lokat bankowych sprawa jest prosta – do kwoty 100 tysięcy euro naszelokaty w bankach są objęte programem Bankowego FunduszuGwarancyjnego. W gruncie rzeczy oznacza to, że państwo poręcza, że w przypadku upadłości banku jego depozytariusze otrzymają zwrot swoich oszczędności.

W funduszach inwestycyjnych nie ma i nie może być takiej gwarancji. Kwestia bezpieczeństwa lokat jest rozwiązana inaczej – majątek towarzystwa funduszy inwestycyjnych jest oddzielony od majątku funduszy i jego uczestników. Jeśli towarzystwo upada, akcje, obligacje czy inne aktywa jego uczestników nie wchodzą do tzw. masy upadłościowej, nie są używane do zaspokojenia roszczeń wierzycieli. Tutaj odpowiednia ustawa.

Czy to bezpieczniejsze rozwiązanie niż lokaty bankowe? Szczerze mówiąc, nie wiem. Tak utrzymuje wielu ekspertów, np. Maciej Rogala w swojej książce o funduszach inwestycyjnych.

Problem polega na tym, że głównym źródłem kłopotów klientów z towarzystwami nie są ich kłopoty finansowe czy bankructwo, tylko horrendalne błędy inwestycyjne. Ostatni przykład to perypetie towarzystwa Idea, które roztrwoniło w nietrafionych inwestycjach olbrzymie ilości pieniędzy swoich klientów. Mniejszych i większych wpadek było w przeszłości na polskim rynku dużo więcej.

Tyle że klienci godzą się przecież na ryzyko inwestycyjne (w tym błędy w ocenie sytuacji na rynku przez zarządzających) i specjalnych praw do dochodzenia jakichś roszczeń w takich przypadkach nie mają. To dość irytujące z punktu widzenia klienta, któremu przecież wszystko jedno z jakiego powodu stracił 20 czy 50% swoich oszczędności (w stosunku do benchmarku, którym kierował się przy wyborze funduszu).

5. Płynność

Pisząc płynność mam na myśli łatwość dostępu do naszych pieniędzy – czy możemy z nich w każdym momencie skorzystać.

Depozyty bankowe mogą mieć formę rachunku oszczędnościowego lub lokaty terminowej. Ta pierwsza forma zapewnia maksymalną możliwą płynność, ale warto pamiętać, że tylko niektóre banki pozwalają na nielimitowane bezpłatne przelewy wychodzące z konta oszczędnościowego w miesiącu (np. BGŻ Optima). W większości pierwszy przelew jest za darmo, za kolejne trzeba płacić.

Lokaty terminowe nie są specjalnie płynne – jeśli zależy nam na odsetkach, musimy czekać na ich zakończenie. Ale jest na to sposób – możemy bez większego wysiłku stworzyć tzw. drabinkę lokat bankowych, z których każda kończy się np. co kilka tygodni. Tutaj cały artykuł o tym, jak to osiągnąć.

Fundusze inwestycyjne są dużo bardziej płynne niż lokaty bankowe, ale moim zdaniem jest to płynność tylko pozorna. To oczywiście prawda, że możemy kupować i sprzedawać jednostki na żądanie – po kilku dniach od umorzenia jednostek na naszym koncie bankowym zobaczymy ich równowartość w gotówce. Świetnie jeśli są to fundusze pieniężne lub obligacyjne – nie występują tutaj olbrzymie wahania wyceny, więc zagrożenie związane z umarzaniem na stracie jest niewielkie.

Ale w przypadku funduszy akcyjnych jest ono całkiem istotne. Musimy pogodzić się z tym, że w momencie, kiedy będziemy potrzebować na gwałt naszych oszczędności, wycena jednostek może być niekorzystna, np. ze względu na okresową korektę spadkową na giełdzie. Oczywiście będziemy mieć otwarty dostęp do swoich pieniędzy, ale bez gwarancji wartości kapitału w momencie decyzji o umorzeniu jednostek.

6. Różnorodność opcji inwestycyjnych

Oszczędzając na depozytach bankowych pozostajemy w obrębie jednego typu aktywów – gotówki. Z jednej strony to proste i przejrzyste rozwiązanie – ja pożyczam bankowi pieniądze, bank płaci mi regularne odsetki.

Z drugiej strony – nie od dziś wiadomo, że w różnych okresach cykli gospodarczych i inwestycyjnych najlepiej można zarobić na różnych typach aktywów. Gotówka trzymana w bankach to na pewno bezpieczeństwo, ale też odrzucenie potencjału akcji czy obligacji.

Fundusze inwestycyjne to dużo bardziej elastyczny sposób lokowania nadwyżek finansowych. Większość towarzystw prowadzi fundusze inwestujące w różne aktywa – do funduszy pieniężnych poprzez obligacyjne, akcji polskich i zagranicznych po indeksowe oparte o kontrakty terminowe (które pozwalają zarabiać również na spadkach na giełdzie).

7. Podatek Belki na lokatach terminowych i w funduszach inwestycyjnych

Co więcej, dzięki konstrukcji funduszu parasolowego (kilku różnych subfunduszy w jednym) przenoszenie środków między różnymi rodzajami aktywów nie powoduje konieczności płacenia podatku Belki aż do całkowitego zakończenia inwestycji. Dzięki takiemu odroczeniu podatku możemy zaoszczędzić sporo z naszego skumulowanego zysku. Podobne korzyści osiągniemy na polisach inwestycyjnych, jeśli wypracujemy zyski.

Podatku Belki możemy uniknąć zarówno na lokatach bankowych, jak i w funduszach inwestycyjnych, jeśli lokujemy swoje oszczędności w ramach tzw. trzeciego filaru. Chodzi o dwa mechanizmy – IKE oraz IKZE, które mogą występować (między innymi) właśnie w formie depozytów bankowych oraz inwestycji w fundusze.

8. Opłaty i koszty

Za założenie lokaty nie zapłacimy żadnej opłaty, a naszym jedynym kosztem będzie utrata odsetek w przypadku zerwania depozytu. Trochę inaczej jest na rachunkach oszczędnościowych – tutaj musimy się liczyć z opłatami za przelewy wychodzące oraz z kosztami prowadzenia połączonych z kontami oszczędnościowymi kont osobistych.

Nie ma niestety darmowych funduszy inwestycyjnych. Musimy się liczyć z regularnymi opłatami za zarządzanie oraz jednorazowymi opłatami dystrybucyjnymi. Tutaj wszystko o kosztach inwestowania w fundusze.

Oczywiście tańsze nie znaczy lepsze. Wielu klientów ma z funduszami problem emocjonalny polegający na tym, że ktoś zarabia na ich oszczędnościach. A jeśli jeszcze jednostki funduszu tracą na wartości, irytacja przeradza się w złość. Jak to możliwe, że ktoś zarabia na moich pieniądzach, kiedy ja tracę?

Ale przecież banki też zarabiają na naszych oszczędnościach – pożyczają je firmom i osobom na dużo wyższy procent i inkasują różnicę.

Kilkakrotnie spotkałem się (np. w tej książce) ze stwierdzeniem, że interes oszczędzającego oraz banku są sprzeczne. Klient chciałby jak najwięcej zarobić, a bank jak najmniej zapłacić za jego oszczędności.

Trochę inaczej wygląda to w przypadku funduszy inwestycyjnych – ich deklarowanym celem jest ochrona lub pomnażanie pieniędzy klientów. Co ważne – wzrost wartości lokat funduszu leży w interesie zarządzających, ponieważ im większa wartość jednostki, tym wyższe wynagrodzenie za zarządzanie coraz droższymi aktywami. To że zarządzającym nie zawsze udaje się osiągnąć ten cel to już inna sprawa.

Wyjątkowa oferta! Lokata Bezkarna dla nowych klientów z promocyjnym oprocentowaniem 4% w skali roku

Co jest lepsze: lokaty bankowe czy fundusze inwestycyjne – podsumowanie

Żadna z tych metod oszczędzania i inwestowania nie jest lepsza ani gorsza. Są inne. Depozyty bankowe to:
  • gwarantowane oprocentowanie,
  • ryzyko po stronie banku,
  • brak konieczności aktywnego zarządzania pieniędzmi,
  • ochrona Bankowego Fundusze Gwarancyjnego do 100 tysięcy euro w jednym banku,
  • duża płynność na rachunkach oszczędnościowych, mniejsza na lokatach terminowych,
  • tylko jeden typ aktywów – gotówka,
  • regularny podatek Belki,
  • brak jawnych kosztów oszczędzania
Fundusze inwestycyjne to:
  • niepewność co do przyszłych zysków, ale wyższy potencjał, szczególnie w długim terminie,
  • ryzyko inwestycyjne po stronie klienta, premia za ryzyko również,
  • konieczność aktywnego zarządzania pieniędzmi,
  • specjalna forma prawna funduszu dla ochrony majątku klientów,
  • duża płynność środków z zastrzeżeniem, że wycena jednostek może być niższa w momencie ich umorzenia,
  • różnorodność i elastyczność opcji inwestycyjnych (akcje, obligacje, gotówka, zagranica)
  • możliwość odroczenia podatku Belki w funduszu parasolowym,
  • opłaty za zarządzanie i dystrybucyjne

6 komentarzy:

  1. Według mnie jedyna znacząca różnica to taka że na lokacie na początku jesteś na 0 i w rok coś zarabiasz,
    a w funduszu na początku jesteś na -4% lub -5% w plecy, i nawet nie wiesz czy po roku wyjdziesz na 0.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, dzięki za komentarz. Są sposoby na nabywanie jednostek bez opłat manipulacyjnych. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Jakie sposoby, bo jestem ciekawy i nie znam takich?

      Usuń
    3. Np. Supermarket Funduszy Inwestycyjnych mBank i podobne platformy innych banków, w niektórych towarzystwach przy zakupie online, w niektórych produktach IKE oraz IKZE, w promocjach u innych dystrybutorów, może ten artykuł coś więcej wyjaśni.

      Usuń
    4. Zdecydowanie polecam przeglądnięcie stron internetowych TFI w celu znalezienia ichniejszego Systemu Transakcji Internetowych czy jakkolwiek one to nazwą. Jest to najczęściej nakładka internetowego systemu ich Agenta Transferowego (firmy zajmującej się sprawami księgowymi funduszy) i ponieważ jesteś klientem który sam się nagonił z ulicy (a nie poprzez dystrybutora), TFI jest chętne nie pobierać od Ciebie opłat manipulacyjnych. W końcu i tak zarabia na opłatach za zarządzanie.
      Proponuję poszukać informacji o Pro Service Agent Transferowy (PSAT). Bodaj na Wiki była lista obsługiwanych przez nią TFI. Wejść na stronę Towarzystwa, poszukać czy udostępniają własny STI, w końcu skontaktować się i dokładnie wypytać czy 100% przelanej kwoty będzie pracować od samego początku, a przy zleceniu odkupienia 100% jego wartości (oczywiście minus Belka) trafi na Twoje konto. W większości powinna być odpowiedź twierdząca. Aczkolwiek nie wszędzie, Investors TFI na tyle mieszało się w swoich wersjach wydarzeń że odpuściłem sobie spory potencjał jaki widziałem w ich funduszu tureckim.
      Osobiście jeszcze nie testowałem, ale podejrzewam (co jak pamiętam potwierdzało pobieżne przejrzenie stron www) że w przypadku TFI obrabianych przez innych agentów transferowych sytuacja wygląda podobnie. Za krótko jednak interesuję się funduszami aby rozbudowywać swój portfel o kilka różnych TFI. Nadejdzie na to właściwy czas :D

      Usuń
  2. Przy okazji stwierdzenia że wypłata środków z funduszy jest obarczona ryzykiem krótkotrwałej zmiany wartości, chciałbym zaznaczyć istotną sprawę - fundusze inwestycyjne z powodu swojej konstrukcji (choćby czas między złożeniem zlecenia a rozpoczęciem zarabiania na siebie) nie są narzędziem do krótkotrwałych spekulacji. Pamiętam w pracy mieliśmy kilku klientów którzy co dwa dni składali nowe zlecenia. Nie interesowało mnie to wtedy (nie pracowałem bezpośrednio przy zleceniach) i nie wiem czy mieli oni tak szeroki portfel inwestycyjny czy jednak próbowali urywać co chwila pojedyncze promile i na ile im się to udawało? Ja raz spróbowałem dwutygodniowego wejścia małą górką jaka mi się wtedy wygenerowała. Straciłem równowartość dobrego piwa, ale mogło być więcej ;)

    OdpowiedzUsuń

A co Ty sądzisz?